post Avatar

Opublikowane 06.04.2018 20:07 przez

Przemysław Michalak

W Ekstraklasie wszystko jest, zgodnie z tytularnym sponsorem (pozdrawiamy, chłopaki!), mocno loteryjne. Jak tylko jakaś drużyna zbierze kilka pochlebnych recenzji, zaraz się skompromituje. Jak tylko jakiś zawodnik zostanie w czambuł skrytykowany, zaraz odpowie na tę krytykę bramką. Tym bardziej zaskakuje, że derby Trójmiasta wymykają się wszechobecnej przypadkowości. Lechia po prostu nigdy, niezależnie od okoliczności, nie przegrywa z Arką. Choć teraz naprawdę zanosi się na przełamanie tej reguły.

Remis w derbach Trójmiasta? Na takim rozstrzygnięciu można zarobić najwięcej w TOTOLOTEK.PL

4 listopada 2007 roku. To właśnie wtedy, ponad dekadę temu, Arka Gdynia ostatni raz zwyciężyła nad Lechią Gdańsk na szczeblu ligowym, w ówczesnej II lidze. Jeżeli mowa o Ekstraklasie, ta sztuka jeszcze nigdy nie udała się żółto-niebieskim. Arka czeka na ligowe zwycięstwo tak długo, że gdy odnosiła je po raz ostatni, to bramkę na wagę trzech punktów zdobył biegający jeszcze wówczas po murawie Grzegorz Niciński. Przełamanie w derbach wciąż nie nadeszło, podczas gdy Niciński zdążył już w międzyczasie zakończyć karierę, odcierpieć zawieszenie za korupcję, odbudować nazwisko, zostać trenerem gdynian, wprowadzić klub z powrotem do Ekstraklasy i koniec końców stracić posadę. Jak to mówił Linda do Zapasiewicza? „Czasy się zmieniają, a pan zawsze jest w komisjach”. Cóż, czasy się zmieniają, a Arka niezmiennie dostaje po tyłku od największego rywala.

Seria dziewięciu meczów w lidze bez porażki nie wzięła się w Gdańsku znikąd. Lechia od momentu awansu do Ekstraklasy wyrobiła sobie pozycję solidnego średniaka, a od kilku lat aspiruje jeszcze wyżej, kończąc cztery poprzednie sezony w ligowym TOP5. Droga Arki była dotychczas znacznie bardziej wyboista i często prowadziła na manowce – awanse do najwyżej klasy rozgrywkowej przeplatały się ze spadkami, tułaczka w dolnych rejonach tabeli stanowiła chleb powszedni. Dla biało-zielonych, obecnie na 15. miejscu w tabeli – czyli pod kreską – to sytuacja zupełnie nowa. Relegacją gdańszczan lekko śmierdziało co prawda w sezonie 2011/2012, tylko ilu zawodników wciąż grających w klubie pamięta tamte czasy? Nikt, zero. Szok jest tym bardziej dotkliwy, że jeszcze rok temu lechiści do ostatniej kolejki pozostawali w grze o mistrzostwo Polski. Piotr Nowak zbudował na stadionie w Letnicy całkiem sprawną w ofensywie maszynę, która również w obronie miała swoje argumenty, niekiedy umiejętnie zabijając mecz i nie dając rywalowi dojść do słowa od pierwszej do ostatniej minuty spotkania. Dzisiaj to brzmi jak kolejny rozdział z książki Jerzego Sampa, specjalizującego się w spisywaniu gdańskich i kaszubskich legend. Niby w każdej tkwi ziarno prawdy, ale patrząc na te wszystkie farfocle puszczone przez Dusana Kuciaka, te wszystkie obcinki Mato Milosa, Joao Nunesa czy Michała Nalepy, wreszcie wszystkie groteskowe kiksy Błażeja Augustyna… Opowieść o defensywie Lechii, która w grupie mistrzowskiej nie dała sobie rok temu strzelić ani jednego gola, nie brzmi ani jak prawda, ani jak legenda, tylko jak grubymi nićmi szyta bujda.

