post Avatar

Opublikowane 10.04.2020 20:02 przez

redakcja

Chyba nie wstyd się przyznać – tęsknimy za piłką nożną. Za czym konkretnie? Gdybyśmy mieli taką listę stworzyć, wysokie, może nawet najwyższe miejsce, zajęłyby gole. W tym momencie nawet farfocla strzelonego tyłkiem przez piłkarza Korony Kielce, którego nazwiska nie warto się uczyć, przyjęlibyśmy jak pierwsze krople deszczu w czasie wyniszczającej suszy, ale docelowo mamy na myśli rzecz jasna trafienia piękne. Takie, do których będziemy chętnie wracać. I cóż nam pozostało dziś, jeśli nie garść świetnych wspomnień? 

Będziemy więc przypominać klasyki. Podzieliliśmy je sobie na kilka kategorii. Z wyborami najładniejszych bramek zawsze jest pewien problem. Tak jak jedni wolą rosół, inni żurek, a nawet jeśli wszyscy zgodnie wielbią pomidorową, to podziały rodzą się przy wyborze pomiędzy makaronem a ryżem, tak i tutaj gusta odgrywają wielką rolę. Swoje argumenty mają zarówno ci, którzy ponad wszystko stawiają na ekwilibrystkę, jak i twierdzący, że kilkudziesięciometrowy rajd zakończony trafieniem to rzecz, dla której piłkę nożną w ogóle wymyślono. Wszyscy lubią soczyste bomby z dystansu? Pewnie tak, ale niektórzy takie z gry, bo kluczowy jest w tym element zaskoczenia, a inni z rzutów wolnych, bo choć piłka stoi, to wszyscy, włącznie z murem, na uderzenie są przygotowani i trzeba naprawdę błysnąć.

Dlatego nie będziemy porównywać ze sobą trafień pochodzących z kompletnie różnych parafii, a z mniej więcej tych samych. Dziś gole wbite po solowych rajdach. Taka bramka to mokry sen każdego chłopaka, który wychodzi na boisko z piłką pod pachą. Ale tu też granice są poniekąd płynne – nie powiemy wam, że braliśmy pod uwagę tylko gole, które padły po przebiegnięciu przynajmniej czterdziestu metrów i minięciu minimum czterech rywali, bo byłby to przejaw braku zdrowego rozsądku. Zestawienie jest rzecz jasna mocno subiektywne. Dodatkowe ograniczenia dotyczą czasu, bo nie możemy wykluczyć, że umknął nam jakiś radosny rajd z okresu, kiedy archiwizowanie i hajpowanie boiskowych wydarzeń nie było tak popularne, oraz z rangi rozgrywek, bo nie będziemy się kłócić, jeśli wytkniecie nam, że pięć lat temu w lidze salwadorskiej ktoś przebił światowe gwiazdy i to dość zdecydowanie.

No właśnie, zachęcamy do przesyłania swoich propozycji. Nasze są takie.

EDEN HAZARD Z ARSENALEM (4.02.2017)

Na dzień dobry coś w rodzaju nagrody za całokształt twórczości. Kilka bramek belgijskiego skrzydłowego było branych pod uwagę przy układaniu tego rankingu, choćby pamiętnym trafieniom z Liverpoolem czy West Hamem nie zabrakło zbyt wiele. Z tego względu uznaliśmy, że przynajmniej jeden gol Hazarda musi znaleźć się w rankingu. Wybraliśmy trafienie z derbów z Arsenalem w sezonie, który zakończył się tytułem dla The Blues. Można odnieść wrażenie, że Coquelin nie dałby rady nawet wtedy, gdyby wskoczył Belgowi na plecy.

GARETH BALE Z INTEREM MEDIOLAN (20.10.2010)

To jeszcze jedno wyróżnienie z tej samej beczki. W solowe gole umie też (a może umiał?) Gareth Bale. Przypominamy sobie choćby trafienie z Rayo Vallecano, klasykiem jest też bramka z Barceloną, która dała Realowi Puchar Króla, gdy Walijczyk za linią boczną odstawiał Bartrę, ale chyba najtrudniej było dokonać takiej sztuki z Interem. Dzięki bardzo szybkiemu przebieraniu nogami piłkarz Tottenhamu poradził sobie z Maiconem, Javierem Zanettim i Walterem Samuelem, a dzięki precyzji z Julio Cesarem. To godni rywale. A przecież w trakcie tego magicznego dla siebie wieczoru Bale walnął hat-tricka.

