Kto w Krakowie powinien pić za darmo?
Weszło

Kto w Krakowie powinien pić za darmo?

Wczoraj na naszych łamach mogliście przeczytać najbardziej kompletny tekst o tym, jak upadała Wisła Kraków. I – a raczej przede wszystkim – o tym, jakim cudem ostatecznie do tego upadku nie doszło.

W tym miejscu znajdziecie daty, nazwiska, liczby, fakty, analizy, wypowiedzi, zdjęcia – w skrócie: wszystko, co miało znaczenie w tej historii, która w zasadzie mogłaby doczekać się ekranizacji. O wielu sprawach wspomnieliśmy po raz pierwszy, co rzuca trochę nowego światła na całe zamieszania. 

I pozwala tworzyć kolejne podsumowania, co właśnie mamy zamiar uczynić. Skupimy się na wspomnianych powyżej nazwiskach. Chyba najwyższa pora, by stworzyć listę ludzi, dzięki którym Wisła pokonała wiele zakrętów i jak na razie nie wypadła z trasy. Dzięki którym odzyskała licencję na grę w ekstraklasie, może spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej i robić to w składzie, który pozwala myśleć nie tylko o utrzymaniu w lidze.

Nie twierdzimy, że wyczerpiemy temat i wymienimy absolutnie wszystkich, którzy przyłożyli do tego rękę. Nie ma tu na przykład większości piłkarzy czy wielu osób z pionu sportowego, a to oczywiste, że one też zaciskały zęby i robiły swoje. Nie twierdzimy też, że wkład poszczególnych osób w uratowanie Wisły jest porównywalny. Twierdzimy za to, że taka lista powstać powinna, choćby ze względu na zwykłą przyzwoitość.

Zdecydowaliśmy się na kolejność alfabetyczną. Dlaczego? Ano dlatego, żebyście nie odnieśli wrażenia, że to choćby coś na wzór rankingu. Ten siłą rzeczy byłby dla kogoś krzywdzący. Dobra, pora odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule.

Jakub Błaszczykowski. To fenomen. Ledwie 62 mecze dla Wisły Kraków, a już status legendy klubu. Błaszczykowski uzyskał go jednak nie dzięki kopaniu piłki i rajdom na skrzydle. Zawdzięcza go lojalności i miłości do Wisły, którą pokazał w najtrudniejszych momentach. Czy mógłby grać teraz w innym klubie, w którym nie ma problemów z wypłatami? Oczywiście, że tak. Czy mógłby po prostu machnąć ręką, gdy na horyzoncie pojawiły się kłopoty? Bez problemu. A on zdecydował, że dla Wisły zagra za darmo. Ba, nawet dopłaci. Jego pożyczka, zresztą udzielona nie po raz pierwszy, była ratującą życie kroplówką. Pomoc Błaszczykowskiego to oczywiście nie tylko pieniądze – już samo zaangażowanie takiej postaci w ten projekt, udzielenie wizerunku, dało bardzo wiele możliwości.

Nie można zapominać także o jego bracie, Dawidzie, uczestniku spotkań i kimś w rodzaju pośrednika.

Fot. FotoPyK

Fot. FotoPyK

Zbigniew Boniek. Prezes PZPN-u dzięki swoim informacjom ostrzegał przed „Gangiem Olsena”. Ważniejsze jest jednak to, że dodał Wiśle tak potrzebnej na każdym polu wiarygodności, gdy już tydzień przed oficjalną decyzją mówił na naszych łamach, że odzyskanie licencji to jedynie formalność.

Dominik Ebebenge. Osoba, która – na prośbę Bogusława Leśnodorskiego – pomogła Wiśle zarobić, gdy pieniądze były bardzo, bardzo potrzebne. W jaki sposób? Przez poprowadzenie skomplikowanej transakcji z Jagiellonią, w którą zamieszane były nie tylko kluby, ale także przedstawiciele aż czterech graczy: Jesusa Imaza, Martina Kostala, Łukasza Burligi i Lukasa Klemenza.

Witold Ekielski. A w zasadzie Socios Wisła. Od połowy października w ramach tego stowarzyszenia zrzeszają się kibice, którym leży na sercu dobro Białej Gwiazdy. Sama inicjatywa dopiero raczkuje, mimo nazwy nie można jej porównać do tych znanych choćby z hiszpańskiej piłki, ale jej efekty są widoczne. Również finansowe. Na stronie stowarzyszenia można przeczytać, że w ramach akcji #50kforWK zebrano już prawie 450 tysięcy złotych.

Szymon Jadczak. Sprawca zamieszania? Tego się nie dowiemy, nie wykluczamy, że Wisłę okradano by tak długo, jak byłoby z czego okradać, ale jego wstrząsający reportaż pokazujący związki klubu z bandytami odegrał niebagatelną rolę. Jadczak – wykazując się dużą odwagą – pozrzucał maski. Palcem wskazał patologię i otworzył oczy wielu ludziom. Oczywiście nie wszystkim, przez co szczególnie świeżo po premierze wylano na niego sporo szamba. Jednak ci, którzy kierowali się zdrowym rozsądkiem, dostali fakty jak na tacy. W późniejszym okresie dziennikarz „Superwizjera” trzymał rękę na pulsie i informował o wielu sprawach związanych z Wisłą, między innymi prześwietlał tzw. „Gang Olsena”.

