Jak wiele może powiedzieć brak jednego gestu?
Weszło

Jak wiele może powiedzieć brak jednego gestu?

Znacie nas i wiecie, że nie lubimy szukać sensacji tam, gdzie jej z pewnością nie ma, a w sprawie Roberta Lewandowskiego pojawiło się w ostatnim czasie sporo dętych tematów. Czy jednak scenę z sobotniego meczu przeciwko Kolonii również można lekceważyć? Tu już mamy większe wątpliwości.

Heynckes ściągnął Polaka w 77. minucie spotkania, gdy Bayern prowadził 2:1 – sekundy później goście podwyższyli jeszcze rezultat, więc starcie było już zamknięte. W każdym razie, Lewandowski schodząc z boiska, przybił piątkę z Wagnerem, ale trenera potraktował jak powietrze. Jakby go tam nie było. Spójrzcie tylko:

Czego nie widać na filmie to fakt, że szkoleniowiec nie dał sobie w kaszę dmuchać i przywołał napastnika do siebie, tłumacząc mu parę spraw, pokazując, kto tu rozdaje karty. Podobnie było na konferencji, kiedy Heynckes stwierdził: – My napastnicy jesteśmy egoistami i myślimy o bramkach. Wiem to z własnego doświadczenia. W Bayernie o zmianach decyduje jednak trener i każdy piłkarz musi się temu podporządkować. Ja jestem tutaj szefem. Nikt inny. Po spotkaniu rozmawialiśmy i Robert powiedział, że był rozczarowany zmianą. Lecz już o tym zapomnieliśmy.

Przyznajcie: nie kojarzymy Lewandowskiego z takich zachowań – to raczej wzór profesjonalizmu, który emocje skrywa głęboko i bardzo rzadko daje znać, że coś we własnym środowisku mu się nie podoba. Tu jednak było inaczej. Z jakich powodów? Można tylko strzelać. Sportowa wersja zakłada, że Polak czuł niedosyt, bo zabrano mu szansę na kolejną bramkę, taką nie bez znaczenia, 30. w sezonie. Tylko Gerd Mueller w trzech sezonach z rzędu strzelał 30 albo i więcej goli, Polak ma za sobą dwa takie lata, poważnie myśli o kolejnym. Natomiast wersja – nazwijmy ją – spiskowa, na pewno odmienia w tym przypadku słowo „transfer” przez wszystkie przypadki. Robert miałby chcieć zamanifestować swoje niezadowolenie, zrobić kolejny krok w kierunku odejścia.

Cóż, cokolwiek to było, trzeba przyznać, że ostatnio jest o Lewandowskim głośno. Do tego się w sumie przyzwyczailiśmy, ale okoliczności, w jakich się to wszystko dzieje, są już trochę inne.

Fot. NewsPix.pl