Reklama

Urugwajskie strzelby, egipski czarodziej, rosyjska skała w bramce. Najlepsza jedenastka grupy A

redakcja

Autor:redakcja

08 czerwca 2018, 16:57 • 3 min czytania 2 komentarze

Najsłabsza ze wszystkich mundialowych grup? Bardzo możliwe. Uboga w gwiazdy i duże nazwiska? Trochę na pewno tak. Na papierze grupa A, w której na Mistrzostwach Świata zmierzą się Rosja, Urugwaj, Egipt i Arabia Saudyjska, wygląda niezbyt atrakcyjnie, ale kiedy wyciśnie się z niej esencję, to z poszczególnych zawodników można złożyć naprawdę dobry zespół. Są w nim oczywiście formację mocniejsze, są słabsze, lecz całościowo efekt jest co najmniej przyzwoity. I to bez względu na to, że swoich przedstawicieli w tej drużynie mają tylko trzy reprezentacje.

Urugwajskie strzelby, egipski czarodziej, rosyjska skała w bramce. Najlepsza jedenastka grupy A

Najmniej wątpliwości mieliśmy w przypadku obsady bramki i trzech pozycji w ataku. Konkurentem dla Igora Akinfiejewa mógł być w zasadzie tylko Fernando Muslera, ale zawodnik CSKA Moskwa to mimo wszystko półka wyżej. Z przodu dysproporcje pomiędzy wybraną trójką a resztą stawki były jeszcze większe. No bo jak porównać Fiodora Smołowa albo jeszcze lepiej – Mohammeda Al-Sahlawiego do kogoś z trójki Cavani-Suarez-Salah? Nie zrozumcie nas źle, Rosjanin (zwłaszcza) i Saudyjczyk (w zdecydowanie mniejszym stopniu) to nieźli zawodnicy, ale orbitujący daleko od światowej czołówki. Z kolei urugwajski duet oraz przebojowy Egipcjanin robią tam za jedne z najjaśniejszych gwiazd.

Zestawienie bloku obronnego tylko z pozoru wydaje się bezproblemowe. O ile na środku sytuacja od początku była klarowna, bo wybór innej pary niż Godin-Gimenez świadczyłby o poważnej wadzie wzroku, to z bokami mieliśmy spory zgryz. Wytypowany na pozycję prawego obrońcy Maxi Pereira wygląda bowiem na gościa, który powoli zjeżdża już do bazy (w ostatnim sezonie w lidze portugalskiej zagrał tylko czternaście razy), a konkurencja w postaci Mario Fernanedesa i Ahmeda Elmohamady’ego prezentowała się całkiem, całkiem. Ostatecznie postawiliśmy jednak na zawodnika FC Porto, który mimo wszystko wydaje się być stabilniejszą opcją, a ponadto cały czas broni się liczbami.

Z obsadą drugiej pozycji bloku defensywnego mieliśmy jeszcze większy ból głowy. Gaston Silva poza solidnością do zaoferowania ma raczej niewiele, ale ewentualni rywale? Rosjanie z problemami na lewej obronie mierzą się od momentu, gdy Jurij Żyrkow przestał być poważnym piłkarzem, czyli mniej więcej od sześciu lat, Egipcjanie wystawiają tam samych przeciętniaków, a w przypadku Arabii Saudyjskiej najlepiej po prostu zachować milczenie. Dlatego bardziej z braku laku niż ze względu na konkretne umiejętności, trzeba było postawić na Urugwajczyka.

W środku pola wybory były natomiast dość oczywiste. Vecino to zawodnik, który w europejskiej piłce klubowej coś tam znaczy, Dzagojew dojrzewa z każdym sezonem i stale poszerza swój repertuar zagrań, a Elneny, choć nie jest żadnym wirtuozem, mimo wszystko stanowi dość istotny element układanki w dobrym klubie z naprawdę mocnej ligi. Ponadto cała trójka decyduje o obliczu linii pomocy w swoich reprezentacjach i to właśnie od ich postawy z reguły zależy najwięcej. Pod uwagę brani byli też Aleksander Gołowin i Lucas Torreira, ale ponieważ obaj wciąż mają jeszcze sporo do udowodnienia, to póki co lądują na ławce rezerwowych.

Reklama

I tyle. Galowy garnitur grupy A ma w prawdzie trochę niedoskonałości, momentami na pewno jest źle dopasowany, ale efekt końcowy wcale nie jest dramatyczny. Wybrana jedenastka w gruncie rzeczy stworzyłaby dość mocny zespół, który na pewno nie przyniósłby wstydu. Czyli szału może i nie ma, ale powodów do kompleksów tym bardziej.

cywATOC

Najnowsze

Komentarze

2 komentarze

Loading...