DIMITRI PAYET Z MIDDLESBROUGH (1.10.2016)

Payet generalnie potrafi w piękne gole. Niewykluczone, że znajdzie się również w innych zestawieniach – choćby wtedy, gdy będziemy oceniać bramki z rzutów wolnych. Dlaczego wyróżniliśmy tego gola? Po pierwsze z powodu tego, jak Francuz ośmieszył Antonio Barragana zaraz po przyjęciu długiej piłki. Po drugie ze względu na to, że widać jak na dłoni, jak wspaniale się nakręcał – wbicie się w pole karne było już w zasadzie formalnością. Przebycie całego, z przeplatanką po drodze, nie, ale udało się perfekcyjnie. No i po trzecie – nie spartolił chłop tego pięknego rajdu, a to byłaby przecież zbrodnia.

SAEED AL-OWAIRAN Z BELGIĄ (29.06.1994)

Pierwszy występ reprezentacji Arabii Saudyjskiej na mistrzostwach świata i od razu sukces – wyjście z grupy. Po porażce w pierwszym meczu z Holandią pewnie wierzyło w to niewielu, ale następnie udało się ograć Maroko i faworyzowaną Belgię. Ostatnią z tych spraw swoim szalonym rajdem już w 5. minucie załatwił właśnie Al-Owairan. Jasne, miał sporo szczęścia – i wtedy, gdy futbolówka mu odskoczyła, i już przy samym strzale – ale bez deprecjonowania, bo zrobić coś takiego na mundialu to wielka sztuka. Saudyjczycy odpadli w kolejnym etapie ze Szwedami.

 

JAY-JAY OKOCHA Z KARLSRUHE (31.08.1993)

To był ten Eintracht, który potrafił wrzucić dziewiątkę Widzewowi, w czym Okocha miał też swój udział. Ale legendarna akcja z Karlsruhe to już kolejny sezon. Ta bramka różni się od pozostałych w zestawieniu tym, że Nigeryjczyk otrzymał piłkę już w polu karnym. Strzał? Zapomnijcie. Najpierw ponad 9-sekundowy taniec z bramkarzem i obrońcami. I tak, dobrze widzicie – między słupkami u przeciwników stał Oliver Kahn. W linii defensywnej byli też m.in. Jens Nowotny i Slaven Bilić, więc towarzycho do zabawy doborowe. Przy czym mamy wrażenie, że nie wszystkim było do śmiechu.

 

RYAN GIGGS Z ARSENALEM (14.04.1999)

Ta bramka wydaje nam się o tyle ciekawsza, że nawet jeśli wytężymy wzrok, trudno tu dostrzec błysk geniuszu. Walijczyk po prostu świetnie znajdował wolne przestrzenie i w nie wbiegał, korzystając z gapiostwa rywali. Była w tym duża mądrość i bezczelność, ale czy brylantowa technika? No nie, przy czym złudzenie, że mógłby to zrobić każdy, to – no właśnie – tylko złudzenie. Bramka, nie ma co kryć, była dość istotna. Mówimy o dogrywce w półfinale Pucharu Anglii. Giggs miał trochę więcej sił, bo wszedł na boisko dopiero w 61. minucie za Jespera Blomqvista. Ostatecznie Czerwone Diabły zdobyły trofeum (po meczu z Newcastle) – zresztą tak jak mistrzostwo Anglii i Ligę Mistrzów.

