Reklama

PRASA. Świerczewski: Pod względem wydatków jesteśmy w TOP3 lub TOP4 ligi

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

05 marca 2022, 08:55 • 8 min czytania 6 komentarzy

– Jeśli chodzi o wydatki, na pewno tak, jesteśmy w pierwszej trójce lub czwórce. Pod względem przychodów wcale to już tak różowo nie wygląda. W tym sezonie dużo będzie zależało od miejsca, które zajmiemy, oraz potencjalnych propozycji transferowych. Dopiero pod koniec sezonu będzie jasne, z jakim wynikiem finansowym zakończymy ligę. Niemniej potwierdzam – wydajemy dość dużo – mówi Michał Świerczewski, właściciel Rakowa Częstochowa, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

PRASA. Świerczewski: Pod względem wydatków jesteśmy w TOP3 lub TOP4 ligi

„SPORT”

Rafał Adamus, profesor Uniwersytetu Opolskiego, pisze o tym, że umów należy dotrzymywać i sam protest przeciwko polityce Rosji nie wystarczy, by piłkarze z tamtej ligi mogli rozwiązać kontrakty.

Fundamentem każdego prawa umów jest zasada pacta sunt servanda. Oznacza ona, że zawartych umów należy dotrzymywać. Innymi słowy przedwczesne rozwiązanie umowy jest dopuszczalne tylko w tych sytuacjach, w których prawo albo treść umowy na to pozwala. Szczerze żałuję, ale muszę napisać, że miarodajną podstawą do rozwiązania kontraktu przez zawodnika nie wydaje się wyłącznie akt protestu przeciwko polityce państwa, w którym znajduje się dany klub piłkarski. Oczywiście nie uchybia to możliwości, w geście protestu, porzucania rosyjskiego klubu przez polskiego zawodnika. Niemniej taki zawodnik musiałby się liczyć z możliwością poniesienia konsekwencji prawnych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Może być tak, zawodnik może rozwiązać umowę na innej podstawie, nawiązującej do sytuacji politycznej, o ile taka znajduje się w umowie.

Rozmówka z Arkadiuszem Szymankiem, prezesem Górnika Zabrze. Głównie o transferach i oknie transferowym.

Reklama
Podczas pucharowego meczu z Lechem fani skandowali: „Gdzie te transfery?! Hej zarząd, gdzie te transfery?!”. Jak się pan do tego odniesie?

– Rzeczywiście tak było… W klubie pojawiłem się 1 lutego i poza transferami działo się też tysiąc innych rzeczy, z zapoznaniem się ze wszystkim, z finansami. Transfery były oczywiście tematem ważnym i uczestniczyłem w nich na bieżąco, ale jeszcze raz podkreślę, że oprócz tego działo się jeszcze wiele innych rzeczy. Co do okienka transferowego, to mieliśmy na stole trzy opcje i jedna, ta najważniejsza, ostatecznie została dokończona. Odszedł od nas Jesus Jimenez, a w jego miejsce – tak jak chcieliśmy – pozyskaliśmy nowego napastnika.

Co można powiedzieć o Higinio Marnie?

– Hiszpan jest zawodnikiem bułgarskiego Łudogorca Razgrad. To doświadczony gracz i myślę, że pokaże nam wiele jakości. Jest wypożyczony do końca sezonu, ale z Łudogorcem ma kontrakt do połowy 2023 roku.

Czy macie opcję jego wykupu z bułgarskiego klubu?

– Jeżeli Marin się sprawdzi, to przystąpimy do rozmów. Będziemy rozmawiać i jeżeli wszystko się dobrze potoczy, to zostanie u nas na dłużej. Wiążemy z nim spore nadzieje.

Wraca temat Super League. I to w nowej formie – 20 klubów, dwie grupy, spadki, awanse.

Prezes klubu Andrea Agnelli przebywał w tym tygodniu w Londynie na „FT Business of Football Summit”, spotkaniu zorganizowanego przez Financial Times i poświęconemu nowościom w świecie futbolu. Przedstawił tam poprawiony projekt Super League. Pierwszy przewidywał 12 klubów i był „hermetyczny”. Teraz ma być 20 klubów, podzielonych na dwie grupy, ze spadkami i awansami. – Moim zdaniem europejski futbol desperacko potrzebuje reform. Kompromis nie jest teraz wyborem, potrzebne są głębsze reformy – oświadczył. – Czy monopolista jest w stanie przewodzić biznesowi takiemu jak piłka nożna? Myślę, że nie. UEFA wiedziała, że jako prezydent Juventusu pracuję nad czymś innym. Nic nie jest przesądzone. 12 klubów podpisało 120-stronicową umowę, która nadal obowiązuje. UEFA w ubiegłym roku zagroziła sankcjami, 9 klubów się wycofało, ale Juventus, Real Madryt i Barcelona nie złożyły broni i odwołały się do hiszpańskiego sądu, który wydał orzeczenie korzystne dla klubów. Biorący udział w londyńskim spotkaniu prezydent UEFA Aleksander Czeferin stwierdził.

