Image and video hosting by TinyPic
Deklasacja ponad podziałami
Weszło

Deklasacja ponad podziałami

Marco Paixao i Rafał Wolski mogli nie dogadać się co do tego, kto miał wykonywać najgroźniejszy rzut wolny bezpośredni. Ale co do tego, co dla Lechii najważniejsze, jedenastu jej piłkarzy dogadało się doskonale. Że dziś zagrają jak w najlepszych meczach domowych poprzedniego sezonu. Przekonująco, dążąc nie tyle do zwycięstwa, co do przerobienia rywala na mielonkę.

Mielonkę wyjątkowo niestrawną, bo dziś oglądanie Wisły Płock po prostu bolało. Celnie ujął to Wojciech Jagoda (znacznie celniej niż oszacował wzrost jego zdaniem „niewysokiego, skocznego Recy”). Gdyby była taka możliwość, podopieczni Jerzego Brzęczka nie wyszliby pewnie w ogóle na drugą połowę, tylko zapakowali się do autokaru i starali jak najszybciej wyrzucić z głów to, co stało się w Gdańsku.

A stało się wszystko, co najgorsze. Pierwsze 45 minut to był pokaz słabości, nieporadności. Słowem – doskonały materiał poglądowy dla trenerów rywali na to, gdzie uderzać, by płocczan najmocniej zabolało. Pokaz zaczęty właściwie już w pierwszej minucie, gdy jeszcze bez kary obeszło się przy nieporadnej próbie wybicia piłki po rzucie rożnym gospodarzy.

Co się jednak odwlekło, to zbyt daleko nie uciekło. Na pewno nie dalej, niż piłka z rąk Seweryna Kiełpina przy – tak się wydawało – rutynowej interwencji. Golkiper Wisły kompletnie zgubił jednak koncentrację, a jego fatalny błąd skrzętnie wykorzystał idący na piłkę do końca, głodny dobicia czym prędzej do dwucyfrowej liczby bramek w tym sezonie Marco Paixao.

I wtedy tak naprawdę zaczęła się demolka. Wisła zdołała raz jeszcze spróbować napędzić stracha Dusanowi Kuciakowi, gdy zagranie z boku piętką próbował do siatki skierować Reca. Lechia jednak sprawiła później, że kibicom Wisły każdy włos na ciele stanął dęba. Praktycznie co przejęcie, co posiadanie, kończyło się wyprowadzeniem szybkiego ataku. Do przerwy dwa przyniosły skutek, a mogły pewnie ze dwa kolejne. Jednak były to przede wszystkim sytuacje, w których dla napędzającego atak Rafała Wolskiego najlepszą opcją podania był Marco Paixao. A że panowie po sytuacji z wolnym na początku spotkania nie umieli dojść do porozumienia nawet podczas przerwy po odpaleniu rac, Polak nie kwapił się z obsłużeniem swojego portugalskiego nie-do-końca-kolegi z drużyny.

Znacznie lepiej wyszły te ataki, gdzie opcje Wolskiego wyglądały nieco inaczej. Gdy zagrał w kontrze do Krasicia, ten najpierw oddał piłkę na skrzydło do Flavio, by sekundę później idealnie wbiec na dokładną wrzutkę Portugalczyka. Gdy wrzucił z rogu na krótki słupek (Marco wbiegał bliżej drugiego słupka), Szymański tak niefortunnie kopnął futbolówkę, że ta spadła prosto na głowę Marco. Dwa metry do bramki, nikogo na drodze piłki – to musiało się skończyć trafieniem numer trzy.

Już mowa ciała piłkarzy Wisły, gdy schodzili ze zwieszonymi głowami na przerwę, nie dawała wielkich nadziei na obejrzenie w Gdańsku powtórki z pamiętnego finału Ligi Mistrzów w Stambule. Szybko doczekaliśmy się potwierdzenia tych przypuszczeń. Okazało się bowiem, że najbardziej wymagającym zadaniem stojącym w drugiej połowie przed Dusanem Kuciakiem do 91. minuty i obrony sytuacji sam na sam ze Stiliciem, było uklepanie nie do końca równej murawy na przedpolu słowackiego bramkarza.

Płocczanie nie byli więc na gola, choćby honorowego, szczególnie pazerni, a gdy z drugą żółtą kartką osłabił ich Łasicki, kompletnie stracili resztki animuszu. Lechiści też jakby ciąg na bramkę zostawili w szatni. Marco, mając szansę na hat-tricka, zbyt daleko wypuścił sobie piłkę, którą tym razem bez pudła wygarnął Kiełpin. Flavio, po zbyt krótkim zagraniu Recy do Kiełpina, także nie potrafił wycisnąć wszystkiego z kolejnego błędu obrony i pokonać golkipera gości. Jakby biało-zieloni nie chcieli marnotrawić sił na rywala dziś absolutnie daremnego. Do tego stopnia, że można mieć wątpliwości, czy zdolnego strzelić bramkę nawet gdyby na boisku został sam Kuciak.