Fot. FotoPyK

Fot. FotoPyK

Tomasz Jażdżyński. Jeden z trzech dobrodziejów Wisły, którzy udzielili klubowi pożyczki w wysokości 1,33 miliona na spłatę najpilniejszych zobowiązań. Początkowo anonimowy, stojący z boku, niebrylujący w mediach. Już wcześniej interesował się tematem, spotykał z Rafałem Wisłockim czy prezesem Socios Wisła, a później stał się bardzo ważnym członkiem Grupy Ratunkowej.

Szymon Kaczmarek. Na prośbę Bogusława Leśnodorskiego zaangażował się w sprawę od strony prawnej. Przedstawiciel kancelarii Giera Kaczmarek i Wspólnicy miał niezależnie ocenić, kto tak naprawdę jest właścicielem Białej Gwiazdy. Na tym jednak nie skończyła się jego rola. Rozmawiał z potencjalnymi inwestorami, przygotował pismo przesłane do Komisji Licencyjnej i reprezentował klub jej posiedzeniu.

Krzysztof Korcala z Brainbox, a także firmy Murapol, Dasta Invest, Antrans, Dematec oraz Plastic Worx, które po spotkaniu z Rafałem Wisłockim decydują się na pomoc Białej Gwieździe. Na przykład pierwsza odpowiada za kampanię „Czyny. Nie Słowa”, druga sfinansowała drużynie obóz w Turcji.

Jarosław Królewski. Jeśli chodzi o szerokie rozumiane środowisko piłkarskie, to największe odkrycie ostatnich tygodni. Po jego występie w „Stanie Futbolu” chyba większość ludzi stwierdziła, że Wisła znalazła się w odpowiednich rękach. Zaczął od pomocy dawnemu koledze i zbiórek, ale z czasem wyrósł nawet na motor napędowy zmian na lepsze. To on jest choćby pomysłodawcą pożyczki, do której dołożyli się też Błaszczykowski i Jażdżyński. Cały czas pozostaje „pod grą”, ostatnio pomagał w sprzedaży karnetów na stadionie.

newspix.pl

newspix.pl

Wojciech Kwiecień. Krakowski biznesmen i wielki kibic Wisły. Z tego połączania wyszła pomoc finansowa, która była udzielana Białej Gwieździe w różnych okresach. Ostatnia kwestia, którą wziął na siebie, to wyłożenie pieniędzy na kontrakt Sławomira Peszki. Nie mamy pewności, że to dobrze wydane pieniądze, ale dobrych chęci Kwietniowi nie zabrakło zarówno teraz, jak i wcześniej.

Bogusław Leśnodorski. Jego pomoc to kluczowy element układanki. Gdyby nie kaprys byłego prezesa i współwłaściciela Legii, Wisły Kraków prawdopodobnie już by nie było – udowodnił tym samym, że możliwe są takie gesty ponad podziałami. Wyszedł z inicjatywą, zapewnił sztab specjalistów (Marcin Melzacki, Monika Konwerska, Marcin Grzelecki, Przemysław Walon), którzy byli niezwykle pomocni klubowi praktycznie pozbawionemu struktur, przyciągnął do tego projektu inne osoby. To było bodaj najważniejsze – zaangażowanie Leśnodorskiego stanowiło jasny sygnał dla świata, że to może się udać. We wczorajszym artykule zdradził, że normalnie taka pomoc kosztowałaby minimum 400 000 złotych i potrwała lekko licząc trzy miesiące.

– Na szczęście mam wyrozumiałych wspólników – dodał.

DxsXHXhX4AErQCM.jpg-large

Piotr Obidziński. Jeden z najbardziej nieprawdopodobnych wątków w całej tej historii. Tylko zbieg okoliczności sprawił, że ten specjalista od restrukturyzacji przedsiębiorstw akurat przebywał na nartach w Zakopanem. Tylko zbieg okoliczności sprawił, że „wysypał mu się temat w Kazachstanie”. Dalej jest już jego dobra wola i chęć pomocy. Zajął się finansami klubu, kwestią w dużej mierze kluczową dla jego przetrwania. Pokazał Białej Gwieździe to, jak należy zaciskać pasa.

Maciej Stolarczyk. Co oczywiste – główny architekt wyniku, który jesienią wykręciła Wisła Kraków, w pewnym momencie rewelacja rozgrywek. Co mniej oczywiste, ale podkreślane przez coraz większą liczbę piłkarzy – człowiek, który potrafił utrzymać drużynę w ryzach. Gdyby nie on, zapewne kilka kontraktów zostałoby rozwiązanych z winy klubu już jesienią.

Łukasz Wachowski. Człowiek-instytucja w PZPN-ie, jedna z najbardziej merytorycznych osób w środowisku piłkarskim. W trakcie starań o odzyskanie licencji Wisła chyba nie mogła trafić pod lepszy adres.

Rafał Wisłocki. Ostatni, ale nie najmniej ważny. Wręcz przeciwnie. Rafał Wisłocki na kilku płaszczyznach odegrał rolę bardzo ważną lub kluczową. W trakcie największego cyrku, gdy w Wiśle brakowało już tylko baby z brodą, nie zapadł się pod ziemię, a szukał wyjścia z sytuacji. Nie miał oporów, by prosić o pomoc. Wiedział, do których drzwi zapukać. Przyjął funkcję, która chyba nie do końca mu się uśmiechała. Wziął na barki odpowiedzialność. Mądrze podszedł do nowych obowiązków, mając pełną świadomość swoich ograniczeń. Dzięki jego zaangażowaniu przy klubie pojawił się Jarosław Królewski, kolega z dawnych lat. Mało?

KOMENTARZE (17)

WordPress Lightbox