U niemal każdego triathlonisty pierwszy występ w sezonie wywołuje spory stres. „Czy dobrze przepracowałem zimę? Czy nie jestem o pare kilo za gruby? Czy nie złapię gumy na trasie?” Tego typu pytań w głowach zawodników, obojętnie czy amatorów czy zawodowców, zawsze są dziesiątki. Pamiętam jak przed premierowym występem w sezonie 2015 w Białymstoku byłem tak zdenerwowany, że dzień wcześniej, przy kolacji, nie chciałem nawet… wypić małego bezalkoholowego piwka. Uznałem że źle wpłynie na moją formę, co oczywiście było absurdem.

Dlaczego nie warto spinać tyłka przed pierwszym startem w sezonie

Rok później, w Olsztynie, dziabnąłem dwie lampki wina, ale tylko dlatego że byłem pewien iż następnego dnia nie stanę na starcie – czułem się naprawdę przeziębiony. Ostatecznie rano było lepiej, więc uznałem, że wezmę udział w zawodach. Tuż przed ich początkiem bardziej niż choroba znowu dokuczały mi – a jakżeby inaczej – nerwy.

W 2017, także w stolicy Warmii i Mazur, postanowiłem więc kompletnie wyluzować i podejść do premiery sezonu bez żadnej spinki. W osiągnięciu stanu lekkiej wyjebki pomógł fakt, że przez weekend gościł mnie u siebie jeden z najlepszych zawodników w Polsce, czyli Marcin Konieczny. Kto interesuje się triathlonem, ten musi kojarzyć MKON-a. Jeśli ktoś go nie zna, polecam stronę:  http://niemaniemoge.pl/

Generalnie jest to facet, któremu w życiu wyszło: ma fajną rodzinę, dobrą pracę i świetną pasję, która dodatkowo może mu zapewnić sportowy sukces – jego celem jest zdobycie mistrzostwa świata na dystansie Ironman w kategorii wiekowej do lat 50.

Długie przedstartowe rozmowy (przy piwku!) z tak doświadczonym zawodnikiem sprawiły, że kompletnie zeszło ze mnie powietrze przed niedzielną rywalizacją na dystansie olimpijskim. Właściwie to rozluźniłem się na tyle, że… zgubiłem gdzieś numer startowy. Na szczęście w biurze zawodów udało się wyprosić nowy. Miły był też dla mnie ochroniarz, który pozwolił wprowadzić rower do strefy zmian godzinę po czasie. Nazwisko Gapiński zobowiązuje – oczywiście nie zauważyłem, że mogę to zrobić do 10 a nie do 11.

Stary, wyluzowałeś chyba aż za bardzo – śmiał się MKON. W sumie racja – spóźniony jak cholera wyjechałem z jego domu w tak dużym pośpiechu, że zapomniałem wziąć ze sobą bidonu. Cóż, trzeba było kupić nowy, którego wyjątkowo nie wypełniłem wodą ani izotonikiem. Zamiast tego wlałem do środka… bezalkoholowego Radlera, którego rozdawano w okolicach strefy zmian kibicom. Marcin najpierw nieźle się uśmiał, potem stwierdził, że w sumie to słodkie, orzeźwiające, więc podczas etapu rowerowego powinno dobrze klepać. I rzeczywiście tak było! W 2016 w Olsztynie jechaliśmy dokładnie tą samą trasą, wówczas pokonałem ją osiem minut i cztery sekundy wolniej. Na dystansie 40 km to spora różnica. Oczywiście w poprawieniu wyniku pomogły mi nie tylko piwo bezalkoholowe (mimo wszystko nie polecam picia go, potem wszystko się klei) i solidnie przepracowana zima, swoje zrobił też rower, który niedawno dostałem:

18342284_1686609954687630_480356884259299897_n-1

Nijak nie da się porównać tej szatańskiej maszyny do mojego poprzedniego jednośladu; to tak jakby próbować zestawić obok siebie Poloneza i Porsche – po prostu nie ma to sensu. Ten rower jest lżejszy, szybszy no i przede wszystkim stworzony do preferowanej w triathlonie jazdy na czas. Ma rację Łukasz Kalaszczyński (wygrał w Olsztynie), który mówił mi w niedzielę rano, że nawet najlepszy sprzęt nie jedzie sam i „kręcić trzeba”, ale jednak łatwiej śmigać na czymś takim, niż na kolarzówce, która nie była nawet karbonowa.

