Po mundialu już nie jest kolorowo. Vozinha w tarapatach

Marcin Długosz

27 września 2026, 18:03 • 2 min czytania 3

Reklama
Po mundialu już nie jest kolorowo. Vozinha w tarapatach

Raptem trzy miesiące temu Vozinha był na ustach wszystkich. Bramkarz Republiki Zielonego Przylądka na mundialu osiągnął wielki sukces sportowy i medialny, ale gdy blaski reflektorów przygasły, zaczęło się robić nieco mniej przyjemnie. Prasa zauważa, że Kabowerdeńczyk znajduje się w kiepskiej formie.

Reklama

Republika Zielonego Przylądka sprawiła ogromną sensację w swoim debiucie na mistrzostwach świata, remisując 0:0 z późniejszym zwycięzcą turnieju – Hiszpanią. Sporo była w tym zasługa Vozinhi, który zanotował siedem skutecznych interwencji.

Wokół bramkarza afrykańskiej drużyny wytworzył się gigantyczny szum medialny. W efekcie z całkowicie anonimowego zawodnika drugoligowego Chaves z Portugalii, stał się popularnym pikarzem, którego profil na Instagramie zaczęło obserwować niemal 30 milionów ludzi.

Dodatkowo po zakończeniu turnieju FIFA wybrała Vozinhę do najlepszej jedenastki turnieju, a „France Football” nominował go do nagrody imienia Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza sezonu. Mimo 40 lat na karku, golkiper podpisał jeszcze kontrakt z chilijskim Colo-Colo, gdzie przyjęto go jak prawdziwą gwiazdę.

Od mundialu minęło już jednak trochę czasu i powróciła mniej barwna rzeczywistość. Jak przedstawia portugalska „A Bola”, Kabowerdeńczyk zawinił przy golu dla Mali, którego pokonała Republikę Zielonego Przylądka 3:1 na start eliminacji Pucharu Narodów Afryki. Piłkarz nie popisał się także w klubie – popełnił błąd w zremisowanym 1:1 starciu z Deportes Concepcion.

Reklama

Dla Colo-Colo Vozinha zagrał dopiero trzy razy – dwukrotnie w lidze i raz w krajowym pucharze. Według medialnych doniesień, jeśli do końca 2026 roku nie zanotuje 50% występów w drużynie z Ameryki Południowej, wówczas jego umowa nie zostanie przedłużona na sezon 2027 i szybko ponownie stanie się wolnym zawodnikiem.

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Puchacz wrócił do kadry i zobaczył „koty”. „Na co dzień nie jest mi dane”

Wojciech Piela
0
Puchacz wrócił do kadry i zobaczył „koty”. „Na co dzień nie jest mi dane”

Inne ligi zagraniczne

Reklama