Kiedy Kasper Hjulmand porozumiał się z działaczami duńskiej federacji piłkarskiej w sprawie objęcia posady selekcjonera drużyny narodowej, natychmiast wyruszył w podróż. Podróż po… Danii. Swojej ojczyźnie. Uznał bowiem, że do skutecznego zarządzania najważniejszym piłkarskim zespołem w kraju niezbędna jest perfekcyjna znajomość duńskiej tożsamości. Spojrzenie na nią z różnych perspektyw, nie tylko z własnej. Podczas wyprawy spotkał się przedsiębiorcami i studentami. Ze słynnym piosenkarzem i z byłą szefową rządu. A nawet z szambelanem królowej Małgorzaty II. Kolekcjonował refleksje, uwagi, doświadczenia. Choć przecież nie mógł wtedy wiedzieć, przez co będzie musiał przeprowadzić reprezentację, a przy okazji społeczeństwo, już na starcie mistrzostw Europy.

Znów odpalić „Duński Dynamit”. Wielka misja Kaspra Hjulmanda

Zawał Christiana Eriksena w trakcie spotkania z Finlandią wstrząsnął całą piłkarską Europą, nie tylko Danią. Wszystko skończyło się szczęśliwie, lecz przez kilkadziesiąt straszliwych minut nie było pewności, czy 109-krotnego reprezentanta kraju uda się uratować. Wstrząśnięci Duńczycy jeszcze tego samego wieczora powrócili na boisko, by dokończyć mecz. Przegrali 0:1. Po potężnym ciosie emocjonalnym przyjęli więc również cios sportowy. Zapachniało ciężkim nokautem, tym bardziej że w drugim starciu fazy grupowej Dania ponownie przegrała. Tym razem 1:2 z Belgią. Mimo okoliczności, Hjulmand zachował jednak spokój.

Nie bał się przyznać, że sam ma kłopoty, by udźwignąć trudy tej sytuacji. – To traumatyczne przeżycie, które wszystkim nam przypomniało, jak ważne są wartościowe relacje z drugim człowiekiem. Teraz musimy odnaleźć w sobie znów emocje. Radość i agresję. Nie da się wygrać meczu bez agresji.

Jak się okazało, jego podejście – bardzo empatyczne, bez pozowania na pozbawionego sentymentów wodza o niezachwianej pewności siebie – trafiło do serc zawodników i kibiców. Właśnie takich komunikatów Duńczycy potrzebowali. – Jednym z najważniejszych czynników przy zarządzaniu jakąkolwiek organizacją jest zrozumienie otoczenia mówił Hjulmand. Jeszcze przed Euro. – Trzeba poznać odpowiedź na fundamentalne pytania: „gdzie jestem?”, „jakie są uwarunkowania?”. Dotyczy to też futbolu. Powiedziałbym, że żyjemy w dobrym, niewielkim kraju. Kraju, w którym jesteśmy wszyscy bardzo blisko siebie i wiele nas łączy. To mentalność, którą można wykorzystać na boisku i my musimy to zrobić. Jesteśmy stworzeni do gry zespołowej.

KASPER HJULMAND – HISTORIA SELEKCJONERA REPREZENTACJI DANII

Zarejestruj się na Fuksiarz.pl

Graj mecze EARLY PAYOUT. Drużyna prowadzi 2:0 w dowolnym momencie, wygrywasz zakład

Szczypta pikanterii

Kasper Hjulmand objął drużynę narodową w nietypowych okolicznościach. Z federacją dogadał się bowiem latem 2019 roku i według pierwotnego planu miał zastąpić Åge Hareide, gdy ten wypełni kontrakt i zakończy czteroletnią kadencję po mistrzostwach Europy. Problem w tym, że pandemia spowodowała przesunięcie Euro o rok. Mimo wszystko duńscy działacze uznali, że najlepiej będzie trzymać się pierwotnej koncepcji i tym samym Hjulmand rozpoczął pracę z kadrą nie tuż po turnieju, lecz na rok przed nim. Mimo że Hareide w momencie pożegnania z reprezentacją legitymował się serią 34 meczów bez porażki. Od października 2016 roku, gdy Dania przegrała dwa mecze eliminacji do mistrzostw świata z rzędu (2:3 z Polską, o:1 z Czarnogórą), jego podopiecznym przytrafiło się już tylko jedno, aczkolwiek kosztowne potknięcie. W 1/8 finału mundialu lepsza od Danii w konkursie rzutów karnych okazała się Chorwacja, czyli późniejsi wicemistrzowie globu. No ale spotkania rozstrzygnięte rzutami karnymi formalnie przechodzą do historii jako remisy.

DANIA WYGRA Z WALIĄ? KURS: 1,85 W FUKSIARZU!

Przed nowym szkoleniowcem stanęło nieoczywiste zadanie. Hjulmand nie został zatrudniony po to, by przeprowadzić w kadrze gruntowną przebudowę. Dania po prostu takowej nie potrzebowała. Jego podstawową misją był natomiast, jakkolwiek szumie to nie zabrzmi, powrót to korzeni. Doprawienie wykwintnej, ale jednak nieco mdłej potrawy, jaką przyrządzali jego poprzednicy. Najpierw przez długie lata Morten Olsen, a następnie wspomniany Hareide.