W sumie byłem niezadowolony, że trzeba się rozstać z tym cudeńkiem, żeby trochę pobiegać, no ale jak mus to mus. 10 km biegu pokonałem 65 sekund szybciej niż rok temu, zawsze to coś, szczególnie, że – podobnie jak na etapie kolarskim – trasa była taka sama jak w 2016. Zaliczyłem ją bez żadnej spinki i kryzysu, z uśmiechem na ustach. Dawno nie biegło mi się tak dobrze, wpływ na to miał nie tylko fakt, że dopingowało mnie wielu znajomych, ale i wspomniany luz, o którym pisałem wam wcześniej.

Naprawdę nie warto denerwować się zawodami, szczególnie tymi pierwszymi w sezonie, treningowymi. Zamiast spinać przed nimi tyłki, proponuję po prostu cieszyć się tym, co was za chwilę czeka. Przecież to właśnie dla tych chwil setki razy biegaliście zimą po dworze, kręciliście dziesiątki godzin na trenażerze w domu, czy zaliczaliście wiele monotonnych treningów w wodzie. Po takiej zaprawie start wypada więc traktować jako nagrodę a nie karę, prawda?

KAMIL GAPIŃSKI

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi się duet Adam Romer i Artur Rolak w Tenis Klubie. O 12 Paweł Paczul zabierze nas na Pomorze. W Trójmiasto […]
03.12.2020

Hejt Park – LIVE OD 21! Michał Pol i Edward Durda odpowiadają na telefony

24.03.2020
Weszło fit
01.09.2018

Gdyby można było biegać w kosmosie, pewnie bym się zapisał

Aresztowanie przez żołnierzy Kim Dzong Una, bieg na Antarktydzie, przed którym omal nie zgubił całego bagażu ze sprzętem, afrykańska bieda, czekanie trzy lata w kolejce na wymarzony start – Zenon Liberna, który zdobył Diamentową Koronę Świata przebiegając maratony na wszystkich kontynentach, spokojnie mógłby napisać niezłą książkę przygodową. Ale ten dziarski 59-latek pewnie tego nie zrobi, bo nie będzie miał na to czasu. W głowie ma już bowiem kolejny szalony plan – chce biegać w tylu […]
01.09.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek wykręcił na terenie USA! To kolejna młoda gwiazda biegów, mogąca dołożyć swoją cegiełkę […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego – jeszcze kilka lat temu słyszała od lekarzy, że z powodów zdrowotnych może zapomnieć […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, czyli panią weterynarz, która ma ambicje (i predyspozycje), by zostać czołową triathlonistką świata. Uznano cię za odkrycie polskiego triathlonu 2017 […]
24.01.2018
Liczba komentarzy: 18
Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
emperor
emperor(@prawypablito)
5 lat temu

Co tu się odjanapawla? #nieczytelne

SurVim
SurVim(@survim)
5 lat temu

Panie Bieńkowski, Gapiński czy co tam chcesz, o co tu chodzi? Jakies orzeslanie? Prosze tez starać sie pisac na temat a nie robic slowociag. No i na koniec, mniej narcyzmu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Stan Levy
Stan Levy(@stan_levy)
5 lat temu

