Torturowani przez szaleńca. Futbol za czasów rodziny Husajnów
Weszło

Torturowani przez szaleńca. Futbol za czasów rodziny Husajnów

Ubrudzony krwią mężczyzna leżał na chłodnej ziemi. Na ciele widoczne były liczne rany i aż trudno uwierzyć, że pozostawał przytomny. Jego ogoloną na łyso głowę kopnął przed chwilą jeden ze strażników. – Rób pompki psie. Jeszcze z tobą nie skończyliśmy – zawołał. Mijały minuty, a po zrobieniu kolejnych dwudziestu ręce odmówiły mu posłuszeństwa. By przywołać więźnia do porządku, porażono go prądem. Cóż takiego zrobił, że został skazany na tortury? Niewykluczone, że dostał czerwoną kartkę lub nie strzelił rzutu karnego.
Irak, przedmieścia Bagdadu. Usytuowana tam centrala Komitetu Olimpijskiego była postrachem wielu sportowców, w tym także piłkarzy. Na temat tego, co działo się w najciemniejszych zakamarkach budynku, wiedzieli tylko nieliczni. Wezwanie na rzekome „spotkanie” z oficjelami brzmiało niemal jak wyrok. Ludzie – często z niewiadomych przyczyn – znikali na wiele tygodni, a gdy wracali do swoich rodzin, mieli na sobie ślady pobicia i brutalnego okaleczenia. Odpowiedzialna za wszystkie okrucieństwa była jedna osoba. Udaj Husajn, najstarszy syn irakijskiego dyktatora – Saddama.
 
Krajobraz po burzy
 
O torturach, jakie miały miejsce w Bagdadzie i jego okolicach świat mógł usłyszeć dopiero po obaleniu reżimu. Niektórzy z piłkarzy, którzy pozostali przy życiu, ze łzami w oczach opowiadali o wszystkim dziennikarzom. W szoku była nie tylko opinia publiczna, ale i MKOI czy organizacje broniące praw człowieka. Mimo okrucieństw zadawanych sportowcom w latach 80. i 90., brutalny sadysta, za jakiego uchodził Udaj, pozostawał bezkarny. Międzynarodowe kontrole nie wykrywały niczego, gdyż sportowcy z widocznymi śladami tortur byli w czasie ich trwania ukrywani.
 
Amerykanie, którzy w 2003 roku odkryli zrujnowane pomieszczenia należące do syna Husajna, nie kryli swojego zdumienia. Przy ścianie zamontowana była metalowa konstrukcja, do której przypinano więźnia, a także kable przewodzące prąd. Gdzie indziej znaleziono skrzynię o kształcie i wielkości trumny. Na każdej ze ścian przymocowane były ostre gwoździe, a na nich pozostałości zaschniętej krwi. O tym, że urządzenia te były często wykorzystywane, opowiadał po latach Habib Jaffar, dawny kapitan piłkarskiej reprezentacji.
 
Gdy dziennikarze New York Timesa zabrali go w okolice Komitetu Olimpijskiego, powiedział: – Myśl, że mam znów przejść przez bramę tego budynku napawa mnie strachem. W końcu tak często, gdy tu gościłem, czekała mnie kara. Z tego co wiem, byłem tam częściej niż ktokolwiek inny. Gdy raz zostało się zauważonym przez Udaja, to nigdy nie dało się od niego uwolnić. Nie nękał mnie tylko w czasie, gdy grałem poza granicami kraju. – Kiedy weszli do budynku, Jaffar kontynuował: – Zdarzało się, że wiązano mnie i przypinano do tamtego urządzenia pod ścianą, a potem włączano prąd. Nie raz kazano mi też wchodzić na drabinę, a potem skakać do wody. Właściwie to nie była woda, tylko odchody…

Niechciany przez ojca

Kim był człowiek, który z powodu wyników sportowych skazywał ludzi na takie męki? Charakter Udaja doskonale podkreśla to, że obawiał się go sam przywódca irackiego reżimu – Saddam Husajn. Jego najstarszy syn przysparzał mu na tyle poważnych problemów, że wykluczył go z salonów oraz szczytu polityki. Czarę goryczy przelało podobno zdarzenie z połowy lat 80., kiedy Udaj na oczach gości zastrzelił z uśmiechem na twarzy jednego z żołnierzy swojego ojca. Saddam doszedł wówczas do wniosku, że nie powierzy państwa szaleńcowi. Swoim sukcesorem ogłosił młodszego z synów – Kusaja.