Nadanie tej potrawie pikanterii.

Duńczycy lubią się czuć „nordyckimi Brazylijczykami”. Za kadencji Hareide reprezentacja była jednak zaprzeczeniem tego przydomka

Morten Glinvad na łamach zetland.dk

Duńscy kibice nie byli w pełni usatysfakcjonowani rezultatami osiąganymi przez kadrę w poprzednich latach. I mieli do takiego poczucia pełne prawo. Danii zabrakło wszak na mistrzostwach Europy w 2008 i 2016 roku, z kolei na polsko-ukraińskim turnieju poległa już w fazie grupowej. Wyjście z grupy na mundialu przed trzema laty było pierwszym tego rodzaju sukcesem od 2002 roku. Najbardziej jednak opinii publicznej doskwierał styl preferowany przez Hareide. W Rosji duńska ekipa awans do fazy pucharowej wywalczyła po skromnym zwycięstwie nad Peru (1:0), remisie z Australią (1:1) oraz arcy-kunktatorskim podziale punktów z Francją w ostatniej kolejce grupowych zmagań (0:0). Jasne, zdarzały się też występy spektakularne, choćby w eliminacjach – Adam Nawałka może o tym powiedzieć coś więcej – ale na turnieju, w kluczowym momencie, Hareide objawił maksymalnie pragmatyczne oblicze.

Duńskiej opinii publicznej marzył się tymczasem powrót do szalonych lat 80. Do reprezentacji zwanej „Duńskim Dynamitem”, ponieważ w każdej chwili potrafiła ona wysadzić w powietrze choćby i najpotężniejszego przeciwnika, ale nigdy też nie było wiadomo, kiedy eksplozja doprowadzi ją do autodestrukcji.

To w sumie dość ciekawe zjawisko, gdyż reprezentacja Danii swój największy sukces na imprezie międzynarodowej odniosła podczas mistrzostw Europy w 1992 roku. Wiele dobrego można było o niej wtedy powiedzieć, lecz na pewno nie to, że prezentowała ofensywny styl gry. Zespół pozbawiony lidera swojej drugiej linii, Michaela Laudrupa, postawił na niezwykle zachowawczą taktykę i przyniosło to sensacyjny skutek, czyli triumf na Euro. A jednak najwyraźniej większym sentymentem wciąż darzy się w Danii niespełnione ekipy z wcześniejszej dekady. Tę, która na mundialu w 1986 roku pokonała Niemców i zmiażdżyła Urugwaj, by w 1/8 finału zebrać manto od Hiszpanii. Oraz tę, która dwa lata wcześniej na Euro zdemolowała 5:0 Jugosławię, a w półfinale poległa w rzutach karnych.

Zdobyliśmy trzy punkty. To oznacza, przynajmniej w moim pojęciu, że pokazaliśmy dobry futbol – pieklił się Hareide, gdy dziennikarze oskarżali go o siermiężny występ w jednym z wygranych spotkań. Co tu dużo mówić – Norweg musiał odejść.

Atmosfera i empatia

Widać na Euro 2020, że trener Hjulmand rzetelnie podszedł do pracy nad osiągnięciem postawionych przed nim celów. Turniej zaczął się wprawdzie dla jego zespołu od rozczarowującej porażki z Finlandią, lecz wynik tego spotkania z przyczyn wiadomych trudno traktować jako w pełni miarodajny. Natomiast kolejne mecze mistrzostw to był już „Duński Dynamit” w pełnej krasie. Najpierw wymiana ciosów z Belgami, zakończona ostatecznie porażką 1:2, a potem efektowne zwycięstwo nad reprezentacją Rosji (4:1). Choć Sborna miała w tym spotkaniu swoje momenty, nawet jeżeli końcowy rezultat w pełni tego nie oddaje.

Dotychczasowe statystyki duńskiej drużyny na Euro mówią same za siebie:

  • 58 strzałów (2. miejsce na Euro)
  • 19 strzałów celnych (1.)
  • 5,9 spodziewanych goli (xG; 4.)
  • 642 kontakty z piłką w ofensywnej tercji (4.)
  • 116 kontaktów z piłką w polu karnym rywala (1.)

Duńczycy o wyjście z grupy musieli drżeć do ostatniej kolejki, to prawda, ale niewątpliwie należą do najbardziej spektakularnych drużyn na turnieju. I trudno – patrząc na sprawę okiem neutralnego kibica – nie cieszyć się, że koniec końców udało im się jednak przemknąć do fazy pucharowej. Są gwarantami wielkich widowisk. Zwłaszcza przed swoją publicznością, na rozgrzanym do czerwoności stadionie Parken w Kopenhadze. Faktycznie ich popisy przywodzą na myśl wspomnienia z lat 80. Wtedy Czerwono-Biali mieczem wojowali, ale i od miecza ginęli. Stawiając na frontalną ofensywę, umożliwiali jednocześnie swoim oponentom rozwinięcie skrzydeł w kontratakach. Szli na wymianę ciosów. Dokładnie tak, jak teraz.

