Zmierzch posiadania piłki. Co mówi obszerny raport statystyczny z mundialu?
Weszło

Zmierzch posiadania piłki. Co mówi obszerny raport statystyczny z mundialu?

FIFA opublikowała raport statystyczny wsparty komentarzem grupy eksperckiej, który dotyczy zeszłorocznego mundialu. Rosyjskie mistrzostwa zostały okrzyknięte „mundialem stałych fragmentów i kontry”. Czy słusznie? Jak pokazują liczby – zdecydowanie tak. Ponadto na podstawie liczb możemy porównać też reprezentację Polski z innymi kadrami i odpowiedzieć na zajebiście ważne pytanie ważne pytanie – dlaczego poszło nam aż tak źle?

Mundial goli

Grupa ekspercka (m.in. Marco van Basten, Carlos Albert Parreira, Emmanuel Amunike i Bora Milutinović) zwraca uwagę na kilka trendów strzeleckich, które można było zaobserwować podczas ostatnich mistrzostw. Podczas mundialu 2018 zobaczyliśmy 169 goli, czyli tylko o dwa mniej niż wynosi rekord Mistrzostw Świata przy obsadzie 32-zespołowej. Rekord ten padł podczas mundialu we Francji 20 lat temu i został wyrównany podczas ostatniego mundialu w Brazylii. Ponadto tylko jeden z 64 meczów zakończył się bezbramkowym remisem – podczas MŚ 2014 padło pięć takich rezultatów, a cztery lata wcześniej siedem. – Intensyfikacja presji wywoływanej na piłkarza z piłką jest głównym czynnikiem determinującym liczbę strzałów na bramkę. To najważniejszy powód, przez który zespoły tracą bramkę i myślę, że to nigdy się nie zmieni – uważa Carlos Alberto Parreira.

Sama faza play-off była też zdecydowanie bardziej otwarta niż podczas mistrzostw w Brazylii – twierdzi Marco van Basten, a jego słowa potwierdzają liczby. W fazie pucharowe padło 47 goli, czyli o dwanaście więcej niż w Brazylii.

Wzrost znaczenia kontr i stałych fragmentów

Najciekawszy wydają się jednak sposoby, w jaki bramki padały (lub też nie). Przede wszystkim piłkarze byli bardziej skuteczni – średnio do gola potrzebowali tylko ~9,8 strzału, średnio aż o trzy mniej niż w RPA. Drastyczny wzrost skuteczności obserwujemy przede wszystkim po uderzeniach z dystansu – w Brazylii jedno na 42 uderzenia kończyło się golem, w Rosji jedno na 29. Przy tym zmalała sama liczba strzałów oddawanych spoza pola karnego – i to aż o 32% w porównaniu do mundialu sprzed dziewięciu lat. – Zespoły atakujące zostały pozbawione szans do uderzeń sprzed pola karnego – twierdzi van Basten. – Przestrzeń między linią obrony i pomocy w fazie bronienia właściwie nie istnieje – dodaje Parreira. W efekcie aż piętnaście drużyn nie zdobyło bramki po strzale spoza pola karnego.

3-3-300x300

Bronienie kompaktowe to też jeden z powodów, przez które podczas ostatniego mundialu tak relatywnie rzadko oglądaliśmy gole po atakach pozycyjnych. Wykresy pokazujące średnie ustawienie obrony poszczególnych drużyn na MŚ mówią, że te broniły się bardzo głęboko – często wykorzystując pięciu defensorów, przed którymi biegała czwórka agresywnych pomocników atakujących piłkarza z piłką. Trenerzy musieli zatem znaleźć alternatywę. I znaleźli ją w kontrach oraz stałych fragmentach. Połowa goli na zeszłorocznym mundialu padła właśnie po takich akcjach.