Brawo!!! Oby więcej takich tekstów! Zostałem oświecony przez zajebistość red. Gapińskiego i moje życie zmieniło się na lepsze, odkąd czytam te teksty stałem się wybitnym sportowcem (potrafię ukończyć bieg na lepszym miejscu niż ostatnie), mam zajebistą pracę (piszę rzeczy, których nikt nie czyta), a do tego laski lgną do mnie tuzinami (rzadko chodzę na imprezy, wiecie, forma sama się nie zrobi, ale jak już pójdę to każda moja!). I nawet uszy zaczęły mi jakoś szerzej odstawać!
Stary, dzięki, zmieniłeś moje życie!!!

emperor
emperor(@prawypablito)
5 lat temu
Reply to  Stan Levy

(Doskonale znana kamienica na wrocławskim kwadracie. Pani Jadwiga (nadal 78 l.) podlewa kwiatki, wdychając świeże wiosenne powietrze. Od czasu, gdy ołomuniecki gang opuścił Polskę życie stało się łatwiejsze, a w mieszkaniach lokatorów pojawiły się nawet dyskretne elementy metalowe w postaci łyżek i widelcy. Dziś wielkie święto, odbywa się słynny breslauerski traitlon na dystansie olimpijskim, zawodnicy już na rowerach. Na panią Jadwigę pada blady strach. Ta sylwetka, ten look, ten mężczyzna sięgający po bidon z fioletową ambrozją. Zwieracze cyklisty nie wytrzymują, szamotanina wisi w powietrzu. Czy to na pewno on? Tak, to redaktor Gapiński na swoim słynnym rowerze….)

Stan Levy
Stan Levy(@stan_levy)
5 lat temu
Reply to  emperor

Skorodowana Skoda 105L, zdezelowany Jubilat wyjęty z bagażnika, Kulawy Zdenek już szykuje napoje filtrując je przez chleb – takie zawody to ja rozumiem!

emperor
emperor(@prawypablito)
5 lat temu
Reply to  Stan Levy

To se ne vrati, ale były piękne lata Panie Staszku! Nawet red. Ćwiąkała tęskni, choć się nie przyzna.

Ale teraz jesteśmy młodzi, fit i nie głosujemy na PO. Ani Palikota!

PS Proszę wyczochrac Złomusia.

Zenon Zawodowiec
Zenon Zawodowiec(@zzawodowiec)
5 lat temu

W sumie, to podziwiam upór redaktora Gapińskiego: jest chyba najbardziej szkalowanym dziennikarzem (hehe he) sportowym w tej części świata, jego cykl o wielkich osiągnięciach w triathlonie, ruchaniu i spotykaniu słynnych ludzi w hotelach jest obśmiewany przez wszystkich, a on nic, pisze dalej, niedostrzegając żadnej krytyki, nawet w komentarzach nie odpysknie jak czasem Stano pod swoim wpisem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Zenon Zawodowiec
Zenon Zawodowiec(@zzawodowiec)
5 lat temu

O, rzeczywiście, sam dostałem minusa. 🙁
Czyli redaktor Gapiński pokazuje jaja. Przez dziurę w nogawce.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

emperor
emperor(@prawypablito)
5 lat temu

ale ten człowiek już nie żyje, daj spokój

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Stop Kolesiostwu
Stop Kolesiostwu(@stop-kolesiostwu)
5 lat temu

Chłopie, gdybyś nie istniał, to trzeba by cię jakoś wymyślić. Te twoje wypociny i poczucie zajebistości są tak abstrakcyjne, że malarstwo Kandinsky’ego to przy tym pikuś.

Maxizer
Maxizer(@maxizer)
5 lat temu

No, niesamowicie interesujące. Jak wspaniale, że jestem fit, aktywny i mogę się tym podzielić. Biegam, pływam, roweruję – nie to, co pisowski plebs…

Larry Gopnik
Larry Gopnik(@larry-gopnik)
5 lat temu

Dział weszło fit trzyma się tylko na wyrzeźbionych ciężką pracą i niejednym piwkiem ramionach sympatycznego redaktora, który to nie musi się obawiać upałów (bo się wachluje uszami hehe).