 

FRANCESCO TOTTI Z INTEREM MEDIOLAN (26.10.2005)

Chwilę zastanawialiśmy się, jak sklasyfikować tę bramkę. O ile w większości przypadków na tej liście sam strzał nie jest już niczym szczególnym, zazwyczaj jedynie dopełnieniem formalności, o tyle w tym przypadku nie można tak powiedzieć. Totti połączył ze sobą utrzymanie się przy piłce przy asyście rywali i przebycie z nią sporego dystansu z idealnym lobem. Nie pchał się pole karne, gdzie mógłby dalej dryblować, bo kątem oka sprawdził ustawienie bramkarza i skwapliwie z niego skorzystał. Na granicy, ale uznajemy! Najwyżej pojawi się ta bramka też w innej odsłonie zestawienia. Nie ma problemu, gdyż oglądać możemy ją tyle, ile wlezie.

 

RONALDINHO Z REALEM MADRYT (19.11.2005)

No trzeba przyznać, że nieczęsto się zdarza, by Santiago Bernabeu owacją żegnało piłkarza Barcelony, jednak ten wieczór był tak magiczny, iż fani Królewskich wykazali się dużą klasą, dziękując w ten sposób Ronaldinho. Brazylijczyk dał show, strzelając dwa wspaniałe gole. Wyżej oceniliśmy tego pierwszego. W teorii sprawa wygląda dość prosto – dużo przestrzeni, więc nic tylko docisnąć i strzelić. No ale raz, że łatwo powiedzieć, a dwa, że i to można było wykonać w różnym stylu. As Barcelony wybrał sposób najlepszy z możliwych.

 

LEO MESSI Z REALEM MADRYT (27.04.2011)

Wirtuozerska. Zjawiskowa. Po prostu fantastyczna. Dokładnie taka była asysta Sergio Busquetsa przy tym golu, prawda? Mówimy o bramce na 2-0 w pierwszym meczu półfinałowym w Lidze Mistrzów (w rewanżu było 1-1), czyli dość ważnym i jeszcze raz (by nie było wątpliwości) – robotę ewidentnie odwalił Hiszpan, a Messi przyszedł na gotowe i spił śmietankę.

 

THIERRY HENRY Z REALEM MADRYT (21.02.2006)

228 goli dla Kanonierów wbił francuski napastnik, więc jest z czego wybierać najbardziej pamiętne trafienia, ale chyba trudno byłoby sklecić taką topkę bez rajdu w meczu z Realem Madryt. Potrzeba było właśnie błysku geniuszu, by angielska drużyna w końcu triumfowała na Santiago Bernabeu. To – jak się później okazało – była jedyna bramka w tym dwumeczu, więc dała ona przepustkę Arsenalowi do ćwierćfinału. Pamiętny rajd londyńczyków zakończył się dopiero w finale, na meczu z Barceloną – przyrównując do poniższej sytuacji, to trochę tak, jakby Casillas w ostatniej chwili powstrzymał strzał Henry’ego. No ale Hiszpan był tu bezradny.

 

HEUNG-MIN SON Z BURNLEY (7.12.2019)

Gol z obecnego sezonu, więc w zasadzie można powiedzieć, że to świeżynka. 12 sekund, 83 metry, łącznie ośmiu piłkarzy Burnley miało szanse powstrzymać Koreańczyka. Nie udało się żadnemu, włącznie z bramkarzem Nickiem Popem. Naturalnym wyborem wydawał się faul w okolicy linii środkowej, co oczywiście skończyłoby się żółtą kartką, ale gdy tak przyglądamy się powtórkom – nawet ten najbardziej chamski sposób na przerwanie świetnie zapowiadającej się kontry nie był łatwy do zastosowania.

 

RONALDO Z COMPOSTELĄ (12.10.1996)

Może wyjdziemy na ignorantów, wszak ekipa z Galicji spędziła w Primera Division cztery sezony, ale nie potrafimy wykluczyć, że to właśnie ten moment z jej udziałem był najbardziej pamiętny. Co prawda piłkarze Composteli robią tu za statystów, ale za to w jakim filmie! Wszyscy? No, prawie wszyscy, bo gość kopiący Ronaldo po kostkach i ciągnący go za koszulkę mocno pracował na miano czarnego charakteru. Ale nawet on nie dał rady zatrzymać rozpędzającego się „Il Fenomeno”. Swoją drogą to trafienie wzbudzało emocje nawet po dwudziestu latach. Wszystko za sprawą słów samego Ronaldo, że wspomina je świetnie, ale z jedną rzeczą ma problem – wolałby dać taki popis w koszulce Realu Madryt.

