Reklama

Panowie, nie chcemy cudu. Zagrajcie po prostu tak, jak potraficie!

Michał Kołkowski

Autor:Michał Kołkowski

24 czerwca 2018, 14:33 • 5 min czytania 11 komentarzy

W starciu z Senegalem doszło do zdumiewającej sytuacji – dziewięciu zawodników zagrało poniżej poziomu, do którego nas przyzwyczaili. Zaszkodziło im rosyjskie powietrze, zawróciły w głowach cycki Rosjanek wylegujących się koło basenu, myśli krążyły już wokół stoisk z magnesami na lodówkę? Ciężko zgadnąć, niemniej, coś zawiodło. A przecież „to nie są leszcze, Stefan”, tylko zawodnicy co najmniej solidnej, europejskiej klasy. I wielokrotnie już to udowadniali, również w minionym sezonie. Pora znowu zagrać na miarę talentu i umiejętności, panowie.

Panowie, nie chcemy cudu. Zagrajcie po prostu tak, jak potraficie!

WOJCIECH SZCZĘSNY

Następcą Gigiego Buffona nie zostaje się przez przypadek. Szczęsny w lidze podzielił się minutami z kultowym bramkarzem Juve i zastępował go godnie, większość swoich występów kończąc z czystym kontem. Wspomnieć można choćby starcie z grudnia, przeciwko Romie. Pewność siebie, znakomita gra nogami, kapitalnie interwencje, między innymi wybronione sam na sam. Klasa sama w sobie. To był właśnie typowy Szczęsny w Serie A, zresztą zarówno w barwach Juve, jak i wcześniej, gdy strzegł bramki Romy.

Pora opanować gorącą głowę i zaprezentować swoje prawdziwe umiejętności na mundialu.

Reklama

MACIEJ RYBUS

Do Rybusa moglibyśmy po prostu zaapelować, żeby zachował poziom z pierwszego spotkania, ale dorzućmy jeszcze do tego życzenie takiej bramki, jaką ustrzelił przeciwko Atletico w Lidze Europy. Maciek nie miał może w zeszłym sezonie liczb, ale uderzyć wciąż potrafi. Odrobina ryzyka i fantazji mu dzisiaj nie zaszkodzi.

MICHAŁ PAZDAN

Pazdan zaprezentował w starciu z Senegalem grę co najmniej solidną, lecz i on miewał w tym sezonie jeszcze lepsze momenty, jak choćby w grupie mistrzowskiej minionego sezonu ekstraklasy, gdy znowu można go było bez skrępowania określać mianem najlepszego obrońcy w lidze. Oby dzisiaj potwierdził znakomitą dyspozycję z ostatnich miesięcy. Jesteśmy o niego spokojni – to akurat taki facet, który potrafi narobić żałosnych klopsów gdzieś w niecieczańskim polu kukurydzy, ale gdy przychodzą kluczowe rozstrzygnięcia, spina się i gra na sto procent możliwości.

Na powrót euro-głupawki wokół jego łysej glacy też byśmy się wcale nie obrazili.

Reklama

JAN BEDNAREK

Za wiele tych meczów w karierze Janek jeszcze nie zagrał, przynajmniej jeżeli chodzi o spotkania na naprawdę najwyższym poziomie. Jego debiut w pierwszym zespole Southampton przypadł na mecz z Chelsea i nie był to może specjalnie udany dla Bednarka mecz jeżeli chodzi o grę w destrukcji, ale nie co dzień strzela się gola przeciwko The Blues. Ten mundial stałymi fragmentami stoi, więc skuteczna gra Bednarka w szesnastce rywali na pewno się dzisiaj przyda. Choć, przede wszystkim, oczekujemy pełnej koncentracji i doskonałej gry w powietrzu. Przecież piłkarzem miesiąca w Southampton nie zostaje się zupełnie przez przypadek.

