weszlo.com / Weszło
Opublikowane 28.01.2017 09:12 przez
redakcja
Lech wygrywa finał Ligi Mistrzów przy 140 tysiącach widzów – finał oczywiście rozgrywany był w Poznaniu, na największym stadionie świata. Kolejorz to krezus większy niż Real i Barca, jedenastka roku FIFA niemal w całości składa się z byłych i obecnych graczy Lecha. Oto piłkarska rzeczywistość Michała Leńca, rekordzisty świata pod względem liczby rozegranych sezonów w Football Managerze. Michał uczynił z Lecha potentata, ale większym osiągnięciem jest fakt, że swoją pasję połączył ze szczęściem rodzinnym i zawodowym. Zapraszamy.
***
Kiedy ostatnio wyłączyłeś Football Managera?
W Sylwestra. Ale grałem, dopóki goście nie przyszli. Tak naprawdę na dłużej wyłączyłem go w sierpniu, gdy pojechaliśmy z rodziną do Chorwacji. Przez dwa tygodnie nie grałem i mi go nie brakowało, co też pokazuje, że nie jestem uzależniony.
Miałeś głód gry po powrocie z wczasów?
Najpierw nadrabiałem straty w firmie. Jak mnie nie ma, nikt nie jeździ na spotkania, nie podpisuje umów, a wrzesień, październik i listopad to lepszy okres w firmie.
Kiedykolwiek zdarzyła się sytuacja, że przez FM-a zawaliłeś coś w firmie?
Nie, bo FM-a można zminimalizować w każdej chwili, chodzi w tle. Wielokrotnie było natomiast tak, że grałem u klienta czekając na niego. Kiedyś grałem też w korkach, ale już tak nie robię, bo raz komuś prawie w dupę wjechałem.
Najdziwniejsze miejsca, w których grałeś?
Na toalecie nie gram, ale grywam podczas golenia.
Podczas golenia?
Tak, spacją się pstryka i gra leci dalej. Żona zawsze się śmieje też, że gram podczas gotowania. Dużo gotuję w domu, myślę, że wychodzi mi to nieźle, natomiast kilka razy na pewno coś przypaliłem przez grę.
Ile najdłużej grałeś ciągiem?
Nigdy doby nie zawaliłem, ale zdarzało się, że kładłem się spać o trzeciej, wstawałem o szóstej grać. Dwadzieścia jeden godzin ciągiem chyba będzie rekordem. Natomiast grałem też w Hattricka, gdzie siedziałem bardzo dużo i byłem aktywnym forumowiczem.
Co na to żona?
Dagmara była wtedy zdenerwowana na maksa. Teraz po wywiadzie, którego udzieliłem Esce, żona powiedziała mi: za to wszystko co przeszłam, masz mi bukiet kwiatów kupić. Kupiłem przedwczoraj od razu dwa bukiety.
Kobietom często ciężko zrozumieć gracza. „Jak on może chcieć grać, gdy może spędzać czas ze mną”.
Poznaliśmy się, gdy ja miałem 18 lat, ona 16. Jak poznałem Dagmarę, to już grałem w menadżery, uwielbiałem Championship Managera, wcześniej na Commodore i Amidze też się tłukło w różne tytuły. Różnica była taka, że wtedy nie było laptopów, tabletów, grało się tylko stacjonarnie. Gdy dojeżdżałem do niej np. do Łodzi, gdzie studiowała, to nie grałem. Nie wiedziała, że jestem maniakiem menadżerów.
Kiedy się dowiedziała?
Jak zaczęliśmy razem mieszkać. Najwięcej grałem, kiedy nam się pierwsze dziecko urodziło. Żona leżała w szpitalu w innym mieście, a ja pracowałem w Warszawie. Przychodziłem z pracy i po prostu grałem. Nie miałem co robić. W weekendy jeździłem do niej, ale półtora miesiąca, aż do dnia narodzin pierwszej córki, wracałem z pracy i non stop grałem. Nie miałem w Warszawie znajomych, jeszcze wtedy nie uprawiałem też sportu… Był też taki okres, gdy wróciliśmy do Poznania. Mieliśmy remont domu, żona pojechała do rodziców, ja pilnowałem majstrów, a mieszkałem na tapczanie w kuchni. Trwały MŚ, nie było żony, dzieci, więc oglądałem mecze i non stop waliłem w Football Managera.
