Jeden kolega przyjeżdża Porsche, a drugi to milioner. Realia ligi luksemburskiej
Weszło

Jeden kolega przyjeżdża Porsche, a drugi to milioner. Realia ligi luksemburskiej

Michał Mroch kopie w niższych ligach luksemburskich, ale żyje mu się tak dobrze, że dziś nie przyjąłby nawet oferty z naszej Ekstraklasy. Zresztą, w Luksemburgu też mógł grac wyżej, tyle że dla niego priorytetem jest kariera zawodowa, piłka dopiero potem. Rozmawiamy z nim o realiach piłkarskich i życiowych w tym maleńkim kraju, gdzie futbol zaczyna się dynamicznie rozwijać, a Mroch nie chce polecać do klubów nawet polskich ekstraklasowych wyjadaczy, bo boi się, że przez swoje podejście zepsują jego dobre imię, na które pracował wiele lat. 

– Wcześnie wyjechałem, ale nigdy nie planowałem, że znajdę się w Luksemburgu. Najpierw trafiłem do Niemiec. W Polsce wcześniej trenowałem z Ekstraklasą, w Arce Gdynia, pokopałem później w trzecich ligach, potestowałem się w drugich i pierwszych, ale to nie było to. Miałem podpisywać kontrakt w Zagłębiu Sosnowiec, był już przygotowany na biurku, ale zaproponowali mi 1500 złotych. Za to miałem sam wynająć mieszkanie i opłacić jedzenie.

Dzięki piłce dostałem w Niemczech pracę. Trenowałem z drużynami piątej ligi niemieckiej, wygrywałem z byłymi pierwszoligowcami, więc poziom był fajny. Tam wypatrzyli mnie ludzie z drugiej ligi luksemburskiej, po roku awansowaliśmy do ekstraklasy. Zacząłem wtedy nocną pracę, więc ciężko było z treningami, nie pograłem za dużo – tylko dwa mecze w pucharze. Napełniałem automaty bułeczkami i colą. Drużyna była naprawdę mocna, teraz wciąż gra w pierwszej lidze. Odszedłem do czwartej ligi tylko ze względu na pracę. Zdobyłem tyle bramek, że nawet nie pamiętam. Zostałem najlepszym strzelcem, a w tamtym roku byłem najlepszym strzelcem trzeciej ligi. Teraz znowu spróbowałem w drugiej lidze, choć dostałem ofertę z Racingu, który grał w eliminacjach do pucharów. Odmówiłem, mam zbyt dobrą pracę, żeby się zgodzić. Teraz po latach jestem szefem, mam pod sobą ludzi, nauczyłem się niemieckiego i luksemburskiego. Żyje mi się bardzo dobrze.

Ważniejsza jest dla ciebie praca czy piłka? 

Gdybym chciał robić karierę piłkarską, to nie jechałbym do Luksemburga, a próbował się przebijać w Niemczech, zwłaszcza że miałem zaproszenia na testy. Mógłbym dojść może do poziomu trzeciej Bundesligi. Zawsze zmieniałem kluby ze względu na pracę, a nie na odwrót. Budowałem przyszłość biznesową. Potrafiłem iść do czwartej ligi, bo dostałem lepszą posadę. Potem znów zmieniłem klub, bo zapewniłem sobie jeszcze lepsze stanowisko gdzie indziej. W tym roku dostałem pięć ofert z ekstraklasy, ale wolę postawić na karierę.  Teraz już jest dobrze, jestem szefem, jakąś pozycję mam, więc jak otrzymam ofertę w następnym roku z ekstraklasy, to naprawdę się zastanowię.

Czym się zajmujesz? 

Sprzedajemy na kilka krajów Europy jedzenie dla zwierząt, dla koni, traktory, sprzęt, nawozy, nasiona kwiatów. Firma świetnie prosperuje, sprzedajemy tego mnóstwo. Piłkarzem jestem dla przyjemności, po prostu lubię to, co robię.

W pierwszej lidze większość łączy pracę z piłką. 

W Dudelange spośród kluczowych piłkarzy, bramkarz, pracuje tylko jedna osoba. Chce pracować dlatego, że w Luksemburgu są bardzo wysokie emerytury.

Średnia prawie 4000 euro. 

Zaczął pracę, bo będzie kończył zaraz przygodę z piłką, ale z Legią jeszcze zagra. Pewnie to praca bardzo lekka, może nawet pokazuje komuś palcem, jak pracować. W Dudelange trenują dwa razy dziennie, więc ciężko to łączyć z etatem. W tych słabszych klubach to jednak reguła, ale potrafią to łączyć. Są bardziej witalni po ośmiu godzinach pracy niż zawodowcy w Polsce. Gdy przyjechał tu piłkarz z 40 meczami w Ekstraklasie i 70 w pierwszej lidze, nie załapał się. Próbował tu, tam, ale mu nie wyszło.

W międzyczasie trenuję młodzież. W tamtym roku mój rocznik został mistrzami kraju U-14. Buduję swoje nazwisko i mam nadzieję, że za parę lat zostanę – takie moje marzenie – trenerem jakiejś dobrej drużyny. Mam nadzieję, że będę lepszym trenerem niż kopaczem. Piłkarzem nie jestem i już nigdy nie będę. Piłkarze grają w Bundeslidze, w Polsce też jest kilku piłkarzy, ale dla mnie większość to przebierańcy. Byłem ostatnio na 2-3 meczach Ekstraklasy, w Belgii na drugiej lidze i trzeciej francuskiej i… Możesz się śmiać albo mi nie wierzyć, ale tamte mecze były bardziej widowiskowe niż te w Polsce. Wiem, że w Gdyni na mecze przychodzi sześć tysięcy osób, stadion jest piękny, murawa rewelacyjna. Ale co z tego, jak polska myśl szkoleniowa to podanie od bramkarza do obrońcy, długa piłka na skrzydło, przebitka… Nawet w lidze luksemburskiej zaczyna się już grać w piłkę. To bardzo mały kraj, a na meczu np. Progresu potrafi przyjść oficjalnie 2500 osób. Tutaj też czasami przyjdzie na mecz 400 osób, ale to zrozumiałe, bo Luksemburg jest naprawdę bardzo mały. Obiekty są małe, ale nie generują kosztów. Prąd czerpany jest z solarów słonecznych, a przy stadionie stoi studnia – nawet w czwartej lidze. Nie kopałem jeszcze tylko w piątej lidze, a też jest piąta liga luksemburska!