ŁUKASZ PISZCZEK

To nie był udany sezon Łukasza w Bundeslidze – według Kickera, ani razu nie zasłużył na notę lepszą niż 2.5. Fatalny występ z Senegalem tylko potwierdził kłopoty obrońcy Borussii Dortmund. Lekiem na problemy Łukasza ma być przesunięcie go do środka defensywy i ustawienie jako jednego z trójki stoperów. Jego występ wciąż wisi na włosku, ale w kogo mamy wierzyć, jak nie w Piszczka, który już tyle razy tej kadrze pomagał? Jego umiejętności w wyprowadzaniu piłki powinny się okazać nieocenione. No i wciąż pamiętamy ten lobik przeciwko Czarnogórze sprzed kilkunastu miesięcy!

BARTOSZ BERESZYŃSKI

W przeciwieństwie do Piszczka, Bartek ma za sobą znakomity sezon w klubie, gdzie wyrósł niemalże na gwiazdę Sampdorii. Oby zdominował prawą flankę i grał dzisiaj takie piłki do Kownackiego, jak w wygranym 4:1 starciu z Cagliari. (1:44)

JACEK GÓRALSKI

Nie ulega wątpliwości, że transfer do Bułgarii służy Jackowi, bo w zasadzie był już faworytem do wyjścia w pierwszym składzie na mecz z Senegalem. Wówczas Nawałka zrezygnował z jego usług, lecz zanosi się na to, że drugi raz tego błędu nie popełni. Liczymy na występ tej klasy, co wtedy, gdy Góralski zupełnie odciął od gry Vadisa w starciu Jagiellonii z Legią. James Rodriguez to troszkę inna para kaloszy niż Odjidja-Ofoe, ale Jacek na pewno nie wymięknie. Oby nokautował rywali niczym inny „Góral”, Tomasz Adamek.

GRZEGORZ KRYCHOWIAK

Krychowiak niemalże stracił sezon w Anglii, ale przecież wejście do West Bromwich Albion miał całkiem niezłe, na początku był podstawowym zawodnikiem swojego zespołu i radził sobie całkiem elegancko. Później sprawa się rypła, lecz czasami miało się wrażenie, że Krycha nie jest poza grą wyłącznie z przyczyn czysto sportowych. We wtorek strzelił ważną bramkę, potwierdzając, że pomimo kłopotów w klubie, ma potencjał na lidera tej kadry. Przecież ten gość dopiero co wymiatał w La Liga. Transfer do PSG był chybionym ruchem, lecz jak się gra w piłkę, Krychowiak z pewnością nie zapomniał. Jeżeli chce powrócić do europejskiego topu, to właśnie takimi meczami, jak z Kolumbią!

PIOTR ZIELIŃSKI

Piotrek, musisz! Asysta z Czarnogórą, dwie z Rumunią, kolejna z Kazachstanem, jeszcze jedna z Armenią i znowu z Czarnogórą. Dogrywałeś partnerom malinki na nos niemal w każdym meczu drugiej fazy eliminacji. Zagraj po prostu na takim luzie i z takim polotem, jak wtedy, a Ospina czystego konta dziś nie zachowa. Pokaż to, za co cenią cię w Neapolu.

DAWID KOWNACKI

Świetne występy w Pucharze Włoch, kilka niezłych momentów w Serie A, bardzo obiecująca postawa w poprzedzających mundial sparingach. A mówimy przecież o ledwie dwudziestojednoletnim zawodniku! Kownacki ma wszelkie możliwości do tego, żeby dołączyć do wielkich gwiazd światowej piłki, których talent po raz pierwszy rozbłysnął na mistrzostwach świata. Pora przedstawić się szerszej publiczności. Taka szansa może się przecież nie powtórzyć. Kownaś ma już bramkę na San Siro, więc wielkie piłkarskie areny zdecydowanie mu nie straszne.

ROBERT LEWANDOWSKI

Szesnaście goli w eliminacjach do mistrzostw świata. Gol co 75 minut w Bundeslidze. Wspaniały hattrick w marcowym starciu z Borussią Dortmund. Napastnik, który nawet będąc w trochę słabszej dyspozycji i tak notuje numerki nieosiągalne dla innych w Bundeslidze. W tego gościa po prostu nie wypada nie wierzyć. Jak nie Lewy, to kto?

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

11 komentarzy

Loading...