Jak często zdarzały się kłótnie o FM-a?
Cały czas są. Ale mamy podzielone obowiązki domowe. Ja zawożę dzieci i szykuję większość posiłków w domu. Żona np. pomaga dzieciom w lekcjach. Dobre oceny córek – od góry do dołu piątki – to w 99% zasługa mojej żony. Chciałem jej podziękować, że pomimo tego, że gram dużo, to jest na tyle wyrozumiała, że tworzymy szczęśliwą rodzinę.
Nie stawiała ci ultimatum?
Raz albo dwa próbowała. Chciała, żebym spędzał z nią częściej wieczory, a nie siedział przy komputerze. To wygląda często tak, że leci tv, ja gram, żona leży na tapczanie. Na fajne programy schodziłem z kompa i oglądaliśmy razem. Natomiast teraz jeśli coś wspólnie oglądamy na tapczanie bez gry, to tylko programy, które nie mają reklam. Ale jak coś nie jest na HBO czy Canal+, to gram, bo za dużo przerw. Natomiast nigdy nie powiedziała mi – przestań grać, bo się z tobą rozwiodę.
Nie miałeś szalonego pomysłu: spróbować ją tym zainteresować?
Co ty. Mamy wspólne zainteresowania, ale mamy też takie, które nie posiadają punktów stycznych. Dagmary nie interesuje sport. Była ze mną trzy razy na Lechu, ale jej się nie podobało. Meczów w TV też nie ogląda, nawet kadry. Z córkami czasem chodzę na Lecha, raz nawet nasze zdjęcie było głównym na oficjalnej stronie. Bardzo nudny mecz z Podbeskidziem, zimno jak cholera, córka zasnęła mi na rękach. Żona pogodziła się, że piłka nożna i Football Manager to część mojego życia. Akceptuje mnie takiego, jakim jestem. I powiem tak: my się z żoną poznaliśmy w 1997. Od zawsze byłem fanatykiem piłki, ale podczas finału MŚ w 1998 poszedłem z Dagmarą na randkę.
Jak żona reaguje na fakt, że dzisiaj przez Football Managera udzielasz wywiadów?
Jak usłyszała, że robi ze mną wywiad Eska, to powiedziała: chyba sobie jaja robisz. Tekstu, który napisał o mnie Lech Poznań, chyba też nie czytała. Zresztą, nie ma się chyba czym chwalić. Jak się pochwaliłem bratowej, powiedziała, że chyba za mało dociążony w robocie jestem. Tata spytał, czy na pewno nie jestem uzależniony. Uważam, że nie jestem, potrafiłem w Chorwacji zostawić grę i mi jej nie brakowało. Poza tym nie jest tak, że tylko gram: cztery razy w tygodniu biegam. W zeszłym roku brałem udział w szesnastu zawodach biegowych. Od paru tygodni mam trenera biegowego, jednego z najlepszych polskich maratończyków.
No i masz swoją firmę.
Po Politechnice Poznańskiej brałem udział w wyścigu szczurów. Pracowałem w Warszawie, w Kielcach, a w Poznaniu byłem dyrektorem handlowym w dużej firmie dystrybucyjnej. Gdy straciłem tę ostatnią pracę, siadłem w domu i zastanawiałem się co dalej.
Nie było tak, że siadłeś do FM-a, żeby zapomnieć o kłopotach i się oderwać?
Nie, siadłem do Gazeta Praca i wysyłałem CV-ki. Wtedy Football Manager się nie liczył – liczyło się to, że mam dziecko, a nie mam pracy. Mój tata, który też ma firmę, reklamował się na telebimie, który dopiero co stanął w Pile. Opowiedział mi, że to dobry interes i zna człowieka, który może ułatwić wejście w branżę. Żona była absolutnie przeciwna. W sumie firmę założyłem w tajemnicy przed nią.
