„Mój ojciec miał za złe Polsce to, jak go potraktowano”
Weszło

„Mój ojciec miał za złe Polsce to, jak go potraktowano”

W sobotniej prasie kilka tekstów godnych uwagi. Duża rozmowa z Peterem Schmeichelem, analiza problemów w Chile z piłką w tle oraz sporo materiałów z ligi polskiej i lig zagranicznych. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Rok temu Artur Jędrzejczyk nie dał się złamać, dziś jest kluczowym ogniwem Legii.

W tym sezonie w obronie Legii jest wiele rotacji i jedna stała – zawsze ma w niej miejsce Artur Jędrzejczyk. Kapitan wicemistrzów Polski może zastąpić każdego piłkarza z defensywy, ale on sam jest dziś nie do zastąpienia. – Może nie nazwę go skarbem, bo mógłby się dziwnie poczuć, ale jestem z niego bardzo zadowolony. Wciąż jest w wysokiej dyspozycji i niezależnie od pozycji, daje z siebie maksimum, by pomóc drużynie – mówi Aleksandar Vuković.

Jędrzejczyk rozegrał w tym sezonie najwięcej minut w ekstraklasie ze wszystkich zawodników Legii z pola. Jego obecność na boisku jest niepodważalna, niewiadomą stanowi tylko to, na jakiej pozycji zagra. Naturalną dla reprezentanta Polski wydaje się środek obrony, ale kiedy był problem z lewą stroną – bez problemu łatał dziurę. Ostatnio występuje na prawej flance i nie zawodzi. Przed tygodniem w spotkaniu z Arką Gdynia (1:0) walczył nie tylko w defensywie, starał się też w jak największym stopniu wspomagać atak, oddał na bramkę gospodarzy trzy strzały, z czego dwa były celne. Nie narzeka na rzucanie po pozycjach, dostosowuje się do nowej roli.

Michal Peškovič pod koniec kariery osiągnął szczyt formy. Cracovia chce przedłużyć z nim kontrakt.

Z bramkarzy regularnie broniących w polskiej lidze tylko Arkadiusz Malarz jest starszy od Michala Peškoviča. Choć Słowak w lutym skończy 38 lat, Cracovia wiąże z nim nie tylko najbliższą przyszłość. Klub już zaproponował golkiperowi przedłużenie wygasającej w czerwcu przyszłego roku umowy. – Są już rozmowy o nowym kontrakcie i mam nadzieję, że sprawa rozstrzygnie się w trakcie przerwy na kadrę – mówi bramkarz numer jeden krakowian. – Chcę grać, dopóki będę zdrowy i będzie mną zainteresowanie – podkreśla.

Peškovič przed tygodniem rozegrał 50. mecz w barwach Pasów w ekstraklasie. Mimo że bronił wcześniej w Polonii Bytom, Ruchu Chorzów, Podbeskidziu Bielsko-Biała i Koronie Kielce, w żadnym klubie nie spędził aż tyle czasu. – Jestem tu już trzeci rok. Gdy spędza się gdzieś tyle czasu, inaczej się już funkcjonuje w zespole i żyje w mieście – zaznacza. Kraków już na pewno pozostanie w rodzinie Peškovičów ważnym miejscem. – Tu urodził się mój syn, a w kwietniu przyjdzie na świat kolejny. Jesteśmy z rodziną szczęśliwi w tym mieście. Dobrze nam się tu mieszka – cieszy się najbardziej doświadczony piłkarz w zespole Michała Probierza.

ps1

Lech Poznań narzeka na kalendarz. Kilku kadrowiczów Kolejorza wróci do treningów dopiero dzień przed ligowym meczem z Piastem.

