Kownacki na lekcji skuteczności od Cutrone
Weszło

Kownacki na lekcji skuteczności od Cutrone

Początek dogrywki, 0:0, więc Giampaolo i Gattuso robią to, co nakazuje rozsądek: wpuszczają po wypoczętym napastniku. Na boisku meldują się – odpowiednio – Kownacki i Cutrone. Absurdem będzie robić z Polaka kozła ofiarnego porażki Sampy, ale w tym bezpośrednim pojedynku snajperów były lechita poległ sromotnie:

98. minuta, Kownacki ze stuprocentową sytuacją, Reina broni.
102. minuta, Cutrone ze stuprocentową sytuacją, gol.
108. minuta, Kownacki ze stuprocentową sytuacją, Reina broni.
109. minuta, Cutrone ze stuprocentową sytuacją, gol.

Był to mecz, który rozkręcał się powoli jak przeciążony towarowy. Powiedzieć, że początki były ospałe, to nic nie powiedzieć. W pierwszym składzie Sampdorii zameldował się Karol Linetty, ale pohasał sobie tylko dwadzieścia minut – wyróżnił się wyłącznie ostrym faulem na Castillejo, za który w zasadzie powinien dostać kartkę. Chwilę potem zszedł z powodu kontuzji, której doznał bez faulu. Przynajmniej nie musiał tego oglądać, mogąc w szatni odpalić Candy Crush.

No bo co się w zasadzie działo w całej pierwszej połowie?

Tyle co w przeciętnej pierwszej rundzie bokserskiej, kiedy obie strony badają przeciwnika, względnie dostały polecenie od reklamodawców, żeby za szybko nie kończyć, bo za mało osób zobaczy banner wytatuowany henną na plecach.

Jeden jedyny błąd znakomitego dzisiaj Reiny, który wypluł piłkę przed siebie po strzale Ramireza – Caprari nie zdołał dobić, wykłócając się o faul, który zdarzył się tylko w jego wyobraźni. Milan odpowiedział pod koniec pierwszych czterdziestu pięciu minut, kiedy Higuain uderzył niecelnie z ostrego kąta. Biorąc pod uwagę, jak został wyrzucony, i tak kąśliwe uderzenie – gdzieś tam delikatnie pobrzmiewał nad nim strzał Irka Jelenia z PSG.

Po zmianie stron Dariusz Szpakowski dwukrotnie zaprezentował swoje firmowe „Taaaaak!”, ale w obu przypadkach musiało zostać skorygowane przez „A jednak nie!”. Higuan strzelił bramkę z metrowego spalonego, a Saponara, podrabiając uderzenie Gonzalo z ostrego kąta, pomylił się o pół włosa.

W Milanie powoli rozkręcał się Paqueta, sprowadzony za gruby hajs z Flamengo, ale jego najlepsze zagranie – przytomne wypuszczenie Higuaina na wolne pole mimo presji obrońców – zostało wycięte przez udanie założoną pułapkę ofsajdową. Im bliżej było 90. minuty, tym bardziej stawało się jasne, że nikt nie chce tracić sił na dogrywkę. Obie ekipy rzuciły spore siły do ataku, ładnie strzelał Ekdal, Quagliarella spudłował z dziesiątego metra. Mogącą wyburzać ściany nośne bombę posłał Kessie, a Calhanoglu zamiast trafić z trzech metrów do siatki, mało nie połamał nóg.

0:0 nie urządzało nikogo, ale zapowiadało całkiem barwną, wyrównaną dogrywkę. Barwnie, istotnie, było, ale pierwsze minuty to totalna dominacja Sampdorii. W zasadzie nie wiemy, czy Milan, poza Reiną, miał w tym czasie piłkę. Sytuacjami sypnęło jak z rękawa – niebezpiecznie wpadł w pole karne Saponara, okazja Kownasia (pusta bramka, czwarty metr, ostry kąt, ale mamy wrażenie, że wciąż taki, że tylko dobrze dołożyć nogę – Polak dołożył jednak tak, że futbolówka toczyła się wzdłuż linii), groźne strzały z dystansu czy ta patelnia Defrela.

Screen Shot 01-12-19 at 08.06 PM

Ale gdy tylko Milan pierwszy raz przekroczył połowę z piłkę, od razu strzelił z tego bramkę. Cutrone sam był zaskoczony – długa wrzutka, on kryty przez dwóch, ale ucieka im na siódmy metr i spokojnie ładuje do bramki. Z Sampdorii uciekło powietrze, skończyła się totalna dominacja, ale… wciąż mogli wyrównać, jednak Kownaś z bliska został zatrzymany przez Reinę. Znowu – ładnie się odnalazł, dopadł do futbolówki, uderzenie niezłe, ale w sam środek.

Milan znowu skontrował, 0:2 po wolejolobie i było pozamiatane. Jeszcze trochę folkloru w postaci rzutu wolnego pośredniego z piątki, po tym jak Rafael złapał podanie swojego obrońcy, niezły strzał Kownackiego zza pola karnego i koniec – Sampa wyrzucona z Coppa Italia na Luigi Ferraris.

Kownacki sytuacje zmarnował, ale trudno jednoznacznie skreślać jego występ. Jak na niewiele minut był wyjątkowo aktywny, pomagał też przy rozegraniu w ofensywie. Brakuje mu jednak regularnego grania – może gdyby grał częściej, oba strzały byłyby ciut celniejsze, ciut cwańsze?

Sampdoria – Milan 0:2

Cutrone 102′, 108′

Fot. NewsPix