Jakub Piotrowski. Dowód na to, że Pogoni też coś się udało
Weszło

Jakub Piotrowski. Dowód na to, że Pogoni też coś się udało

Miały być wizyty w zakładach pracy, a były wizyty wkurwionych kibiców pod szatnią. Miały być piękne panie w wykwintnych toaletach, a były co najwyżej piękne panie, którym trzeba zapłacić, by pokręciły tyłkiem w czasie wizyty w klubie dla dorosłych w wyjątkowo złym momencie. Miały być kąpiele w forsie a la Sknerus McKwacz, było przycinanie wypłat (a raczej groźby). Miał być trener na lata, a był niemalże tylko na lato. Miała być walka o czołowe lokaty i puchary, a była absolutnie żenująca seria i prawie cztery miesiące bez zwycięstwa w lidze. To Pogoń Szczecin jesienią sezonu 2017/18 w pigułce. Ale okazuje się, że nawet na takim nawozie może wyrosnąć coś przyzwoitego. Nie musielibyście przystawiać nam pistoletu do głowy, byśmy znaleźli jakiś pozytyw w obozie Portowców. Odpowiedź jest prosta – jest nim Jakub Piotrowski. 

W ekstraklasie debiutował już w listopadzie 2015 za kadencji Czesława Michniewicza, ale na poważniejszą szansę 20-latek musiał chwilę poczekać. No i otrzaskać się na wypożyczeniu w pierwszej lidze – wiosnę poprzedniego sezonu spędził w Stomilu Olsztyn, gdzie grał niemal wszystko od deski do deski, a to musiało dać mu trochę pewności siebie. Czy spodziewaliśmy się po nim, że wypali? No nie do końca. Naturalnego zastępcę Mateusza Matrasa widzieliśmy w osobie wracającego z Niemiec Tomasza Hołoty, a o pozostałe dwa miejsca w środku pomocy też trzeba było walczyć z nie byle kim, bo z Drygasem, Murawskim, Kortem i Cincadze (okej, ten ostatni to byle kto). Jeszcze na początku sezonu Maciej Skorża zaproponował trzy konfiguracje w środku pomocy, ale w żadnej nie było przyszłego reprezentanta młodzieżówki. Jednak od początku sierpnia Piotowski nagle stał się podstawowym piłkarzem.

I choć drużyna grała w tym czasie beznadziejnie, on z reguły nie zaniżał poziomu ligi. Jasne, zdarzyły mu się mecze fatalne jak choćby ten z Górnikiem Zabrze, gdy pomagał przeciwnikowi jak mógł. Jasne, udało mu się również zaprezentować zagranie tak absurdalne, że pewnie powalczy o nagrodę publiczności w tym sezonie.

Jednak z czasem chłopak już nie tylko nie zaniżał poziomu, a wręcz go podnosił. W ostatnich meczach, w których Pogoń wyraźnie poszła do góry, był gościem, który obok Frączczaka i Delewa ciągnie ten wózek we właściwym kierunku. A jeśli ktoś w tym wieku poradził sobie w takiej sytuacji, to śmiemy twierdzić, że już nie utonie.

Mecz z Lechią był najlepszym występem Piotrowskiego w lidze, okrasił go golem i asystą, więc najwyższa pora, by zadebiutował również w naszej jedenastce kozaków. Jakie ma towarzystwo? Mocne, bo koncerty w tej kolejce dały ekipy Jagiellonii i Wisły Kraków. Te drużyny mają po trzech reprezentantów, a tak na dobrą sprawę wcisnąć moglibyśmy jeszcze po jednym. Słabiej było tym razem wśród bramkarzy, stąd nominacja dla Jakuba Słowika, który nie uchronił Śląska przed porażką, ale sprawił, że nie była ona aż tak dotkliwa jak te, które zaliczyły Korona i Cracovia. Warto podkreślić, że Carlitos został samodzielnym liderem, jeśli chodzi o liczbę nominacji do jedenastki kolejki.

kozaki

W badziewiakach tłok głównie w obronie, bo wyobraźcie sobie, że nie udało nam się zmieścić choćby Daniego Suareza, który walnął babola w meczu z Arką. A prócz niego Pestki, Rymaniaka, Milosa czy Kovacevicia. Szczególnie zaskakujący wydaje się być przypadek Błażeja Augustyna. Chłop miał być liderem gdańskiej defensywy po odejściu Malocy i Janickiego, liczba minut na boisku niejako potwierdza, że pełni tę rolę, ale w zasadzie tylko ona. W ilu meczach był tak naprawdę pewny? W dwóch? Jego obraz trochę może zniekształcać to, że jest groźny przy stałych fragmentach, ale przestrzegamy przed wpadaniem w tę pułapkę. To już chyba nawet Simeone jest lepszym trenerem niż Augustyn liderem!

badziewiaki

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Virgill
Pogoń Szczecin

Jemu jest dobrze tam gdzie jest i na razie nigdzie się nie wybiera. I niech tak zostanie

Vinnie
Pogoń Szczecin

Z tym Hołotą to was popierdoliło przed transferem do Pogoni, rozumiem, ze Kołakowski jest kolesiem Stanowskiego, ale pisanie o nim latem, że będzie świetnym ruchem Pogoni, zakrawało już wtedy na kpinę, bo ten ogórek całą wiosnę kopał w piątej lidze niemieckiej. Piotrowski wciąga go jedną dziurką od nosa, a Hołota najlepiej prezentuje się w burdelu wraz z Kortem. Tyle są warci ludzie Kołakowskiego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinnie
Pogoń Szczecin

Formellę to sobie generalnie w odbyt wsadź, dostałeś za frajer króla strzelców – Robaka, więc się ciesz, następnej korony doczekają może Twoje prawnuki, jeśli dalej będziecie stawiać na takie duńskie ogórki w napadzie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinnie
Pogoń Szczecin

To chyba jednak mniejszy talent niż Nicki Bille Nielsen, który bodajże w debiucie strzelił bramkę przeciwko Termalice. Wy w Poznaniu to dopiero potraficie złamać kariery największych gwiazd europejskiej piłki. Gdyby Nicki grał w Szczecinie, to latem jechałby na Mundial do Rosji i byłby równorzędnym partnerem w ataku dla Eriksena… Cóż, czasem jeden niefortunny ruch może pogrzebać cała karierę, tak jak niefortunny wybór trenera może pogrążyć cały klub… I tu jest kolejna postać, która łączy nasze kluby, niestety..

gryfus

z lecha to ja mogę piwo wziąć i to jeszcze chłodne musi być. Murawskiego sami odpaliliście. Drygas był wam niepotrzebny. Formelle zabierajcie z powrotem. I pamiętaj słowiku Dębiec za Pogonią!!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinnie
Pogoń Szczecin

Ta, chyba za tym co na Wawelu leży.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

gryfus

buszewska ty chodź do nie na dzielnie, Mieszkam na Łozowej 21. Obok Czechosłowackiej. Czekam

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinnie
Pogoń Szczecin

Carlitos
Wisła Kraków

Gracias por las nominaciones!
Ależ ten Mihalik jest beznadziejny.

wpDiscuz