Jak zareagowała, gdy się dowiedziała?
Była strasznie wściekła. Kontekst jest jeszcze taki, że zamówiłem telebim, który płynął dwa miesiące z Chin, a w międzyczasie dostałem dobrą pracę. Zostałem szefem sprzedaży i marketingu w dużym hotelu w Poznaniu. Zarabiałem fajne pieniądze, ale telebim w końcu dotarł. Rzuciłem po miesiącu pracę w hotelu i zająłem się w pełni swoją firmą. Wtedy dopiero Dagmara była wściekła! Dziś firma ma osiem lat, a od czterech jest dobrze. Co roku dostawiam kolejne telebimy. Żona zarzekała się, że nigdy nie założy własnej firmy, ale udało mi się ją namówić na własną zielarnię.
Nie wiem czy tak masz, ale po najdłuższych sesjach z grami, potem gra potrafiła mi się śnić.
Często śni mi się Football Manager. Bardzo często. Nie śnią mi się natomiast konkretni zawodnicy. Wiem, że wielu graczy przywiązuje się do nazwisk, ale mi zagranie sezonu zabiera dwa dni, czasem jednego w weekend, jeśli cały czas siedzę. Piłkarz, który przychodzi do mnie w wieku 18 lat, a odchodzi w wieku 30, tak naprawdę jest u mnie przez dwadzieścia dni realnego czasu. Poczekaj, wejdę w złotą jedenastkę. Tego Jose Pimenty nie pamiętam w ogóle, Juniora też. Toma Carpentera jak przez mgłę. Ale zobacz rekordy. Kto jest moim najstarszym zawodnikiem wszechczasów?
Del Piero.
Tak. Na początku jest za darmo. Zagrał 2-3 mecze. Wielu innych historycznych rekordów też nie pobiłem. Najszybszy gol – Sadajew. Najwięcej bramek w meczu – niepobity rekord sprzed blisko dwustu lat.
KUP W KSIĘGARNI WESZŁO KSIĄŻKĘ „ALESSANDRO DEL PIERO. GRAMY DALEJ”
Ale pobiłeś prawdziwy rekord – liczby sezonów w FM-ie.
Do przełomu września i października nawet nie wiedziałem, że taki rekord istnieje. Obserwuję na Twitterze kilka kont o Football Managerze i tam wyczytałem, że jest gość w Anglii, który zagrał 155 sezonów. Ja miałem wtedy 120, więc pomyślałem, że niewiele mi brakuje. Wiem, że jemu się zalał komputer, wyniku nie poprawi. Normalnie grałbym już od dwóch miesięcy w Football Manager 2017, ale chcę wyśrubować rekord. Zawsze gram tak samo: kupuję FM-a w dniu premiery, wybieram Lecha i gram aż do kolejnej wersji. Zero dni na urlopie, zmian w bazie danych też zero. Co mnie wkurza, to bug związany z reprezentacją. Zobacz – między 2030 a 2035 prowadziłem Argentynę. To było 150 lat temu, zwolnili mnie. Teraz mimo, że jestem najlepszym menadżerem wszechczasów, już mnie nie przyjmą. Chcę zaznaczyć, że jestem najlepszym w swojej grze: miałem swego czasu na Twitterze opis „Najlepszy gracz Football Managera w Polsce”. Wyzwał mnie na pojedynek pewien kibic Legii i zagraliśmy po sieci. Ja grałem swoją złotą drużyną, samymi gwiazdami, on po prostu Legią ze swoją autorską taktyką. Wygrał ze mną pięć razy na pięć meczów. Po przegraniu tego pojedynku musiałem zmienić opis na „najdłuższa na świecie kariera w serii Football Manager”.
Dużą satysfakcję sprawia ci ten rekord?
Satysfakcję to mi sprawia, że córka przedwczoraj przyniosła średnią 5.4 na półrocze i wzorowe zachowanie.
Ale zgłosisz się do księgi rekordów Guinessa?