W zupełnie innym miejscu jest dziś Arka. Jeżeli oceniać pracę Leszka Ojrzyńskiego w Gdyni, to rzecz jasna jego największym sukcesem w wymiarze historycznym pozostanie zdobycie Pucharu i Superpucharu Polski. Są to wyniki niebagatelne, co z pewnością skrzętnie by potwierdził Andrzej Strejlau. Jednak, umówmy się, osiągnięciem Ojrzyńskiego było wówczas wyłącznie to, że odpowiednio przygotował drużynę do finałowego starcia z Lechem Poznań i psim swędem uniknął spadku z Ekstraklasy. Arka przegrała w grupie spadkowej aż trzy mecze z sześciu, zremisowała z Ruchem Chorzów po golu zdobytym ręką przez Rafała Siemaszkę, a później pokonała Zagłębie Lubin w okolicznościach przypominających czasy słusznie minione w polskim futbolu. W przypadku Ojrzyńskiego nie zadziałała zatem w Gdyni żadna nowa miotła, nie ma mowy o trenerskiej magii. Wymagało sporo mozołu, żeby zespół zaczął poprawnie funkcjonować. Dzisiaj Arka to już nie jest wyłącznie waleczność i osławione wyrzuty z autu, tam się pojawia coraz więcej pomysłów na grę. Nie szum medialny i taśmowo wykonywane transfery, tylko rzetelna, systematyczna praca sprawiła, że żółto-niebiescy są o włos, by zaklepać sobie uczestnictwo w grupie mistrzowskiej. I, co za tym idzie, święty spokój aż do przyszłego sezonu.

Spokój – słowo klucz do solidnej postawy Arki i termin bliżej nieznany w Lechii.

Jeszcze nie tak dawno Gdańsk wydawał się wymarzonym miejscem do grania w piłkę w Polsce. Aspiracje wysokie, niemalże mistrzowskie, na stanowisku trenera Piotr Nowak z zacięciem ofensywnym, który jako zawodnik sam wolał piłkę prowadzić, niż za nią ganiać i tę filozofię zaszczepił w klubie. Poza tym fajne, nadmorskie miasto, sopocki Monciak o rzut beretem, nabita sakiewka nawet wtedy, gdy przychodzi grzać ławę. Brzmi jak scenariusz jakiejś sielankowej opowiastki, ale to tylko preludium do horroru. Jak w tych wszystkich filmach, gdzie szczęśliwa rodzina wprowadza się do nowego domu na przedmieściach i planuje sielskie życie, a potem albo nawiedzony sąsiad morduje wszystkich siekierą, albo słodka córeczka wpada w sidła demona i wykańcza kolejno resztę domowników.

Lechia wygra – TOTOLOTEK.PL płaci 2,60. Arka wygra – TOTOLOTEK.PL płaci 2,65

Lechia Gdańsk to w tej chwili właśnie takie pobojowisko po awanturze z jakimś wyjątkowo natrętnym demonem, a Piotr Stokowiec ewidentnie nie znalazł jeszcze odpowiedniej linijki w katechizmie dla trenerskiego egzorcysty i pożoga trwa w najlepsze. Znalezienie kozła ofiarnego w osobie Marco Paixao, który w ostentacyjny sposób olał sparing z Kotwicą Kołobrzeg, było może ruchem niezbędnym, ale jednak niezbyt fortunnym. Marco jest jaki jest, minimum olimpijskiego w biegu na sto metrów już nie wykręci, ale jego 18 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (w tym 16 goli) to połowa dorobku strzeleckiego Lechii w obecnych rozgrywkach. Trudno sobie wyobrazić, że lukę po Portugalczyku wypełni Grzegorz Kuświk, który zdecydowanie zbyt głęboko do serca wziął sobie pierwszy wers mickiewiczowskiej „Reduty Ordona”. Choć, kto jak kto, ale Kuświk akurat ma pojęcie w temacie walki o utrzymanie.

Co dziś zostało z ciepłego, gdańskiego kurwidołka? Ani nabita sakiewka, ani fajna, ofensywna piłka, a nawet w monopolowym na Monciaku nie bardzo chcą sprzedawać flaszki. Tylko Bałtyk jeszcze się kołysze, choć jak będzie świadkiem jeszcze kilku takich meczów jak ostatnio, to kto wie.