Reklama

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

FIFA wciąż nie podjęła oficjalnej decyzji co do walkowera Rosji w barażu z Polską. Rosjanie skarżą się co CAS w Lozannie i wcale nie muszą tam przegrać.

Wcale nie ma pewności, po której stronie opowie się urzędujący w Lozannie trybunał. Rosyjscy działacze mają powody, by wierzyć, iż orzeczenie będzie dla nich korzystne. Na niedawnych zimowych igrzyskach olimpijskich CAS stanął właśnie po ich stronie, przywracając do udziału w zawodach łyżwiarkę fi gurową Kamiłę Walijewą, którą złapano na dopingu. Co ważne, CAS nie musi nawet wydawać werdyktu – wystarczy, że zezwoli grać Rosji w ramach środka zabezpieczającego, czyli z zastrzeżeniem, że jeśli nawet wygra baraże, a jej odwołanie będzie rozpatrzone za jakiś czas negatywnie, to i tak zostanie wyrzucona z MŚ. Jeśli trybunał zdecyduje się na takie rozwiązanie albo uchyli karę dla Rosji, to do meczu Sbornej z Biało-Czerwonymi i tak nie dojdzie. Niezależnie od orzeczenia Polska odmówiła już występu w tym spotkaniu, zgodnie z tym, co oświadczyła trzeciego dnia wojny na Ukrainie. Stanowisko prezesa PZPN Cezarego Kuleszy było i jest w tej kwestii nieprzejednane i jednoznaczne. Również Szwedzi i Czesi oznajmili, że nie wyjdą na boisko do meczu z reprezentacją kraju agresora. Może się więc okazać, że to drużyny solidaryzujące się z Ukrainą zostaną ukarane walkowerem.

Czy Raków dołączył już do czołówki ligowej pod względem finansowym?

Jeśli chodzi o wydatki, na pewno tak, jesteśmy w pierwszej trójce lub czwórce. Pod względem przychodów wcale to już tak różowo nie wygląda. W tym sezonie dużo będzie zależało od miejsca, które zajmiemy, oraz potencjalnych propozycji transferowych. Dopiero pod koniec sezonu będzie jasne, z jakim wynikiem finansowym zakończymy ligę. Niemniej potwierdzam – wydajemy dość dużo.

Transfer Deiana Sorescu był rekordowy w historii klubu. Czy z nim wiążecie największe nadzieje wiosną?

Życie to zweryfikuje. To, że wydaliśmy duże pieniądze, nie znaczy, że to są odpowiednio zainwestowane środki. Tak samo w przypadku Bogdana Racovitana. Dopiero po kilku miesiącach będziemy w stanie ocenić, czy to były dobre ruchy. Paradoksalnie te transfery, które są bezgotówkowe, jak np. Kamila Piątkowskiego z Zagłębia Lubin, na koniec mogą się okazać najbardziej wartościowe.

Czy postawiliście przed zespołem konkretny cel na rundę wiosenną?

Awans do europejskich pucharów.

A mistrzostwo Polski?

Zobaczymy, co życie przyniesie, ale to nie my jesteśmy faworytem, tylko Lech Poznań, a w drugiej kolejności Pogoń Szczecin. Co nie znaczy, że nie możemy sprawić niespodzianki.

Felieton Artura Wichniarka. O wolności, która przez wielu kończy się na wolności własnej.

