post Avatar

Opublikowane 26.08.2018 18:54 przez

Jan Ciosek

Po zakończonej karierze sportowej byli już pięściarze często próbują sił w biznesie. Jak sobie radzą? Cóż, najkrócej mówiąc – tak, jak w ringu. Czasem w myśl zasady „wchodzę i go biję”, kiedy indziej zaczynają z wielkimi oczekiwaniami, a potem przyjmują lewy prosty, prawy sierpowy, wreszcie „ciosek na wątrobę”, po czym kończą na deskach. Postanowiliśmy się przyjrzeć, którym byłym bokserom powiodło się w biznesie, a którzy zaliczyli spektakularną porażkę.

Boks to oczywiście sport indywidualny. Bez względu na to, jak wiele osób jest w teamie, koniec końców to sam zawodnik przyjmuje i zadaje ciosy, ląduje na deskach, albo zgarnia mistrzowski tytuł. To zmusza do podejmowania błyskawicznych, często bardzo ryzykownych decyzji, które mają kolosalny wpływ na przebieg walki. Trudno nie zauważyć, że podobnych cech potrzebują także liderzy biznesu. Do tego trzeba dodać prosty fakt, że w boksie zarabia się (czasem) naprawdę bardzo dobre pieniądze. Oczywiście, nie mówimy o dziesiątkach, czy setkach milionów dolarów, które były/są w zasięgu takich pięściarzy jak Mike Tyson, Lennox Lewis, Floyd Mayweather Jr, Manny Pacquiao, czy Anthony Joshua. Ale nawet bokserzy z polskiego podwórka potrafili podnieść z ringu konkretne kwoty, które pozwoliły im myśleć o rozpoczęciu takiego, czy innego biznesu. Jedni wspominają tę decyzję z uśmiechem, inni – z przekleństwem pod nosem.

Albert Sosnowski

„Dragon” oficjalnie kariery nie skończył, ale w ringu raczej już go nie zobaczymy. W niedawnym wywiadzie przyznawał, że dziś skupia się na uczeniu boksu młodych. I dobrze, bo były mistrz Europy wagi ciężkiej w ostatnich walkach był już tylko mięsem armatnim dla rywali. A przecież nie zawsze tak było. Albert Sosnowski wybitnym pięściarzem nigdy nie był, ale boksować potrafił. Dzięki sprawnemu promotorowi (Krzysztof Zbarski) doszusował do walki o mistrzostwo Europy, którą bezdyskusyjnie wygrał. To z kolei pozwoliło mu się ustawić w kolejce do pojedynku z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świat.

Jasne, „Dragon” większych szans z ukraińskim czempionem nie miał. Ale do walki wyszedł dobrze przygotowany, zmotywowany i co najważniejsze – bez pełnych spodni, jak wielu przed nim i po nim. Walczył bardzo dobrze, postawił Kliczce trudne warunki i przegrał dopiero w 10. rundzie. Dopiero, bo większość obserwatorów spodziewała się, że szerzej nieznany Polak padnie po pierwszym ciosie.

Ten pojedynek przyniósł Sosnowskiemu dużą rozpoznawalność oraz duże pieniądze. Oficjalnych kwot nie podano, ale mówiło się nawet o milionie złotych. Oczywiście, część tego tortu skasował promotor, część trenerzy. Ale i tak „Dragon” zgarnął największą wypłatę w karierze. Błyskawicznie kupił wypasione BMW, o którym zawsze marzył. Resztę za namową brata postanowił zainwestować w nieruchomość w Tajlandii. Niestety, inwestycja okazała się totalną klapą i bokser stracił większość najwyższego honorarium. Po kilku latach z pieniędzy za walkę z Kliczką nic nie zostało, Sosnowski musiał sprzedać BMW i przesiąść się do czegoś dużo mniejszego i starszego. Pieniądze na życie zapewniało mu komentowanie walk w telewizji i coraz rzadsze walki. Dziś utrzymuje się głównie z prowadzenia treningów.

Przemysław Saleta

Inny były mistrz Europy wagi ciężkiej także w swoim czasie zarabiał bardzo dobre pieniądze. W przeciwieństwie do „Dragona”, Saleta zawsze był celebrytą. Występował w programach telewizyjnych, pokazywał się z kolejnymi pięknymi żonami i dziewczynami w kolorowej prasie, błyszczał.