Nie wiedziałem, że tylu ludzi żyje w tym kraju.

Bo nie patrzysz na to, że obok Luksemburga jest Belgia, Holandia, Francja, Niemcy. W Luksemburgu piłkarze mają pieniądze, których nigdy nie będą mieli w trzeciej Bundeslidze. Dudelange zatrudnia czasami naprawdę poważnych zawodników.

Jakiś klub z Luksemburga utrzymałby się w Ekstraklasie?

Polacy mają dziwną mentalność. Kibice myślą, że polska liga jest dobra, ale… pokopałem w trzeciej lidze, pograłem z zawodnikami z Ekstraklasy, byłem łączony z pierwszą drużyną Arki, w której był Moskalewicz, Sokołowski, Wachowicz. Niby dobrzy zawodnicy, ale czuło się, że oni robią to wyłącznie dla pieniędzy. Tutaj nie musisz tego robić dla pieniędzy, bo wszyscy je mają. Jeden z moich kolegów z czwartej ligi przyjeżdżał na treningi najnowszym Porsche Carrera, drugi miał Range Rovera, trzeci Audi A7. Przyjeżdżają z fajnych stanowisk w banku czy szpitalu i mają pieniądze. Oni nie muszą trenować, ale chcą. Mój kolega był jednym z szefów w Mercedesie i kończył pracę o 18 i codziennie jechał jak najszybciej do klubu. Nie musiał, ale chciał. Wyobrażasz sobie, że w lidze polskiej zawodnik zarabia kilkadziesiąt tysięcy złotych w pracy, jeździ Mercedesem i jeszcze pędzi na trening? Abstrakcja.

Czego Polacy mogliby się nauczyć od Luksemburczyków? 

Trochę pokory. Byłem w drugoligowych szatniach jak w Bałtyku Gdynia, gdzie miałem podpisywać śmieszną umowę. Nie mówmy, że druga liga polska jest profesjonalna, skoro zaoferowali mi 500 złotych. Chłopakowi z Gdyni, wychowankowi… Śmiejesz się, ale tak to wygląda. Przecież nie starczyłoby mi nawet na paliwo. Gdy wchodziłem do szatni, widziałem ludzi z zegarkami wielkości ręki, wymalowane głowy, tak obcisłe spodnie, że nie powiem co było widać. Oni wszyscy uważali się za wielkich piłkarzy! „Gram w drugiej lidze, jestem piłkarzem”. Tutaj chłopaki w trzecich ligach zarabiają po 30 tysięcy złotych – nie z piłki, z interesów. Oni to robią z miłości do piłki. Ciężko pracują, a potem ciężko trenują. Chłopaki bardzo twardo stąpają po ziemi. Nawet w ekstraklasie piłkarze nie mówią, że są piłkarzami. To po prostu ich hobby.

Nie zapomnę swojego pierwszego treningu w Arce. Jeden ze starszych zawodników kopnął z woleja tak daleko jak się dało i krzyknął: – Młody! Po piłkę!

Oczywiście nie poszedłem, podpadłem. Dwa treningi i się skończył mój epizod w Arce.

Zarabiają ogromne pieniądze, ale są przy tym bardzo pomocni. Miałem w drużynie kozackiego inżyniera od satelit. Był milionerem. Mój kolega potrzebował pieniędzy i spytał Kevina, czy ten może mu pomóc. Wyciągnął 500 euro, dał mu i wypalił: – Nie musisz oddawać. Ma na tyle, że dla niego to żadna różnica, a koledze może pomóc. Później na treningu był najbardziej zwariowanym gościem, jakiego widziałem. Szary Polaczek znikąd wchodził do drużyny walczącej o awans i od razu mu pomagali. Dwóch chłopaków swoją drogą stamtąd się przebiło – jeden podpisał umowę w ekstraklasie, drugi grał w reprezentacji przeciwko Holandii na Robbena. Czujesz się u nich jak przy rodzinnym stole.

Gdy 25-letni piłkarz pyta Tomasza Gruszczyńskiego o grę w Luksemburgu, odradza mu ją jak może, bo to kraj fajny do życia, ale piłkarsko bardzo można przepaść. Jesteś podobnego zdania? 

Gruszczyński może kierować się swoimi latami w Luksemburgu. Gdy grał, faktycznie tak było, Dudelange miało 3-4 zawodników profesjonalnych, a teraz Progres Niedercorn wygrywa z Rangersami, a w tym sezonie są w trzeciej rundzie eliminacji. Czy ci piłkarze nie są obserwowani? Czy nie może się okazać, że jakiś piłkarz tak się pokaże, że zechce go Legia? Spójrz na skład reprezentacji – praktycznie każdy gra za granicą. Luksemburska piłka weszła w inną epokę?

Z roku na rok widoczny jest postęp?

Zdecydowanie. Jeśli Dudelange znalazłoby się w grupie Ligi Europy, zarobiłoby równowartość swojego budżetu. Możliwe, że gdy wejdą raz, złapią powtarzalność. Za kilka lat drużyny z Luksemburga będą grały w grupach Ligi Europy.

Jak wygląda życie w Luksemburgu?

Jeśli chcesz zjeść w restauracji, to po prostu do niej idziesz i jesz. Na nic ci nie brakuje. Prowadzisz fajne, beztroskie życie, nie martwisz się o rachunki, bo na nie po prostu masz. W Polsce zarabiasz dwa tysiące, tu opłata, tu opłata, zostaje ci na kino raz w miesiącu.

Mówisz to z perspektywy szefa.