Wiadomo, że wojna jest czymś okrutnym, ale warto też pamiętać, o co tak naprawdę walczymy. Zewsząd słychać, że o demokrację, a ta polega właśnie na tym, żeby nie narzucać nikomu swojego zdania. Każdy ma prawo podejmować własne decyzje, z których konsekwencjami będzie musiał się zmierzyć prędzej czy później. Chcę tutaj nawiązać do sytuacji RB Leipzig, który poszedł własną drogą. Spora krytyka spadła na Olivera Mintzlaff a, który jest prezesem zarządu tego klubu. Skupiono się na tym, że RB nie chce przekazać na rzecz Ukrainy premii za awans do ćwierćfi nału Ligi Europy, który – przypomnijmy – otrzymali dzięki przyznanemu walkowerowi za mecz z wykluczonym Spartakiem Moskwa. Czy ta decyzja jest słuszna czy nie, nie mnie oceniać. Powtórzę jednak: pozwólmy każdemu podejmować własne decyzje i ponosić ich konsekwencje, bo podkreślę raz jeszcze, że walczymy o demokrację. O to, żeby Ukraina nie była pod rządami tyrana, który narzuca swoje zdanie i mówi, że tak ma być i koniec. Ten ustrój polega na tym, że podejmuje się suwerenne decyzje. Możemy się z nimi nie zgadzać, ale uważam, że nie musimy też od razu wylewać wiadra g… na kogoś, kto podejmie inne decyzje niż te, które my byśmy podjęli. To również pokazuje, jak wszyscy jesteśmy mało elastyczni. Jeśli ktoś ma odmienne zdanie i postrzeganie rzeczywistości, od razu jest krytykowany i znienawidzony. A przecież stale podkreślamy, że zależy nam na świecie, w którym jest miejsce na wolność.

„SUPER EXPRESS”

I znów Artur Wichniarek. Tym razem o Bundeslidze i kontrakcie Lewandowskiego.

– Bayern zwleka z zaoferowaniem Robertowi Lewandowskiego nowego kontraktu. Nie za długo?

Nie mam wątpliwości, że zarówno „Lewy”, jak i Manuel Neuer oraz Thomas Mueller przedłużą kontrakty z Bayernem. Weźmy pod uwagę, że są to zawodnicy zarabiający dzisiaj najwięcej w Monachium. Jeśli Bayern ma przygotować ofertę, a na pewno tak się stanie, to musi głęboko sięgnąć do kieszeni. Przypuszczam, że Robert nie zadowoli się apanażami, jakie ma obecnie, ale będzie chciał zarabiać więcej, bo wysokie oferty mogą mu zaproponować bogate i konkurencyjne dla Bayernu kluby. Sądzę, że przygotowywanie ofert dla tych trzech piłkarzy jest w finalnej fazie, ale też nie ma pośpiechu, skoro mają kontrakty do 2023 r.

– Jesteś sobie w stanie wyobrazić, że Lewandowski nie podpisze nowego kontraktu i opuści Bayern?

Trudno sobie to wyobrazić. Bawarczycy zdają sobie sprawę, co mają w osobie Roberta, którego nie można nikim zastąpić, nawet Erlingiem Haalandem. Wszyscy o tym mówią, ale dzisiaj to nie jest zawodnik, który daje gwarancję tylu meczów bez kontuzji co „Lewy”. Robert jest starszy od kolegi z BVB o 12 lat, ale ten co drugi weekend siedzi ulekarza i nie gra. To nie pozostaje niezauważone w takim klubie jak Bayern. Chociaż Robert po wygaśnięciu aktualnego kontraktu, w wieku 35 lat, jako wolny zawodnik, wciąż będzie łakomym kąskiem dla takich klubów jak choćby Real Madryt. Dlatego wszystko może się wydarzyć

Ivi Lopez przed hitem Ekstraklasy o rywalizacji z Lechem i szansach Rakowa na mistrzostwo.

– W poprzednim sezonie zajęliście drugie miejsce. W tym jesteście gotowi, aby sięgnąć po tytuł?

– Spotkanie z Lechem to dla nas poważny sprawdzian. Tym meczem możemy zrobić poważny krok w kierunku tytułu. Jeśli wygramy, to nasze szanse na mistrzostwo wzrosną. Ale w Lechu myślą podobnie.

– W poprzedniej kolejce Lech w 6 min rozbił Pogoń (3:0). Czy lider zaimponował panu tym występem?

– Lech po raz kolejny pokazał, że ma bardzo dobrą drużynę, ale to nas nie wystraszyło, na pewno się nie boimy. Myślę, że to oni muszą się bardziej obawiać nas niż my ich. Spotkanie w Poznaniu będzie dobrym widowiskiem, bo Lech i Raków grają otwarty futbol. Nikt nie kalkuluje.

fot. FotoPyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

6 komentarzy

Loading...