Nie zmienia to jednak faktu, że przez pierwszych 45 minut Lechia przypomniała w wielkim stylu, dlaczego Gdańsk swego czasu nazywany był w ekstraklasie najpilniej strzeżoną twierdzą. I, co pewnie dla gdańszczan nie mniej ważne, spokojna wygrana przyszła bez dziewięćdziesięciu minut na absolutnie najwyższych obrotach. Bo to daje podstawy by twierdzić, że w gospodarzach drzemią jeszcze względem dzisiejszego starcia jakieś rezerwy.

Lechia_Gdansk

Lechia Gdańsk

18-11-2017
3
:
0
wisla-plock-sa

Wisła Płock

16. kolejka

18.11.2017

20:30

Gdańsk

5.0 5.3
B. Augustyn
7.0 7.0
D. Łukasik
5.0 6.3
D. Kuciak
6.0 6.3
F. Paixao
5.0 6.0
G. Wojtkowiak
5.0 5.8
J. Nunes
7.0 7.8
M. Paixao
7.0 8.0
M. Krasic
6.0 7.0
P. Stolarski
5.0 6.0
R. Wolski
7.0 7.5
S. Sławczew
2.0 2.0
A. Reca
3.0 3.0
B. Sielewski
4.0 3.0
C. Stefańczyk
3.0 3.0
D. Szymański
4.0 5.0
D. Furman
2.0 3.0
G. Merebaszwili
2.0 1.0
I. Łasicki
3.0 3.0
K. Sylwestrzak
2.0 1.0
M. Piątkowski
2.0 2.0
N. Varela
2.0 1.0
S. Kiełpin
5.0 -
Tomasz Kwiatkowski

Zmiany gospodarzy:

R. Wolski

S. Peszko

-3.8

F. Paixao

R. Balde

-4.3

S. Sławczew

P. Lipski

-4.7

Zmiany gości:

G. Merebaszwili

K. Michalak

5.05.0

M. Piątkowski

J. Kante

3.03.0

D. Furman

S. Stilić

-1.0
Otwierające podania Wisły Płock
...no chyba, że do lechistów
Siła łokcia Recy
Poziom bólu w reakcji Flavio

Nagroda specjalna*

Przewodnik kibica dla Wojciecha Jagody
Żeby sprawdził dokładnie, ile mierzy "niewysoki Reca"
* każdy wybrany piłkarz ma prawo skontaktować się z w/w firmą i umówić się na odbiór nagrody.

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (17)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wlodek
L4 el quatro

Łukasik gracz meczu? Kuźwa to ja chyba inny mecz oglądałem. Kunktatorstwo, podania do tyłu lub do najbliższego. Sytuacja w której mógł podbiegnąć do piłki, po wykopie zawodników z Płocka, i uderzyć na bramkę wolał zachowawczo się cofnąć (co skwitowane dobitnie zostało na trybunie. No ale cóż może te zimno i dym z rac zakłócił moją percepcję a Daniel rozegrał dobry mecz (hehe)
PS: w mojej opinii to zawodnicy WIsły bardziej przegrali niż Lechia wygrała.

Betonowe Kwiatki

produkt genialnego pokolenia L-ki zawsze ma fory. Kosecki-Borysiuk-Łukasik-Furman mieli podbić przecież Europe, tymczasem okazało się że większość z nich nawet w Ekstraklasie delikatnie mówiąc się nie wyróżnia.

krytykant

…I tylko dlatego „większość”, że Borysiuk „gra” w Anglii – gdyby wrócił, byłoby pewnie „wszyscy”.

Mariusz Szewczyk

Jeżeli szykuje się jakiś mecz reprezentacji z Ukrainą, to śmiało Łukasika można powołać razem z Majewskim z Lecha 😉

Urkides
Legia Warszawa

A ja znowu się zastanawiałem dlaczego autor używa słowa „daremny” niezgodnie z jego znaczeniem.
„Jakby biało-zieloni nie chcieli marnotrawić sił na rywala dziś absolutnie daremnego.”
I odnalazłem u wujka googla że takie użycie tego słowa pochodzi ze slangu miejskiego (tylko nie wiem którego miasta)
Ja wychowując się w dzieciństwie na Czerniakowie (tam było mocno warszawskie i szemrane towarzystwo) zapamiętałem takie takie słowa jak „bepsztyk” (befsztyk) i dźwi (drzwi) albo na przykład „zdrucim” (zrzucimy).
Może niech Weszło postawi na „warsiawskie mowe” to chociaż będzie wesoło. Mają skąd czerpać, śp. Wiech zostawił bogatą spuściznę (nie kombinujcie z tym słowem)

Matciak

Chłopaki z Weszło to raczej w większości pochodzą z „ściany wschodniej”. Często używają w tekstach podwójnego „się”. Na przykład: „się porobiło się”, „się napracował się” itp. Chyba, że wynika to ze zwykłego niechlujstwa przy pisaniu?