Pracowałem na to długo. Moim priorytetem jest praca i rozwój. Niektórych priorytetem jest granie w polskiej pierwszej lidze i być może nie zarabiają takich pieniędzy. Przeważnie każdy Luksemburczyk ma to, na co ma ochotę. Kuchnia całego świata jest nawet w małych miastach. Ogólnie żyje się bardzo spokojnie. Miasta są mocno rozbudowane, wszyscy do nich lgną, ale dużo jest też wiosek. Początki były trudne przede wszystkim fizycznie, ale już się przyzwyczaiłem. Organizm się chyba adaptuje. Wstaję teraz o 6:45, idę do pracy, później przyjeżdżam coś zjeść i idę na trening. Ale jestem zdrowy i uśmiechnięty.

Przeczytałem, że Luksemburg to jeden z najbardziej nieszczęśliwych narodów świata. 

Cooo?! Gdzie to przeczytałeś?

Też się zdziwiłem, bo kraj z wysokimi zarobkami z definicji musi być fajny do życia. 

Ja tego zupełnie nie odczuwam. Ale czekaj, zapytam dziewczynę… Ona też się nie zgadza. Już wiem – pewnie dlatego, że w Luksemburgu mówi się po francusku! Nie mogą używać swojego języka. Ja nauczyłem się niemieckiego i bez problemu mogę nim tu operować. 95% osób mówi po niemiecku. Często Luksemburczycy udają, że nie znają francuskiego albo wręcz mówią wprost, że nie będą rozmawiać w tym języku. Gazety są po niemiecku, francusku, luksembursku, niektóre to w ogóle po angielsku.

44% osób obcokrajowcy. 

Myślę, że rzeczywisty odsetek jest o wiele wyższy. Gdy idę do supermarketu, słyszę naprawdę wiele języków. Dzieciaki przychodzące do mnie na treningi mówią czasami w pięciu językach. Rok temu miałem bardzo fajną drużynę. W Luksemburgu w każdej kategorii wiekowej masz pięć lig. Drużyny awansują pomiędzy ligami. Niby mały kraj, a jednak na zajęciach jednej grupy wiekowej potrafiło być 45 dzieciaków i trzech trenerów. Podoba mi się profesjonalizm. Zasugerujesz prezesom, że czegoś nie ma – od razu dokupują. Dzieciaki zawsze kopią nowymi piłkami. W Polsce trenerzy chcą wychować nie tylko piłkarza, ale i człowieka. Ja dostaję gotowe dzieci, ułożone, które – jak wspomniałem – czasami mówią w pięciu językach. Niektóre dzieci, nie dość że grają w piłkę, to grają jeszcze w tenisa albo pływają. Rok temu pokonaliśmy nawet ekipę Metz w 12-13 latkach.

W niższych ligach doświadczasz na co dzień takiego folkloru, jakiego doświadczałbyś w polskich? 

Sędziowie nie mają życia. Kibice naprawdę mają temperament. Nie przychodzi ich zbyt wiele, na barażu o czwartą ligę było 1200 osób. Na barażu o drugą ligę u nas przyszło 1300.

Jak na taki mały kraj i tak dużo. 

Normalnie jest ich jednak mniej, potrafi być na meczu 50 osób.

Jak się gra przy trybunach złożonych z 50 osób?

Nie gra się przy trybunach, bo na wielu stadionach trybun nie ma! Albo stoi tylko jedna skromna trybunka, na której jest sto krzesełek. Tak to wygląda, ale się gra i trzeba wygrywać. W moim obecnym klubie z kolei jesteśmy na etapie budowania stadionu za 27 milionów euro. Będzie profesjonalna siłownia, pokój rozgrzewkowy ze sztuczną murawą, kortami i jakieś sześćset krzesełek. Na każdym stadionie w Luksemburgu jest duża restauracja. Po meczu kibice zostają i piją wodę czy procentowe napoje.

Gdyby twój kolega z Bałtyku Gdynia spytał cię „jechać czy nie?”, co byś mu odpowiedział?

Czasami ktoś mnie pyta czy mógłbym załatwić jakiś klub, niektórzy z nich mają ponad sto meczów w Ekstraklasie, ale i tak chętnie by się przenieśli. Nie chcę im pomagać, bo… to nie te charaktery. Nie chciałbym sobie zepsuć opinii. Wiem, jakie hulaszcze życie prowadzą niektórzy piłkarze i nie chciałbym być z nimi kojarzony. Gdy jestem w Polsce, widuję ich tylko na imprezach. Jeśli ktoś jednak zdaje sobie sprawę, że początki nie są łatwe i jest nastawiony na pracę, zawsze pomogę. Buduję swoje nazwisko na systematyczności, prawdomówności, ciężkiej pracy. Mam nadzieję, że w ciągu trzech lat zostanę grającym trenerem. Za rok chcę spróbować pograć na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Obecnie zaczynam UEFA C, dojdę oczywiście do UEFA Pro. Jako trener potrafię być i wyluzowany, i zrównoważony, i ostry. Przede wszystkim cenię dyscyplinę. Już teraz to wprowadzam w młodszych kategoriach wiekowych. Jak jest trening o 19 i ktoś przyjdzie po, zamykam szatnię, dziękuję, do widzenia. Chętnie stawiam na słabszych chłopaków, którzy ciężko pracują i naprawdę chcą, niż na takich, którzy mają talent, ale nic z nim nie robią. Ukończyłem klasę mistrzostwa sportowego w Gdańsku, gdzie grała kadra Pomorza. Zdobyliśmy srebro na mistrzostwach Polski. Kopałem z chłopakami testowanymi w Ajaksie i PSV, ale karierę zrobił tylko Grzesiek Krychowiak i Paweł Wszołek. Może Marcin Budziński i poza tym nie ma nikogo. Uwierz, że chłopaki mający talent i mogący osiągnąć naprawdę wiele, kończą na budowach. Graliśmy… Przepraszam, kopaliśmy razem w Arce.

Krychowiak chyba jednak grał, nie kopał.