Duńczycy świętują wyjście z grupy

– Gra w piłkę to jedno. Prezentowaliśmy futbol bardzo ofensywny, bardzo techniczny, bardzo szybki. Ale druga sprawa to zawodnicy. Niesamowicie inteligentni, bardzo chętni do rozmów z prasą. Większość z nas mówiła po niemiecku, po angielsku. Reporterzy przychodzili na nasze treningi, siadaliśmy z nimi na trawie, pod drzewem i rozmawialiśmy jak dobrzy znajomi. To czyniło z nas tak wyjątkową ekipę – świetna atmosfera, wielkie poczucie humoru i naprawdę atrakcyjny boiskowy styl – opowiadał w rozmowie z nami Preben Elkjaer Larsen, wielki gwiazdor duńskiej kadry w latach 1977-1988. – Euro 1984 pamiętam, jakby to wszystko działo się wczoraj. Pamiętam, jak świetnie graliśmy w drodze do półfinału i pamiętam, jak zmarnowałem ostatniego karnego w meczu z Hiszpanią. To fatalne uczucie, ale wiesz co? Jeśli podejdziesz do karnego, podejmujesz ryzyko, że nie strzelisz. Nie podchodząc, nie możesz nie trafić. Ja wziąłem na siebie odpowiedzialność, od której inni uciekali.

Warto zwrócić uwagę na te słowa. Larsen wskazuje na piłkarskie atuty „Duńskiego Dynamitu”, lecz podkreśla również znaczenie świetnej atmosfery wewnątrz zespołu. I podobnie jest dzisiaj. Szczęśliwe zakończenie mrożącej krew w żyłach historii Christiana Eriksena tylko dodatkowo scementowało relacje pomiędzy reprezentantami Danii i ich trenerem. Drużynie brakuje Eriksena na boisku, to oczywiste, ale mentalnie ekipa stała się jeszcze mocniejsza.

Kasper był niesamowity, doskonale sobie poradził z tą sytuacją. Skupił nasze myśli wokół futbolu, choć zareagowaliśmy na tę sytuację na różne sposoby. Mentalnie każdy z nas był w innym miejscu. A on musiał sobie jeszcze przecież radzić z własnymi uczuciami. Okazał się fantastycznym trenerem i liderem dla naszej grupy. Jestem wdzięczny, że to on jest moim szkoleniowcem

Simon Kjaer w rozmowie z BT Sports

Zbliżyliśmy się do siebie – przyznał sam Kasper Hjulmand. Wtórują mu podopieczni. – To zarówno bardzo dobry, wartościowy trener, jak i świetny człowiek – komplementował szkoleniowca Thomas Delaney z Borussii Dortmund podczas konferencji prasowej . – Dba nie tylko o wyniki, ale również o relacje w grupie. To emocjonalny, szczery człowiek, który ma w sobie duże pokłady empatii. Możemy się do niego zwrócić z dowolnym problemem. Jest bardzo nowoczesny, jeżeli chodzi o budowanie relacji z zawodnikami. Przyszłość futbolu należy do trenerów o takim podejściu. Z kolei Joakim Maehle dodał na łamach Guardiana: – Kasper jest świetny, jeżeli chodzi o rozmowy z zawodnikami. Daje nam wolność, której wielu z nas potrzebuje. Doceniam to, że po wypadku Christiana nie bał się okazać własnych uczuć. Potrzebował pomocy, jak każdy z nas. To świetny trener, a teraz również nasz przyjaciel.

Piłkarski nerd

49-letni dziś Kasper Hjulmand przyszedł na świat w Aalborgu, jednym z największych duńskich miast. Piłkarska pasja towarzyszyła mu właściwie od zawsze, lecz marzeń o wielkiej karierze na europejskich boiskach nie spełnił. W wieku 23. lat trafił do Boldklubben af 1893, wówczas drugoligowej drużyny, jednak nieustające kłopoty z kolanem zmusiły go trzy lata później do przedwczesnego odwieszenia butów na kołku. Po drodze zanotował też epizod w North Florida Ospreys – uniwersyteckiej drużynie z wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. I to właśnie za oceanem Duńczyk zaliczył pierwsze przetarcie w roli trenera. Pracował jako asystent pierwszego szkoleniowca w jednej z licealnych drużyn na Florydzie. – Dzieciaki go uwielbiaływ rozmowie z The Athletic opowiadał Ray Bunch z Uniwersytetu Północnej Florydy. To właśnie Bunch ściągnął młodego Duńczyka do Stanów, korzystając z pomocy… Roya Hodgsona.