Tak. Księga rekordów Guinessa powstaje we wrześniu, żeby zdążyli wydać ją przed świętami. Wiadomo, to dobry prezent. Podejrzewam, że będę grał gdzieś do czerwca, potem zgłoszę swoją kandydaturę.
Gra niezmiennie sprawia ci frajdę?
Jak przestaje, idę pobiegać.
Ale bywa tak, że nie masz w danym tygodniu w ogóle ochoty grać, czujesz przesyt?
Nie, aż tak to nie ma.
Co sprawia ci najwięcej frajdy?
Okienka transferowe. Ja traktuję FM-a jako grę ekonomiczną. Taktyki mam ściągnięte z neta, wieloma kwestiami zajmuje się asystent trenera, dyrektor sportowy. Sam ustalam skład, kupuję, sprzedaję, rozwijam klub, załatwiam filialne kluby. Mam w tym momencie stu zawodników na kontrakcie, wielu wypożyczonych. Zobacz, stworzyłem sobie system: jeśli ktoś ma przydomek „za free”, to znaczy, że przyszedł za darmo. Każde „d” to dziesiątka milionów euro, za które kogoś kupiłem. Jeżeli ktoś ma przydomek, to znaczy, że kosztował mniej niż dziesięć milionów, ale ma potencjał na 3.5, 4 gwiazdki i więcej. Jeśli nie ma nic takiego, to znaczy, że przyszedł tylko i wyłącznie na sprzedaż. Sprzedaję też wszystkich graczy, którzy mają trzydzieści lat. Wtedy statystyki już tylko im spadają, a koszty utrzymania wciąż są wysokie. Pokażę ci jedenastkę roku na świecie. Trzech moim zawodników, ale ilu z innych drużyn ma moje oznaczenia? Większość grała kiedyś u mnie. Jordi Pereira to modelowa kariera: przyszedł do mnie jako siedemnastolatek. Kupiłem go za piętnaście milionów z rezerw Levante. Trzy razy poszedł na wypożyczenie, potem latami stanowił o sile Lecha, a sprzedałem go za 66 milionów, gdy dobijał do trzydziestki.
Rozegrałeś tysiące meczów. Czy są jeszcze wirtualne mecze, które wzbudzają w tobie dodatkowe emocje? Są tacy maniacy, którzy na finał LM w FM-ie zakładali garnitur.
Ja kiedyś wolałem przegrać finał niż go wygrać, bo za dużo traciłem na premiach dla zawodników. Wygrywałem piętnaście milionów, na premie wydawałem dwadzieścia pięć. Wspomniany kibic Legii, z którym grałem po sieci, zwrócił mi uwagę, że nie musi tak być. Dużo się od niego nauczyłem. Dziś każdy kontrakt to goła pensja i opcjonalne przedłużenie kontraktu przez klub. No, jeszcze premia za lojalność, ale to musi być.
Podchodzisz do gry z silnym zacięciem ekonomicznym, ale widzę u ciebie transfery za ponad sto milionów. Jakoś nie pasują do schematu.
Zbieram pieniądze, ale czasem jak widzę, ile mam, to po prostu wpadam w szał zakupów, wydaję po kilkaset milionów. Fanaberia. Podam ci przykład. Fatih Kucuk w Ligue 1 miał dziesięć Man of the Match w sezonie mając 20 lat i grając na lewej obronie. To jeden z najlepszych piłkarzy świata.
Ale nie sprzedasz go z zyskiem.
Nie, absolutnie nie.
Czyli nie zawsze idziesz schematem ekonomicznym, czasem po prostu się… bawisz.
Tak. Czasami nie ufam też skautom. Pedro Machado – z raportów wynikało, że jest słaby. Ale miał dwa mecze w kadrze Portugalii jako dziewiętnastolatek. Stwierdziłem, że skauci się mylą i wydałem na niego kupę siana – siedemdziesiąt milionów. Opłaciło się. Lubię też grać Polakami. Football Manager opiera się na regenach – pojawia się ktoś na wzór dawnych piłkarzy. Jak tylko pojawił się nowy Lewy, Kamil Ludwiczak, musiałem go mieć. Teraz pojawił się po raz drugi. To Kamil Lasota, jest moim wychowankiem. Pamiętam jak kiedyś w której wersji można było zgłosić swoje imię, nazwisko i ulubiony klub, w ten sposób pojawić się w bazie. Podczas kariery pojawiłem się sam – Michał Leniec, wychowanek Lecha Poznań.