Znana i popularna twarz to znakomita przepustka do świata biznesu. Saleta doskonale o tym wiedział i kilkakrotnie próbował swoich sił na tym polu. Niestety, jak szumne i ambitne były zapowiedzi, tak najczęściej kończyło się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością i wizytą na deskach. Tak było chociażby z otwieranym z pompą „Saleta Fight Club”. W ten biznes mistrz Europy wpompował ogromne pieniądze.

Biznes nie wyszedł, bo byłem jedynym właścicielem, a przede wszystkim jedynym inwestorem, który trochę przeinwestował. Poza tym, ten biznes potrzebował czasu. Długi już prawie spłaciłem, byłem w plecy z półtora miliona. Nie brałem kredytów, leasingów, nic w tym stylu – opowiadał w wywiadzie dla „Playboya”. – Chcę do tego wrócić, ale już z innym założeniem. Chciałbym tworzyć małe kluby z nastawieniem na treningi indywidualne. Koszty takiej inwestycji będą nieporównywalnie mniejsze. Saleta Fight Club był skokiem na głęboką wodę.

CHAMPIONS SPORTS BAR& RESTAURANT WARSZAWA 13.08.2015 POLSAT BOXING NIGHT ADAMEK VS SALETA PHOTO: JERZY STALEGA / NEWSPIX.PL N/Z PRZEMYSLAW SALETA --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

I rzeczywiście, Saleta wrócił do pomysłu, choć mocno go zmodyfikował. Znalazł partnerów biznesowych i ruszył z „Saleta Life Camp”, czyli obozami treningowymi w Tajlandii. Bokser mieszka tam na stałe i regularnie przyjmuje grupy ludzi, marzących o zupełnie innych wakacjach. Dwa tygodnie takiego obozu, z treningami, wyżywieniem, zakwaterowaniem, masażami i innymi atrakcjami kosztują 2,450 euro (plus bilet lotniczy).

Dariusz Michalczewski

Kolejny przykład boksera, który zarówno w ringu, jak i poza nim przeżywał wzloty i upadki. Między linami najpierw bardzo długo było kolorowo. Michalczewski jeszcze jako amator czmychnął z komunistycznej Polski do Niemiec. Tam zaczepił się w Hamburgu, zdobył dla Niemiec złoto mistrzostw Europy i poszło już z górki. Jego kariera zawodowa rozwijała się znakomicie, wygrywał kolejne walki, wreszcie sięgnął po pas mistrza świata wagi półciężkiej. Chwilę później dołożył także tytuł w junior ciężkiej. Dalej nie poszedł. Przez długie lata bronił pasa WBO w półciężkiej, demolując w Niemczech kolejnych rywali. Jego promotorzy nigdy nie zdecydowali się na walkę z Royem Jonesem Juniorem, który w tym samym czasie robił to samo w USA.

Pod koniec kariery „Tygrys” wrócił do polskiego paszportu. Dość szybko przyszła pierwsza porażka po 48 zwycięstwach, potem druga i koniec kariery.

Michalczewski zarabiał świetnie, jak na polskie warunki, przez lata był liderem „Złotej Setki”, czyli listy najlepiej zarabiających sportowców Polski, przygotowywanej przez „Super Express”. Część pieniędzy stracił po dwóch rozwodach, ale wciąż na jego koncie wiatr nie hulał. I to mimo tego, że nie wszystkie decyzje biznesowe boksera były udane.

Nie wyszła mu na przykład inwestycja w gastronomię. „Tygrys” próbował rozkręcić sieć lokali „Tiger Pub”. Mimo bardzo wysokich inwestycji – nie zagrało i knajpy, jedna po drugiej, musiały się zwijać. Znacznie więcej było jednak dobrych zagrań. Michalczewski włożył na przykład pieniądze w budowę centrum handlowego „Manhattan” w Gdańsku. Jak wspominał, stanęło dokładnie w tym samym miejscu, w którym jako dzieciak zarabiał pierwsze pieniądze, myjąc szyby samochodów na skrzyżowaniu.

Jednak najbardziej znany biznes „Tygrysa” to oczywiście napój energetyczny „Tiger”, czyli pierwsza poważna polska konkurencja dla „Red Bulla”. Prawdę mówiąc, początkowo to nawet nie miał być biznes. Producent zgłosił się do boksera z propozycją współpracy, ten się zgodził, a zyski (nie zakładano takiego sukcesu) miały iść na fundację boksera „Równe Szanse”, pomagającą dzieciakom z trudnych rodzin.