W najbliższych dniach Robert Gumny, Paweł Tomczyk i Jakub Moder udadzą się na zgrupowanie reprezentacji U-21. Kamil Jóźwiak także zamelduje się w kadrze Czesława Michniewicza, by zagrać w ważnym meczu eliminacji ME przeciwko Bułgarii, ale później skrzydłowy Kolejorza z Sofi i poleci na zgrupowanie pierwszej reprezentacji i być może dostanie okazję debiutu w spotkaniu ze Słowenią (19 listopada w Warszawie). Tymoteusz Puchacz i Mateusz Skrzypczak wystąpią w tym czasie w dwóch meczach w reprezentacji U-20, a 17-latkowie Jakub Kamiński i Filip Marchwiński mogą zagrać nawet trzy spotkania, bo zostali powołani do reprezentacji do lat 19, by rywalizować w Walii w turnieju eliminacyjnym mistrzostw Europy. Czterech z wymienionych wyżej młodych lechitów było w ostatnich tygodniach kluczowymi postaciami zespołu, a każdy z tej ósemki zaliczył w tym sezonie co najmniej jeden mecz w podstawowym składzie Kolejorza. – Jestem zdziwiony, że ktoś, kto ustala terminarz, nie bierze pod uwagę, że Lech oddaje aż tak wielu piłkarzy dla reprezentacji – mówi oburzony trener Żuraw. – Wielu z nich gra mecze w kadrach jeszcze we wtorek, wrócą do nas dopiero w środę, normalnie będą mogli trenować pewnie tylko w czwartek, a już w piątek mamy mecz. Nie ukrywam, że jest to dla nas spory problem – dodaje szkoleniowiec poznaniaków.

Po dwóch miesiącach przerwy Jakub Błaszczykowski znów może się znaleźć w kadrze meczowej Wisły Kraków.

Kontuzja mięśnia przywodziciela, jakiej Błaszczykowski doznał w meczu z Austrią (0:0) na PGE Narodowym, nie miała dla reprezentacji większego znaczenia, bo skrzydłowy i tak był ostatnio głównie rezerwowym, ale dla Wisły oznaczała katastrofę. Drużyna straciła kapitana i najlepszego piłkarza, na którego tak długo czekała, bo od marca boczny pomocnik miesiącami leczył się po złamaniu palca u stopy. Dlatego teraz wypatrywano go z tym większym utęsknieniem i w końcu się doczekano. Od tego tygodnia doświadczony piłkarz bierze już udział w zajęciach z zespołem. – Cieszę się, że Kuba wrócił do treningów. Czy wystąpi przeciwko Arce, zadecyduję po sobotnim rozruchu – mówi trener Maciej Stolarczyk. 

ps2

Sentymentalny debiut Zbigniewa Smółki w Chojniczance. Zagra przeciwko Stali Mielec, w której wiodło mu się znakomicie.

– Ten rok nie jest dla mnie najlepszy, podobnie jak dla Chojniczanki. Zatrudnienie mnie tutaj było dynamiczne, bowiem w ciągu 28–30 godzin dopięte zostały wszystkie sprawy. Lubię wyzwania. A czeka nas naprawdę poważne zadanie, bo większość spotkań będziemy rozgrywać na wyjeździe. Naszym celem jest bezpieczne utrzymanie się w lidze – ocenił nowy szkoleniowiec.

Smółkę w debiucie czeka sentymentalne spotkanie. Do Chojnic przyjeżdża Stal Mielec, którą z sukcesami prowadził w latach 2016–18. Przejmował ją w podobnej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się jego nowa drużyna. Ekipa dwukrotnego mistrza Polski zajmowała wtedy przedostatnią pozycję. Zostawiał ją jako jednego z głównych kandydatów do awansu do ekstraklasy.

ps3

W Magazynie Lig Zagranicznych kilka ciekawych tekstów.

Pep Guardiola i Jürgen Klopp zazwyczaj mówili o sobie tylko dobrze. Ale ostatnio ich relacje uległy ochłodzeniu.

Rzadko się zdarzało, by Guardiola i Klopp byli wobec siebie uszczypliwi. Do tej pory raczej zawsze wychwalali się pod niebiosa. – Bardzo go podziwiam – mówił Hiszpan o Niemcu. – Johan Cruyff zapoczątkował futbol totalny, a Pep go udoskonalił. To najlepszy menedżer na świecie – mówił Niemiec o Hiszpanie. Guardiola zdobył się nawet na telefoniczne gratulacje tuż po zwycięskim dla Liverpoolu fi nale Ligi Mistrzów, choć przecież miało prawo gryźć go, że to nie on bawi się w Madrycie po najważniejszym w sezonie spotkaniu w Europie. Rywalizacja o mistrzostwo Anglii zaczęła jednak nabierać tak wysokiej temperatury, że wzajemna sympatia zdaje się ulatywać, a zastąpiła ją chęć zdeprymowania przeciwnika.