Wtedy? Co ty, wtedy on też kopał. Wyróżniał się, ale nie na tyle, bym powiedział, że pójdzie do reprezentacji Polski. W naszym roczniku było 4-5 lepszych od niego. Ciężko pracował, biegał i ma rezultaty i piękne życie. Ja też pracowałem bardzo ciężko, na początku na budowie po 10 godzin, później na taśmie, przy napełnianiu automatów, sprzątaniu domów… Nie było łatwo. Gdy ktoś mnie potrzebował, zawsze pomagałem. Gdy szef pytał, czy mogę zostać po pracy, moja odpowiedź zawsze była na tak. Nie da się być od razu gościem, który pokazuje palcem. Ja już nie muszę szukać pracy albo czegokolwiek. Teraz chciałbym właśnie zostać królem strzelców drugiej ligi, dostać kopa w górę i rozwalić bramy pierwszej.

Dzwoni trener z pierwszej ligi i mówi, że chce cię do trenowania dzieciaków. Wracasz?

(śmiech) Grzecznie dziękuję i to wszystko. Nie interesowałby mnie nawet kontrakt w Ekstraklasie, bo podpisując go straciłbym całą pozycję, na którą pracowałem w Luksemburgu. Mam 28 lat i muszę myśleć o przyszłości. Wiem, jaka jest mentalność części Polaków. Oczywiście też się czuję Polakiem – i to Polakiem z przejściami, który zaczynał od pięciu metrów kwadratowych pokoju i materaca. Wielu polskich zawodników przyjeżdża do piątej ligi niemieckiej i wracają za sezon. Nie zdają sobie sprawy, że to nie  tylko piłka. Nie integrują się, nie uczą się języka… Pretensje mogą mieć tylko do siebie. Myślą, że będą zarabiać nie wiadomo ile, ale życie nie jest tak łatwe i kolorowe. Nie wstydzę się tego, że sprzątałem w domach, ale wielu Polaków zostanie na tym etapie. Nie mają na tyle twardego charakteru, by przeboleć to, spiąć dupę i się rozwinąć.

Kiedyś kopałem w trzeciej lidze, szedłem wypoczęty na trening i tyle – tu najpierw praca, dopiero później trening. Jest to coś zupełnie innego. Dlatego ja podziwiam prezesów i sponsorów, że pompują tyle milionów w piłkę. Przecież lepiej przejechać po domach dziecka albo poszukać potrzebujących rodzin. Piłkarze zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych… Za co? Za bycie przeciętnym kopaczem? Smutne. Trzymam kciuki za Dudelange, by polscy znawcy piłki nożnej zeszli na ziemię. Mierzejewski był najlepszym piłkarzem w Australii, a hejterzy pytali „co to za liga?”. A przecież jest lepsza niż polska. Jestem arkowcem, więc w pucharach kibicuję Lechowi. Nie wiem, czy nie pójdę tak w ogóle na mecz w Dudelange w szaliku Arki. Śmieję się, ale jeszcze by mnie gdzieś dopadli.

A gdy wyłączasz serce, włączasz rozum, kto wygra? 

Każdy inny wynik niż wygrana Legii w Warszawie powinna być potraktowana jak przegranie wojny. Nie wyobrażam sobie, że mistrza Polski mogłaby pokonać luksemburska drużyna z miasta na 20 tysięcy mieszkańców. Stawiam na 2:1 dla Legii w Warszawie i 2:0 dla Dudelange w rewanżu. Gdyby grało z Górnikiem czy Cracovią powiedziałbym, że nie mogą ich nie pokonać.

JB

Fot.

KOMENTARZE (86)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
XardasKSP
Polonia Warszawa

Tyle weszlo tworzy artykulow jaka to potezna druzyne z Luksemburga spotka CWKS. Juz chyba chca wytlumaczyc z gory ewentualna porazke zeby tak mocno sie nie smiano, lub ewentualnie moc pisac peany po zwyciestwie jaka to potege pokonal CWKS, Genk i Gent sie nie umywaja w koncu tam przebudowa druzyny etc. itd. a tu wrecz potega z jaka zmierzy sie CWKS…..

Erni

Jezu ale bzdury. Weź człowieku raz coś mądrego napisz.

albercik90

Daj spokój, chłopak musi odreagować przed sobotnią inauguracją z Victorią Sulejówek.

XardasKSP
Polonia Warszawa

Nie czytasz artykulow od Weszlo, ciagle szukaja mocnych stron druzyny z Luksemburga oraz slabych Gentu i Genku…..

np jlw

Dokładnie tak robią. Niestety o KSP długo nie napiszą bo nikt sie nie zajmuje najbliższa kolejka III ligi gr I.

XardasKSP
Polonia Warszawa

No wlasnie wiec trzeba podkreslic jak bardzo dbaja o to aby umniejszyc porazki CWKSu i podkreslic sukcesy podczas gdy deprecjonuja osiagniecia innych druzyn.

A co do Polonii to spokojnie nie potrzebujemy aby nikt pisal.

Erni

Jakie sukcesy? Porażki to mają być sukcesy?

XardasKSP
Polonia Warszawa

Zawsze jakos to potrafia przekrecic ze wychodzi na to ze CWKS niby sie tak mocno jak cala reszta nie kompromituje, jeszcze niedawno Weszlo tak pisalo. Ale teraz chyba Mioduski zdenerwowal zalozyciela Weszlo wiec pojawilo sie pare weselszych artykulow o CWKSie podobnych do tych jakie pisza o innych klubach gdy cos nie idzie.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

FENOMENALNE podsumowanie polskiej pilki i kopaczy.
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo.

Tekst powinien zawisnac na scianach w pokojach wszystkich Prezesiw, trenerow, pilkarzy i kandydatow na pilkarzy.

Gosc kurwa nie skamlal, ze trawa krzywa, ze trener sie uwzial. Sprzatal domy a potem zapierdalal na trening. Szacun.

RuudVanGol

Spędzam mnóstwo czasu we Francji i wiele w Luxemburgu, i powiem Ci mistrzu tak: Ten wywiad powinien wisieć w każdym polskim domu! Skończyłoby się może pierdolenie, że mi się należy, że jestem dumny, że wstałem z kolan. Wstaliśmy z kolan i wyjebaliśmy w bruk ryjem. Pozdro. Ps A Lux to piękny, mały kraj z życzliwymi ludźmi.

igor2

Tylko, że tutaj ciężką pracą do niczego nie dojdziesz (zazwyczaj), a tam był potencjał, to i motywacja inna.