Po latach biznes bardzo się rozrósł i drogi wspólników się rozeszły. Spotkali się ponownie w sądzie, gdzie Michalczewski dochodził swoich praw. Ostatecznie kolejne sądy orzekały na jego korzyść (Food Care nie miało prawa korzystać z nazwy „Tiger” po zakończeniu współpracy), bokser wciąż walczy jednak o wielomilionowe odszkodowanie.

Andrzej Wawrzyk

W przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej trójki, Wawrzyk żadnego poważnego pasa nie zdobył. Walczył jednak o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Aleksandrem Powietkinem. Na papierze nie miał większych szans, w ringu było jeszcze gorzej. Rosyjski czempion zdemolował Andrzeja, w kilka minut wybijając mu z głowy (dosłownie) marzenia o tytule mistrza świata. Sędzia zlitował się nad Polakiem, przerywając tę egzekucję już w trzeciej rundzie.

Wawrzyk wrócił na ring, wygrał jeszcze sześć walk, w tym na koniec ze wspomnianym Albertem Sosnowskim (w 5. rundzie). Potem, w wieku niespełna 30 lat zdecydował, że to by było na tyle. Wcześniej przeżył bardzo poważny wypadek samochodowy oraz wpadkę dopingową. Do winy się nie przyznał, przekonywał, że niedozwolone środki znalazły się w jego organizmie po spożyciu niesprawdzonych suplementów z USA. Próbował walczyć i udowadniać swoją rację przed sądem, w końcu jednak rzucił ręcznik i zajął się biznesem.

Co zabawne w kontekście wpadki dopingowej, Wawrzyk zajął się produkcją… suplementów diety. Wspólnie z doktorem Tomaszem Koselą stworzył firmę, która wprowadziła na rynek produkty w nowatorskiej technologii „lipsomowania składników aktywnych”. W największym uproszczeniu chodzi o to, że wchłanialność tych produktów jest na poziomie blisko stu procent, a nie 30-40 procent, jak w standardowych suplementach.

Polacy zażywają wyjątkowo dużo różnego rodzaju suplementów diety. Wawrzyk doskonale wyczuł rynek i trzeba przyznać, że odniósł sukces. Do tego stopnia, że w zasadzie nie myśli o powrocie na ring. Z prostej przyczyny – nie ma czasu, a biznes przynosi mu bardzo dobre pieniądze. Regularnie jeździ po Europie, dogadując i podpisując umowy. Zdecydowanie, przykład wejścia z biznes z hasłem „wchodzę i go biję” na ustach.

Rafał Jackiewicz

Bez dwóch zdań, zdecydowanie największy ananas w polskim boksie – gość, który spełniał wszystkie warunki, żeby trafić na lata za kraty, albo wylądować sześć stóp pod ziemią. Raz nawet był o krok, kiedy pod dyskoteką dostał nożem w serce. Uratował go niebywały zbieg okoliczności i fura szczęścia. Do dziś obchodzi urodziny dwa razy w roku – raz klasycznie, a drugi – w rocznicę przygody z nożem.

Po latach życia na wariackich papierach znalazł kobietę, dla której rzucił wszystko. Ożenił się, uspokoił (na tyle, na ile to możliwe w przypadku takiego oryginała), ustatkował. Zdobył mistrzostwo Europy i doszedł do walki o mistrzostwo świata (przegrał na punkty). Dalej boksuje, choć już kilka razy zapowiadał pożegnanie z ringiem, jednocześnie prowadzi różne biznesy.

Najpierw z żoną otworzył przedszkole. Potem zaczął prowadzić treningi bokserskie. Chętnych ma tak wielu, że w zasadzie jest to praca na pełen etat. Jak zapewnia: „finansowo jest bajka”. W międzyczasie otworzył drugie przedszkole, a potem ruszył z projektem „White Collar Boxing”, w którym organizuje treningi, a potem gale dla „białych kołnierzyków”. To nie koniec. Jackiewicz kocha samochody, zmienia je nawet kilka razy w roku, już dawno miał na koncie więcej aut niż przeżytych lat. Ostatnio za pośrednictwem mediów społecznościowych zaoferował nową usługę: Jackiewicz Drive, czyli „balety z Mistrzuniem”. Jednym słowem: robisz imprezę, wieczór kawalerski, czy cokolwiek innego i potrzebujesz kierowcy, który odwiezie cię do domu? Nic prostszego, dzwoń do Jackiewicza, przyjedzie, zawiezie, zabawi rozmową. Tanio nie jest, ale chętnych nie brakuje.