Dobry byłeś?
Nie. Ale cisnąłem siebie twardo. Grałem w finałach Ligi Mistrzów, miałem pewny plac (śmiech).
Twój stadion, Leniec Park, jest największy na świecie?
Tak. Średnia widzów to ponad 127 tysięcy widzów na mecz. Ostatnio wygrałem u siebie finał Ligi Mistrzów. Pytałeś o takie mecze, przy których czuję dodatkowy dreszczyk emocji – na pewno tu zależało mi, żeby wygrać.
Świat piłki mocno się zmienił przez sto pięćdziesiąt lat?
Niestety nie. Chciałbym, żeby było więcej roszad, natomiast nie ma tego wiele. Najbardziej egzotycznym zwycięzcą LM był Zenit. Schalke urosło nad Bayern, ale ogółem wciąż w czubie są te same drużyny. Trochę więcej dzieje się w Polsce, gdzie bardzo silny jest Radomiak, a ostatnio Olimpię Grudziądz przejął bogaty właściciel i robią wielomilionowe transfery.
Polska mistrzostwo świata zdobyła raz – w 2046
Nie masz czasem refleksji, co byś mógł osiągnąć, gdybyś czas poświęcony na FM-a zainwestował gdzie indziej?
O Jezu. Pewnie. Może dobrze, że mam dwie córki, a nie syna, bo jeszcze jego bym w to wkręcił i by tracił czas jak ja.
Rozmawiał Leszek Milewski
Opublikowane 28.01.2017 09:12 przez














Zawsze do słuchania OMS włączam FMa, dlatego im dłużej Paweł gada tym lepiej.
Ps. Gra w pl lidze, albo gra potentatem w danej lidze (Realem czy innym Manczesterem czy właśnie Lechem) to na dłuższą metę najnudniejsza możliwa gra. Ja zawsze biorę jak najsłabszy klub z 6. ligi angielskiej, i zanim wprowadzę go na salony i zacznę rywalizować z Realami i Manczesterami i zanim ,nasycę się’ trofeami to mija kilka lat (w prawdziwym życiu) więc nie muszę co roku kupować, tylko raz na parę lat.
ROW kurwa Rybnik będzie wicemistrzem Polski?! Boże
Najlepsza gra na swiecie, kupuje co roku!
Ah, te pyry. Gadają na warszafke, ale jak pracują to tu. Hipokryci.
Ach ci Azjaci – zero-jedynkowe postrzeganie świata…
Czy ja zmyślam? Przecież prawdę mówię…
Zatrztymałeś się na etapie przedszkola – świat nie jest czarno-biały.
Treść usunięta
Jak to wydedukowałeś Łotsonie? Taki z Ciebie Szerlok jak z koziej dupy waltornia. :-]
Treść usunięta
o czym ty mówisz Sherlocku . Sprawdz sobie co to znaczy banderowiec.
Kostewycz pozował przy pomniku Bandery do zdjęcia, grał w banderowskich Karpatach Lwów. Trzeba więcej wymieniać?
Ja pierdole z takim postrzeganiem świata Pazdan to komuch bo gra w Legii…
Treść usunięta
Robić wywiad z jakimś gejmerem co się uzależnil od jakiejś gry? Może lepiej coś o realnej piłce. Choćby PNA.
A akurat całkiem spoko wywiad.