Podczas gdy Saddam wykorzystywał tortury i morderstwa do celów politycznych, Udaj znęcał sie nad ludźmi dla czystej przyjemności. To przerażało twórcę reżimu najbardziej. By choć w niewielkim stopniu udobruchać sfrustrowanego syna, Husajn powierzył mu funkcję prezesa Komitetu Olimpijskiego oraz piłkarskiej federacji. Udaj, choć nigdy nie interesował się sportem, szybko odkrył, że nowe miejsce pracy roztacza przed nim wiele nowych możliwości. Popijając najdroższy trunek zasiadł do stołu i zaczął obmyślać plan, którego celem było znęcanie się nad całym pokoleniem Bogu ducha winnych zawodników. Szczególnym rygorem obarczona została piłkarska reprezentacja.

W napisanym przez siebie „poradniku” szczegółowo określił przewinienia, do których przydzielono poszczególne rodzaje tortur. Sankcjom podlegało niezjawienie się na treningu, występ poniżej oczekiwań czy też przestrzelenie rzutu karnego. Piłkarze żyli w ciągłym strachu, a zamiast o wygraniu meczu myśleli o tym, czy wrócą następnego dnia do swoich domów. Wielu z nich do dziś pamięta sytuację z kwalifikacyjnego meczu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. – Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był konkurs jedenastek, ale żaden z nas nie kwapił się do tego, by wziąć piłkę i stanąć oko w oko z bramkarzem. Potwornie się baliśmy – tłumaczył były kapitan tamtejszej drużyny, Abbas Rahim Zair. – W końcu zrozumieliśmy, że jeśli żaden z nas nie weźmie na siebie odpowiedzialności, zapłacimy za to wszyscy. Podszedłem do karnego i… nie trafiłem. Dwa dni później dostałem wiadomość, że mam się zjawić w centrali Komitetu Olimpijskiego. Spędziłem tam trzy tygodnie, ale nie jestem w stanie o tym rozmawiać…

Graj albo zgiń

Trzy lata wcześniej podobna historia spotkała także Yassera Abdula Latifa. Zawodnika oskarżono o to, że w trakcie meczu ligowego uderzył sędziego. Zabrano go do więzienia na obrzeżach Bagdadu, po czym zamknięto w niewielkiej celi. – Ta klitka miała chyba ze dwa metry kwadratowe i jedno niewielkie okno z kratami. Stałem tam w połowie nagi. Wcześniej spalono mi włosi i brwi, a z ran wciąż skapywała krew – mówił w rozmowie z Guardianem. Latifa zapewnił jednak, że był to jedynie początek tego, co przygotował dla niego Udaj. – Ł»ołnierze prowadzili mnie do innego pomieszczenia i przez bite dwie godziny kazali robić mi pompki. Gdy nie miałem już sił i opadałem na ziemię, bito mnie i kopano, a nawet rażono prądem – dodał. Zapytany, co było potem, odparł: – Gdy opuściłem tamto więzienie, przez cztery miesiące nie mogłem spać na plecach. Kazano mi wrócić do piłki i zagrożono, że jeśli odmówię, stanę się wrogiem reżimu. Wtedy groziłaby mi śmierć.

– Jeśli chodzi o mnie, uwolniłem się od Udaja dopiero w momencie, gdy zatrudniono mnie w Katarze – wyjaśnił wspomniany wcześniej Jaffar. Każdy zawodnik, który podpisywał kontrakt z zagranicznym klubem, oddawał 40 procent swojego wynagrodzenia prezesowi Federacji. – Teraz, kiedy ten reżim się skończył, zastanawiam się, jak potoczyłaby się moja kariera, gdybym urodził się później. Ja i moi koledzy z reprezentacji żyliśmy w ciągłym strachu. Gdyby nie Udaj, wszystko wyglądałoby pewnie inaczej – stwierdził dawny kapitan swojego kraju.

Jedyną osobą, która miała na tyle odwagi, by przeciwstawić się synowi Saddama Husajna, był selekcjoner kadry – Emmanuel Baba Dano, znany jako Ammo Baba lub „iracki Pele”. – Interesuje mnie gra i nie mam zamiaru mieszać się do polityki – mówił mediom. Zmieniło się to w momencie, gdy na sportowej scenie pojawił się Udaj. Pierwsze stanowcze „nie” dotyczyło powołań szyickich zawodników. Jako, że władze panującego reżimu były zdominowane przez inny odłam islamu – sunnitów, prezes federacji chciał wymóc na selekcjonerze, by pierwsza grupa wyznawców była ignorowana. – Powiedziałem mu wtedy: jeśli chcesz ropy, to potrzebujesz pól naftowych. Jeśli chodzi zaś o naszą reprezentację, to tą ropą są tu szyici – wspominał. O tym, że Ammo Baba nie da się tak łatwo podporządkować, Udaj przekonał się także później.