Raskolnikov74

U mnie na podwórku też używało się słowa „daremny” w tym znaczeniu… Więc, zawżdy azaliż, się bym się nie czepiał się.

Betonowe Kwiatki

Dzisiaj w Gdańsku to Wisła przegrała a nie Lechia wygrała. Dla optymistów z Gdańska – Lechia wypunktowała Płock jak chciała. Goście dzisiaj zero waleczności wydaje się że forma z września to daleka przeszłość. Lechia topornie ale skutecznie trzeba ciułać punkty nieważne jak 😉
Łukasik MOTM to chyba żart, ten facet nigdy nie przeskoczy poziomu przetnij->podaj do najbliższego. Typowy przecinak który spełni swoje zadania w średnio co 5 meczu.

Miszcz Joda

Łukadik to jest próchno gorszego sortu i nie przez przypadek gra w Płocku. Ego to ma na poziomie Iniesty a skilla na poziomie orlikowca (bez obrazy dla orlikowców). Jeśli takich piłkarzy dostarczać ma czołowy klub to lepiej niech kupuje zagraniczny szrot. W sumie pewnie taniej wyjdzie a efekt zbliżony.

Mariusz Szewczyk

Łukasik to niby gra, ale w Gdańsku, a Furman pozoruje niby granie w Płocku.

TrolloLollo

Ja nie wiem co ten Łasicki tyle czasu we Włoszech robił. Chyba uczył się jak pizze zrobic.

qdlaty81
WIDZEW

Albo jak zjeść żeby się nie ubrudzić

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Fajerwerków nie było ,ale przeciwnik wypunktowany totalnie ,Niepotrzebnie oddana inicjatywa w drugiej połowie ,po co tak się męczyć ,biegając w obronie .No ,ale to była wreszcie Lechia grająca na chociaż połowę swoich możliwości.

DonChicario

Kiełpinowi chyba cały czas Grabara siedzi w głowie, bo nie wydaje mi się, że on zawsze tak grał. A może się mylę?

Pa.wlo

Według mnie problem tkwi w osobie trenera bramkarzy, przecież Kryczka wprost się cofnął w rozwoju.

Pa.wlo

Przed sezonem Wisła pozyskała kilku młodych zawodników. Można było mieć nadzieję, że powstanie projekt zbliżony w swoich założeniach do tego z Zabrza. Wydaje się jednak, że obecny sztab szkoleniowy ma zupełnie inną wizję niż zarząd klubu. Po młodych prawie nie ma śladu. Nieregularnie grywali w IV ligowych rezerwach, bądź nie grają w ogóle. Przykład Górnika zaś pokazuje, że drużyna umiejętnie dobrana z głodnych sukcesu młodzików, jest w stanie ograć większą część tej zawodowej ligi. Budowę drużyny fachowcy rozpoczynają od obrony, ustalają też hierarchię na środku ataku. Tymczasem to co dzieje się w Płocku to swego rodzaju trenerska szarlataneria. Obrona z meczu na mecz co raz bardziej elektryczna. Ale nie może być inaczej skoro chyba najlepszy obrońca poprzedniego sezonu siedzi na ławie, dodatkowy zamęt wprowadza wystawiany w roli obrońcy napastnik i brak zgrania spowodowany grą co mecz w innym zestawieniu. Młodzi powinni nabierać doświadczenia przy doświadczonych dobrych graczach. Tymczasem właściwie, żadnego z występujących wczoraj obrońców trudno nazwać perspektywicznym, Przecież jedyny młody Łasicki, jeśli będzie dobry to odejdzie, jest tylko wypożyczony. Trudno zaś liczyć na rozwój piłkarskich umiejętności u pozostałych, z uwagi na prezentowany przez nich aktualnie poziom, jak i ich wiek. Zastanawiam się jakimi kryteriami kieruje się Brzęczek, przy ustalaniu meczowej osiemnastki, jeśli tak jak we wczorajszym meczu wyglądają piłkarze w niesamowitym gazie, jak dało się słyszeć opinię o Sylwestrzaku, to nasuwa się pytanie za co pan Brzęczek bierze pieniądze. Wydaje się, że przełom września i października mocno zniekształcił wyobrażenia o sytuacji Wisły.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY