PRASA. Grzegorz Krychowiak nie chce dłużej grać w Rosji

redakcja

Autor:redakcja

03 marca 2022, 08:26 • 11 min czytania

Reklama
PRASA. Grzegorz Krychowiak nie chce dłużej grać w Rosji

Czwartkowa prasa to sporo relacju z Pucharu Polski, ale też tematy wokół agresji Rosji na Ukrainę. Jednym z nich jest bunt zagranicznych piłkarzy, którzy nie chcą grać na wschodzie. Jednym z nich jest Grzegorz Krychowiak, który walczy o odejście z Krasnodaru.

Reklama

Sport

Ukraiński świat sportu angażuje się w wojnę. Zagraniczni zawodnicy uciekają z kraju.

Głównym kierunkiem ucieczki była raczej Rumunia, choć przejść udało się niektórym także do Polski. Przykładem był choćby Edson Fernando, Brazylijczyk, który nieco ponad miesiąc temu został nowym zawodnikiem Ruchu Lwów. Granicę przekroczył na piechotę, w nowym klubie nie zadebiutował, a jest to jego pierwszy przystanek w Europie. Działać postanowili też ukraińscy piłkarze. Większość na ten moment nie walczy na froncie, ale taki stan rzeczy może się szybko zmienić. Niektórzy jednak już nigdy nie zagrają w piłkę. Bomba spadła na dom Dimy Martynienki, który był strzelecką gwiazdą półamatorskiego FK Hostomel. Zginął też kierujący czołgiem Witalij Sapilo z juniorskich drużyn Karpat Lwów. W armii natomiast jest teraz Viktor Kornijenko, młodzieżowy mistrz świata i 2-krotny reprezentant Ukrainy z Szachtara. Międzynarodowy apel został zaś wystosowany przez 13 ukraińskich kadrowiczów: „Prosimy wszystkich związanych z piłką nożną, aby przeciwstawili się rosyjskiej propagandzie, aby wszelkimi sposobami pokazywali i mówili prawdę o wojnie na Ukrainie” – mówili w krótkim filmiku. Piłkarze obecni i byli często zresztą udzielają się w mediach, wspierając armię, rodaków i apelując o wsparcie – np. trzech Andrijów: Szewczenko, Woronin czy Jarmołenko, który pytał rosyjskich zawodników, dlaczego milczą?

Trenerzy Górnika i Lecha po pucharowym meczu.

Reklama

MACIEJ SKORŻA: – W meczu w Zabrzu zespół dobrze wykonał swoją pracę. Może nie stwarzaliśmy wielu sytuacji, ale Górnik jest dobrze zorganizowaną drużyną. Płynna akcja lewą stroną Kuby Kamińskiego i Pedro Rebocho dała nam gola strzelonego przez Joao Amarala i dzięki temu grało się potem łatwiej. Zaskoczył nas skład personalny Górnika, bo liczyliśmy na to, że od początku będą grali ci zawodnicy, którzy weszli w drugiej połowie. To już jednak była decyzja szkoleniowca Górnika. Ja gratuluję swojej drużynie awansu do półfinału Pucharu Polski i już myślimy o niedzielnym meczu z Rakowem.

JAN URBAN: – Co do zmian, to były podyktowane kilkoma względami. Grzegorz Sandomierski bronił w pucharze, Jakub Szymański musiał grać ze względu na wymóg gry dwóch młodzieżowców, Lukas Podolski wrócił po kontuzji. Gdybym jeszcze raz ustalał pierwszą jedenastkę, to może byłaby jedna zmiana. Przegraliśmy z rywalem, który gra jak Legia w swoim najlepszym czasie z Nikolicem i Prijoviciem, kiedy awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nie mam pretensji do zespołu za grę. Koncentrujemy się teraz na lidze, gdzie też jeszcze jest sporo do ugrania. 

Blamaż Wisły Kraków w Grudziądzu. Jerzy Brzęczek ocenia to, co się stało.