Grzegorz Proksa

Kolejny mistrz Europy na naszej liście. Grzegorz Proksa nigdy nie był typowym bokserem, zawsze myślał nieszablonowo, zaskakiwał chłodnym podejściem do wielu spraw i otwartą głową. Kariery oficjalnie nie zakończył, ale do ringu się już nie wybiera. Ostatnio był gościem w programie „Ciosek na wątrobę” w Weszło FM, gdzie opowiadał o tym, czym się ostatnio zajmuje (całą rozmowę znajdziecie w naszym archiwum).

proksa

A ma co robić. Od dwóch kadencji jest członkiem rady nadzorczej Banku Spółdzielczego w Węgierskiej Górce, gdzie od 20 lat mieszka (z żoną i czwórką dzieci). To jednak tylko dodatek do głównej pracy. „Super G” stworzył od zera firmę budowlaną. Zaczynał od mniejszych inwestycji, dziś jego ludzie budują szpitale i tego typu wielkie budynki. Grubo? Zdecydowanie. Firma rozrosła się do tego stopnia, że bokser zatrudnia około 50 osób. Jak tłumaczy, doświadczenia z ringu i kariery bokserskiej bardzo mu się przydają w prowadzeniu biznesu.

Podsumowanie

Do listy można by dopisywać jeszcze kolejne nazwiska. Jak na przykład Andrzeja Gołoty. Bokser, który w swoim czasie był „Ostatnią Nadzieją Białych” i wsławił się laniem biednego Riddicka Bowe najpierw po głowie, a potem po jajach, zarobił w karierze furę dolarów. Być może poszedłby w ślady wspomnianego Bowe, który dziś żyje z zasiłku, albo innego byłego rywala – Mike’a Tysona, który przepuścił setki milionów dolarów i dziś żyje od kontraktu do kontraktu (za zdecydowanie mniejsze pieniądze niż kiedyś), gdyby nie miał obok siebie mądrej żony. Mariola, która prowadzi w Chicago kancelarię prawną, zadbała o to, żeby bardzo dobre wypłaty za najważniejsze walki zostały mądrze zainwestowane (głównie w nieruchomości). Dzięki temu Gołota dziś może grać w tenisa, chodzić na mecze, czy zajmować się ogrodem, zamiast martwić o przyszłość. Niestety, mało który były bokser może to samo powiedzieć…

W ringu czasem jedno uderzenie decyduje o wszystkim. Jak mówił Jerzy Kulej, nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni. Jednym słowem: przyjmiesz bombę na szczękę, albo na wątrobę i jest po zawodach. W biznesie jest trochę łatwiej, bo nawet po nokaucie można się podnieść i zacząć wszystko od nowa.

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 26.08.2018 18:54 przez

Jan Ciosek

Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kolejosz
Kolejosz (@kolejosz)
2 lat temu

Too much legends in one picture. Z wyjątkiem tego pana po lewej. Nie znam.
Turbo, wracaj do naszej Ekstraklasy! Pokaż hejterom, na co Cię stać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu
Reply to  Kolejosz

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu

Treść usunięta

Gruby3
Gruby3 (@gruby3)
2 lat temu

Ale mnie irytuje od lat za kazdym razem jak to widze powielanie tego debilnego cytatu:
Jak mówił Jerzy Kulej, nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni

Taki np. Oliver McCall, stary chlop, walczyl z kazdym, przyjmowal wszystko w kazdej ilosci i przez lata walk z cala czolowka nawet raz nie lezal na deskach. No ale przeciez on nie byl odporny, cale zycie go zle trafiali… eh

TommyBL
TommyBL (@tommybl)
2 lat temu
Reply to  Gruby3

to tak samo jak nie ma dobrze obronionych karnych, sa tylko zle strzelone 😉 who cares.

TommyBL
TommyBL (@tommybl)
2 lat temu

ten artykul juz kiedys tu byl.

