Reklama

Dziś Wisła absolutnie nie jest na sprzedaż

redakcja

Autor:redakcja

15 maja 2017, 07:01 • 5 min czytania 6 komentarzy

– Kiedy przejmowaliśmy klub, nikt nie miał dokładnej wizji, co będzie dalej. Przejęcie nie odbyło się tak, jak powinno. Nie było audytu, przekazania dokumentów etc. Zaczęliśmy pracować. Dziś Wisła absolutnie nie jest na sprzedaż. Bardzo nie chcemy, by powtórzyła się historia, która w klubie wydarzyła się kilka miesięcy temu. Sto procent akcji należy do Towarzystwa Sportowego Wisła. Nie twierdzę, że tak będzie zawsze, ale w tej chwili nie szukamy inwestora, tylko rozmawiamy o źródłach dofinansowania. To co innego – mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” prezes Wisły Kraków Marzena Sarapata.

Dziś Wisła absolutnie nie jest na sprzedaż

FAKT

Lewandowski idzie na rekord. Chce przebić trzydziestkę.

To może być najlepszy sezon w ligowej karierze Roberta Lewandowskiego (29 l.)! Polski napastnik Bayernu Monachium strzelił dwa gole w niesamowitym spotkaniu z RB Leipzig, które mistrz Niemiec wygrał 5:4.

Nasz najlepszy piłkarz ma już 30 goli w tym sezonie, czyli wyrównał swój rekord sprzed roku, ale tym razem ma do rozegrania jeszcze jeden mecz. Rywalem Bayernu w ostatniej serii spotkań niemieckiej ekstraklasy będzie SC Freiburg. To jeden z ulubionych przeciwników Lewandowskiego, któremu polak strzelił już 12 goli w dziesięciu starciach.

Reklama

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.23.43

GAZETA WYBORCZA

Michał Szadkowski pisze o mistrzostwie Chelsea, rozkładając je na części pierwsze i analizując, jak duża jest jego wartość.

Conte tchnął też nowe życie w zawodników, którzy jeszcze rok temu wydawali się albo wypaleni, albo niepotrzebni. O ile odrodzenie Edena Hazarda żadną sensacją nie jest, o tyle wkomponowania w mistrzowską jedenastkę Victora Mosesa, nikt już się nie spodziewał. 27-letni Nigeryjczyk jest zawodnikiem Chelsea od pięciu lat, ale w tym czasie był podnajmowany trzem klubom. Conte zobaczył w nim cofniętego prawoskrzydłowego, idealnego do ustawienia 3-4-3. Ta taktyka też jest częścią opowieści o sukcesie Chelsea. Minęło kilka tygodni, zanim piłkarze się jej nauczyli (po sześciu kolejkach londyńczycy mieli ledwie trzy zwycięstwa, zajmowali ósme miejsce w lidze), ale później zamieniła ona Chelsea w zespół, który potwornie trudno było pokonać. – Zmieniając ustawienie, Conte pomógł wszystkim piłkarzom. Każdy zaczął dzięki niemu grać lepiej – mówił niedawno Thierry Henry, kiedyś gwiazda Arsenalu, dziś ekspert telewizyjny.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.24.30

SUPER EXPRESS

Reklama

„SE” udział futbolu w poniedziałkowym wydaniu ogranicza w zasadzie tylko do ligowych pomeczówek. Najobszerniejsza to ta o starciu Legii z Bruk-Betem.

Po przerwie zaczęła się prawdziwa demolka. W 52. minucie Dominik Nagy (22 l.) jak juniora oszukał Kornela Osyrę, położył Trelę i strzelił do bramki, a chwilę później w polu karnym ręką zagrał Dawid Nowak i Guilherme podwyższył na 4:0! Magiera robił zmiany, oszczędzając siły Radovicia, Guilherme i Nagy’a na środowy mecz z Lechem, a jego piłkarze dobijali zrezygnowanych rywali. Na 5:0 podwyższył Hamalainen, a szóstą bramkę strzelił rezerwowy Waleri Kazaiszwili.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.26.09

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.21.51

Najłatwiejsze zwycięstwo Legii od długiego czasu. Warszawianie rozgromili Bruk-Bet.

Pierwszy raz w tym roku Legia strzeliła gola nim upłynęło pięć minut meczu, pierwszy raz po zimowej przerwie zdobyła dwie bramki przed przerwą. Skończyło się najwyższą wygraną od grudniowego 5:0 z Górnikiem Łęczna. Słowem: tak łatwo, jak z Bruk-Betem Termalicą zespół z Łazienkowskiej jeszcze w tym roku w lidze nie zwyciężył. Mecz z klubem z małej Niecieczy, gdzie po awansie do czołowej ósemki zawodnicy odliczają dni do wakacji i są w plażowej formie (ostatnio łatwo przegrali 0:3 z Lechem), to była przygrywka przed starciami wagi ciężkiej, które warszawski zespół czekają już w środę – rywalem będzie drugi w tabeli Lech i niedzielę – spotkanie z liderem, Jagiellonią.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.34.39

Piotr Tomasik w rozmowie z „PS” mówi o tym, jak w Białymstoku podchodzą do kwestii walki o mistrzostwo. Czyli – na chłodno.

