Wygrani meczu z Danią? Szukajcie wśród nieobecnych…
Weszło

Wygrani meczu z Danią? Szukajcie wśród nieobecnych…

Nie funkcjonował atak, nie funkcjonowała obrona, nie było organizacji gry, zgrania, ogółem – parafrazując Kononowicza – nie było niczego. Indywidualnie także trudno kogokolwiek bronić, dlatego siłą rzeczy wygranymi tego meczu są tylko ci, którzy… w nim nie zagrali.

GRZEGORZ KRYCHOWIAK

Krychowiak, jeszcze do niedawna generał reprezentacji Polski, tym razem nawet nie dostał powołania. Grzesiek wiedział, że ostatnie miesiące stracił, ale mimo wszystko pewnie po cichu liczył, że mimo to pojedzie na kadrę. Tak się nie stało i trudno się Nawałce dziwić.

Niemniej ten mecz pokazał jak bardzo tej drużynie potrzebny jest Krychowiak w formie. Mączyński, owszem, może być zawodnikiem pożytecznym, ale tylko jeśli ma wsparcie Krychy. Z Linettym podobna historia, bo chłonie wiedzę, ale wciąż potrzebuje na boisku mentora – Mączyński nim nie jest. W tym układzie przed liną obrony zamiast szefa, który trzyma wszystko w ryzach, mamy dwóch niezdecydowanych przeszkadzaczy.

Krychowiak pozostaje graczem absolutnie niezbędnym – wszyscy, którzy w to wątpili, zostali wyprowadzeni w błędu. Niech jak najszybciej w Anglii dochodzi do formy.

STOPERZY Z DRUGIEGO SZEREGU

Michał Pazdan podczas Euro grał fantastycznie. Nazywano go ministrem obrony narodowej, a dla przeciętnych kibiców stał się obok Roberta Lewandowskiego jedną z najbardziej znanych postaci reprezentacji. Gwarantujemy wam, że Pazdana zna więcej Polaków, niż nawet Piszczka, choć ten drugi w Europie ma przecież nieporównywalnie mocniejszą markę.

Ale w żadnej drużynie nie gra się za zasługi. Pazdan po prostu nie jest w takiej formie jak wtedy, gdy wykręcał tzw. „życiówkę”. Dyskusja, czy powinno się obok Glika spróbować kogoś innego, tak naprawdę dopiero się rozpęta. Kandydatury są: Kamiński wszedł do Bundesligi, można próbować inwestować w Bednarka, Rzeźniczak wszedł do Ligi Mistrzów, nawet w Rosji świetne recenzje zbiera Wilusz.

WOJCIECH SZCZĘSNY

Byli wczoraj znacznie gorsi aktorzy od Łukasza Fabiańskiego. Ale i tak trzeba powiedzieć, że Fabian rzadko dawał aż tak słabe występy. Nie pomógł reprezentacji w żadnym momencie, sam walnie przyczynił się do straty jednej z bramek. Dopiero co Wojtek Szczęsny zapowiadał, że interesuje go tylko bluza z numerem jeden. Jest po znakomitym sezonie w Romie, na co dzień uczyć się może od Buffona, a Juve będzie grać na kilku frontach, też więc do ławki nie przywrze. Być może taki występ Fabiańskiego stanie się dla Szczęsnego drugą szansą.

ARKADIUSZ MILIK

Tak, wiemy – zagrał i prochu nie wymyślił. Ale wciąż można postawić pytanie jak ten mecz by się zakończył, gdybyśmy wyszli w ofensywnym ustawieniu z dwójką napastników, a więc i z Milikiem w składzie. Prawda jest taka, że póki było 0:0, potrafiliśmy odważnie przenieść się pod pole karne rywale. Nie błyszczeliśmy w obronie, pachniało bramką dla Duńczyków, ale może z bramkostrzelnym Milikiem, który miałby sporo miejsca dzięki ściągającego uwagę obrońców Lewemu, moglibyśmy gospodarzy zaskoczyć. A potem mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej – zamiast rozpaczliwie gonić, moglibyśmy zewrzeć szyki i czekać na okazje.

Fot. FotoPyk