LOBO

Gowno prawda, wiekszosc Polakow jadacych za granice dostaje wieksza kase w prostych pracach i na tych prostych pracach sie zatrzymuja. Polska to nie kraj pograzony w biedzie i jak komus zalezy to odniesie swoj sukces, a historie o motywacji rosnacej z powodu niby wiekszych perspektyw za granica wlozylbym miedzy bajki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

plumker

Co ty pierdolisz?

igor2

Nie każdy ma ambicje by zarabiać kokosy, większość ludzi chce po prostu spokoju i godnej egzystencji. Widać wolą tam, niż tu. Czy Polska to nie jest kraj pogrążony w biedzie? Z tym bym polemizował.

LOBO

Można na to spojrzeć z dwóch stron, niby prosta praca za granicą daje spokój, ale można też włożyć trochę wysiłku i mieć nie dość, że spokój to jeszcze wykonywać zajęcie, które sprawia przyjemność i pozwala rozwijać jakieś zainteresowania po pracy. Także tym spokojem też nie można wszystkiego tłumaczyć. Na pewno jest część ludzi, którym odpowiada taka prosta praca, ale innej grupie to nie odpowiada, ale żeby coś dać od siebie to za wiele, lepiej ponarzekać.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

U kolegi widze elitarnosc rodem z Oswiecenia sie zalaczyla. Otoz ktos musi zaorac pole, wystawic banki z mlekiem, wyszorowac marmury itp.
I taki postep cywilizacyjny od czasow faraonow, a dalej ktos musi pustaki na budowie fizycznie stawiac.
Takze pierdolicie Hipolicie. Zarabiam niezle, zyje bez stresow w Rzeszy, ale zeby przeskoczyc pewien prog potrzeba w chuj poswiecen, ryzyko wielkie a szanse sukcesu niewielkie.

LOBO

Ktoś musi i nawet może czerpać z tego radość, ale jest część ludzi, która narzeka na swoje prace, ale nie starają się czegoś zmienić.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Za przeproszeniem pierdolenie.
Ile razy chlopi w XV-XVII wieku chcieli zmienic swoje polozenie? I co? I gowno? Aparat przymusu byl wowczas bardzo brutalny, ale i niezwykle skuteczny.
Otoz jakby kazdy chcial i mogl zostac dyrektorem to nie byloby komu pracowac. Wiec system na to nie pozwala. Mozesz zyc w iluzji, ze wszystko zalezy od Ciebie. Ale faktycznie od Ciebie zalezy niewiele. Fart, znajomosci, koneksje to podstawa. Ciezka praca i upor same z siebie to nawet nie polowa sukcesu.

LOBO

Nie ma to jak przytaczać XV wiek, gościu znam wielu ludzi, którzy wkładając dużo pracy w ważne aspekty swojego życia odniosło sukces, oczywiście nie zapominam, że często się również nie udaje. Każdy aspekt, który wymieniłeś jest ważny, ale, do cholery, biorąc twój komentarz jako faktyczny stan rzeczy, automatycznie można uznać, że każdy wysiłek włożony w poprawę swojego nie ma sensu i czas się łapać pierwszej, lepszej oferty pracy.

Jozef Wojciechowski
Bułka z Bananem i Zupa w Pięć Minut

Czyli potwierdza się, że polscy zawodowi kopacze to śmierdzące lenie.

M.S.

Wachowicz wykopał mu piłkę i gość ma teraz trwały uraz do polskich piłkarzy, klubów i całego kraju

MaciekGKS

Moj wniosek jest jednak taki, ze Wachowicz to zwykla ku.wa i mam nadzieje, ze po przeczytaniu tego wywiadu zapadnie sie ze wstydu pod ziemie.

LOBO

Jeszcze zeby klamal to ja bym rozumial, ale prawda jest taka, ze duza czesc, nie wiem czy wiekszosc, spoleczenstwa to wlasnie takie robaki, dla ktorych najwazniejsze to odjebac robote i zalac pizde na weekend.

ein

I jeszcze tylko patrzy, żeby „kolega” z roboty miał większy zapierdol i za mniejszą kasę.

ein

Nie wiem ile lat oglądasz piłkę, może dłużej niż ja żyję, ale o kulisach to nie czytałeś nigdy nic.
Przekop tylko weszlo.com i znajdziesz przynajmniej 30 wywiadów ze starymi i z młodymi i w każdym jest coś o „fali” w szatni. Nowy jak wchodził do szatni to zawsze był od zapierdalania po piłki, noszenia bramek, koszenia trawy, malowania linii i generalnie od wszystkiego poza trenowaniem. A jak jeszcze nie odstawał piłkarsko to już nie było treningu żeby nie schodził bez nóg w krwiakach i siniakach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Erni

No ciekawe. Troszkę rzuca to inne światło. Bo My ciągle żyjemy w przeświadczeniu, że zespoły z Azerbejdżanu, Kazachstanu czy Luksemburga to musimy 5 wieźć.

Zbigniew_Cumidor

Gość mówi jak to mu sie podoba mentalność Luksemburczyków, że 500 euro pożyczą, że w szatni pomogą zaaklimatyzować się. Ogólnie pełen altruizmu naród.
a gdy pada pytanie o kolegę z Polski, co by pomógł klub w Luksemburgu znaleźć to nie ma mowy, nie pomoże, reputacje straci xD kurwa co za robak xD
Pozdrawiam Zbigniew Qmidor, redaktor naczelny Don Balon.

raw

No pewnie, bo kolesiowi co przyjdzie do roboty najebany i w osranych ciuchach załatwiałbyś robotę bo przecież Polak! Rodak!

Zbigniew_Cumidor

no tak, zapewne wszyscy jego znajomi z polski to obszczymurki o aparycji Stanisława Levego (pozdrawiam gorąco!)
Ja wiem, że gość jest z Gdyni, ale nawet tam zdarzają się przyzwoici ludzie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Aparycją to my zachód nawet wyprzedzamy w większości, nie o to chodzi, nawet nie o imprezowanie nadmierne, bo na zachodzie ludzie nawet większą trzodę robią w nocne weekendy*. Chodzi o stosunki w normalnym, codziennym życiu, stosunek do rzeczy istotnych, oraz dodrugiego człowieka, obyczaje – tu często jest przepaść. I nie chodzi o polityczną poprawność, ludzie są normalni, tacy jak kiedyś pamiętam z dzieciństwa byli w Polsce, potem zaczęło się jakieś rozwydrzenie postkomunistyczne, PRL się zmył i dobrze, ale z nim gdzięś zniknęły elemnetnarne zachowania wobec drugiego człowieka tak się każdy zachłysnął hajsem albo zaczął zawiścić innym. Tu tego nie ma i taka jest róznica, a nie że kurwa stać mnie na x więcej.
*ale jeśli w dzień widzisz kogoś najebanego, to prawie na pewno od nas lub inny blok wschodni 😛

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Mówię o Polakach w Polsce gamoniu, na zachód że tak to ujmę w dużej mierze śmietanka nie wyjeżdża 😛 Ogólnie w kraju bardziej się spinamy, jeśli chodzi o strój gdy wychodzimy na miasto niż na ludzie na zachodzie, porównuję ludzi <40, Ok, na zachodzie sylwetki są może bardziej wysportowane, ale i tu ich powoli gonimy, też zaczyna się moda na bieganie itd.

ein

Akurat tu się nawet zgodzę. W Polsce jeszcze do kiosku pod blokiem skoczysz na kacu we wczorajszych ciuchach (po ewentualnym przylizaniu „kogutów” pod kranem), ale żeby wyjść do Piotra i Pawła 300 metrów dalej to bierzesz prysznic.
W Anglii baby o 10 rano w sobotę chodzą do sklepu w kapciach, szlafroku, papilotach i wyglądają jakby ze trzy dni były martwe.

Zbigniew_Cumidor

polacy są dla mnie absolutnie najgorsi

Hadziuk
Wisła Krakow

Czyli rozkladacie parasol ochronny nad Cwks ?

Jakub87

Ten koleś to chyba jakiś niepełnosprawny umysłowo… Jego ego jest tak wielkie jak Burj Khalifa! Gdyby mu się chciało to grałby pewnie w FC Barcelona bądz Real Madryt! Niech Legia walnie dzisiaj temu pseudoklubowi 3-0 v 4-0 i niech ten typ zamilknie na wieki!

Volan

Gość odmówił klubowi z ekstraklasy w Luksemburgu, bo praca jest dla niego ważniejsza, a ty coś pierdolisz o Realu i Barcelonie. Widzę, że kibic polskiej piłki klubowej poczuł się urażony, bo ktoś obnażył słabość sportową i mentalną jego idoli. Jeśli Legia dziś wygra to nie zaśniesz z podniecenia chyba, bo nasi dzielni piłkarze pokonali taką uznaną markę jak Dudelange

ein

Daj mu spokój – przecież widać, że to kibic Juventusu :-)

ed

I co tam dzbanie ? Kto tu jest pseudoklubem w tym wszystkim ?

Sarek

Panie redaktorze, czy dowiemy się, gdzie Pan wyczytał, że „Luksemburg to jeden z najbardziej nieszczęśliwych narodów świata”? Też tu mieszkam i chętnie się dowiem! (przy okazji, Luksemburg to nie naród)

Laguna

Mitomańsko-emigrancki bełkot.

RuudVanGol

Byłeś kurwa? Widziałeś? Pewnie nie. Ja tak. Bełkot to rozsiewacie Wy kurwa. Wszyscy źli: żydzi, emigranci, hamerykany, niemiaszki etc etc. Tylko MY! Nasza prawda jest najnaszsza!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Z jego wypowiedzi przecież jasno wynika, że zachód to komuna i jak nie jesteś POsłuszny, to nie masz co tam szukać.

Irasiad72

doczytałem do połowy … wkurwiający typek

Ochroniarz_Klaunow

Tak, bo w kraju nad Wisła każdy tekst w którym człowiek sam się nawet nie chwali, ale przyznaje z dystansem do tego, co robi, że mu idzie i do tego co na zachodzie jest po prostu normalne, nie mając w ogóle na myśli tego, by stawiać się ponad rodakami z kraju jest efektem pychy i buractwa 😀 Dopiero wyjazd na zachód daje pojęcie, jak spierdolił wielu ludziom w Polsce mentalność komunizm. Nie większości, ale dużej części, w takich proporcjach tego gdzie indziej nie znajdziesz. I ile jest zawiści, bo jeśli napiszę że pracując w zwykłej, niewymagającej pracy w UK mogę sobie iść bez problemu kupić iphone6 to nie ejst moje samochwalstwo tylko jebana obiektywna relacja ze świata, gdize iphone jest tym, czym jest, czyli po prostu kurwa telefonem (którego z resztą bym nigdy nie kupił). Nie nim się wkurwiasz, tylko sobą, bo on nie mówi jak Krzysiek Król, tylko jak ktoś, kto piszę z normalnego świata, gdzie pieniądze nie są wyznacznikiem kim jesteś. Przez takich jak ty w Polsce żyje się jak w dziczy. .

