Lechia rządzi w Trójmieście? Nie w niewydrukowanej tabeli

redakcja

Autor:redakcja

07 listopada 2017, 17:03 • 2 min czytania

Lechia rządzi w Trójmieście? Nie w niewydrukowanej tabeli

Mecz Arki Gdynia z Lechią Gdańsk był widowiskiem tak pokracznym, że zastanawialiśmy się, czy to jeszcze piłka nożna czy już jakaś hybryda, do której swoje trzy grosze dorzucili specjaliści od sportów walki. A gdy piłkarze bardziej starają się pokazać, że im zależy, niż skupiają się na strzelaniu bramek, kłopot zazwyczaj mają sędziowie. W piątek w zasadzie od pierwszego gwizdka pełne ręce roboty miał Daniel Stefański. No i niestety – nie wszystko ogarnął. 

Reklama

Już pal licho sytuację z Augustynem, którą opisywaliśmy w tym miejscu, bo rzeczywiście trudno wydać jednoznaczny werdykt. Co innego jednak zdarzenie z pola karnego z 18. minuty. Poszkodowanym znów jest Patyk Kun. Gwizdek sędziego Stefańskiego milczał, a naszym zdaniem nie powinien. Gospodarzom należał się rzut karny. O kontrowersjach dotyczących tej sytuacji też już pisaliśmy i rozmawialiśmy z Szymon Marciniakiem (tutaj).

Reklama

Co ciekawe, dla gdynian to powtórka z rozrywki. Naprawdę można ekipie Leszka Ojrzyńskiego trochę współczuć. Tydzień wcześniej w 17. minucie meczu z Legią sędzia nie zauważył faulu Michała Pazdana na Rafale Siemaszko. Kto wie jak potoczyłby się losy tych spotkań, gdyby karne zostały odgwizdane… Zgodnie z naszymi zasadami mecz z Lechią ekipa Arki kończy z jednym punktem na koncie. Czyli w Trójmieście mamy bezkrólewie.

Prócz tego zmieniamy jeszcze dwa werdykty z tej kolejki, ale nie wypływają one na końcowe rozstrzygnięcia. Inne są jedynie rozmiary zwycięstw. Po pierwsze mecz Wisły Kraków z Sandecją i gol Jesusa Imaza. Naprawdę niewiele brakło, a moglibyśmy postawić duży plus przy nazwisku Krzysztofa Jakubika, który przy pomocy VAR-u podejmował dobre decyzje w dość stykowych sytuacjach. Nie uznał bramek Imaza i Carlitosa przez minimalne spalone, gwizdnął karne po faulach na Arseniciu i Bartoszu (drugi akurat ewidentny). Niestety Imaz był na spalonym również przy pierwszym golu i akcja, dzięki której Wisła wyszła na prowadzenie, powinna zostać przerwana. Biała Gwiazda bez dwóch zdań była lepsza, ale gapiostwo sędziego też troszeczkę jej pomogło. Spalonego gwiżdżemy również w spotkaniu Górnika z Lechem przy golu Żurkowskiego. Wszystko przez Wieteskę, który był na spalonym w momencie strzału i wyraźnie utrudniał interwencję Putnocky’emu. Z kolei jeśli chodzi o faul Janickiego na Suarezie, murem stoimy za sędzią Frankowskim.

Generalnie, to nie była zła kolejka w wykonaniu arbitrów. Niełatwy w prowadzeniu był choćby też mecz w Niecieczy pomiędzy Bruk-Betem a Piastem, ale bardzo dobrze wybrnął z tego sędzia Marciniak (i VAR). Ale zawsze może być lepiej. Wciąż czekamy na kolejkę perfekcyjną.

57XtNog

Najnowsze

Ekstraklasa

Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki

Braian Wilma
12
Kibice nadal grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki
Reklama
Reklama