Raptem trzy miesiące temu Vozinha był na ustach wszystkich. Bramkarz Republiki Zielonego Przylądka na mundialu osiągnął wielki sukces sportowy i medialny, ale gdy blaski reflektorów przygasły, zaczęło się robić nieco mniej przyjemnie. Prasa zauważa, że Kabowerdeńczyk znajduje się w kiepskiej formie.
Republika Zielonego Przylądka sprawiła ogromną sensację w swoim debiucie na mistrzostwach świata, remisując 0:0 z późniejszym zwycięzcą turnieju – Hiszpanią. Sporo była w tym zasługa Vozinhi, który zanotował siedem skutecznych interwencji.
Wokół bramkarza afrykańskiej drużyny wytworzył się gigantyczny szum medialny. W efekcie z całkowicie anonimowego zawodnika drugoligowego Chaves z Portugalii, stał się popularnym pikarzem, którego profil na Instagramie zaczęło obserwować niemal 30 milionów ludzi.
Dodatkowo po zakończeniu turnieju FIFA wybrała Vozinhę do najlepszej jedenastki turnieju, a „France Football” nominował go do nagrody imienia Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza sezonu. Mimo 40 lat na karku, golkiper podpisał jeszcze kontrakt z chilijskim Colo-Colo, gdzie przyjęto go jak prawdziwą gwiazdę.
Od mundialu minęło już jednak trochę czasu i powróciła mniej barwna rzeczywistość. Jak przedstawia portugalska „A Bola”, Kabowerdeńczyk zawinił przy golu dla Mali, którego pokonała Republikę Zielonego Przylądka 3:1 na start eliminacji Pucharu Narodów Afryki. Piłkarz nie popisał się także w klubie – popełnił błąd w zremisowanym 1:1 starciu z Deportes Concepcion.
Dla Colo-Colo Vozinha zagrał dopiero trzy razy – dwukrotnie w lidze i raz w krajowym pucharze. Według medialnych doniesień, jeśli do końca 2026 roku nie zanotuje 50% występów w drużynie z Ameryki Południowej, wówczas jego umowa nie zostanie przedłużona na sezon 2027 i szybko ponownie stanie się wolnym zawodnikiem.
Fot. Newspix