Mircea Lucescu po reanimacji. Uznany szkoleniowiec miał dwa zawały serca

Marcin Ziółkowski

03 kwietnia 2026, 15:54 • 3 min czytania 3

Reklama
Mircea Lucescu po reanimacji. Uznany szkoleniowiec miał dwa zawały serca

Dla Mircei Lucescu rok 2026 nie jest ani trochę udany. Kilka wizyt w szpitalu, brak awansu na mistrzostwa świata w Ameryce Północnej – to coś, co można wziąć w klamrę. Nie udało mu się spełnić marzenia o przywróceniu Rumunii do świata wielkiego świata futbolu. Niestety, po raz kolejny przypłacił to zdrowiem. Jak poinformował Emanuel Rosu, Lucescu ostatniej doby przebył dwa zawały serca.

Reklama

Lucescu ponownie z problemami natury zdrowotnej. Dwa zawały serca w oczekiwaniu na wypis ze szpitala

Gdy wydawało się, że sytuacja u wiekowego trenera została już opanowana, dotarły do kibiców kolejne niepokojące wieści. Mircea Lucescu w Wielki Piątek, w oczekiwaniu na wypis ze szpitala, dwukrotnie dostał zawału. Rumuński szkoleniowiec był trzy razy reanimowany, za każdym razem z pomyślnym skutkiem. Obecnie leży on na oddziale ratunkowym.

Kolejny tegoroczny pobyt w szpitalu Mircei Lucescu był spowodowany głównie przez rozgoryczenie po porażce w półfinale baraży strefy UEFA pomiędzy Rumunią a Turcją. Jak wspomniał w ostatnim czasie Rosu, doświadczony trener nie mógł zasnąć po przedwczesnej eliminacji nad Bosforem i w dzień odprawy pomeczowej zasłabł.

Reklama

Po spotkaniu w Stambule zdecydowano o rozstaniu federacji z trenerem, a sugerowano się przy tym głównie kłopotami zdrowotnymi byłego opiekuna Szachtara, Interu czy Brescii. Problemy tej natury były także powodem zakończenia pracy w Dynamie Kijów przed końcem obowiązywania kontraktu. Lucescu podkreślał, że nie chce odejść z kadry jak tchórz – prawdopodobnie pracował wobec tego na ile tylko pozwalał organizm.

Rumuńskie eliminacje w pigułce 

Na stadionie dobrze sobie znanego Besiktasu jego drużyna przegrała 0:1 po wspaniałym podaniu Ardy Gulera i wykończeniu Ferdiego Kadioglu. Podopieczni Lucescu musieli tym samym pożegnać się z marzeniami o wielkim turnieju. Rumunia na mistrzostwach świata nie była od 1998 roku i ta seria potrwa przynajmniej kolejne cztery lata.

Reklama

Lucescu przejął reprezentację w 2024 roku po Edim Iordanescu, ponieważ czuł dług wdzięczności za to, co osiągnął w futbolu. Kapitan drużyny narodowej z 1970 roku i jej opiekun na mistrzostwach Europy w roku 1984, przy pozytywnym rozstrzygnięciu baraży, wróciłby na mundial po blisko sześciu dekadach przerwy.

Nie udało się, i jak już wspomnieliśmy, zgodnie z oczekiwaniami spowodowanymi lichą kondycją fizyczną pożegnał się z posadą. Trudno wyobrazić sobie człowieka takiego jak Lucescu, mającego 80 lat i liczne problemy zdrowotne, ponownie w walce o wyjazd na turniej. Według mediów od wielu miesięcy do roli jego następcy ma być przygotowywany Gheorghe Hagi. Legendarny zawodnik znany jako Maradona Karpat, zadebiutował w kadrze Rumunii mając 18 lat właśnie u Lucescu.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama