Legenda Macedonii: polscy zawodnicy nie są kreatywni
Weszło

Legenda Macedonii: polscy zawodnicy nie są kreatywni

Środowa prasa koncentruje się już głównie na zbliżającym się meczu z Macedonią Północną. Wypowiada się najlepszy piłkarz w jej historii. Z piłki klubowej: wspomnienia ostatnich siedmiu lat w ŁKS-ie, raport z przebudowy stadionu w Częstochowie i wywiad z nowym-starym trenerem GKS-u Katowice, Rafałem Górakiem. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Maciej Rybus jest gotowy do debiutu u Jerzego Brzęczka i ma nadzieję, że najgorsze za nim.

W kadrze chuchają i dmuchają na niespełna 30-letniego piłkarza (okrągłe urodziny będzie obchodził w sierpniu), bo wobec kontuzji Arkadiusza Recy z Atalanty Bergamo Rybus jest jedynym lewonożnym zawodnikiem kadry na lewą obronę. A jeszcze pod koniec sezonu opuścił trzy spotkania w klubie z Moskwy, bo na 4 milimetry naderwał mięsień dwugłowy. – To nie było nic poważnego. Przyjechałem do Warszawy w poprzedni wtorek, dwa dni przed początkiem zgrupowania i ćwiczyłem indywidualnie z trenerem od przygotowania fizycznego, Leszkiem Dyją. Na tę chwilę wszystko jest w porządku – uśmiechnął się piłkarz i podsumował swoje kłopoty zdrowotne. – Od lutego, odpukać, pachwina nie boli. Zabieg nie okazał się konieczny, mięsień nie dokucza, mogę normalnie grać i trenować. Nie jestem lekarzem, więc dokładnie nie wiem, z czego wynikają moje problemy zdrowotne. Na pewno w dużym stopniu z pozycji, na której gram. Z boku boiska sporo jest sprintów i startów do piłki. A kiedy zawodnik cały czas biega na wysokich obrotach, to czasami mięśnie nie wytrzymują – tłumaczy.

ps1

Darko Pancev – najlepszy macedoński zawodnik w historii – krytykuje federację, selekcjonera i całą dzisiejszą piłkę.

MACIEJ KALISZUK: Czego spodziewa się pan po meczu waszej reprezentacji z Polską?

DARKO PANČEV: Polska jest faworytem, ale gdy teoretycznie lepsza drużyna mierzy się ze słabszą, nie zawsze gra na poważnie. Macie silny i twardy zespół, ale polscy zawodnicy nie są kreatywni. Nie brak im jednak doświadczenia, dlatego wasze zwycięstwo jest dość prawdopodobne. Zdecyduje podejście do meczu.

Dlaczego uważa pan, że nasza drużyna nie jest kreatywna?

Lewandowski to jeden z najlepszych napastników świata, przypomina mnie z najlepszych czasów. To prawdziwy strzelec, ale powinien wokół siebie mieć zawodników, którzy grają ofensywny futbol. A poza nim nie macie gwiazd. Na przykład Błaszczykowski (jest kontuzjowany – przyp. red.) bazował tylko na szybkości. To biegacz, który nie najlepiej radzi sobie z piłką, nie jest typem fantasisty. Dawniej było inaczej. Najlepiej pamiętam waszą drużynę z mundialu w 1982 r. To było dobre pokolenie Bońka, choć nie tak dobre jak Deyny i Laty.

Występował pan w Interze Mediolan, dalej pan śledzi Serie A, więc powinien pan znać też Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika.

Oczywiście, Piątek to łowca goli i jest bardziej niebezpieczny od Milika, który lepiej spisuje się jako drugi napastnik.

Powinni występować razem?

Nie ma problemu, gdy dwaj napastnicy są inni. Gorzej, jeśli prezentują zbliżony styl. Dlatego Piątek nie powinien grać z Lewandowskim.

To jak pan ocenia szanse waszej drużyny?

Macedonia nie jest faworytem, ale mamy 4–5 indywidualności, jak Bardhi, Trajkovski, Alioski czy Hasani.

I chyba przede wszystkim Goran Pandev.

On pomaga głównie doświadczeniem.

Wasza drużyna ostatnio gra dobrze, wygrała grupę w Lidze Narodów. Wierzy pan w awans do EURO?

UEFA wprowadziła w życie ten projekt, by faworyzować słabsze drużyny, ale to niedobre dla piłki. Na EURO może zagrać Macedonia, Kosowo lub Białoruś, które nie prezentują wielkiej klasy. Jeśli zakwalifikujemy się przez eliminacje, to znaczy, że na to zasłużyliśmy, ale jeżeli stanie się to dzięki zwycięstwom z Gibraltarem, Liechtensteinem i Kosowem, to będzie źle. Bardzo się ucieszę z awansu, ale patrząc szerzej, coś takiego psuje rangę mistrzostw. Jeśli UEFA chce nam pomoc, to są miliony innych sposobów. Tu jednak chodzi o głosy, to polityka.

ps2

Dron, kamery, kamizelki rejestrujące każdy ruch zawodnika. Kadra U-21 rozpoczęła przygotowania do mistrzostw Europy.

Przestrzeń. Słowo klucz dla Czesława Michniewicza. W trakcie pierwszego treningu selekcjoner młodzieżówki powtórzył je kilkadziesiąt razy i pewnie będzie je wykrzykiwał przez następne dwa tygodnie. – Wiemy, jak chcemy grać i jak to osiągnąć – stwierdził krótko po zajęciach szkoleniowiec.

– Panowie, pijemy – to nie sygnał do wzniesienia toastu, a drugi najczęściej powtarzany przez Michniewicza zwrot. Upał to jedyne na co może narzekać kadra U-21. Z powodu zbyt wysokiej temperatury poniedziałkowy trening został przesunięty z 17 na 18. We wtorek godzina rozpoczęcia popołudniowych ćwiczeń została ustalona w ostatniej chwili. Mniej więcej co kwadrans trener zarządzał przerwy na uzupełnienie płynów. – Rozmawialiśmy z profesorem Zbigniewem Jastrzębskim na temat odpowiedniego przygotowania do gry w takich warunkach. We Włoszech pewnie będzie jeszcze cieplej. Nic nie możemy pozostawić przypadkowi, a tym bardziej kwestii przystosowania do wysiłku w takich warunkach – tłumaczy selekcjoner.

ps5

Żałoba w ŁKS jest od 30 lat. Ale po awansie do ekstraklasy już tylko na tabliczce z nazwiskiem przy pokoju kierownika Jacka.

W IV lidze ŁKS nie miał godnego rywala, zawodnikom więcej kłopotu od przeciwników sprawiała komunikacja na murawie ze względu na doping kibiców. Gracze, którzy nie występowali na wyższym poziomie, byli przyzwyczajeni do podpowiedzi, które zagłuszali fani biało-czerwono-białych. Mimo wszystko z tym było się łatwiej oswoić niż ze słabymi warunkami do treningów. Na tym poziomie zespół Robaszka ćwiczył głównie na obiekcie Orła, gdzie na boisku było więcej dziur niż trawy, a za szatnię służyły zwykłe kontenery. Ściany bez ocieplenia, zdarzały się braki w dostawie ciepłej wody. Sprzęt zawożono autami. Kiedy było go mniej, wyznaczeni dyżurni zabierali się dwoma pojazdami. Gdy trzeba było przewieźć więcej, pakowali się nawet w sześć samochodów.

– Trudne warunki. Później czasem jeździliśmy do Gutowa Małego, zdarzały się zajęcia na Kolejorzu. Kiedy otworzono bazę przy ulicy Minerskiej, nie było na co narzekać. Świetny kompleks – przyznaje Ślęzak, który spędził cztery sezony w ŁKS. Nie było warunków, ani zespołu gwarantującego marsz pewnym krokiem w kierunku ekstraklasy. Były za to wymagania kibiców. Fanom trudno było zrozumieć, że nagle ełkaesiacy nie są w stanie pokonać Oskara Przysucha. Albo Concordii w Elblągu, gdzie piłkarze Robaszka prowadzili 3:1, rywal grał w dziesiątkę, a mimo to spotkanie zakończyło się remisem 3:3. – To był jedyny raz, kiedy trener stracił cierpliwość – wspomina Kołba. – Wpadł wściekły do szatni i z miejsca zaczął krzyczeć: „Dopiero na koniec sezonu zobaczycie, co żeście, k..wa, zrobili. Co żeście stracili” – opowiada kapitan ŁKS. Dwóch punktów straconych w Elblągu zabrakło do awansu. Feralny Ursus nie byłby feralny, gdyby nie tamten remis. Nie byłoby ściągania koszulek, powrotu w milczeniu i nieprzyjemnego powitania pod stadionem przy alei Unii. Byłby otwarty autobus i feta. Pierwsza z – jak się później okazało – trzech. Zamiast tego był suchy komunikat Zbigniewa Bońka na Twitterze: „Wycofali się”. To o Finishparkiecie Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie, zwycięzcy tamtego sezonu w pierwszej grupie III ligi. Decyzja o nieubieganiu się o licencję oznaczała awans dwukrotnych mistrzów Polski. – Nie cieszyłem się, bo nie było z czego. Miałem w głowie to, że nie wywalczyliśmy pierwszego miejsca na boisku – przyznaje Kołba.

ps3

Stadion Rakowa Częstochowa przebudowywany jest w przyspieszonym tempie.

– Rozpoczęcie rundy wiosennej na naszym obiekcie jest możliwe. To realny termin – mówi prezes nowej drużyny ekstraklasy Wojciech Cygan. – Może do w pełni skończonego obiektu będzie trochę brakować, ale wszystkie ekstraklasowe wymogi infrastrukturalne zamierzamy wtedy spełniać – dodaje szef klubu, który w zakończonym niedawno sezonie został mistrzem pierwszej ligi.

Chodzi głównie o 4500 miejsc siedzących (przynajmniej tysiąc musi być pod dachem), odpowiednią moc oświetlenia (1400 luksów dla masztów, które już są przy Limanowskiego lub 1600 luksów, jeżeli będą stawiane nowe) oraz zaplecze socjalne – szatnie i inne pomieszczenia klubowe. Obecne warunki nie spełniają standardów najwyższej ligi. W Częstochowie obawiają się, że największe problemy są z sanitariatami, które mogą nie zostać wykończone na czas. – Jeżeli brakowałoby tylko tego, to będziemy chcieli ratować się tymczasowym systemem kontenerowym. Bo najważniejsze dla nas i przede wszystkim dla kibiców jest, by jak najszybciej wrócić na własne obiekty – podkreśla prezes Cygan.

ps4

SPORT

Taką okładkę dziś dostajemy. W sam raz na czerwcowe upały.

sport okladka

Sylwester Czereszewski jest zdania, że Macedonia Północna nie powinna sprawić nam dużych kłopotów.

Selekcjoner reprezentacji Macedonii Północnej Igor Angelovski ma inne zdanie na temat piątkowego meczu. – Nie dziwię się, że wmawia wszystkim, że nas ograją – śmieje się Sylwester Czereszewski. – Ludzie z tego regionu Europy zawsze są pewni siebie. W pewnym sensie podziwiam ich za tę butę i arogancję. Ale tak naprawdę moglibyśmy się bać tylko Chorwatów i Serbów. Cieszę się, że w pełni sił jest już Kamil Glik, bo to ostoja naszej defensywy. W kadrze trudno byłoby kimkolwiek go zastąpić. Myślę, że w Skopje powinniśmy zagrać dwójką napastników – Krzysztofem Piątkiem i Robertem Lewandowskim. „Lewy” jest poza konkurencją i powinien zagrać na „10”, natomiast Piątek na szpicy. Nie szukałbym innego wariantu, na przykład z Arkadiuszem Milikiem. Piątek jest od niego o wiele lepszy, a przede wszystkim skuteczniejszy. Gdyby grał w Napoli zamiast Milanie, miałby o wiele więcej strzelonych bramek.

sport1

Patryk Dziczek po Euro U-21 prawdopodobnie odejdzie z Piasta Gliwice i pobije rekord transferowy klubu.

Moment kolejnego kroku zbliża się coraz bardziej. – Chcę iść do przodu. Trudno mi powiedzieć, czy zostanę w Piaście. Wiem, że jest zainteresowanie, ale nic nie mogę powiedzieć. Od tego są moi menedżerowie. Nie ukrywam, że chciałbym spróbować swoich sił w silniejszej lidze. Uważam, że wykonałem krok i jestem gotowy na kolejny – zapewnia wychowanek Piasta.

sport2

Rafał Górak ponownie jest trenerem GKS-u Katowice.

Co sprawia, że GKS to tak szczególny dla pana klub?

– Przeżyłem w nim wraz z zawodnikami takie rzeczy, o których nikt nigdy nie miał pojęcia. Przechodziliśmy przez bardzo ciężkie chwile, dzieliliśmy się ze sobą wieloma troskami, problemami. Mieliśmy do wykonania trudne zadanie, którego nikt nie doceniał. Właściciel pompował otoczenie hasłem „Ekstraklasa albo śmierć”, przez co obraz był zamglony. A my w tej mgle walczyliśmy, by GKS utrzymywał się w I lidze. I to czyniliśmy! Wygrywaliśmy mecze z rywalami lepiej zorganizowanymi, którzy potem spadali. Gdy byłem zwalniany, już czułem w sercu tę drużynę. Nie miałem jednak do nikogo pretensji.

(…) Pańskie spojrzenie na piłkę i życie mocno różni się od tego, jakie miał pan podczas pierwszego pobytu w GKS-ie?

– Różni się diametralnie. Dojrzałem, jestem też dużo lepszym szkoleniowcem. Nie boję nazywać samego siebie trenerem piłki nożnej. Na pewno nim jestem. Stałem się bardzo dojrzałym trenerem, ale… głupoty wciąż mi w głowie. Bo trener bez nuty wariactwa – to nie trener!

Trzeba być wariatem, by wracać w miejsce, w którym powiodło się mało któremu trenerowi?

– Jesteśmy bardzo prostym narodem. Bardzo lubimy oceniać po upływie czasu, a nie potrafimy się odnaleźć tu i teraz. Słuchajmy siebie nawzajem, a będzie łatwiej weryfikować pewne kwestie. Czas na nowe rozdanie. Może tak miało być, że nasze drogi skrzyżowały się po nieszczęściu, ale nie opowiadajmy, że ktoś umarł. Żyjemy i zrobimy wszystko, by było lepiej.

sport3

SUPER EXPRESS

Krzysztof Piątek i Maciej Rybus się ożenili, a Robert Lewandowski jest dwa razy droższy niż cała kadra Macedonii. No, to już wszystko wiecie.

se1

GAZETA WYBORCZA

Piłkarze nienawidzą grać o tej porze roku. A reprezentację Polski czeka bodaj najcięższy dwumecz w eliminacjach Euro 2020.

W tym roku kombinowanie odpada, bo spadł na nich czerwiec intensywniejszy niż wszystkie poprzednie. Dotąd albo rozgrywali jeden mecz (poprzednie eliminacje, w 2017 r.), albo drugi był sparingiem – wtedy czołowych, bardziej wyeksploatowanych piłkarzy odsyłano wcześniej do domów – albo wręcz oba miały rangę towarzyskich. A teraz nie dość, że trzeba dwukrotnie bić się o punkty, to jeszcze w niezbyt korzystnej konfiguracji. Najpierw piłkarze Jerzego Brzęczka polecą bowiem tam, gdzie zawsze, jak głosi znany w całej Europie stereotyp, „gra się potwornie ciężko”, czyli na terytorium byłej Jugosławii. Gra się ciężko, bo gospodarze bitni, bo na trybunach piekło, bo każda bałkańska nacja ma dryg do gier zespołowych. I rzeczywistość ciągle stereotyp potwierdza, nawet słabsi są w tamtych okolicach mocni.

A kiedy już Polacy wrócą ze Skopje, podejmą Izrael. Dlatego Lewandowski uporczywie przypomina również, że jemu i kolegom nie wolno zbyt szybko uznać, iż zadanie zostało praktycznie wykonane. – Trzeba pamiętać, że sezon skończy się dopiero 10 czerwca, nie ma jeszcze urlopów. Trzeba wewnętrznie przygotowywać się, że będzie trudno, bo to powoduje, że na boisku jest łatwiej. I piątkowy mecz to tylko połowa wyzwania. Nastawianie się na to, że najpierw gramy na maksa, a w drugim spotkaniu jakoś to będzie, zawsze źle się kończy. Nie wolno nawet na chwilę odpuszczać, raczej stopniowo jeszcze dokręcać śrubę – perorował kapitan drużyny.

gw1

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (7)