Reklama

Historia pisze się na naszych oczach – KTS Weszło wchodzi w Serie B jak w masło

redakcja

Autor:redakcja

02 września 2018, 17:42 • 3 min czytania 19 komentarzy

Sparingi za nami, pierwszy oficjalny mecz w Pucharze Polski też już odbębniliśmy, w niedzielę nadszedł czas by rozpocząć wspinanie się na ligowym szczyt. KTS Weszło zadebiutował w B klasie, a że zwyciężanie mamy we krwi, to w historycznym pierwszym meczu ligowym pokonaliśmy innego faworyta do awansu – GKP Targówek. Na obiekcie OSiR-u Żoliborz mogliśmy strzelić i z pięć goli, ale skuteczności wystarczyło jednak na jedno trafienie. Najważniejsze, że na wagę trzech punktów.

Historia pisze się na naszych oczach – KTS Weszło wchodzi w Serie B jak w masło

Na dzień dobry w Pucharze Polski dostaliśmy kapelę z okręgówki i ograliśmy ją po karnych. Ligowe zmagania też musieliśmy zacząć od wyzwania na miarę aspiracji – w pierwszej kolejce zmierzyliśmy się z GKP Targówek, który obok KS Wesoła ma walczyć z nami o awans do A klasy.

Ale jeśli się sprawdzać, to na tle porządnych drużyn. A od Targówka gorsi nie byliśmy. I choć to goście odważniej zaatakowali w pierwszym kwadransie, to z czasem przejmowaliśmy kontrolę nad meczem. Pierwsza połowa starcia na stadionie Marymontu stała jednak pod znakiem chaosu. Odnotowaliśmy też pierwsze wybicie piłki na dach obiektu. Uspokajamy – poszycie trybuny wytrzymało.

A jeśli już o trybunach, to rodzinna i ciepła atmosfera na meczach naszego zespołu nie wygasa. Dziś mieliśmy za plecami swoich fanów, którzy przyjechali z flagami – „mamy kurwa dosyć” czy „you’ll never drink alone” będą już naszymi hasłami na szlaku po awans. Była darmowa kiełbasa (ciepła, smaczna, przypalona), było piwo (zimne, smaczne, procentowe), był Wujek Samo Zło z megafonem, były mordki wspierające nas dopingiem. Przyjechała też mocna ekipa wspierająca naszych rywali – zaliczyli wjazd z bramą, wnieśli też transparent z PDW i kilka rac. Widzimy, że w pewnych aspektach funkcjonowania klubu mamy jeszcze rezerwy…

Ale co do boiska – po przerwie wypracowaliśmy sobie wyraźną przewagę. KTS chwycił za lejce, a efekty przyszły już na początku drugiej połowy, gdy Michał Madej ładnym uderzeniem ze skraju pola karnego pokonał golkipera rywali. Drużyna mogła fetować, kibice mogli się uradować, a my zaprezentować pierwszego gifa ze strzelcem gola:

Reklama

Generalnie powinniśmy wygrać to spotkanie z 3:0. Albo i 4:0. Ale – jak to bywa na tym poziomie – brakowało nam zimnej krwi pod bramką i zabicia spotkania kolejnymi trafieniami. Wojciech Kowalczyk wściekał się na ławce rezerwowych. Ale naprawdę wściekał się – to nie było zdenerwowanie, stres czy irytacja. To był wkurw ociekający szałem. A było się czym stresować, bo rywal po jednej z kontr był o włos od zdobycia bramki wyrównującej, jednak sprytny strzał napastnika Targówka minął słupek bramki Mateusza Oszusta o kilkadziesiąt centymetrów.

Wynik udało się dowieźć do końca, dzięki czemu rozdziewiczyliśmy wiele statystyk. Pierwszy w historii gol KTS-u, pierwsze w historii punkty KTS-u, pierwsza wygrana w historii KTS-u… Wymieniać moglibyśmy długo. 2 września 2018 roku. Ta data już nieodłącznie zapisze się w historii naszego klubu.

PS Filip, wracaj do zdrowia!

Reklama

Fot. Twitter: Maciej Biały

Najnowsze

Komentarze

19 komentarzy

Loading...