W późniejszych latach Hjulmand zwykł zresztą z uporem godnym lepszej sprawy podkreślać, że jego zdaniem nie ma ważniejszej pracy do wykonania w futbolu niż trening dzieciaków i nastolatków. – Każdy szkoleniowiec, który ma okazję do pracy z najmłodszymi zawodnikami, musi sobie uświadomić, jak wielką rolę w ich życiu odgrywa – przestrzegał Duńczyk. – Dzieci w trudnych sytuacjach życiowych często bardzo mocno liczą na wsparcie swoich trenerów. Naprawdę ma znaczenie, jakiej wskazówki im udzielisz. Czasami pytałem kolegów: „kiedy ostatni raz powiedziałeś młodemu zawodnikowi, że zależy ci na nim?”. To ma znaczenie! Po usłyszeniu takiego zapewnienia, dziecko pomyśli: „Ok, ten pieprzony dorosły myśli o mnie nie tylko jako o potencjalnym piłkarzu”. 

Dobry trener juniorów to przede wszystkim ten, który tworzy w swoim zespole czy klubie bezpieczne środowisko pod względem emocjonalnym – dodał Hjulmand. – Który uczy gry w prosty sposób. Na szczęście mamy w kraju wielu takich fachowców.

O wiele trudniej jest trenować dzieci niż reprezentację kraju

Kasper Hjulmand w rozmowie z ISSUU

Ulubionym patentem Hjulmanda na tworzenie pozytywnej atmosfery jest anegdota, którą opowiada on regularnie podczas treningów czy rozmaitych pogadanek. – Wiecie, co mają ze sobą wspólnego Michael Jordan, Zinedine Zidane, Andres Iniesta i Paul Scholes? – pyta Kasper, by zaraz samemu odpowiedzieć: – Cała czwórka na wczesnym etapie kariery została przekreślona przez jednego ze swoich trenerów. Bo każdy szkoleniowiec – od trenera trampkarzy w wiejskim klubie w Danii po zwycięzcę Ligi Mistrzów z Realem Madryt – może się po prostu pomylić.

Hjulmand, który przy okazji wielu turniejów piłkarskich sprawdzał się w roli telewizyjnego eksperta, cieszy się w ojczyźnie opinią „piłkarskiego nerda”. Człowieka tak głęboko zafascynowanego futbolem w wymiarze taktycznym i kulturowym, że aż nieco oderwanego od rzeczywistości. Pierwsze kroki w trenerce Duńczyk postawił w zasadzie natychmiast po definitywnej rezygnacji z kariery zawodniczej. W latach 1998-2005 pracował w akademii Lyngby, potem przed dwa lata prowadził pierwszą drużynę „Wikingów”. Z całkiem niezłym skutkiem. W sezonie 2006/07 jego podopieczni awansowali do duńskiej Superligi, udało im się również dotrzeć do półfinału Pucharu Danii. Całkiem niezłe rezultaty jak na klub, który ledwie kilka lat wcześniej ogłosił bankructwo.

Jaką mamy filozofię? Nie wiem. Wiem natomiast, co chcemy robić na boisku – mówił Hjulmand przed pierwszym meczem w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Mamy pomysł na pierwszą połowę sezonu. I będziemy się go trzymać niezależnie od wyników. To wtedy została mu przypięta łatka romantyka.

Kasper Hjulmand

Lyngby w sezonie 2007/08 wygrało zaledwie trzy mecze (z 33) i z kretesem zleciało z powrotem do drugiej ligi. Mimo słabiutkich wyników, Hjulmand upierał się, by jego podopieczni szukali na murawie ofensywnych rozwiązań. Próbowali kontrolować grę i konstruować ataki pozycyjne. – Romantyk, pragmatyk… Śmieszy mnie, gdy ludzie używają takich prostych etykietek to scharakteryzowania stylu drużyny. Nie pytajcie mnie o to – oburzał się trener.

Po degradacji Duńczyk przeniósł się do FC Nordsjaelland, gdzie został asystentem trenera Mortena Wieghorsta, swego czasu gwiazdy duńskiej reprezentacji narodowej. Duet okazał się niezwykle skuteczny. W 2010 roku ekipa z Farum Park sięgnęła po pierwsze trofeum w swojej historii – Puchar Danii. Rok później powtórzyła ten sukces. Natomiast w sezonie 2011/12 Hjulmand (już w pojedynkę) poprowadził Nordsjaelland do mistrzostwa kraju. – Byłem sceptyczny, gdy Kasper przejął funkcję pierwszego trenera – przyznał Andreas Bjelland, który w latach 2006-2009 był graczem Lyngby, a potem przeniósł się do Nordsjaelland. – Wydawało mi się, że jego bardzo ludzkie podejście do piłkarzy pasuje bardziej do funkcji asystenta. To po prostu fajny facet. Chce jak najlepiej dla swoich zawodników, interesuje się ich życiem osobistym. Tymczasem szkoleniowiec musi jednak wytworzyć pewien dystans do swojego zespołu. Tak mi się przynajmniej zdawało. Kasper stworzył bowiem inną kulturę zarządzania zespołem. I piłkarze uwierzyli w jego wizję.