Nawet po samym porównaniu skuteczności wykonywania rzutów rożnych widać, że był to mundial „martwej piłki”. W Rosji co 29 rzut rożny prowadził do gola, tymczasem MŚ w RPA przynosiły gola co 61 korner, a mistrzostwa brazylijskie co 36.

Geniusze w cieniu

Nie możesz wyprodukować geniusza – uważa Andy Roxburgh. I generalnie jedną z tez zawartych w raporcie jest fakt, że genialni rozgrywający na mundialu byli w cieniu. Autorzy tego opracowania wskazują tylko dwóch maestro środka pola – Paula Pogbe i Lukę Modricia, rozgrywających w drużynach finalistów. To oni dyktowali tempo gry, to oni tworzyli sytuacje i to oni byli w centrum uwagi. „Na poprzednich mundialach zwycięzcy turniejów mieli samych wybitnych rozgrywających. Pirlo był kluczowy dla Włochów w 2006 roku, Xavi i Iniesta kontrolowali grę Hiszpanów cztery lata później, a w Brazylii podobną rolę dla Niemców odgrywał Bastian Schweinsteiger. Nie da się jednak ukryć, że wielcy rozgrywający zginęli nam w tłumie rygoru taktycznego i dyscypliny, a zachwyty nad Modriciem częściej dotyczyły jego niestrudzonych pojedynków i niesamowitej wydolności, a kapitalne zagrania przez dwie linie obrony były czymś rzadszym. Maestro na tym mundialu musiał być rzemieślnikiem.

Ponadto opracowanie porusza też temat wahadłowych i bocznych pomocników (wysokie zaangażowanie w defensywę, „najwyżej ustawieni defensorzy”, kluczowi w zachowaniu balansu między ofensywą i defensywą), bramkarzy (styl gry oparty na głębokiej defensywie sprawiał, że mieli utrudnione zadanie, bo nie widzieli piłki; popularność obrony w stylu X, czyli tzw. pajacykiem; wzrost znaczenia krótkiego i średniego wznowienia gry za pomocą wyrzutów).

Polska na tle innych

O mundialu w wykonaniu biało-czerwonych chcielibyśmy pewnie jak najszybciej zapomnieć, natomiast dane przedstawione przez FIFA bronią nieco reprezentantów Polski. Pod względem kluczowych statystyk wychodzi na to, że nie byliśmy outsiderem, a często prezentowaliśmy się nawet lepiej niż przeciętnie. Niemniej te najważniejsze liczby – gole i punkty – nie były po naszej stronie. Okej, ale jak wypadaliśmy na tle reszty ekip? Oto średnie wartości w przeliczeniu na mecz:

– celność podań  – 83% (średnia MŚ – 84%)

– podania na mecz – 500 (średnia MŚ – 473)

– rywale minięci podaniami – 271 (średnia MŚ – 264)

– obrońcy minięci podaniami – 39 (średnia MŚ – 33)

– podania w trzecią tercję boiska – 67 (średnia MŚ – 58)

– podania w pole karne – 35 (średnia MŚ – 33)

– przebiegnięte kilometry – 105,33 (średnia MŚ – 104,66)

– dystans przebiegnięty z prędkością min. 20 km/h – 7,20 (średnia MŚ – 7,55)

– dystans przebiegnięty z prędkością min. 25 km/h – 2,06 (średnia MŚ – 2,03)

4 4-7-835x420

Zatem co wiemy? Że podawaliśmy nieźle. I to wcale nie tylko w poprzek, bo np. pod względem podań w ofensywną tercję jesteśmy w mundialowej czołówce. Nieco gorzej było pod względem biegowym. Sam średni dystans plasuje nas w mundialowej klasie średniej, ale gdy zerkniemy na statystyki intensywności tego biegania, to zespół Nawałki wygląda już znacznie gorzej. Wyniki szybkich biegów (<20 km/h) oraz sprintów (<25 km/h) plasują nas w gronie zespołów grających piłką. Ekipy, które miały składy przeciętne lub słabe w przekroju mistrzostw, poruszały się z większą intensywnością. Marokańczycy średnio przebiegali o 1,5 kilometra szybkich biegiem więcej od Polaków, Australijczycy o 1,3 kilometra więcej, podobnie Rosjanie, Irańczycy czy Senegalczycy. Pod względem dystansu pokonanego sprintem też ustępujemy wyraźnie Marokańczykom, Senegalczykom, Australijczykom czy Tunezyjczykom. Czyli zespołom – wydawałoby się – na poziomie zbliżonym do polskiej kadry.