Klopp sprawia wrażenie, jakby tego nie chciał. Kiedy dziennikarze zacytowali mu słowa Guardioli o „nurkowaniu”, ten dopytał, czy aby na pewno jego kolega tak powiedział. – Nikt mnie nie wciągnie w takie rozmowy, nie interesuje mnie to. Mój mózg jest za mały, by pomieścić w nim takie rzeczy. Mogę was zatem zapewnić, że nic nie wspomnę o taktycznych faulach – odbił piłeczkę menedżer The Reds, nawiązując do powszechnej na temat zawodników City opinii, że bardzo często podczas spotkań uciekają się do taktycznych przewinień.

ps4

Peter Schmeichel nawiązał ostatnio współpracę z jednym z polskich bukmacherów, więc jest i będzie go sporo w naszych mediach. Legenda Manchesteru United może więc powiedzieć, co myśli o sytuacji w swoim byłym klubie, ale też o swoich polskich korzeniach.

TOMASZ WŁODARCZYK: Peter Bolesław Schmeichel. Specjalnie wymieniłem pana drugie imię, nadane po pradziadku, aby podkreślić polskie korzenie.

PETER SCHMEICHEL: Mój ojciec Antoni, który zmarł w maju tego roku, urodził się w Polsce i mieszkał tu aż do 29. roku życia. Poznał moją mamę w Sopocie. Z jej powodu zdecydował się na emigrację do Danii.

Dostrzega pan w sobie jakiś pierwiastek polskości?

Trudno mi to dokładnie opisać, ale zawsze czułem, że pod względem sposobu myślenia, pracowitości, dążenia do celu czy etyki pracy różniłem się od moich duńskich znajomych. To wasze mocne cechy, które mam gdzieś głęboko zakorzenione. Chyba można to uznać za pierwiastek polskości.

Ojciec nie uczył pana i trzech sióstr języka polskiego. Spotkałem go po meczu z Danią w Kopenhadze. Do rozmowy dołączył się wtedy Kasper, ale wymienił tylko jedno słowo, bardzo popularne, które wbił mu do głowy Marcin Wasilewski.

Haha, domyślam się które! Ja nauczyłem go także innych słów, które sam znałem: dziękuję, dzień dobry, słuchaj. Nie ma tego za wiele. Nie będę udawał, że miałem jakiś szczególnie bliski związek z Polską. Tak naprawdę jedyną okazją, kiedy sam mogłem posłuchać języka, były momenty, gdy mój ojciec rozmawiał przez telefon z rodziną lub przyjaciółmi. Polska, z której z trudem wyjechał, była zupełnie inna. Bardzo zamknięta. Wroga. A tata był artystą, muzykiem, wolną duszą. Nie odpowiadał mu taki model życia.

Był pianistą. Jazzmanem.

Zaczynał od gry na waltorni, ale tak – ostatecznie został pianistą. Miał za złe Polsce to, jak go potraktowano. To był trudny związek obywatela z ojczyzną. Przez długie lata pobytu w Danii Polska dla niego nie istniała. W tym czasie przyszedłem na świat. Być może dlatego nie przekazał mi zbyt wiele o swoim kraju. Szybko nauczył się duńskiego i komunikował się ze mną tylko w tym języku. Potrzebował dużo czasu, aby uporać się z historią. Na palcach jednej ręki mogę policzyć momenty, kiedy wspominał ojczyznę. Myślę, że sporo tajemnic zabrał do grobu. Jest wiele rzeczy związanych z jego pochodzeniem i rodziną, o których nie wiem. Połowa mojej rodziny mieszka w Polsce, ale nigdy nie była częścią mojego życia. To trochę dziwna sytuacja. Wcześniej tak mnie to nie nurtowało. Miałem futbol, cały czas byłem zajęty. Dopiero z wiekiem zacząłem zastanawiać się, dlaczego pewne rzeczy mają miejsce. Kiedy jesteś młody, po prostu robisz swoje. Po czasie myślisz, dlaczego postąpiłeś tak, a nie inaczej  I dochodzisz do pytań: Skąd się wywodzę? Gdzie są moje korzenie?

ps5

Robert Lewandowski zmonopolizował atak Bayernu Monachium bardziej niż którykolwiek zawodnik od czasów Gerda Müllera.