 

DANIEL SIMMES Z BAYEREM LEVERKUSEN (5.10.1984)

Miał nieco ponad 18 lat, to była jego debiutancka bramka w barwach Borussii Dortmund. Ten kapitalny rajd, do dzisiaj będący bundesligowym klasykiem, miał być zapowiedzią wielkiej kariery, ale Simmes ostatecznie jej nie zrobił. Nigdy nie zagrał w reprezentacji, a w lidze nastukał 18 goli w ponad 160 grach, co nie jest dobrym wynikiem jak na stricte ofensywnego gracza. Zresztą już jako 25-latek wyemigrował do Belgii, w której – z przerwami – mieszka do dziś. Bywa i tak, ale miejsca w historii nikt mu nie zabierze.

 

DALIAN ATKINSON Z WIMBLEDONEM (26.10.1991)

Jeszcze lepsza wersja rozwiązania, które widzieliście już przy okazji tego, co Francesco Totti zrobił z Interem. W przypadku Atkinsona i rajd był bardziej wyczerpujący, i wykonanie samego strzału chyba trochę bardziej wymagające. Atkinson nigdy wielkim graczem nie był, ale strzelać potrafił zarówno w Anglii, jak i w Hiszpanii (dla Realu Sociedad) oraz w Turcji (dla Fenerbahce). Niestety zmarł tragicznie – w wieku 48 lat na skutek użycia paralizatora przez policjanta w trakcie interwencji.

GEORGE WEAH Z HELLASEM VERONA (8.09.1996)

Idealna egzemplifikacja przestrogi, która pada z ust trenerów, a którą można sprowadzić do słów – stały fragment gry to wielka szansa na gola, ale też szansa na kontrę dla przeciwnika. Rzut rożny przeciągnięty bardziej niż swego czasu u Jacka Krzynówka w reprezentacji. Przyczajony za plecami wszystkich Liberyjczyk przyjął piłkę we własnym polu karnym i ruszył tak, jakby jutra miało nie być. Już po przekroczeniu linii środkowej pomogła mieszanka szczęścia ze sprytem i całość wygląda wyjątkowo okazale. Może i z dzisiejszej perspektywy Weah wypada blado na tle innych zdobywców Złotej Piłki, no ale chłop miał to coś. To była pierwsza kolejka nowego sezonu Serie A, a konkurs na najpiękniejszą bramkę już został rozstrzygnięty.

 

GRAFITE z BAYERNEM MONACHIUM (4.04.2009)

Chyba najbardziej pamiętny moment genialnego sezonu w wykonaniu VfL Wolfsburg, zakończonego mistrzostwem Niemiec. Duet Grafite-Dżeko demolował wtedy Bundesligę – pierwszy strzelił 28 goli i zgarnął koronę króla strzelców, drugi skończył zaraz za jego plecami z 26 trafieniami. Do tego spotkania Wilki przystępowały jeszcze jako trzecia ekipa w tabeli, ale demolka na ówczesnym mistrzu była wstępem do znakomitego finiszu rozgrywek. Z samym golem kojarzą nam się słowa Jorge Valdano o Juanie Romanie Riquelme. „To wyjątkowy typ, który drogi z punktu A do punktu B nie pokona autostradą, jak każdy normalny człowiek. Ruszy raczej krętą górską ścieżką z pięknymi widokami”. Czy nie taki był właśnie ten gol Grafite? Można było to zrobić dużo prościej, ale frajda byłaby też dużo mniejsza.

