Niezniszczalny Kamil Glik jedzie na mundial!
Weszło

Niezniszczalny Kamil Glik jedzie na mundial!

Walczył, walczył i wywalczył. Dziś już możemy napisać to oficjalnie. Szalony wyścig Kamila Glika o wyjazd na mistrzostwa świata zakończył się happy endem. Wczoraj stoper biało-czerwonych był na badaniach w Nicei. Francuzi dali zielone światło, a dziś jego występ na mundialu potwierdził lekarz naszej kadry, Jacek Jaroszewski, który przyznał, że Kamil zdąży na trzeci mecz fazy grupowej!

– Wznowienie treningów nie nastąpi tak szybko, jak zostało to wczoraj przestawione. Kamil ma deficyt ruchu, czuje ból. Ale wszystko idzie do przodu niespotykanie szybko. Po wykonaniu oceny siły mięśniowej, w pełni świadomie można powiedzieć, że do trzeciego meczu grupowego Kamil – jestem tego pewny – będzie do dyspozycji trenera. Będą to cztery tygodnie od urazu, wróci nieznacznie szybciej niż się spodziewałem, ale może to zrobić różnicę – powiedział Jacek Jaroszewski na konferencji, zaraz po ogłoszeniu decyzji.

Czyli sprawdziło się to, co przewidywaliśmy dwa dni temu:

Tak jak już wielokrotnie pisaliśmy, gdyby trafiło na kogokolwiek innego, prawdopodobnie już dawno na sprawie postawilibyśmy krzyżyk. Kamil Glik wydaje się jednak nie zdarcia i to tym razem w znaczeniu dosłownym. Postęp, jaki w ostatnich dniach poczynił jest imponujący i rozbudza nadzieje.

Wczoraj pewnością siebie emanował również sam Glik, który udzielił nam wywiadu. Co prawda Jacek Jaroszewski nie jest optymistą, jeżeli chodzi o występ w drugim meczu, ale najważniejsze, że Kamil ma duże szanse zagrać w meczu z Japonią.

– W zasadzie mam pełny zakres ruchu. Czasami coś lekko jeszcze zaboli, ale normalnie ruszam ręką całkowicie. (…) Nie wiem, czy zdążę na Senegal. Chciałbym. Ale myślę, że na drugi mecz już tak. Przynajmniej mam taką nadzieję. Każdy miał czarne myśli, ale z każdym dniem postęp jest ogromny. Na dziś jestem myślami na Mundialu, a nie poza nim.

Po raz kolejny potwierdziło się, że Glik to prawdziwy gladiator. Nawałka na wczorajszej konferencji prasowej powiedział, że choćby Kamil miał wykurować się dopiero na trzeci mecz, i tak wziąłby go ze sobą. Tak się też stanie.

Fot. FotoPyK