Fakt, że w Lidze Mistrzów ekipa „Tygrysów” nie poszalała. Zdobyła zaledwie jeden punkt w sześciu meczach fazy grupowej. Straciła aż 22 gole. Ale już udział w elitarnych rozgrywkach dla klubu o tak skromnych możliwościach finansowych sam w sobie był wielkim wyczynem.

Zimny prysznic w Moguncji

Sukcesy odniesione w Danii, w połączeniu z reputacją niezwykle przenikliwego i skorego do rozwoju szkoleniowca, pozwoliły Duńczykowi na zanotowanie poważnego zawodowego awansu. W 2014 roku Hjulmand znalazł zatrudnienie w 1. Bundeslidze. Konkretnie – w FSV Mainz 05. W ekipie z Moguncji końca dobiegło akurat wieloletnie panowanie Thomasa Tuchela, który cieszył się olbrzymią estymą wśród kibiców i działaczy, ale miał już poczucie, że niczego więcej z tym zespołem nie zdoła osiągnąć ze względu na ograniczenia finansowe. W 2011 roku Tuchel poprowadził Mainz do piątego, a trzy lata później do siódmego miejsca w lidze. Jego podopieczni nie zawsze zachwycali, zespół przeżywał za kadencji Niemca również przeciętne sezony, lecz w szczytowych okresach Die Nullfünfer pod wodzą Tuchela prezentowali naprawdę spektakularny futbol i wypromowali kilku znakomitych zawodników.

WALIA POKONA DANIĘ? KURS: 4,80 W FUKSIARZU!

Wydawało się, że Mainz to odpowiedni kierunek dla Hjulmanda, by rozsławić nazwisko poza granicami ojczyzny. Drużyna z topowej europejskiej ligi, z ambicjami, ale też bez przesadnego ciśnienia na natychmiastowy wynik. Duński trener mniemał więc, że w Moguncji przyjdzie mu pracować nad rozwojem interesującego, długofalowego projektu. I w sumie się nie pomylił. Nie wziął jednak pod uwagę dość istotnego czynnika. O ile w FC Nordsjaelland pozwalano mu układać po swojemu klub na rozmaitych płaszczyznach, to w Mainz miał się po prostu skupić na prowadzeniu pierwszej drużyny. Tylko i aż tyle. Doskwierało mu to. Czuł, że ma związane ręce, a mnóstwo istotnych decyzji zapada nawet bez kurtuazyjnej konsultacji z nim.

Wyleciał z posady po 21. kolejce sezonu 2014/15. Mainz przegrało wówczas na wyjeździe 2:4 z Borussią Dortmund i zbliżyło się niebezpiecznie do dna tabeli. – Walka o utrzymanie zmienia nasze kryteria, a to doprowadziło do zmiany szkoleniowca – oznajmił Christian Heidel, dyrektor sportowy klubu. To właśnie jego duński szkoleniowiec wskazywał w swojej biografii jako człowieka, z którym nie potrafił odnaleźć w Moguncji wspólnego języka.

Piłkarze pozostali po mojej stronie, ale był w klubie ktoś, z kim nie mogłem dojść do porozumienia

Kasper Hjulmand w książce „Fodbolddrommer” (tłumaczenie: The Athletic)

Po klapie w Bundeslidze wokół warsztatu Hjulmanda pojawiło się wiele znaków zapytania. Nie brakowało ekspertów, którzy dowodzili, że Kasper jest trenerem po prostu zbyt miękkim, by na dłuższą metę sprawdzić się w jednej z topowych lig. Że brakuje mu zdecydowania, że pozwala sobie wejść na głowę. Że daje swoim podopiecznym palec, oni biorą całą rękę, a on proponuje im jeszcze dokładkę. Krótko mówiąc: przedstawiano go jako szkoleniowca dobrego, by osiągać wyniki ponad stan w małych, prowincjonalnych klubach, ale pozbawionego charyzmy niezbędnej, by sprawdzić się gdzieś wyżej. Dodatkowo zwracano uwagę, iż Duńczyk jest za bardzo przywiązany do ofensywnych pryncypiów i brakuje mu taktycznej elastyczności. – Myślę, że pobyt w Niemczech trochę go zmienił. Nauczył go, że w futbolu cynizm bywa istotny – ocenił Peter Sorensen, kolega Hjulmanda po fachu. – Cały czas jest wielkim piłkarskim romantykiem, inspirującym się holenderskim futbolem totalnym, ale nie jest w swoich przekonaniach aż tak niepoprawny jak przed wyjazdem.

Co charakterystyczne, choć Hjulmand pracował w Mainz krótko, to i tak zdążył odcisnąć pewne piętno na osobach związanych z klubem. 35-letni wówczas obrońca Bo Svensson po sezonie 2013/14 postawił zakończyć karierę i rzucić futbol w kąt. Czuł, że ma dość piłki nożnej, że chce się wreszcie od niej uwolnić i zająć czymś innym. Podróżowaniem po świecie, być może edukacją. Hjulmand przekonał jednak młodszego rodaka do spróbowania się w trenerce. Włączył go do swojego sztabu, a Svenssonowi tak się spodobało, że jakiś czas temu osobiście przejął stery w zespole i w wielkim stylu uratował Mainz przed spadkiem.

