Święta świętami, a kasa… będzie jutro
Weszło

Święta świętami, a kasa… będzie jutro

Dwa lata temu miała miejsce premiera jednego z najsmutniejszych filmów w historii polskiej piłki. Dokumentu przerażającego, ale zarazem utrzymanego w komediowej konwencji. Materiału, który znakomicie oddaje panującą w upadającej Polonii Warszawa atmosferę. Z jednej strony przekonanie, że obiecanej forsy i tak nie powąchasz, a już za chwilę z ekstraklasy, w miejscu w którym trenujesz, pozostaną tylko wspomnienia. Z drugiej – dajesz z siebie maksa i to pasmo problemów paradoksalnie daje ci jeszcze większego kopa. W lidze wykręcasz świetny wynik, a humor cię nie opuszcza. Bo jak się zachować w sytuacji, kiedy masz pewność, że tkwisz po uszy w bagnie, z którego nikt już się nigdy nie wywinie? Możesz tylko pokręcić z tego beczkę, tyle ci pozostało.

Ireneusz Król obejmujący Polonię – jakież to było wejście do klubu. Wotum zaufania od kibiców, otwarta krytyka skierowana w poszczególnych piłkarzy (oberwali przykładowo Cani i Dwaliszwili, bo według Króla – o ironio – liczyła się dla nich tylko kasa), snucie wielkich planów, z rozbudową stadionu przy Konwiktorskiej włącznie. Co z tego wyszło – wszyscy wiemy. Polonia pałęta się dziś gdzieś w III lidze i niby ma plan powrotu do ekstraklasy za pięć lat, ale dziś wydaje się to perspektywą dość odległą.

Kasa będzie jutro. Życie toczy się dalej, a przelewy z Wiednia… wciąż idą.

KOMENTARZE (0)