ein

Dokładnie. W UK jak nie palisz ponad paczkę dziennie i nie walisz dziennie ośmiu piw (oczywiście polskich koncernowych szczyn) to przy nawet najprostszej pracy u przyzwoitego pracodawcy to z tygodniówki możesz sobie kupić Adidasy, na które w Polsce przy podobnym zatrudnieniu trzeba zbierać trzy miesiące.
W dodatku na Zachodzie dysproporcje są mniejsze – czy zbierasz psie gówna z trawników czy zamiatasz magazyn w Londynie czy w Ipswich to dostajesz bardzo podobne pieniądze, a koszty (zwłaszcza wynajmu mieszkania/pokoju) mocno się różnią.
Ja pracuję w Warszawie i na rękę mam średnio ok. 3300, gdzie w moim rodzinnym mieście za tę samą pracę w takim samym wymiarze godzin dostałbym średnio 2300. MOŻE. I za wynajem musiałbym zapłacić procentowo więcej niż w Warszawie.
Zresztą jak by nie porównywać – zarobki, jakość życia, oferta kulturalna czy gastronomiczna rozrywki typu kina, kregle to biorąc pod uwagę Paryż i Limoges czy Nancy, Berlin i Wurzburg czy Bielefeld, Madryt z Santander czy Meridą – wszędzie tam to wygląda DUUUŻO lepiej niż Warszawa (czy nawet Kraków/Gdańsk/Poznań/Wrocław) w porównaniu ze Słupskiem, Koszalinem, Łomżą, Elblągiem, Wałbrzychem, Legnicą, Lubinem, Gorzowem, Zieloną Górą, Kaliszem, Ostrowem Wielkopolskim, Sieradzem, Piłą, Grudziądzem, Iławą, Kwidzynem, Ciechanowem, Ostrołęką, Łomżą, Chełmem, Zamościem, Tarnobrzegiem, Bełchatowem, Stalową Wolą, Tarnowem, Stargardem, Szczecinkiem, Ełkiem i tak dalej i tak dalej…

Lelumpolelum

Myślałem, że takie egzemplarze się już nie trafiają. Taki polonus z lat 90. Jeszcze brakowało tekstu, że za wypłatę można w Luksemburgu wynająć pokój i pójść do maca dwa razy w tygodniu.

Dominik

Ładnie podsumował i zaorał naszych przepłacanych pseudo kopaczy. Taka prawda, wielki pan piłkarz ekstraklasy, duża kasa wpada, jest lans, a umiejętności i pracowitości ZERO.

Carlito

„,,,który zaczynał od pięciu kwadratowych pokoju i materacu.” Od czego? :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Carlito

aaa od pięciu kwadratowych pokoju i MATERACU, teraz już rozumiem!!!

n0_thx

O kurwa co za typ. Najpierw się skarży, że w polskich trzecich czy drugich ligach dostawał oferty kontraktów na 500 czy 1500 zł i mówi „i co ja miałem za to grać? przecież by mi na paliwo nie starczyło!”, a później wychwala luksemburczyków, że oni potrafią się angażować i grać za darmo po pracy, tacy są zajebiści. Z gościa wylewa się jakaś frustracja chyba? Nie przebił się w polskich niższych ligach i zrzuca winę na wszystko. Ale przecież on trenował z gościami z ekstraklasy i co? I oni chujowi byli, on by ich spokojnie porozstawiał, ale nie za 500 zł. Gdyby tak chociaż z 10 tysięcy dostał na miesiąc to może by mu się chciało i pokazał jaka polska liga jest chujowa, bo przecież on tyle goli nastrzelał, że nawet nie pamięta.

W ogóle wszystkie jego wypowiedzi sprowadzają się jakby do takiego sedna: „Pamiętacie mnie? Wy tam w Arce i w Bałtyku? To ja – MICHAŁ MROCH! Pamiętacie jak mnie ganialiście po piłki wielkie gwiazdy jebane? Ja tu teraz kokosy zarabiam a wy tam się zastanawiacie czy was na kino stać biedaki cebulaki pierdolone. I miałbym wam pomóc niby? Taki chuj! Gnijcie tam sobie polaczki i patrzcie jak się żyje na poziomie”

Serio koleś mnie rozjebał.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Czegos nie zrozumiales. Moze jestes juz z pokolenia po reformie na maturach.
Otoz on nie chcial grac za 1500pln w Polsce w profesjonalnym klubie (czyli nikle szanse na stala i dobrze platna prace) . Wybral inna droge: najwazniejsza praca i gra w amatorskich zespolach. Pojechal za chlebem i marzeniami do Niemiec grajac w klubie polamatorskim. Nauczyl sie tam w rok jezyka (ktory polski kopacz przejawia taka motywacje).
Nastepny przystanek zaczynal od szorowania marmurow w Luksie, co laczyl z gra w amatorskim klubie. Teraz zarabia powyzej 100 tys eur, do czego doszedl ciezka praca.
Pelen szacun. W wieku 28 lat koles zarabia niezla kase, realizuje marzenia, nie boi sie wyzwan.
Lepszy jest w tym ode mnie. Nie wstydze sie przyznac. Podziwiam upor i motywacje.

n0_thx

No dobrze, ale koleś najpierw narzeka, że dostawał oferty od „niby” profesjonalnych klubów w Polsce opiewające na 1500 zł, a później wypomina, że u nas przeciętni kopacze zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy. W takim razie jakim on był kopaczem? Miernym?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

A Polaczek aby sie do czegos przypoerdolic.
Ad meritum. Przeczytaj raz jeszcze i postaraj sie wyciagnac o czym byla rozmowa.
Koles wyraznie podkreslil jakiej klasy byl pilkarzem i jaka sciezke kariery obral. Carlitos gral w 3 lidze hiszpanskiej za 5 tys eur mnie. Przecietny pilkarz 2 ligii w Hiszpanii zarabia 15 tys eur mnie. Jakim pilkarzem byl Carlitos?
A jak masz awersje do Hiszpanow to przeczytaj co robil Vardy zanim dostal angaz w Leicester.

lupi45

Właśnie wyszedł ” polaczek „. Kur rodakowi lub kumplowi by nie pomógł bo sobie opinie i nazwisko zepsuje. Skąd wy takich ktetynow bierzecie. Kibic arki i lecha. Powinien jeszcze dodać że nigdy do kraju nie wróci, bo Polska to jedno wielkie bagno. Facet ma przerosniete ego. Żeby było jasne, pracowałem w Berlinie gdzie byłem odpowiedzialny za zatrudnienia pracowników. Bardzo dużo rodaków zatrudnialismy i jakoś nikt nie myślał żeby sobie opinii nie zepsuć. Po co takie artykuły na weszło. Stanowski wracaj z urlopu, hehe.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Pierdolisz jak potłuczony, pisał o polskich piłkarzach, którym klubu nie załatwi i można go zrozumieć, skoro wpuściłby przez niego ktoś pośród sportowców typoów z naszego kraju, którzy tylko sport pozorują, w głowie mając głownie najebke i szybką, łatwą kasę, robić by się nie narobić a zarobić. Teraz rozumiesz?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Tego się nigdy nie dowiemy, bo pozoranci z kraju nigdy w pucharach z nimi nie zagrają, bo mówił przecież o ligowym „dźemiku”. Chyba  że Legia też w tytę dostanie, to już będzie jasny sygnał co myśleć o kopaczach.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

To wlasnie wczoraj dostales odpowiedz.