Naprawdę nie podnieca was walka o tytuł?
Wie pan, jeśli my nie będziemy trzymać ciśnienia, nic z tego nie będzie.

Presja jest?
Presję to mają żołnierze służący w Iraku. My wychodzimy, gramy, robimy to, co lubimy, czy kochamy. Przy okazji staramy się dawać radość ludziom. Na dziś chyba nam to wychodzi.  W Białymstoku niemal na każdym kroku czuje się, że miasto oddycha piłką. Ale trzeba w jakiś przytomny sposób podejść do kwestii dużego zainteresowania kibiców, mieszkańców miasta. Nie ukrywam jednak, że gdy słyszy się z jaką pasją fani śpiewają: „Słuchaj Jezu jak cię błaga lud, z Jagiellonii mistrza Polski zrób!” to do człowieka dociera, że bierze udział w czymś ważnym dla tych oddanych ludzi. Tylko nie możemy dać się zwariować. Trzeba żyć… normalnym życiem. Jeszcze jedno: mnie jak obrońcę cieszy fakt, że w ostatnich trzech spotkaniach straciliśmy tylko jednego gola, a przecież w rundzie rewanżowej zasadniczego sezonu wytykano nam zbyt dziurawą obronę. Powtórzę, jeśli gramy na zero z tyłu to raczej zwyciężamy, bo z przodu zawsze potrafimy „zorganizować” gola.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.22.02

„Przegląd” porozmawiał też z Marzeną Sarapatą, prezes Wisły, która mówi, że Wisła nie jest na sprzedaż.

Początkowo nie wykluczała pani sprzedaży akcji lub ich części zewnętrznemu inwestorowi. Jak sytuacja wygląda dzisiaj?
Kiedy przejmowaliśmy klub, nikt nie miał dokładnej wizji, co będzie dalej. Przejęcie nie odbyło się tak, jak powinno. Nie było audytu, przekazania dokumentów etc. Zaczęliśmy pracować. Dziś Wisła absolutnie nie jest na sprzedaż. Bardzo nie chcemy, by powtórzyła się historia, która w klubie wydarzyła się kilka miesięcy temu. Sto procent akcji należy do Towarzystwa Sportowego Wisła. Nie twierdzę, że tak będzie zawsze, ale w tej chwili nie szukamy inwestora, tylko rozmawiamy o źródłach dofinansowania. To co innego.

A jak wygląda sytuacja z Tele-Foniką? Czy to prawda, że do czerwca ta firma może odkupić piłkarską spółkę?
Umowa z Tele-Foniką i spółką Projekt Gmina.pl jest objęta tajemnicą kontraktową. Mogę tylko powiedzieć, że Wiśle nie grozi żadne niekontrolowane przejęcie przez jakikolwiek podmiot wbrew woli Towarzystwa Sportowego czy władz spółki.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.22.24

Łukasz Olkowicz odwiedził Romana Józefowicza i przyjrzał się jego barwnej, choć i w dużej mierze smutnej historii.

Codziennie wita go napis nad drzwiami „Twój przyjazny pub” i te same twarze, te same opowieści, to samo piwo. Dwie sale, na środku jednej stół bilardowy przyozdobiony wazonem z kwiatami. 

Przychodzą tu stoczniowcy, czasem zajrzą byli hokeiści, łatwo spotkać kibiców Lechii. „Romek, opowiedz, jak to z tym Juventusem było” – zaczepiają Józefowicza. A on zanurza wąsy w piwnej pianie, jakby szukał inspiracji i zaczyna wspominać. On wie, że się powtarza, oni znają finał tej historii.

Ale i inni opowiadają o nim. Bogusław Kaczmarek pracował z Józefowiczem w Lechii: – Roman i jego barwne życie? On je, niestety, przebarwił.

(…)

Myślałem, że jestem niezniszczalny, a nawet gdyby coś mi się stało, przecież koledzy pomogą. Kasa była i liczyłem, że tak będzie zawsze. W życiu straciłem milion dolarów. Przebalowałem, źle inwestowałem, żyłem bogato, pożyczałem innym. O tak, tego nigdy nie odmawiałem. Każdy, kto prosił o pomoc, dostawał ją z nawiązką.

Zrzut ekranu 2017-05-15 o 06.22.35

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

6 komentarzy

Loading...