(…) Makaay, podobnie jak poprzednik, brylował w ataku przez cztery sezony z rzędu, a gdy skończył trzydzieści dwa lata, wymieniono go na Lucę Toniego. Od czasów Holendra jednak rotacja w ofensywie nabrała tempa. Po dwóch sezonach z włoskim mistrzem świata Bayern kupił Mario Gomeza. Ten miał jednak tylko 28 lat, gdy musiał ustąpić miejsca Mario Mandžukiciowi. Chorwat wytrwał jako numer dziewięć tylko dwa sezony, by jeszcze przed trzydziestką ewakuować się i zrobić miejsce Lewandowskiemu. Tylko w pierwszym sezonie Polak musiał walczyć o miano numeru jeden ofensywy Bayernu, bo Arjen Robben strzelił tyle samo goli, co on. W kolejnych latach nie było już wątpliwości, że największe zagrożenie dla rywali Bawarczyków wiąże się z Polakiem. Kapitan reprezentacji Polski ma już za sobą pięć sezonów z rzędu jako najlepszy strzelec Bayernu. Nie udało się to nikomu od czasów Müllera. Początek obecnego sezonu, w którym Lewy strzelił czternaście goli, podczas gdy wszyscy jego koledzy łącznie jedenaście, wskazuje na to, że seria zostanie rozciągnięta do sześciu lat.

ps6

SPORT

Ryszard Staniek, były piłkarz Górnika i Legii, uważa, że zabrzanie mają szansę w Warszawie tylko jeśli gospodarze pokażą formę z początku sezonu.

 – Przed dzisiejszym meczem nie powiem zbyt wiele, bo nie jestem wnikliwym obserwatorem ligowej piłki. Zamiast ją oglądać, wolę pojechać na ryby. Owszem, od czasu do czasu obejrzę jakieś spotkanie, ale za bardzo nie ma na co patrzeć, bo poziom jest słaby – ocenia Staniek, który dziś wyżej ocenia szanse wicemistrza Polski. – Górnik ma problemy, bo jak Igor Angulo przestał strzelać gole, to drużyna nie potrafi wygrać meczu. Co prawda Legia jest obecnie wysoko w tabeli, ale na początku rozgrywek nic wielkiego nie prezentowała. Nie chcę wiele mówić, bo patrzę na to z daleka, ale pewnych poczynań w tym klubie nie rozumiem. Mam tu na myśli pożegnanie z takimi zawodnikami, jak Arek Malarz czy Miro Radović. Powiem szczerze, że Radek Majecki w bramce wcale mnie nie przekonuje. Uważam, że wspomniany Malarz i Radek Cierzniak są od niego lepsi. Tyle że on jest młody… Jak będzie w sobotę? Jeśli Legia zaprezentuje styl z początku sezonu, to Górnik ma szansę na korzystny wynik. Ale jeśli warszawianie zagrają swoje, to zabrzanie nie będą mieli nic do powiedzenia – uważa były zawodnik obu klubów.

sport1

Chile targają protesty społeczne, które odbijają się na futbolu. Rozgrywki ligowe nie funkcjonują, odwołano mecz reprezentacji i finał Copa Libertadores.

Ameryka Południowa to kontynent wybitnych możliwości, wielkich piłkarzy i wręcz skrajnej niejednoznaczności. Chile, czyli najbardziej pionowy kraj świata, jest w ostatnich tygodniach idealnym przykładem na potwierdzenie powyższej tezy. Od kilku tygodni Chilijczycy żyją w strachu. Przez kraj przelewa się fala protestów, a władza – z prezydentem Sebastianem Pinerą – jest najbardziej znienawidzoną instytucją. A wszystko zaczęło się z prozaicznego powodu. 18 października władze stolicy kraju, czyli Santiago de Chile, podniosły ceny… biletów na metro o 30 peso, czyli jakieś 16 groszy. Społeczeństwo odpowiedziało gwałtownymi manifestacjami, a prezydent do zaprowadzenia porządku wysłał wojsko. To jeszcze bardziej wzburzyło demonstrantów. Praktycznie codziennie na ulicach Santiago i innych większych miast dochodzi do starć z ludnością cywilną, które przyniosły już nawet kilkanaście ofiar, tysiące rannych, a także aresztowanych. Pinera ogłosił stan wyjątkowy. Wprowadził godzinę policyjną na obszarze większości kraju. Obrabowano prawie 500 marketów i supermarketów. Ludzie się boją, bo mimo iż ceny biletów za metro ostatecznie nie wzrosły, to jednak był to jedynie pretekst.

sport2

Dzisiejszy hit III-ligowej kolejki przy Cichej będzie nietypowym przeżyciem dla rodziny Bargielów.