Ochroniarz_Klaunow

Też w sumie jej się spodziewałem, ale miałem nadzieję że tak nie bedzie, bo na mundialu sobie konta u buków zawiesiłem, jakieś min. 330 funtów koło nosa przeszło xd (na legia – borussia overach zarobiłem 900, świetnie stawia się ich mecze w pucharach xd) .

Artek

Co ten gosc pierdoli?`Polacy maja dziwna mentalnosc, mysla ze liga jest dobra’ – gosc ma jakis totalny odjazd w glowie, wydaje sie typowym bucem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Ci Polacy, którzy spodziewali się, że Spartak Trnava jest do przejścia, Lech powinien rozwalić ten Gazaniestdostpatr i Szoligorsk, a porażka Górnika z Trencinem jest jednak jakimś zaskoczeniem – ci wszyscy mają przewidczenia i halucynacje już od ładnych paru lat. Chyba całkiem spora grupa podświadomie bardziej wyczuwa nasze miejsce tam, gdzie sugerowałyby incydentalne, ale jednak wygrane ze Sportingiem, remisy z Realem czy pokonanie Fiorentiny, A tak nie jest, te wygrane to jak remis Luksemburgu z Francją. Prawda jest taka, że ostatnią wartościową ekipą była WIsła, gdy pokonała Parme, Schalke i walczyła z mocnym Lazio. Potem to tylko złudzenia, nawet Lech z Juve i Man City.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ochroniarz_Klaunow

Nasza liga pewnie lepsza, ale to nie znaczy, że na tyle, by mogli pokonać takie zespoły bez problemu, gdy one wychodzą z nami zdeterminowane jak na mecz o życie. To jest właśnie nasze złudzenie. I tak samo żaden z naszych zespołów nie nawiązałby walki w takiej lidze belgijskiej, choć pewnie by się utrzymali niektórzy, Jednak dzisiaj wychodząc na dwumecz z Genk lub Gent na pełnej mają pewne szanse. i jeśli któryś z nich wygra pozostanie podtrzymane złudzenie, że potencjał jest, jesteśmy taką mocną paką jak belgijska gdy chcemy, więc nie jest źle. A to jest właśnie bzdura nawet większa, niż ta, gdyby o sobie piłkarze tego ormiańskiego klubu myśleli, że spoko w Eklapie by o podium powalczyli.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kolego smiem twierdzic, ze w Eklapie to by sie utrzymali i ci z 5 ligii luksemburskuej. Tylko pod jednym warunkiem: oni by tylko rozgrywali mecze w Polsce, a cala reszta (sportowa, zawodowa i rodzinna) poza Polska.
Polska pilka to przejaw polskiej mentalnosci wielkopanskiej podlug wyzej sra niz dupe ma.

StaszekPrawy

Wow, w Luksemburgu mają TESTOVIRONA!
Polaki, biedaki, robaki, a w Luksemburgu mamy Poscha, miliony, na wszystko stać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

n0_thx

I jeszcze najpierw się skarży , że oferowali mu po 500 zł za granie i że to jakieś jaja były dla niego i potwarz, a później mówi, że w Polsce przeciętni kopacze po kilkadziesiąt tysięcy zarabiają i tylko imprezują. To jakim on był kopaczem, że przeciętni tyle zarabiają a mu 500 zł zaoferowali?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

areq
Kolejorz

Średnia pensja w Luxemburgu to około 3.5tys euro dla tzw. przeciętniaków. Inżynier,projektant, czy geodeta to minimum 6-7tys euro.Kraj mały, ludzi niedużo roboty masę… Podoba mi się akapit o przekazywaniu pieniędzy prezesów lepiej na domy dziecka niż na tych pseudokopaczy.Nie podoba mi się to negowanie,że u nas jest tak be.Trudno by było wyjechać nagle 36 mln ludziom tam,gdzie ” można w każdej chwili iść do knajpy…:) ” Taki kraj.Ja kocham swój kraj,nie ciągnie mnie na emigrację.Tu sobie dobrze żyję ale zapierdalam ciut więcej niż przeciętny etatowiec:):)

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Czemu maja wyjezdzac? Przeciez mozna cos zmienic zamiast wybierac ciagle gowno, raz na twardo a raz rzadko, ale jednak ciagle gowno.
Choc jak patrze na Rzesze to moze ten sam syndrom.

victordeleco2

Trochę przesadza z tymi ofertami po 1500zł. Trochę się chyba pozmieniało. Niech sobie zobaczy ile zarabiali kopacze w tamtym sezonie w 3 ligowym widzewie łódź. W 3 ligowym motorze lublin zarabiają średnio po 5-8tys. I nie mówię o Boninie czy Brzyskim. W 2 lidze takie stawki to norma – Elana Toruń, Radomiak, Łęczna. Ostatnio od znajomego grającego w 4 lidze dowiedziałem się, że mu wychodzi 1-1,5tys przy 3 wygranych meczach w miesiącu. Oczywiście to nie reguła, ale niech nie plecie bzdur, że w 1 lidze zaproponowali mu 1500zł. Chyba, że to było 10 lat temu a on był juniorem i wchodził do zespołu, to czego oczekiwał?

dwooogi

wywiad skwitowałbym sformułowaniem: „ale jestem zajebisty”

wpDiscuz