Reklama

– To dla nas wielkie rozczarowanie, ale gratulujemy Olimpii, ponieważ wykazała więcej determinacji i zaangażowania, nam tego, niestety, zabrakło – przyznał trener Wisły, Jerzy Brzęczek. – Nie jest to dla nas przyjemny moment. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, jeśli popatrzymy również na nasze miejsce w ligowej tabeli. Przyjechaliśmy do Grudziądza po zwycięstwo, po awans do półfinału Pucharu Polski. Trudno jest znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie tego, co się stało. Zwracaliśmy uwagę zawodnikom, jak trudna to będzie potyczka właśnie ze względu na determinację, ale też organizację gry Olimpii. Nie zrealizowaliśmy naszego planu. Na pewno będą dla nas teraz trudne dni. Musimy w drużynie wyjaśnić sobie pewne rzeczy i przygotować się do tego, co przed nami. Patrząc na to, jak w niektórych momentach się zaprezentowaliśmy, to są w naszych szeregach zawodnicy, którzy muszą zrozumieć, w jakim klubie grają, co muszą mu dawać i w jakiej jesteśmy sytuacji. […] – Ostrzegaliśmy zawodników, jak dobrze poukładana jest drużyna Olimpii Grudziądz. To są trudne mecze, jeśli nie podchodzi się do nich z maksymalnym skoncentrowaniem. I to jest główny powód rozczarowania, nawet wściekłości, ponieważ z jednej strony przygotowujemy pewne rzeczy, a później rozpoczyna się spotkanie, a my po półtorej minuty przegrywamy. To są momenty utraconej koncentracji. Pytanie, czy wszyscy zawodnicy, jeśli chodzi o stres, o przygotowanie, dają radę w takich sytuacjach? Tutaj na pewno jest dużo młodych graczy, obcokrajowców.

Rauno Sappinen jest dużym rozczarowaniem. Piast jednak wierzy w jego przełamanie.

W gliwickim klubie nikt jednak nie panikuje, ani nie dramatyzuje. Wręcz przeciwnie, trener Waldemar Fornalik zawsze podkreśla, że nowy piłkarz potrzebuje czasu na adaptację i poznanie systemu gry. Atutem Piasta od dawna były mechanizmy i zgranie, czego brakuje Sappinenowi. Po niedawnym meczu ze Śląskiem we Wrocławiu, trener Fornalik został zapytany o ocenę dotychczasowej gry Estończyka w barwach gliwickiego klubu. – Rauno poznaje specyfikę naszej ligi, bo wiele się mówi na temat naszej ekstraklasy, że jest taka owaka, nie jest łatwa przede wszystkim. Funkcjonował w innej lidze. Widać gołym okiem, że potrzebuje czasu. Zmienił sposób treningu. Dajemy mu szansę, ogrywamy go, ale to nie jest jeszcze ten Rauno, którego znamy. Bardzo na niego liczymy w dalszej perspektywie – odpowiedział Waldemar Fornalik. Co na to sam napastnik? – Od początku mojego pobytu w Piaście każdego dnia coraz bardziej aklimatyzuje się w zespole i poznaję szatnię. Ważne jest, aby szybko się dotrzeć, ponieważ zespół jest silny, jeśli funkcjonuje jak jeden organizm – mówi Sappinen. Reprezentant Estonii na razie sprawia wrażenie piłkarza, który bardzo chce, ale jeszcze mu nie wychodzi. 

Reklama

Staniław Hrebeń z Odry Opole ściąga do siebie rodzinę. Ukrainiec po meczu ruszył na granicę.