Syn będzie biegał po murawie w drużynie gości – a mama będzie prowadziła tekstową relację live na stronę internetową gospodarzy. Dziś (17.00) przy Cichej dojdzie do specyficznego pojedynku w rodzinie Bargielów między Anną a Przemysławem. – Dziwny to dla mnie mecz. Ciągle jestem pytana, komu będę kibicować. Przemek też pytał. Ale tylko retorycznie! Dobrze wie, że Ruchowi. Musimy to wygrać, musimy iść do góry. Indywidualnie mogę tylko trzymać za Przemka kciuki, by zagrał dobre zawody. Bardzo się cieszy, że wróci na Cichą, choć pewnie trochę żałuje, że po drugiej stronie barykady – przyznaje Anna Bargiel.

Pani Ania w Ruchu jest odpowiedzialna za akademię. Dogląda spraw organizacyjnych, dopina formalności związane z transferami, prowadzi stronę internetową. W czasie meczów pierwszej drużyny stara się też pomagać biuru prasowemu, rzecznikowi Tomaszowi Ferensowi. – Tomek obsługuje Facebooka, Twittera, często bywa spikerem. Nasz marketing to tak fajna ekipa, że jeśli tylko mogę się przydać, odciążyć, to czynię to z chęcią, przy okazji ucząc się też czegoś nowego – opowiada. Jako mama może bardzo cieszyć się z ostatnich dokonań syna. Jako kibic Ruchu – ma wręcz prawo obawiać się jego dobrej dyspozycji. Przemysław Bargiel trafiał do siatki w każdym z trzech ostatnich meczów Śląska II Wrocław. – I do tego doszła też asysta! Gra na trochę innej pozycji. W Ruchu był ustawiany na „szóstce” albo „ósemce”, a w Śląsku – na „dziesiątce”, podwieszony pod napastnika. No to strzela – uśmiecha się pani Ania.

sport3

SUPER EXPRESS

Jesus Jimenez z Górnika Zabrze to w tym sezonie najlepszy drybler Ekstraklasy.

Z danych podanych przez Ekstraklasę wynika, że Jimenez jest najczęściej dryblującym piłkarzem w lidze. Z 99 prób dryblingu 57 było udanych. – Ten procent powinien być wyższy. Niestety, jako nieudane liczą mi dryblingi, po których byłem faulowany, choć sędziowie nie odgwizdali tych przewinień – tak sytuację widzi Hiszpan, który jeśli chodzi o „kiwkę” to miał jednego idola. – Ronaldinho. Byłem w jego triki zapatrzony, choć naszych umiejętności nie ma nawet co porównywać – uśmiecha się Jimenez, który w poprzednim sezonie miał siedem asyst i pięć goli. Ten sezon, pod względem strzeleckim, może być jeszcze lepszy, bo w tym momencie Hiszpan ma cztery trafienia. – Przed przyjazdem do Polski zapytałem o opinię Igora Angulo. Powiedział mi, żebym się nawet nie zastanawiał, tylko pakował i podpisywał z Górnikiem. Miał sto procent racji – mówi.

se1

GAZETA WYBORCZA

Nic o piłce.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)

INNE SPORTY

04.09.2019 LODZ ATLAS ARENA SIATKOWKA KOBIET CEV MISTRZOSTWA EUROPY 2019 KOBIET W SIATKOWCE  ( VOLLEYBALL WOMEN'S ,  EUROPEAN CHAMPIONSHIP CEV EUROVOLLEY 2019 WOMEN ) MECZ  WLOCHY - ROSJA (GAME ITALY - RUSSIA )
NZ   RADOSC ZWYCIESTWO EGONU PAOLA OGEC , ORRO ALESSIA 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORTT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
17 listopada, 16:59