W ostatnich dniach wyjątkowo gorąco zrobiło się wokół Śląska Wrocław. Najpierw porażka w derbach z Miedzią Legnica, następnie informacja o milionach na pensje dla zawodników i sztabu szkoleniowego, a tym razem odmienne wizje na przyszłość trenera Ante Simundzy. Prezes klubu oraz dyrektor sportowy chcą Słoweńca zostawić na stanowisku, jednak właściciel – czyli miasto – spotkało się z jego potencjalnym następcą.
Wręcz sensacyjne informacje przekazał Piotr Janas z Gazety Wrocławskiej, który poinformował, że powrót na ławkę trenerską może zaliczyć Ryszard Tarasiewicz. 63-latek odbył we wrocławskim ratuszu rozmowę z wiceprezydent miasta i mimo że nie została mu wprost zaproponowana posada szkoleniowca WKS-u to takie spotkanie jest dość wymowne i wskazuje, co w najbliższej przyszłości może się wydarzyć.
– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Z racji pełnionego stanowiska spotykam się z różnymi ludźmi, żeby porozmawiać o piłce nożnej czy w ogóle o sporcie – skomentowała te doniesienia dla Gazety Wrocławskiej wiceprezydent miasta, Renata Granowska.
Kolejna 💣 dla kibiców Śląska Wrocław 💥
Na ten moment ani prezes Remigiusz Jezierski, ani dyr. sportowy Rafał Grodzicki nie chcą zwalniać trenera Ante Šimundžy 🇸🇮. Nie są zadowoleni z gry i wyników, ale woleliby unikać nerwowych ruchów.
Sęk w tym, że inną wizję ma właściciel,… pic.twitter.com/FlDbztgOIR
— Piotr Konrad Janas, GWr (@Piotr_K_Janas) February 16, 2026
Odmienne wizje na przyszłość trenera Śląska. Tarasiewicz potencjalnym następcą
Jak czytamy, najważniejsi działacze w Śląsku nie chcą już teraz zwalniać trenera. Ante Simundza wciąż cieszy się zaufaniem prezesa Remigiusza Jezierskiego, jak i dyrektora sportowego Rafała Grodzickiego, którzy nie są skłonni do podejmowania nerwowych decyzji. Jak to w przypadku Śląska, kluczowe zdanie w tej kwestii należy jednak do władz miasta z Prezydentem Jackiem Sutrykiem na czele oraz jego zastepczynią Renata Granowska. To właśnie jej pomysłem miało być mianowanie Przemysława Kaźmierczaka dyrektorem akademii wrocławskiego klubu.
Spotkanie z Ryszardem Tarasiewiczem jasno ma sugerować, jaki pomysł na stanowisko trenera Śląska mają władze miasta. W końcu na klub przeznaczają pieniądze i to niemałe. W ostatnich tygodniach przekazano aż 30 milionów złotych. Dodatkowo według najnowszych informacji w grudniu minionego roku na pensje piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego wydano ponad 1,8 miliona złotych. Miasto płaci, miasto wymaga i miasto chce budować klub po swojemu. Od dawna wyczekiwana prywatyzacja się nie wydarzyła i nie zanosi się, by miało się to w najbliższym czasie stać.
Wrocław nie oszczędza na sporcie. Miliony dla graczy Śląska
Sam Tarasiewicz już dwukrotnie pracował w Śląsku Wrocław i co ciekawe już raz wywalczył z nimawans do Ekstraklasy. Ostatnia jego praca to jednak kompletnie nieudana przygoda w Warcie Poznań. Z 10 meczów wygrał zaledwie jeden i mocno przyczynił się do spadku Zielonych do 2. Ligi. Wcześniej niezbyt udanie poszło mu także w Kotwicy Kołobrzeg. Pozytywem dla Śląska może być fakt, że dzięki temu 63-latek zdobył doświadczenie w pracy w organizacyjnym rozgiardaszu…
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O ŚLĄSKU WROCŁAW:
- Coraz trudniejsza sytuacja Śląska. Tym razem przegrał derby
- 30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia
- Prezes Śląska: Wicemistrzostwo odbija się nam czkawką