Społeczność opolskiego klubu solidaryzuje się w pomocy dla Stanisława Hrebenia. 22-letni środkowy pomocnik z Ukrainy w piątek przyczynił się do wywalczenia remisu z Zagłębiem Sosnowiec, a w sobotę jechał do ojczyzny po trójkę młodszego rodzeństwa – siostry 7- i 17-letnią oraz 13-letniego brata. Rodzice oraz starszy brat zostali, by walczyć o kraj. – Rodzinna miejscowość Staszka leży 300 km od naszej granicy a 50 km od granicy białoruskiej. Opowiadał, że są tam złoża bursztynu, a mieszkańcy są przygotowani na przyjazd wojsk okupacyjnych. To charakterny chłopak, dlatego sam też chciałby walczyć, ale ma teraz inne zadanie do wykonania. Rodzice i brat bronią swojej ojczyzny, a on broni bytu młodszej części rodziny. To chłopak 22-letni, dopiero wchodzący w dorosłość. Nie tak dawno sam przyjechał do Polski, a już spoczywa na nim tak duża odpowiedzialność za inne osoby. Nie chcemy zostawiać go z tym samego, to przecież zawodnik na dorobku, dlatego wystosowaliśmy apel do kibiców, który został dobrze odebrany – mówi Tomasz Lisiński, prezes Odry. 

Reklama

„Sport” przypomina mecze, które się nie odbyły.

W eliminacjach MŚ do dziesiątego mundialu, który odbył się na boiskach RFN, drużyna Związku Radzieckiego w interkontynentalnym barażu rywalizowała z Chile. W pierwszym meczu w Moskwie ówczesny wicemistrz Europy zremisował 0:0. Było to 28 września 1973 roku. Rewanż na Stadionie Narodowym w Santiago w listopadzie już się nie odbył. W artykule TASS „Farsa na stadionie w Santiago” radziecka agencja pisała 22 listopada 1973 roku. „Stadion National w Santiago, który niedawno był miejscem tragedii, stał się wieczorem 21 listopada widownią farsy. Czterej chilijscy piłkarze przeprowadzili ze środka stadionu pod bramkę piłkę, umieszczając ją w siatce. Miało to oznaczać, że „strzelili bramkę”. W bramce oczywiście nikogo nie było, bo nie mogło być. W tym dniu miał się odbyć mecz eliminacyjny mistrzostw świata między reprezentacjami Chile i ZSRR. Jednakże radzieccy piłkarze zrezygnowali z występu na stadionie, który junta wojskowa zamieniła w obóz koncentracyjny. Cały cywilizowany świat był wstrząśnięty wieściami o wyrokach i egzekucjach chilijskich patriotów na stadionie National. „Odmowa radzieckich piłkarzy gry na tym stadionie została poparta przez wiele piłkarskich związków narodowych i sportowców różnych krajów świata. Tylko kierownictwo FIFA zajęło odosobnione stanowisko” – pisała TASS. We wrześniu 1973 roku generał Augusto Pinochet obalił lewicowego Salvadora Allende. Na stadionie National przetrzymywano 40 tys. więźniów politycznych, z których wielu zginęło. Przesłuchania odbywały się na bieżni. ZSRR nie chciał grać na takim obiekcie, a w finałach MŚ w RFN zagrało ostatecznie Chile.

Super Express

Seweryn Gancarczyk o agresji Rosji na Ukrainę. Jego przyjaciel mieszka w Charkowie.

Reklama

– W Charkowie ma pan znajomych?

– Mieszka tam mój przyjaciel Serhij Baryłko, z którym grałem w Metaliście. Nie zdążył opuścić Charkowa. Ma dom na obrzeżach miasta. Jest w nim z żoną i dwójką dzieci. Muszą i tak większość czasu spędzać w piwnicy. Staram się wyobrazić sobie, co oni czują i przeżywają w takich chwilach. Przecież strach i lęk towarzyszą im przez cały czas. Nie wiadomo, co przyniesie kolejna godzina. Serhij wie, że musi być wytrwały, bo trzeba chronić dzieci. Każdego dnia trzeba mówić im coś pozytywnego, aby to przetrwać.

– Jak radzi sobie w tym koszmarnym okresie?