No dobra, walimy w tę Lechię jak w bęben, a przed Arką z szacunkiem uchylamy rondo kapelusza. Czy to ma jednak oznaczać, że wynik derbowego starcia jest już przesądzony? Podobnie miało być przecież poprzednim razem, gdy biało-zieloni przyjechali na stadion lokalnego rywala po brutalnych bęckach zebranych od Korony Kielce. 0:5 u siebie, zupełna katastrofa. Arkowcy już pewnie witali się z gąską, a tu figę pokazał im Flavio Paixao i Lechia kolejny raz podbiła Gdynię. Dla Leszka Ojrzyńskiego były to już drugie przegrane derby, bo przeciwko Lechii debiutował i wtedy także zasmakował porażki. Wydaje się, że w Gdyni mają dziś pewnego rodzaju kompleks lokalnego rywala. Ostatecznie – jeżeli chodzi o te mecze grane pod najwyższym ciśnieniem – Arka zazwyczaj prezentuje się powyżej przeciętnej. Zwycięstwa w finałach, niezła postawa w europejskich pucharach, liczne zwycięstwa nad ligowymi potentatami. A jak zobaczą biało-zielone trykoty, to nogi się plączą, odmawiają posłuszeństwa.

Kompleks czy nie, Lechii pogrążonej w takich tarapatach po prostu nie wypada darować. Ojrzyński to wyczuwa, dlatego w pucharowym starciu z Koroną Kielce oszczędził kilku swoich ważnych zawodników ze środka pola. Dopiero w sobotę zostanie rzucone hasło: „wszystkie ręce na pokład”. Zatopienie gdańskiego okrętu miałoby wartość potrójną. Po pierwsze, Arka mogłaby dzięki temu wywalczyć sobie pozycję w grupie mistrzowskiej. Po drugie, pogrążyłaby Lechię na dnie tabeli i znacznie utrudniła walkę o utrzymanie. Na dodatek, to będzie szansa, żeby zemścić się za pamiętny remis z 2011 roku, bolesny dla żółto-niebieskich bardziej niż rozliczne porażki. Choć w 88. minucie wyszli na prowadzenie 2:0, spotkanie zakończyło się podziałem punktów, zaś Arka wkrótce pożegnała się z Ekstraklasą.

Szansa do rewanżu jest wymarzona, ale jeżeli się nie uda? Cóż, wtedy będzie jeszcze jedna okazja – już w grupie spadkowej.

Fot. Wojciech Figurski/400mm.pl

Opublikowane 06.04.2018 20:07 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 14
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lukasz8181
Lukasz8181

We wszystkich wywiadach jakich czytałem zarząd Lechii Gdańsk jak i jej piłkarze twierdzą, że są zbyt dobrą drużyną, aby spaść z ekstraklasy. Tak też nonszalancko postępuje zarząd Lechii w swych ryzykownych działaniach, jak i piłkarze przechodzą do porządku dziennego obok kolejnych meczy bez jakiejkolwiek poważniejszej refleksji. A to już chyba najwyższa pora, ostatni dzwonek, aby w Gdańsku zaczęli poważnie traktować rzeczywistość i zaczęli punktować bo inaczej skończą jak Wolsburg w zeszłym roku. Niech im ktoś w końcu uświadomi, że klub należący w danym kraju do ścisłej czołówki finansowej i kadrowej też może spaść z ligi. Niech ich ktoś w końcu sprowadzi na ziemię, że są tak dobrzy jak ich pozycja w tabeli.