Weszło
25.02.2021

Ogromne męki Milanu, Slavia wykopała Leicester, fart Olympiakosu

Kiedy wicelider Serie A do awansu w dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad potrzebował rzutu karnego i fury szczęścia, to mamy prawo mówić o kompromitacji. Co więcej, Rossoneri w obydwu spotkaniach przez długi czas grali w przewadze jednego zawodnika. I co? I mimo to nie potrafili Serbom zagrozić. W rewanżu na San Siro o wynik drżeli dosłownie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sousa ma kolejny problem. Grosicki już na pewno nigdzie się nie ruszy

– Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa, ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaje – napisał dziś Kamil Grosicki na Twitterze. Wszystkie furtki są zamknięte. Czy pomocnikowi przejdzie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zieliński kręci sezon życia, grad bramek w Anglii i Szkocji, norweska niespodzianka

Który to już raz w tym sezonie mówimy, że Piotr Zieliński staje na wysokości zadania? No, przynajmniej kilka razy w ostatnich miesiącach tak się zdarzyło. Jasne, dla samego Napoli ten wieczór nie był zbyt szczęśliwy, ale polski pomocnik może być ze swojej postawy zadowolony. To samo może czuć kilka ekip, które zdobyły już awans do […]
25.02.2021
Weszło FM
25.02.2021

Piątek w Weszło.FM! Co na naszej antenie?

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a skończymy „Hyde Parkiem”. W ciągu dnia dużo piłki, żużla i innych sportów! Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Adam Kotleszka i Michał Łopaciński. Nie zabraknie humoru, horoskopów i zapowiedzi meczów Ekstraklasy. 10-11:30: „Dwóch Zgryźliwych Tetryków” Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz jak co tydzień w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

QUIZ: 3 NA 1! CZY ROKI OGOLI KOWALA, OLKIEGO I BIAŁKA, KTÓRZY ZAGRAJĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE?

Dzisiaj wyjątkowy Quiz. Quiz, którego nie powinien wygrać Roki, bo będzie się mierzył z trzema przeciwnikami: Kowalem, Olkim i Białkiem. Ale czy nie wygra? To już naprawdę trudno przewidzieć. A może łatwo… Zapraszamy od 19:30! 
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Odpalamy szklaną kulę. Wróżby przed powrotem pierwszej ligi

Pierwsza liga wróciła zaległymi meczami w ostatni weekend, choć jeszcze nie wszystko zostało nadrobione. Niektórzy z pierwszoligowców już ponad dwa tygodnie temu mieli okazję, by zaprezentować się w Pucharze Polski. Inaugurujący rozgrywki mecz miał zostać rozegrany z Niepołomicach, choć jego gospodarzem jest Resovia, a ostatecznie piłkarze zagrają w Rzeszowie na sztucznej murawie. Czy wszyscy nadążają? […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pozwólcie, że wrócę do historii. Bo co to by był za cykl felietonów coczwartkowych, gdybym nie rzucił wam czasem w twarz jakimiś zakurzonymi archiwaliami. W czasach, gdy piłka nożna to był jeden mecz Ligi Mistrzów na czternastocalowym Sanyo, strona 201 w Telegazecie i, jak się udało wyżebrać u rodziców, jakaś „Piłka Nożna”, istniał piłkarz imieniem […]
25.02.2021
Anglia
25.02.2021

Poznajcie Brentford. Ekipę, która w końcu jest gotowa na Premier League

Na dobrą sprawę poważnie spróbowali dwa razy. Rok temu, gdy zajęli miejsce numer trzy i w sezonie 2014/15, gdy udało się finiszować na pozycji piątej. Poza tym średnio – a to byli jedenaści, a to dziewiąci. A jednak przez cały ten czas, który minął od awansu Brentford do Championship, kiełkuje myśl, że to projekt obliczony […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zoran Arsenić w Rakowie – ruch mało szałowy, ale zrozumiały

Zoran Arsenić w Rakowie Częstochowa to jeden z ciekawszych ruchów kadrowych klubów Ekstraklasy w ostatnim dniu zimowego okienka. Czy to w takim razie pokazuje, jak nudny był na naszym podwórku finisz transferowy? Trochę tak. I choć powrót Arsenicia do polskiej ligi nawet minimalnie nie zwiększył u nas poziomu ekscytacji, to z perspektywy drużyny Marka Papszuna […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Powrót Napoli, Arsenal za burtą? Szukamy niespodzianek i okazji w Lidze Europy

Liga Europy powoli staje się coraz bardziej konkretna. Dziś poznamy zespoły, które przejdą do kolejnej rundy, więc stawka rośnie, bo to nie tylko prestiż, ale i spore pieniądze. Najciekawsze spotkania? Wybraliśmy dla was cztery mecze, na które warto zwrócić uwagę. A przede wszystkim – w których możemy znaleźć szansę na ogranie bukmacherów. Sprawdźcie nasze typy […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sędziowie wcale nie są karani za podejście do monitora