– Gdy ostatnio rozmawialiśmy, to mówił, że ma nadzieję, że rozmowy między Rosją i Ukrainą przyniosą efekt, że sytuacja się uspokoi. Mówił, że Rosjanie coraz bliżej podchodzą, że niedaleko od niego, w lesie, utworzyli sobie bazę. Martwi się o rodziców, którzy mieszkają bliżej centrum. Sytuacja w mieście jest dramatyczna, bo Rosjanie nie kalkują i atakują cywili.

Reklama

Przegląd Sportowy

Grzegorz Krychowiak chce odejść z Krasnodaru. Mało tego: namawia do takiego ruchu także swoich kolegów.

Wczoraj cudzoziemcy nie trenowali, a niemiecki szkoleniowiec Daniel Farke i trzej jego asystenci rozwiązali umowy z Krasnodarem. – Klub zwolnił zagranicznych zawodników, ale ich kontrakty nie zostały rozwiązane – powiedział Neto Geneves, agent brazylijskiego obrońcy Caio Henrique, mając zapewne na myśli, że FK pozwolił piłkarzom nie wykonywać obowiązków. Dziś mają się odbyć kolejne rozmowy na ten temat. Krychowiak może argumentować, że nie czuje się bezpiecznie. Krasnodar jest położony na południu Rosji, blisko zaatakowanej Ukrainy, mecz pierwszej wiosennej kolejki, w którym miał zagrać klub z tego miasta, został przełożony. Tymczasem rosyjskie media oskarżają PZPN, że inspiruje te protesty, co spotkało się ze sprzeciwem Jakuba Kwiatkowskiego, rzecznika naszego związku. […] – Przepisy w zakresie relacji kontraktowych pomiędzy zawodnikiem a klubem bazują na zasadzie stabilności kontraktów piłkarskich. Kontrakt taki można rozwiązać wyłącznie za porozumieniem stron albo z uzasadnionej przyczyny – tłumaczy nam dr Jakub Laskowski (Partner LAS Legal), dyrektor ds. prawnych Legii Warszawa, a także arbiter Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu i Piłkarskiego Sądu Polubownego PZPN. […] – Nie mamy żadnych narzędzi do podjęcia takich kroków przy obecnych regulac j a c h FIFA. Gdyby piłkarze zerwali kontrakty ze swojej woli, byliby narażeni na milionowe kary. Nie mogą tego zrobić bez porozumienia z klubem – mówi nam Mariusz Piekarski, menedżer Rybusa i Szymańskiego.

Zagłębie Lubin pozbędzie się Rosjan? Na to wygląda, mimo że obaj są przeciwni wojnie.

Reklama

– Analizujemy sytuację, w której znaleźli się rosyjscy piłkarze naszego klubu po agresji Rosji na Ukrainę i jak powinniśmy się zachować. Musimy oczywiście brać pod uwagę obowiązujące przepisy – mówi dyrektor pionu sportowego Zagłębia Piotr Burlikowski. W tej chwili nie ma żadnych regulacji umożliwiających jednostronne rozwiązanie kontraktu z zawodnikiem będącym obywatelem kraju, który prowadzi zbrodniczą wojnę. Przepisy mogą się zmienić, bo sankcji nakładanych na Rosję przybywa. Wszystko zależy od FIFA i UEFA. Oczywiście w geście solidarności z narodem ukraińskim klub może natychmiast zerwać kontrakt z Rosjanami i liczyć się z wypłatą pieniędzy należnych im do końca trwania kontraktów. Klub straciłby fi – nansowo, ale więcej mógłby zyskać wizerunkowo. Ani Baszkirow, ani Żygulow nie wystąpili z propozycją rozmów o rozwiązaniu kontraktu, ale są przeciwnikami wojny.

Jak Olimpia Grudziądz wyeliminowała Wisłę Kraków? Zbierając informacje.

Do meczu z Wisłą Płuska szykował się od grudnia. To wtedy zaczął układać plan pod tę rywalizację, szukać rozwiązań, którymi wyprowadzi w pole ekstraklasowego rywala. W piątek, razem z asystentem Markiem Stepnowskim, przyjechał do stolicy na mecz wiślaków z Legią, żeby na żywo zobaczyć, jak Brzęczek próbuje wydobyć drużynę z kryzysu. W porównaniu do debiutu Brzęczka z Górnikiem Łęczna, młody trener szukał powtarzalności w zagraniach wiślaków, bo z nich najłatwiej wywnioskować, jaki pomysł na zespół ma były selekcjoner. Płuska korzystał też z białego wywiadu. Od p o c z ą t k u tego roku przysłuchiwał się twitterowym pokojom, gdzie zbierało się kilkuset kibiców Wisły i publicznie dyskutowało o sytuacji w zespole. – Może i kibic nie jest bardzo blisko drużyny, mówię o zakulisowej wiedzy, ale wszystko wokół niej śledzi uważnie. Dokłada emocje i takie informacje też mogą być przydatne – tłumaczy trener. […] Uciekł się do stosowanego też przez innych trenerów sposobu motywowania zawodników. Dyskretnie poprosił ich rodziny o nagranie krótkich fi lmików, które złączone w całość miały być pokazane zespołowi. Wymagające zadanie stanęło przed panią Witasikową i żoną innego piłkarza, Krzysztofa Wickiego. To one koordynowały zsyłanie nagrań przez bliskich zawodników. Ci mieli o niczym nie wiedzieć. Przesłanie od rodzin zobaczyli dzień przed meczem z Wisłą.

Reklama

Pogoń mimo porażki z Lechem Poznań nie rezygnuje z walki o tytuł. Czekają też na decyzję trenera.

– Jeśli nam się to uda, nasze otoczenie ponownie nabierze kolorów – przekonuje trener Kosta Runjaic. Nazajutrz po laniu wszyscy mieli stawić się o 10 w klubie. Sztab szkoleniowy przygotował analizę meczu i pokazał, co było dobre, a co złe. Drużyna we własnym gronie również rozmawiała na temat tego, co zaważyło o przegranej. Poniedziałek był dniem wolnym i tego dnia zawodnicy mogli zapomnieć o bożym świecie i wymazać z głów klęskę. Od wtorku myśli wszystkich krążą wokół Radomiaka. […] Mimo porażki nikt w Pogoni nie zwiesza głów, natomiast kibice mogą się zastanawiać, co dzieje się w głowie Runjaica w kontekście przedłużenia umowy szkoleniowca. – Umówiliśmy się, że w przyszłym tygodniu będziemy o tym rozmawiać. Być może zakończymy negocjacje właśnie wtedy, a być może jeszcze chwileczkę potrwają – mówił nam prezes Portowców Jarosław Mroczek na początku lutego. Minął miesiąc i ofi cjalnego komunikatu w sprawie podpisania kontraktu przez Niemca ani widu, ani słychu. Więc co dalej? Z tego co słyszymy, w tym momencie piłka jest po stronie Runjaica. Niemiec najpóźniej do końca marca ma się określić, czy chce prowadzić Portowców w następnych miesiącach, czy idzie w innym kierunku. Władze klubu ze stolicy Pomorza Zachodniego chcą mieć zapas czasu na znalezienie ewentualnego następcy szkoleniowca, który objął zespół 6 listopada 2017.

Reklama

fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Mueller o faulu łamiącym nogę Kone: Nie widzę tu nawet żółtej kartki

Braian Wilma
2
Mueller o faulu łamiącym nogę Kone: Nie widzę tu nawet żółtej kartki
Mundial 2026

W Portugalii wrze po słowach Nevesa. Odwet psychofanów Cristiano Ronaldo

Braian Wilma
4
W Portugalii wrze po słowach Nevesa. Odwet psychofanów Cristiano Ronaldo