Trener, który już wygrał

We wrześniu 2018 roku duńską kadrą wstrząsnął wielki i w sumie dość żenujący skandal. Piłkarze drużyny narodowej ogłosili strajk i solidarnie nie stawili się na zgrupowaniu poprzedzającym mecz towarzyski ze Słowacją oraz spotkanie Ligi Narodów z Walią. Nie dogadali się bowiem z federacją odnośnie podziału pieniędzy płynących z umów sponsorskich oraz praw do wizerunku. Działacze nie godzili się, by reprezentanci kraju wiązali się indywidualnymi kontraktami z firmami, które stanowią konkurencję dla oficjalnych partnerów reprezentacji. Zawodnicy potraktowali te postulaty ze zrozumieniem, ale w ramach rekompensaty zażądali większego udziału w zyskach. Związek nie chciał się na to zgodzić, więc piłkarze ogłosili bojkot drużyny narodowej.

Nie jesteśmy traktowani uczciwie – stwierdził Christian Eriksen.

Duńczycy przegrali sparing ze Słowakami 0:3. Nisko, biorąc pod uwagę, że skład został złożony naprędce z zawodników powyciąganych z pół-amatorskich lig, a także futsalistów. Bohaterem został bramkarz Christoffer Haagh, blisko 70-krotny reprezentant kraju w futsalu. Åge Hareide odmówił udziału w tym cyrku – gdy powołana przez niego ekipa nie stawiła się na zgrupowaniu, wycofał się z prowadzenia zespołu, dlatego ta porażka nie kala jego bilansu.

To pożałowania godna sytuacja. Dla wszystkich. Federacji, piłkarzy i przede wszystkim kibiców

Claus Bretton-Meyer, dyrektor Duńskiej Unii Piłkarskiej

Ostatecznie konflikt udało się załagodzić i już w meczu Ligi Narodów z Walią na boisku pojawili się podstawowi zawodnicy duńskiej kadry. Lider protestujących, cytowany powyżej Eriksen, popisał się wtedy dubletem, zapewniając Danii zwycięstwo 2:0. Tak czy owak – niesmak pozostał. I choć to wszystko działo się zaledwie trzy lata temu, atmosfera wokół drużyny narodowej zmieniła się o 180 stopni. Kibice ponownie oszaleli na jej punkcie, a dziennikarze wręcz rozpływają się w zachwytach nad występami poszczególnych zawodników, a przede wszystkim nad zachowaniem obecnego selekcjonera, który na ocenę celującą zdał egzamin z zarządzania grupą w trudnym momencie. Miesięcznik „Euroman” (adresowany przede wszystkim do mężczyzn) napisał: – Kasper Hjulmand zrywa z trwającym od dekad ideałem męskiej nieomylności. To wyzwalające. Może i nie zostaniemy mistrzami Europy, ale nowego mistrza świata w przywództwie już mamy. Mamy człowieka, który pokazuje współczesnym mężczyznom, że nowoczesne przywództwo polega na wrażliwości i wierze w wątpliwości.

Trener Duńczyków na najwyżej pozycji na liście swoich priorytetów od początku kadencji stawiał zbudowanie jedności wewnątrz zespołu. Praca wykonana na tej płaszczyźnie zaprocentowała podczas Euro, które zaczęło się dla Czerwono-Białych w tak nieoczekiwany sposób.

Pamiętam, z jakim entuzjazmem Kasper opowiadał o zachowaniu Yussufa Poulsena podczas marcowego meczu z Austrią – opowiadał Morten Glinvad, biograf trenera. – Zdjął Poulsena w 55. minucie meczu przy wyniku 0:0 i w jego miejsce wpuścił innego napastnika: Andreasa Skova Olsena. Obaj mocno ze sobą rywalizują o miejsce w jedenastce. Olsen po wejściu na boisko strzelił dwa gole, a Dania zwyciężyła na wyjeździe 4:0. Yussuf przez całą drugą połowę wspierał swojego konkurenta, a po meczu jako pierwszy do niego podbiegł i wyściskał. Znajdą się ludzie, którzy pomyślą: „to jakiś nieistotny szczegół, takie zachowania nie mają żadnego znaczenia”. Ale Kasper tak nie uważa. Tego rodzaju sceny wynikają z wartości, które zaszczepił w zespole.

Kasper Hjulmand

W podobnym tonie wypowiada się Wieghorst, który pełni teraz rolę asystenta Hjulmanda w kadrze. – Otrzymaliśmy w spadku świetnie zorganizowany zespół o mocnych fundamentach. Ale oczywiście nie przyszliśmy do reprezentacji po to, by wszystko zostało po staremu. Chcieliśmy popracować nad stylem i mentalnością, a zawodnicy dobrze zareagowali na nowe pomysły. Widzieli, że nie planujemy rewolucji, tylko drobne poprawki.

