Doświadczeni zawodnicy piszą nowym, gdzie są najlepsze kebaby
Weszło

Doświadczeni zawodnicy piszą nowym, gdzie są najlepsze kebaby

– Jestem na diecie sportowej – trzy tysiące kalorii dziennie. Firma codziennie dowozi mi świeże, dobrane dla mnie posiłki, z dokładnymi wyliczeniami, co i w jakich ilościach spożywam. Dla mnie to jest normalne, ale tu jeszcze długo nie będą tak jeść. Bardziej doświadczeni zawodnicy podsyłają nowym na WhatsAppie, gdzie są najlepsze kebaby w okolicy – mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Rafał Gikiewicz.

SUPER EXPRESS

„Kowal” jak zwykle nie przebiera w słowach. Obecna Legia najgorsza w historii.

Masz swoją czarną listę?

Otwiera ją Eduardo. Chłop przecież nie strzelił dla Legii gola. Nie wiem też, po co tu i Phillipps. On mi przypomina magnetofon kasetowy sprzed 20 lat, który ciągle się zacinał. Phillipps też co chwila się zacina na boisku. Radović – on już klubowi nic nie da. A jeśli czuje się takim legionistą, to niech odejdzie dla dobra klubu. Tak zrobili Xavi i Iniesta. W pewnym momencie doszli do wniosku, że oni już Barcelonie nie pomogą. I nie trzymali się wtedy kurczowo. Kolejny „orzeł”, czyli Antolić. Też wiele Legii nie daje, a łapie głupie czerwone kartki. W większości to ludzie Jozaka, to on zaczął rozwalać Legię. Najpierw sprowadził zimą 8-9 piłkarzy, czym rozbił szatnię. Potem wdał się w awanturę z Kucharczykiem. Błąd za błędem.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.17.55

„Superak” apeluje do piłkarzy Legii: weźcie się do uczciwej pracy! Adam Hlousek miałby zostać barmanem, Kasper Hamalainen importerem wódki, Michał Kucharczyk kurierem, Cafu baristą, Krzysztof Mączyński piekarzem, a Michał Pazdan – ochroniarzem.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.20.07

PRZEGLĄD SPORTOWY

Włochy ziemią obiecaną dla Polaków – startuje Serie A.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.21.45

Przemysław Rudzki pisze o zbiorowej odpowiedzialności za wyniki polskich drużyn w Europie.

Wszyscy jesteśmy temu winni. Prezesi, którzy często sami mają niewielkie pojęcie o futbolu, otaczają się gromadą takich samych „znawców” – i żeby była jasność, nie mam tu na myśli konkretnie Legii, to już zjawisko nagminne – wszyscy oni razem skaczą na głowę do pustego basenu, próbując pokazać światu, jak się powinno pływać. Ci sami prezesi nie wierzą w pracę, skauting, długofalowy plan, lecz w przypadek, który za chwilę da im trofea i spokój od narzekań kibiców.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.22.07

Projekt Mioduskiego runął. 

Właściciel klubu mówił dużo i przekonująco. Tak jak zapowiadał, latem nie osłabił drużyny, zrobił dwa porządne wzmocnienia, sprowadził przecież na Łazienkowską m.in. króla strzelców minionego sezonu Carlitosa. Na papierze niby większość danych się zgadzała. Ale kiedy drużyny z Europy powiedziały: „sprawdzam”, wszystko się posypało. Tak często powtarzane przez właściciela hasło „mamy najmocniejszą kadrę w Polsce” okazało się wydmuszką. W dużej mierze dlatego, że przy budowaniu zapomniał o przywódcy, trenerze z prawdziwego zdarzenia, którymi z pewnością nie byli Romeo Jozak i Dean Klafurić. Ricardo Sa Pinto cudotwórcą też nie jest, więc nie odmienił drużyny w kilka dni. Zwłaszcza takiej, której problem jest dużo większy niż tylko mentalny.

W Zabrzu na mecze nie chodzi już tak wielu kibiców, co w poprzednim sezonie.