Lukasz8181
Lukasz8181

Przykład z Wolfsburgiem to przykład, że walczył do końca w barażach o utrzymanie choć ostatecznie nie spadł ligi 😉

Grimmy
Grimmy

Spadek Lechii jest, w moim odczuciu, całkiem prawdopodobnym scenariuszem. Może o tym przesądzić brak doświadczenia w walce o utrzymanie. Grając o utrzymanie to olbrzymia presja z którą trzeba umieć sobie radzić. To zupełnie inny rodzaj presji niż wtedy, kiedy grasz o mistrza. Grając o mistrza jest sporo takiej presji pozytywnej. Łatwo wtedy się podnosić po ewentualnych porażkach. Łatwo wtedy o nadzieję i optymizm. Walcząc o utryzmanie porażki są strasznie dołujące, jeszcze jak nie masz walczaków w drużynie, mocnych charakterów – a takich mi brakuję w obecnej Lechii (niby są Kuciak i Slavchev…). W dodatku, kiedy grasz o mistrza w naszej lidze, gdzie dzieli się tabelę na dwie połówki, grasz z zespołami, które raczej będą chciały grać w piłkę. Grając w dolnej połówce tabeli, te 7 ostatnich meczów to kombinacja łokci, szturchnięć, kuksańców i ogrom walki fizycznej. Gdzie drużyny w przenośni i dosłownie – walczą o życie. Jakoś nie widzę Lechii w takiej rywalizacji. Nie powiem, że Lechia jest dla mnie kandydatem do spadku, ale gdyby taki się jej przytrafił to wcale nie byłbym tym zdziwiony. Przed sezonem – tak, może jeszcze przed startem rundy rewanżowej też. Obecnie uważam to za prawdopodobny rozwój wypadków. Gdyby Lechia faktycznie spadła, to chyba byłaby to największa niespodzianka/rozczarowanie ostatnich lat w polskiej piłce klubowej. Paradoksalnie, problemem Lechii może być to, że personalnie mają za mocny skład na walkę o utrzymanie. Bo im nie będzie potrzeba piłkarskiej jakości, tylko jakości charakterów, a tego nie widzę u nich…

StryjekSylweriusz
StryjekSylweriusz

Lukasz8181: Jeżeli faktycznie mówią, że są dobrzy na spadek to pewnie spadną między innymi przez to. Pycha kroczy przed upadkiem. A nawet w Ekstraklasie utrzymanie to nie taka prosta sprawa. Tym bardziej nie daje sie jej za liczbę gwiazdek w FIFIE. Wydaje sie że kompletnie nic nie zaradzili w okienku na tlący się już jesienią pożar i to widmo spadku jest coraz wyraźniejsze. Zespół im się zestarzał, wszyscy jak jeden mąż pod formą, a jedyny gość który by to pociągnał został odsunięty od drużyny. Oj, niech się cieszą że w lidze są jeszcze Sandecja i B-B Nieciecza….

kurczi
kurczi

„wypoczywał też Siemaszko” i wypocznie też podczas derbów bo chyba pauzować za żółte kartki będzie 😉

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz

Lechia na początku sezonu problemy z wypłacalności, znowu ujemny punkt, a w poprzednim sezonie zajęli 4 miejsce to teraz w wersji optymistycznej będą mieli 5mln mniej.

adrian92
adrian92

Z tego co kojarzę to ten niemiecki właściciel (bodajże Wernze?) skołował ostatnio 6 mln ojro dla Lechii, ale nie wiem czy przypadkiem nie w formie pożyczki od banków…

adrian92
adrian92
jamajski_spekulant
jamajski_spekulant

śledzie…tym razem teź dostaniecie po płetwach…

Markus
Markus

Arka , jak ta biblijna, jest niezatapialna , A wy wlasnie znikacie w odchlani. Taka wlasciwosc betonu. Tonie…

kiko-7
kiko-7

Pamięć szczegółow. Właśnie za to cenię Weszło, które przypomina o rzeczach wydałoby się zapomnianych. Tzn. wiadomo, że Fujarka to wieczny wpierdol od Lechii, zarówno piłkarsko jak i kibicowsko ale szczegóły często umykają 😉

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Wolę Arkę, ale jako Słowianin lubię zabawy słowami i gratuluję Fujarki. 🙂

Quotsa
Quotsa

Jaka zmiana warty ? Poniżej film podsumowujący derby w ekstraklasie. Koniecznie z głosem…

Arkoholik
Arkoholik

no to aby wbic gwozdz do trumny i spuscic ich w otchlan… trzymamy kciuki

Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020