Wartościowymi przemyśleniami w biografii „Fodbolddrømmer” („Piłkarski marzyciel”) podzielił się także Hans Lauge, mentor Hjulmanda jeszcze z czasów licealnych. Co intrygujące, autor książki rozmawiał z Laugem w 2018 roku, a więc zanim Hjulmand został zatrudniony przez federację.  – Rola selekcjonera pasowałaby do Kaspra, bo pozwoliłaby mu się oderwać od codziennych dylematów, tak typowych dla pracy w klubie – dowodził Lauge. – Reprezentacja ponownie musi stać się spoiwem naszego społeczeństwa. Kasper jako jej trener mógłby promieniować cechami, które są w gruncie rzeczy bardzo duńskie. Umiejętnością rozmowy. Budowaniem relacji, porozumienia. To elementy tworzące zarówno drużynę, jak i społeczeństwo.

***

Jeżeli Hjulmanda zatrudniono, by ponownie rozkochał duńskich kibiców w reprezentacji, to właściwie już teraz selekcjoner może czuć dumę z wykonania powierzonej mu misji. „Duński Dynamit” zachwyca niemal tak, jak przed czterdziestu laty. Szkoleniowiec w swoich wspólnotowych zapędach posunął się tak daleko, że zasługami za postawę reprezentacji podzielił się ze swoim poprzednikiem. Åge Hareide podziękował mu za ten uprzejmy gest. – Piłka nożna w wydaniu międzypaństwowym musi obecnie walczyć o miejsce w świadomości kibica – przyznał Hjulmand. – Imprezy rangi mistrzowskiej przyciągają fanów, którzy na co dzień nie śledzą poczynań kadry. To jest ten moment, który trzeba za wszelką cenę wykorzystać. Generując emocje i entuzjazm.

Kiedy przyszedłem do Nordsjaelland, byliśmy na dziewiątym miejscu. Nigdy niczego nie wygraliśmy – dodał. – Powiedziałem wówczas, że marzę o tym, by klub zaczął zdobywać trofea. Tak się stało. Teraz marzę, by jak najwięcej Duńczyków czuło dumę z naszej postawy. I marzę, byśmy stworzyli fantastyczne środowisko piłkarskie dla młodzieży. Naszym obowiązkiem jest uczynić ten świat lepszym miejscem dla naszych dzieci. Futbol ma tu wiele do zaoferowania.

fot. NewsPix.pl

Weszło
03.02.2023

Pewne zwycięstwo Realu, Valencia bez argumentów

Real Madryt bez większych problemów pokonał u siebie Valencię 2:0, chociaż wynik mógł być zdecydowanie większy. Goście tego wieczora byli jedynie tłem dla Królewskich, którzy za wszelką cenę starają dogonić się liderującą w tabeli Barcelonę.Dzisiejsze spotkanie Realu z Valencią było raczej bez historii. Gospodarze zaprezentowali się naprawdę solidnie, chociaż pierwsza połowa była w ich wykonaniu niemrawa. Do przerwy gra obu drużyn wyglądała mniej więcej […]
03.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Brutalny faul na gwiazdorze Realu Madryt [WIDEO]

Real Madryt pokonał dziś 2:0 Valencię w ramach 17. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy. Najbardziej paskudnym momentem meczu był faul Gabriela Paulisty na rozpędzonym Viniciusie Juniorze.Brazylijski stoper nie tylko wyciął swojego rodaka. Usiłował go też po prostu kopnąć w przypływie frustracji.Spójrzcie: Isso é coisa de MOLEQUE, @gpaulista5!!! De MOLEQUE e MAU-CARÁTER!!! Um homem de 32 anos indo pra machucar um garoto como o @vinijr é de uma baixeza nojenta […]
02.02.2023
Piłka nożna
02.02.2023

Wrócił pragmatyczny i skuteczny Juventus. „Stara Dama” w półfinale Pucharu Włoch

Ćwierćfinałowe starcie Juventusu z Lazio w Pucharze Włoch nie było najciekawszym widowiskiem do oglądania dla neutralnego kibica. Aczkolwiek fani „Starej Damy” w końcu mają jakiś powód do zadowolenia. Ich drużyna zagrała bardzo dobrze w defensywie i awansowała do półfinału Coppa Italia.Juventus – Lazio 1:0. „Stara Dama” minimalnie lepsza od LazioPowiedzieć, że Juventus nie ma najlepszego czasu to, jak nic nie powiedzieć. Nie dość, że pod względem sportowym nie wyglądają dobrze w tym sezonie, to do tego […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Kiwior imponuje na treningach Arsenalu

Jak informuje Chris Wheatley z portalu London World, Jakub Kiwior zaliczył udane wejście do Arsenalu. Reprezentant Polski zaimponował sztabowi szkoleniowemu „Kanonierów” podczas wstępnych badań i treningów.Arsenal zapłacił za Kiwiora całkiem sporo, bo aż 25 milionów euro. Trzeba jednak pamiętać, że rywalizacja na rynku o polskiego obrońcę była dość zacięta, zatem z góry było wiadomo, że Spezia zainkasuje za ten transfer sporą sumkę. – Arsenal przedstawił realny plan […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Greenwood po wycofaniu zarzutów: „odczuwam ulgę”