Zmierzch podań i posiadania piłki

Trend, który obserwujemy w piłce klubowej, miał też swoje potwierdzenie na zeszłorocznych mistrzostwach w Rosji. Futbol zmierza w stronę szybkich ataków, a kult posiadania piłki wymiera – dziś Barcelona Pepa Guardioli nie zdominowałaby tak światowego futbolu samym stylem gry. Dość powiedzieć, że żadna z pięciu najlepszych reprezentacji pod względem procentu posiadania piłki nie zaszła dalej niż 1/8 finału:

1i5LLhW

Podobne zjawisko obserwowaliśmy przy zespołach najwięcej podających. Z TOP5 drużyn pod tym względem jedynie Brazylia dotarła do ćwierćfinału:

2

O tym zjawisku mówił m.in. Joachim Loew na konferencji podsumowującej tragiczny wynik Niemców na mundialu. – Futbol oparty na posiadaniu piłki ginie. Mistrzami Niemiec, Hiszpanii czy Anglii zostały zespoły bazujące na utrzymywaniu się przy piłce, natomiast Liga Mistrzów należy do Realu Madryt, czyli zespołu elastycznego. System pucharowy premiuje elastyczność gry i moim błędem było przeświadczenie, że w fazie grupowej posiadanie piłki wystarczy, a dopiero w fazie pucharowej będziemy zmuszeni do elastyczności. To było niemal aroganckie myślenie – przyznawał selekcjoner Die Mannschaft.

– Mieliśmy wysokie posiadanie piłki, ale nie poświęcaliśmy zbyt wiele sił na sprinty i szybkie biegi. Owszem, biegaliśmy dużo, ale brakowało nam w tych biegach intensywności. Zbyt powolnie tworzyliśmy grę. Częściej graliśmy wszerz niż do przodu. Podejmowaliśmy decyzje zbyt wolno. W ten sposób trudno zaskoczyć rywala, który broni się bardzo głęboko. To był nasz mankament – mówił Loew, a za jego plecami przewijały się slajdy z prezentacji multimedialnej. A tam stoi czarno na białym to, o czym mówi – na mundialu Niemcy wykonywali o 22% mniej sprintów niż w meczach eliminacyjnych. Na mundialu w Brazylii decyzję o podaniu podejmowali średnio w ciągu 1,19 sekundy, z kolei w Rosji potrzebowali na to 1,5 sekundy. Mistrzowie świata sprzed pięciu lat tym razem o 13% rzadziej wykonywali zagrania w przód.

Ciekawa jest też statystyka dośrodkowań. Niemcy, którzy zdominowali ten fragment gry, nie wyszli nawet z grupy. Z kolei od Francji jedynie trzy zespoły dośrodkowywały rzadziej, a mimo to Les Blues sięgnęli po złoto. A przecież ekipa Didiera Deschampsa miała do kogo dogrywać – Griezmann bardzo dobrze gra głową (nawet mimo przeciętnego wzrostu), a w przypadku Giroud warunki fizyczne i timing w wyjściu w górę to jeden z jego ważniejszych atutów:

3

A tak wygląda struktura zdobywanych bramek. Zwracamy uwagę na liczbę goli strzelonych po stałych fragmentach gry przez Anglików i Rosjan:

3

Pełen raport można pobrać na stronie FIFA – pod TYM linkiem.

DAMIAN SMYK

fot. FotoPyk