„Przegląd Sportowy” na dzisiejszej okładce bije w oczy tytułem o absurdzie VAR-u. Tekst z „PS” kreuje obraz rzeczywistości, w której sędziowie mogą się bać podejścia do monitora, bo to obniży ich notę w arkuszu obserwatora. I jeśli faktycznie by tak było, to mielibyśmy problem i nazywanie tego „absurdem VAR” byłby uzasadnione. Problem w tym, że […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Stan kadry na miesiąc przed debiutem Paulo Sousy? No tak średnio, byśmy powiedzieli

Za miesiąc dojdzie do pierwszego meczu reprezentacji Polski z Paulo Sousą jako selekcjonerem. Portugalczyk na wejściu starał się zarażać optymizmem i pozytywnym myśleniem, ale ostatnio otrzymywał kilka sygnałów mogących jego zapał nieco ostudzić, przynajmniej w zaciszu gabinetu, gdy nikt nie widzi. Czy faktycznie są podstawy, by uważać, że nowy selekcjoner już na starcie ma w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Co się działo w polskim deadline day? Podsumowanie

Okno transferowe w Polsce zostało zamknięte. Nie będziemy was czarować – nie siedzieliśmy wczoraj wbici w fotel, odświeżając napływające newsy. Daleko nam do emocji, jakie ostatni dzień okienka wywołuje chociażby w Anglii. Co nie oznacza, że nie doszło do żadnych ciekawych ruchów. Poniżej podsumowujemy w szybkiej pigułce wszystko, co wydarzyło się wczoraj. Uros Radaković -> […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

PRASA. Sędziowie są karani za poprawianie decyzji przez VAR. „To absurd”

– Oglądając mecze ekstraklasy, czasami można mieć wrażenie, że sędziowie główni niezbyt ochoczo biegają przed monitory VAR, aby sprawdzić, czy ich boiskowa decyzja była słuszna. W przeszłości zdarzało się tak nawet przy kontrowersyjnych sytuacjach, przy których interwencja technologii wydawała się oczywistością. Porozmawialiśmy z kilkoma arbitrami, obserwatorami i zapytaliśmy – dlaczego tak się dzieje? Okazuje się, […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

W Sparcie Praga zawalał, gdzie indziej się sprawdzał. Uros Radaković w Wiśle Kraków

Wisła Kraków w ostatnim dniu zimowego okna transferowego pozyskała nowego stopera. Tym samym dołączyła do mniejszościowego grona klubów Ekstraklasy, które wykonały jeszcze jakieś przychodzące ruchy kadrowe. Do końca sezonu ze Sparty Praga wypożyczony został Serb Uros Radaković.  „Biała Gwiazda” idzie zatem czeskim śladem we wzmacnianiu tej pozycji. Wyciągnięcie Michala Frydrycha ze Slavii Praga okazało się […]
25.02.2021
Hiszpania
25.02.2021

Upokorzenie Seamana, moment chwały Nayima. Jak Real Saragossa podbijał Europę

Real Saragossa po 26 kolejkach hiszpańskiej LaLiga2 zajmuje siedemnaste miejsce w tabeli. Wszystko wskazuje zatem na to, że Los Maños – zamiast myśleć o powrocie do elity – będą się musieli porządnie postarać, by nie zlecieć na trzeci poziom ligowy. Ostatni raz w najwyższej klasie rozgrywkowej Real grał w sezonie 2012/13. Ostatni raz miejsce w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Napoli, Milan, może Arsenal… Kto wyleci dziś z Ligi Europy?

Znamy pierwszego uczestnika 1/8 finału Ligi Europy. Tottenham Hotspur rozbił w dwumeczu austriacki Wolfsberger AC aż 8:1 i już jest pewny udziału w kolejnej fazie rozgrywek. Jednak wiele dużych firm rywalizujących w tym sezonie o europejski puchar pocieszenia takiego luksusu jak „Koguty” na razie nie ma. Rewanżowe starcia z ich udziałem wcale nie zapowiadają się […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Czwartek w WeszłoFM: Echa Ligi Mistrzów, zajawka derbów Poznania, a wieczorem Liga Europy

W czwartek na naszej antenie dominować będzie piłka! Dzień rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a zakończymy Hyde Parkiem! Co jeszcze przygotowaliśmy w programie? Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Wojciech Piela i Monika Wądołowska. Nie zabraknie ciekawych anegdot, zapowiedzi Ligi Europy i wyjątkowych gości, którzy opowiedzą nam o dyscyplinie sportu zwanej… […]
25.02.2021