 

LEO MESSI Z ATHLETIKIEM BILBAO (30.05.2015)

Drugie trafienie Argentyńczyka, ale – uprzedzając – niekoniecznie ostatnie. Końcówka sezonu, do rozegrania zostały Barcelonie dwa mecze – finał Pucharu Króla i finał Ligi Mistrzów. W drugim, choć Barca wygrała z Juve, Messi nie wpisał się na listę strzelców, ale w pierwszym rozpoczął zabawę z przytupem. Duma Katalonii ostatecznie powiozła Basków 3-1, ale nie dziwimy się, że rywale nie potrafili się podnieść po takim ciosie – okazało się, że połowa drużyny to za mało, by zatrzymać tego gościa.

 

ZLATAN IBRAHIMOVIĆ Z BREDĄ (22.08.2004)

Umówmy się – w tej akcji niewiele wskazywało na to, że zaraz wydarzy coś historycznego. Zaczęło się od złego przyjęcia piłki przez Szweda. Konsekwencją była przebitka, którą Zlatanowi udało się wygrać i… się zaczęło. Gdybyśmy mieli opisać osobowość Szweda jedną akcją, to właśnie tą, gdy dopiero ruszał na podbój wielkiej piłki. Komentator już był w ekstazie, a on jeszcze jednym zwodem ośmieszył i obrońcę, i bramkarza. Czysta nonszalancja. Gol padł w wysoko wygranym meczu ligowym (6-2), ale dodatkowy smaczek jest taki, że była to ostatnia bramka „Ibry” dla Ajaksu. Tydzień później zaliczył pusty przelot z Utrechtem, a następnie odszedł do Juve za 16 milionów. Jak się żegnać, to właśnie tak.

 

LEO MESSI Z GETAFE (18.04.2007)

Jeszcze z „19” na plecach. Jeszcze bez choćby jednej Złotej Piłki na koncie. No ale ten gol był już chyba ostatecznym dowodem, że mamy do czynienia z potencjalnym geniuszem. Jeśli wcześniej porównywano go z Maradoną, to w ciągu godziny po tym meczu zrobiono to pewnie więcej razy niż wcześniej łącznie. To był pierwszy mecz półfinałowy w Pucharze Hiszpanii. Wszyscy mówili o genialnym rajdzie Messiego, więc sam wynik, wygrana 5-2, przeszedł bokiem. Ale na marginesie też zapisała się ciekawa historia – w rewanżu Getafe odrobiło straty (wygrało 4-0) i awansowało (w finale lepsza była Sevilla).

DIEGO MARADONA Z ANGLIĄ (22.06.1986)

Bramka, o której powiedziano przez lata już niemal wszystko. Jeden z najsłynniejszych goli w historii mundiali, który padł nieco ponad trzy minuty po… drugim z najbardziej pamiętnych trafień. Jednak o ile Maradona wynik meczu z Anglią otworzył w sposób tak naprawdę haniebny, posiłkując się oszustwem, co dopiero później otoczono pewnym mitem, o tyle podwyższenie rezultatu było już magią w najczystszej postaci. I to w meczu z wielkimi podtekstami. I to w ćwierćfinale mistrzostw, które Argentyna ostatecznie wygrała.

 

Opublikowane 10.04.2020 20:02 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ssks
Ssks

Brakuje lewego w meczu BvB z Realem

Adrian
Adrian

Hazard nie był gotowy żeby grać w Realu, ani fizycznie ani mentalnie. Bułka mówił że to rodzinny gościu ale leniwy i lubił pizzę 🙂

Blazej
Blazej

Brakuje bramki Baggio z 90 roku w meczu z Czechosłowacją

17wojownik.
17wojownik.

Sonda by się przydała.

Marian
Marian

A gdzie bramka Micańskiego z meczu Zagłębie – Polonia Warszawa, ze słynnym Trałkowaniem?

Skandaloza
Skandaloza

tak sobie czasem mysle ze gdyby nie ta brama Maradony strzelona ręką
nie byłoby tej drugiej strzelonej po rajdzie
Diego miał chyba wyrzuty sumienia i stwierdził ze druga strzeli uczciwie 🙂
Slalom który wykonał wsrod wkurwionych Angoli to naprawde mega sztuka:-)
I w sumie tym golem zmazał plame tego pierwszego
Homeostaza jak nic:-)

Robert
Robert

Brakuje Pato z Barceloną

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020