Przeżył, bo ludzie go kochali

Selekcjoner mógł się przeciwstawiać, bo wiedział, że bronią go wyniki. Irak pod jego wodzą odnosił sukcesy w Gulf Cup, a w 1986 roku zakwalifikował się do mundialu. Gdy przed jednym z meczów sadystyczny prezes zadzwonił do niego w sprawie ustalenia taktyki, został zignorowany. Udaj zagroził mu obcięciem języka lub zabiciem. Baba odpowiedział: – Nie obchodzi mnie to. Dobrze wywiązuję się ze swojej pracy, a ty nie masz o piłce bladego pojęcia. – Syn Husaina marzył podobno o tym, by selekcjoner trafił na jego tortury. Z powodu milionów kibiców, którzy go uwielbiali, było to jednak niemożliwe.
 

 
Niewykluczone, że od śmierci uratowała Babę jego wcześniejsza piłkarska kariera. W wieku 20 lat otrzymał szansę gry przeciwko Egiptowi i został bohaterem tamtego spotkania. Po tym jak wybrzmiał ostatni gwizdek sędziego, piłkarze rywali ustawili się w linii i ściskali dłoń Ammo, okazując tym samym szacunek dla jego ponadprzeciętnych umiejętności. Niespełna trzy lata później wystąpił w dorosłej reprezentacji, a jego pięknego gola w debiucie wspominano w Iraku latami. W czasach, gdy zagraniczne kluby rzadko zabiegały o obcokrajowców, Babą zainteresowały się Fulham, Liverpool i Celtic. Późniejszy selekcjoner odrzucił wszystkie oferty, a iracki rząd zaoferował mu ochronę i lepsze zarobki.
 
Ammo Baba nie ulegał w sprawie powołań czy też taktyki, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo swoich piłkarzy, był już bezradny. Szczególny niepokój panował w szatni w czasie mundialu w 1986 roku. – To był dla nas horror. Udaj groził nam, że jeśli zawiedziemy, wyśle nas na front wojny z Iranem – wspominał Ahmad-Rahim Hamad, który wchodził wówczas do reprezentacji. Piłkarze, którzy w trzech meczach fazy grupowej nie zdobyli ani jednego punktu, zostali ukarani tuż po powrocie do kraju. – Udaj przyniósł im betonową piłkę i nakazał, by zagrali nią mecz. Podczas gdy oni cierpieli i łamali sobie palce, on stał przy linii bocznej i śmiał się do rozpuku. Najwyraźniej sprawiało mu to wielką przyjemność – wyjawił Baba.
 
Zdecydowana większość reprezentacyjnych zawodników przeżyła tortury na własnej skórze. W przypadku złej gry Udaj groził kadrowiczom w szatni. – Jak wy gracie? Czemu nie atakujecie? Poucinam wam te marne nogi i nakarmię nimi moje psy! – darł się do telefonu. Sytuację tę opisywał po latach selekcjoner: – Nie mogłem słuchać tych głupot i raz nie wytrzymałem. Zawołałem wtedy: „idź do piekła, ty nic nie wiesz o futbolu”. Wiem, że po tych słowach, które wypowiedziałem przy piłkarzach, on chciał mnie zabić. Przeżyłem, bo ludzie mnie kochali.
 
Czas leczy rany?
 
Terror zakończył się w 2003 roku wraz z upadkiem Bagdadu. Udaj, który zbiegł ze stolicy i ukrywał się wraz ze swoim bratem – Kusajem, zginął w zasadzce przygotowanej przez Stany Zjednoczone. Sportowcy, na czele z piłkarzami, zareagowali na tę wiadomość z wielką ulgą.
 
Dokładnie cztery lata później tysiące Irakijczyków wybiegło na ulice, a łzy roniono w każdym miejscu tego kraju. Osoby przyglądające się temu z boku mogłyby dojść do wniosku, iż doszło do kolejnego aktu przemocy lub też powrotu zakończonego niedawno terroru. Tym razem płakano jednak ze szczęścia. Reprezentacja Iraku, po raz pierwszy w historii, zdobyła wówczas Puchar Azji. Na moment legły wszelkie podziały, a Szyici, Sunnici oraz chrześcijanie radośnie świętowali długo oczekiwany sukces.
 
Po śmierci rodziny Husajnów zawodnicy odkryli na nowo, że futbol może sprawiać radość. Rany zadane przez Udaja – jeśli w ogóle – goić się będą jednak latami.
 
Mick WACHOWSKI