W sezonie 2017/18 najliczniejsza widownia była w Poznaniu. Mecze Kolejorza oglądało średnio ponad 20 tysięcy osób. Górnik na początku rozgrywek sprzedał ponad 22 tysiące biletów, a średnio na trybunach zabrzańskiego stadionu zasiadało 18 920 kibiców (…). W tym sezonie frekwencja jest niższa. Mecz z Koroną ściągnął ponad 16 tys., a z Wisłą Płock niecałe 12 tys. kibiców. W poprzednich rozgrywkach tylko raz na trybunach było mniej widzów. W lutym, kiedy drużyna podejmowała Pogoń, przyszło ponad 6 tys. osób, ale spotkanie toczyło się w anomalnych warunkach, przy temperaturze minus 10 stopni Celsjusza.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.22.56

W „Magazynie Lig Zagranicznych” dwie wyliczanki na start sezonu LaLiga. Pytania do redaktorów Piechoty i Kręcidło i lista zawodników wartych obserwowania zdaniem tego pierwszego. Wśród nich: Vinicius Junior, Arthur, Joris Gnagnon, Malcom, Mouctar Diakhaby, Santiago Caseres, Mathias Jensen, Ferran Torres, Cucho czy Fran Beltran.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.23.38

Valencia – Atletico – hit pierwszej kolejki pomiędzy zespołami, które latem zbudowały naprawdę mocne kadry.

Wymieniając drużyny, które w Hiszpanii latem przeprowadziły najlepsze transfery, trzeba koniecznie wspomnieć o Barcelonie czy Betisie, ale zdecydowanie na pierwszy plan wysuwają się Atletico i Valencia. Nie tylko wzmocniły swoje drużyny gwiazdami pokroju Thomasa Lemara czy Michy’ego Batshuayi’ego, ale też uzupełniły kadry na tyle imponująco, że śmiało mogłyby wystawić dwie równorzędne jedenastki groźne dla każdego rywala. 

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.48.26

Cel stojący przed Cristiano Ronaldo w Juventusie – nie spaść z gwiazd w gnój.

Ronaldo ma 33 lata, ale według badań jego organizm jest o dekadę młodszy. Prowadzi się wzorowo. Douglas Costa nie dowierzał, jak wiele CR7 poświęca na samodoskonalenie. – Kiedy my przychodzimy na zajęcia, on już trenuje. A gdy kończymy, zostaje i dalej ćwiczy – powiedział Brazylijczyk. I w tym nadzieja, że historie Ronaldo i Maradony nie zakończą się podobnie. Ponieważ w przypadku Argentyńczyka sprawdziło się włoskie przysłowie o spadaniu: „Dalle stelle alle stalle”. Co znaczy: Z gwiazd w gnój.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.47.54

Rafał Gikiewicz w rozmowie z Michałem Trelą opowiada, jak w Unionie Berlin uczy kolegów zdrowych nawyków żywieniowych.

Ledwo trafił pan do Berlina, a już w tamtejszej prasie głośno o pana diecie. O co chodzi?

Gdy trafiłem do Unionu, na badaniach okazało się, że mam sześć procent tkanki tłuszczowej. Śmiali się, że nie mam ani grama tłuszczu. Jestem na diecie sportowej – trzy tysiące kalorii dziennie. Firma codziennie dowozi mi świeże, dobrane dla mnie posiłki, z dokładnymi wyliczeniami, co i w jakich ilościach spożywam. Niemcy najpierw myśleli, że w poniedziałek dostaje się jedzenie na następne dwa tygodnie, ale teraz się zainteresowali. Kilku kolegów z drużyny już wzięło ode mnie namiary na firmę. Oni się tego dopiero uczą. Tutaj jednak królują niemieckie bratwursty – bułka, kiełbasa, majonez, keczup. Od Roberta Lewandowskiego też w Bayernie brali przepisy. Nawet dziennikarze po konferencjach prasowych z zainteresowaniem zaglądają mi do tych pudełek. Dla mnie to jest normalne, ale tu jeszcze długo nie będą tak jeść. Bardziej doświadczeni zawodnicy podsyłają nowym na WhatsAppie, gdzie są najlepsze kebaby w okolicy.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.48.00

GAZETA WYBORCZA

Rafał Stec szuka „tajemnicy naszych klęsk”.

Kiedyś chóralnie skomleliśmy, że bida aż piszczy, więc nigdy nie nadgonimy bogaczy z Zachodu. Ucichło, ponieważ wzbogaciliśmy się, ale to nas dopadli gołodupcy ze wschodu, południa, północy i w ogóle wszelkiej prowincji – wydają mniej, grają lepiej. Pozostało zatem powtarzanie, że nie istnieje przemyślany system szkolenia, nie umiemy selekcjonować talentów, marnie kształcimy trenerów (zwłaszcza najmłodszych uczą nędznie opłacani dyletanci), kluby nie inwestują w akademie i infrastrukturę, PZPN dba wyłącznie o wizerunek i marketing, skandalicznie przepłacani ligowcy leniuchują, nie mają ambicji, kompletnie im nie zależy.

Zrzut ekranu 2018-08-18 o 07.42.25

fot. NewsPix.pl