PNA nie ma nic wspólnego z realną piłką, to ja już wolę FM-a
trzeba sobie szczerze powiedzieć, że choć kocham fm-a, to ten gość to jest jakiś przypadek kliniczny. obok pytań o to, co sprawia mu frajdę, dodałbym: czy ta gra to już nie uzależnienie. kto grał, ten wie, i wydaje mi się, że to ewidentnie kliniczny przypadek
Treść usunięta
klasyk T. Hajto: „On to taki typowy Yugol jest. Kij z tym, że po dwóch latach 24.24 na piątkę i 52.19 na dyszkę (na maniackiej pewnie będzie lepiej?), ale trener musi być!. W ogóle dziwię się, że on tu się znalazł, bo on tu trochę nie pasuje do tego świata biegacza run team. No, ale może Marcin Fehlau zrobi z niego zawodnika” Powodzenia 11 marca mcleniu!
Treść usunięta
Tak pożyczony od Indian Nawaho. Pan Michał jako biegacz z pewnością wszystko zrozumiał 🙂
Co wy macie z tymi grami?
Ej zajebisty jest ten wywiad. Sam spędzam kupę czasu nad FMem od czasów CM01/02 i powiem szczerze – szanuję. Dzięki, fajnie się czytało! 🙂
Treść usunięta
Treść usunięta
Ja to jak miałem kupę hajsu, to jak polski klub tracił managera, to sam dodawałem drugiego siebie i oddawałem ze swojego klubu im zawodników, kasę, rozbudowywałem szkółki żeby rośli..
Na szczęście Legionista sprowadził chłopaczka na ziemię w FMa.
>Świat piłki mocno się zmienił przez sto pięćdziesiąt lat?
>Niestety nie. Chciałbym, żeby było więcej roszad
no to trzeba sobie było więcej włączyć lig niż tylko polską.
http://www.dailymotion.com/video/x59tozk?api=postMessage&id=player&syndication=lr:194620&autoplay=1&mute=1&info=0&logo=0&related=0&social=0&chromeless=1
Treść usunięta
http://www.dailymotion.com/video/x59tozk_trump-vs-putin_videogames?mute=O&autoPlay=O
http://www.dailymotion.com/video/x59tozk_trump-vs-putin_videogames&mute=1&autoPlay=0
Za grosz nie rozumiem takiej skrajności w tego typu pasji.
Co to za frajda jakaś kompletna wirtualizacja.
Gra piłkarska bez grania w piłkę…..nigdy mnie to nie jarało. To już lepiej se w jakiś tycoon pograć
I tak Cię wreszcie zostawi.
Miałem takiego kolegę, który twierdził, że nie jest alkoholikiem, bo ma na półce w domu jakieś tam wino, którego nie rusza. Nie przeszkadzało mu to w weekend walić gorzały na potęgę i codziennie po robocie wypijać 5-6 piw. Skojarzyło mi się jak poczytałem o wakacjach w Chorwacji.
Prawdą jest , że osoby uzależnione mogą obchodzić się jakiś czas bez używki, zwłaszcza jeżeli chcą sobie lub komuś wmówić, że nie są nałogowcami. Też mi tak się skojarzyło 🙂
Nic dziwnego, że wiele mu się w bazie nie zmienia skoro załadował same polskie ligi.
Halo, weszło? Zróbcie ze mną wywiad, bo żona chce mnie zajebać za to, że gram w FMa.
Nie pierdol mati 🙂
Nie ogarniam FM, nigdy nie grałem, wolę FIFA.
To co mnie denerwuje w wersjach od 2011 to to ,że jest ten głupi poziom juniorów wyznaczający jakie przeciętne PA mają newgeni z danego kraju. Jest to wartość niezmienna przez cały okres gry, a to bez sensu, bo przecież co jakiś czas w wielu krajach pojawiają się złote generacje. Ja tam lubiłem oprzeć swoją Legie o Polaków, a od wersji 2011 często miałem w szerokim składzie tylko jednego – dwóch rodaków. Dlatego też od 2 lat nie gram w FMy.
> 1 grywalny kraj
> Taktyki z neta
> „Najlepszy gracz Football Managera w Polsce”
Michał, jak szanuję rekord, tak zaśmiane mocno 🙂
100 lat to ja nawet nie przegrałem mój rekord to chyba w FM 7 2030 ;d
„Taktyki mam ściągnięte z neta, wieloma kwestiami zajmuje się asystent trenera, dyrektor sportowy” Do tego gość wybrany ma jeden kraj i przez cały czas prowadzi jeden klub.