Mason Greenwood udzielił pierwszego komentarza po tym, jak wycofano zarzuty pod jego adresem o przemoc domową i próbę gwałtu na byłej partnerce. Zawodnik Manchesteru United z góry zapowiedział, że to jego ostatnia wypowiedź w tej sprawie.– Odczuwam ulgę ze względu na to, że ta sprawa dobiegła już końca. Chciałbym podziękować mojej rodzinie, bliskim i przyjaciołom za ich wsparcie. Na tę chwilę nie będzie kolejnych komentarzy – powiedział Greenwood, cytowany przez The Sun.Do tematu odniósł się również Manchester […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Ancelotti: „Nie potrzebowaliśmy wzmocnień w zimowym oknie”

Kibice Realu Madryt z niepokojem obserwowali postawę swojego klubu w zimowym oknie transferowym, ponieważ Los Blancos nie dokonali istotnych wzmocnień. Trener „Królewskich”, Carlo Ancelotti, uspokoił fanów – jego zdaniem wszystko idzie zgodnie z planem.Real w ostatnich tygodniach nie radził sobie najlepiej. „Królewscy” pokonali wprawdzie Atletico Madryt w Pucharze Króla, ale już w lidze potracili trochę punktów, no i polegli też w starciu z Barceloną o Superpuchar Hiszpanii. Wspomniany Carlo […]
02.02.2023
Euro 2020
14.07.2021

Wybrano najładniejszą bramkę Euro. Zwycięzca mógł być tylko jeden

UEFA za pośrednictwem portali społecznościowych przedstawiła rezultat głosowania na najładniejszego gola zakończonych kilka dni temu mistrzostw Europy. Zwyciężyło trafienie Patrika Schicka w spotkaniu ze Szkocją. Na gola czeskiego napastnika z połowy boiska zagłosowało prawie 800 tysięcy internautów. Drugie miejsce w głosowaniu zajął Paul Pogba, który popisał się pięknym trafieniem w meczu ze Szwajcarią, a trzecie – […]
14.07.2021
Euro 2020
14.07.2021

Helik: – Po Euro panuje atmosfera wielkiego niedosytu

Jaka atmosfera panowała w reprezentacji Polski podczas Euro 2020? Co poszło nie tak? Dlaczego nie zagrał ani minuty? Jak ocenia Paulo Sousę? Czy jest zadowolony ze swoich dotychczasowych występów w reprezentacji Polski? Czy ma jakieś ciekawe oferty transferowe? Na te i na inne pytania w dłuższej rozmowie na antenie Weszło Fm odpowiedział piłkarz Barnsley i […]
14.07.2021
Euro 2020
13.07.2021

Statystyczne podsumowanie Euro. Kto błyszczał w Excelu?

Euro za nami, felietony napisane, czas zajrzeć w raporty statystyczne. Wiadomo, że same liczby trzeba oceniać w pewnym kontekście, ale też z samych liczb można wyciągnąć pewne tendencje, ciekawostki, zaskakujące fakty. Na przykład – jesteśmy przekonani, że nie zgadlibyście, że najwięcej „siatek” na Euro założył… Harry Kane. Ale dobra, czas na konkrety.Tak sobie przejrzeliśmy na […]
13.07.2021
Euro 2020
13.07.2021

Piękność (Euro 2020), która zebrała mniejszą widownię niż w 2016 roku

Kiedy oglądaliśmy najbardziej emocjonujące mecze mistrzostw Europy, myśleliśmy, że nie ma obecnie lepszej reklamy futbolu. Ten, jak stwierdził przy okazji ogłoszenia projektu Superligi Florentino Perez, potrzebuje nowych bodźców, żeby zachęcić rzeszę młodych widzów do oglądania. Teza brzmiała następująco: duża część z nich nie potrafi usiedzieć dłużej przed ekranem telewizora, bo mecze są za długie i […]
13.07.2021
Euro 2020
13.07.2021

Anglicy chcą powtórzenia meczu. Ludzie kochani…

Anglicy zrobili bardzo dużo, żeby stracić sympatię kibiców całego świata. Ale – jak widać – jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa, jeszcze im mało. Na stronie change.org powstała petycja o powtórzenie finału mistrzostw Europy. Podpisało ją już 98 tysięcy osób.Złapcie się czegoś stabilnego, bo działalność angielskich „aktywistów kibicowskich” jest naprawdę mocna.Dlaczego finał miałby ich zdaniem zostać […]
13.07.2021
Euro 2020
13.07.2021

Juventus i Serie A – klubowi zwycięzcy EURO 2020

Dwa lata z rzędu odpadali z Ligi Mistrzów, tuż po zakończeniu fazy grupowej, z niżej notowanym rywalem. Po blisko dekadzie stracili tron w kraju. Mało tego – do końca bili się o to, żeby w ogóle skończyć sezon na podium. I co? I tak Juventus, panowie, i tak Juventus mistrzem. Stara Dama to największy klubowy […]
13.07.2021