Polska udanie rozpoczęła marcowe baraże mistrzostw świata. Podopieczni Jana Urbana pokonali na PGE Narodowym Albanię 2:1 i już we wtorek zmierzą się w Sztokholmie ze Szwecją. Czwartkowy mecz ocenił były reprezentant Polski Marek Saganowski.
Saganowski: Szymański był naszym najlepszym piłkarzem meczu
Jednym z gości programu na kanale Weszło TV był Marek Saganowski. Były napastnik zaczął wypowiedź od drobnego niepokoju, który pojawił się po pierwszych 45 minutach.
– Jak u każdego z nas przy takim wyniku do przerwy (0:1) pojawiły się małe wątpliwości. Aczkolwiek bardzo mocno wierzę w pracę trenera Urbana i ten zespół. Nie ulega wątpliwości, że nie tylko na papierze, ale też myślę, że ta druga połowa pokazała, że jest tam budowany niezły zespół – stwierdził.
Zgodził się także ze stwierdzeniem, że Sebastian Szymański był najjaśniejszą postacią reprezentacji Polski w czwartkowy wieczór.
– Jak najbardziej Szymański był naszym najlepszym piłkarzem tego meczu. Nie tylko w ofensywie, ale i defensywie. Przede wszystkim w pierwszej połowie był najbardziej aktywnym zawodnikiem, bo grając na tej szóstce, ósemce, potrafił być pod polem karnym, a zaraz też odbierał piłkę przeciwnikowi, tak więc uważam, że był to bardzo dobry występ, bardzo dobra rola Szymańskiego. Z tym że myślałem, że Szymański zagra zamiast Rózgi na lewej stronie, a Slisz będzie defensywnym pomocnikiem, żeby zabezpieczać defensywę. W pierwszej połowie trochę mi brakowało powrotów ze strony Zielińskiego i uważałem, że dobrze byłoby mieć Slisza na szóstce, ale żeśmy się obronili i to jest najważniejsze – ocenił.
🇵🇱 Czas przeanalizować, co trzeba zmienić pod mecz ze Szwecją.
Od 8:30 zapraszają @WPiela96 i @OlekAdrian.
📞Marek Saganowski i Radosław Gilewicz
⬇️⬇️⬇️ pic.twitter.com/taeoXDJjYv
— Weszło! (@WeszloCom) March 27, 2026
Saganowski: Za mocno skupiamy się na negatywach
Były reprezentant Polski otrzymał również pytanie o środkowego obrońcę Porto, który popełnił błąd przy bramce na 0:1.
– Jeśli chodzi o Bednarka, nie był to jego najlepszy występ, ale też musimy zwrócić uwagę na kilka takich sytuacji, gdzie przede wszystkim w powietrzu, ale też na dole zbierał dość ciężkie piłki. (…) Dzisiaj za mocno skupiamy się na negatywach. Druga połowa była już zdecydowanie lepsza. Cieszmy się z tego, że jesteśmy w dalszym ciągu w grze. Odbiór reprezentacji nie powinien zależeć wyłącznie od tego, co zagraliśmy w pierwszej połowie. Uważam, że mecz trwa 90 minut i wynik końcowy jest najważniejszy. Zdaję sobie sprawę, że możemy trochę narzekać, bo powinniśmy, ale od tego jest sztab, który musi wyciągnąć wnioski z tego meczu, bo spotkanie ze Szwecją będzie zdecydowanie trudniejsze – przyznał.
Odniósł się również do klubowego kolegi Bednarka, czyli Oskara Pietuszewskiego.
– Uważam, że wszedł tak jak w Porto – bez kompleksów, potrafił wygrać pojedynek na skrzydle. Uważam, że jeśli tak dalej będzie się rozwijał, będzie za moment jednym z kluczowych zawodników reprezentacji. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, wejście na szczyt nie jest łatwe, ale nie jest też wielkim trudem – najciężej jest się utrzymać na szczycie – zaczął.
– Nie widziałbym Pietuszewskiego w pierwszym składzie na mecz ze Szwecją. Ja bym czekał właśnie na takie momenty, żeby wszedł na podmęczonych zawodników, żeby zrobił nam przewagę. Myślę, że Pietuszewski bardzo dobrze czuje się w trzeciej tercji, gdzie może wygrać pojedynek, może dośrodkować. Też zastanawiałem się, dlaczego wyszedł Rózga, ale się okazało, że nie zawiódł – nieźle zagrał. Więcej mówiliśmy o Rózdze niż o Kamińskim, który jest bardziej doświadczony. Jak patrzę na odbiór tego chłopaka i na walkę, nie dziwię się, że Jan Urban postawił na niego od pierwszej minuty – kontynuował.
Saganowski radzi Pietuszewskiemu. „Trzeba mieć trochę pokory”
47-latek, który debiutował w kadrze w młodszym wieku niż Oskar Pietuszewski, udzielił także młodszemu koledze kilku rad.
– Zasugerowałbym mu pokorę, bo dzisiaj wszystko idzie bardzo dobrze, jeśli chodzi o Oskara. Jest na fali wznoszącej, a to oznacza, że przyjdzie taki moment, że będzie trochę ciężej. Może wypaść ze składu, z kadry meczowej Porto i tu trzeba pokazać charakter, trzeba walczyć o swoje, mocno trenować. Nie poddawać się na pierwszej przeszkodzie – stwierdził.
– Niewątpliwie każdy z tych młodych zawodników, którzy osiągają szczyt, musi dostać trochę kłód pod nogi. Trzeba mieć trochę pokory, zaufać klubowi, trenerowi. Klub, w którym gra Pietuszewski, na pewno nie kupił go, by tu i teraz był wiodącym zawodnikiem, tylko kupił talent – zakończył.
Więcej wypowiedzi Marka Saganowskiego i naszych ekspertów możecie odsłuchać w poniższej transmisji:
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Pietuszewski po debiucie: Spełniłem swoje marzenie
- FENOMENALNY Szymański. Najlepszy mecz w kadrze! [OCENY POLAKÓW]
- Klątwa przełamana! Podnieśliśmy się pierwszy raz od 2007 roku
Fot. Newspix