Sam kiedyś rozegrałem 80 sezonów, prowadziłem w tym czasie 12 klubów z 7 różnych lig oraz 8 reprezentacji, taktykę, treningi oraz inne rzeczy ustalałem sam, a jakoś nie przyszło mi nawet do głowy, że jestem „najlepszym graczem w FM w Polsce”.
Dla mnie słabe….
Przecież zmienił status
Na jakiej on gra bazie i ile ładuje lig, że sezon rozgrywa w 2 dni? No chyba, że ma meeega szybki sprzęt.
Ja nie potrafię grać inaczej niż z 10-12 ligami i 200k zawodnikami.
5950 sejvow!!!!! na 160 sezonow???? to daje 37 sejvow na sezon. Grywam to ale w mamy zasade ze ze znajomymi graczammi 5 sejvow na sezon. Tak to sobie moge kazdy mecz wygrac. Zasejwowac gre przed waznym meczem, przegra i od nowa itd itd az wygra. Matko boska to jakis zart 37 na sezon. Takich grajkow to naprawde nie szanuje. Powinni ograniczyc liczbe sejvow wtedy to mialoby jakis sens. Robia z goscia bohatera a tym sposobem to ja moge wygrywac lige mistrzow Huraganem Pacanow za pare lat.
Treść usunięta
Rozumiem, że nie gra tych meczów skoro tak szybko mu idzie. Ja to lecę 5 managerów na raz. Okropny nałóg … :/
Treść usunięta
Fajny tekst, szacun za wyniki, chociaż w Lidze Mistrzów dominacji nie widać, a moim zdaniem powinna być na takim etapie rozwoju drużyny. Ja najdłużej w FM grałem chyba 25 sezonów i już wydawało mi się, że to baaardzo długo 🙂
Ekstraklasa to dobre miejsce na budowanie europejskiej potęgi, ponieważ morale jest w FM przereklamowane i kopanie polskich ogórków daje mega kopa za granicą. Ale do czasu. Kiedyś zbudowałem mocny klub z wolnych transferów z Portugalii i Francji, wygrałem Ligę Mistrzów, ale po tym zwycięstwie każdy życzył sobie 4x tyle kontraktu, ile przed wygraną w LM i niestety odszedłem trenować Borussię :). Nie było mnie stać nie tylko żeby utrzymać drużynę, ale nawet półamatorzy z Widzewa wydawali się za drodzy.
Leszku!! Zrób lepiej wywiad z najlepszym graczem fm,a a nie najdluzszym…
To mam więcej sezonów niż rekordzista. Obecnie w FM 2012 kończy mi się rok 2185. 😉
Już 3 manager jakiego mam, bo ze względu na bugi pewne kończyłem karierę każdym który osiągał mniej więcej 100 lat. Nigdy przed 100-tką.
Swoim pierwszym managerem wygrałem 13 razy LM (10 x z Realem (i jeszcze kilka finałów też chyba przegrałem) w dwóch różnych kadencjach, 2 x z Lechem i 1 x z Valencią)
Swoim drugim managerem LM wygrałem 12x z Legią a jeszcze 7 finałów przegrałem, ale ta kariera to była taka że 70 lat jakoś byłem w Legii.
Swoim 3 managerem LM jeszcze nie wygrałem robię wszystko co się da by dokonać tego z Jagiellonią ale ciężko jest. 🙂
To tak po krotce.
Pozdrawiam.
Jeśli już piszecie o Polakach, którzy grają w managery piłkarskie to napiszcie raczej o kimś, kto odniósł prawdziwe sukcesy, jak np. selekcjoner Polski o nicku „psyche”, który w HATTRICK.ORG zdobył brązowy medal w niedawnych mistrzostwach świata. A na dodatek jest wielce prawdopodobne, że w następnych mistrzostwach osiągnie jeszcze lepszy wynik.