„Sławianie, my lubim sielanki” – pisał wieszcz, który nie znał piłki nożnej, więc nie wiedział, że my nie sielanki lubim, a remisy (zwłaszcza te zwycięskie). Remisem z Wembley podpieramy się co najmniej dwa raz w roku i trzy razy na każde eliminacje, remisem ze środy Warszawa jarać się będzie przez następne ćwierćwiecze, może więc dałoby się to jakoś hurtowo załatwić? Na przykład rocznicowo pokazywać mecz z Realem, ale z trybunami z Wembley, albo odwrotn… A, nie, przepraszam – odwrotnie nie. Tak czy siak, w imieniu zarządu „Poligonu” wnoszę o uznanie kolejki 15. za strefę bezremisową, bo w Ekstraklasie nikt kompleksów nie ma i… Kurczę, znowu coś pokręciłem… Ale jednak bez remisów proszę – zwycięstwa są ciekawsze, z przegranych można się ponabijać, wygranym można upuścić trochę sodówki, tabela przestaje wyglądać jak naleśnik, kursy u bukmacherów wyższe i nawet ewentualnie dzielenie trzech punktów zabawniej wygląda.

Puchar kaprala Jedziniaka, czyli czołg, sęk, remis i pietruszka

4 listopada, piątek

Wisła Płock – Arka Gdynia (godz. 18:00)
Specjalna okazja! – zawołały władze klubu z Płocka – Jeżeli byliście na meczu z Lechem, możecie wejść na mecz z Arką…
Skąd pomysł, że w ogóle chcielibyśmy przyjść? – zdziwili się kibice Wisły – Zwłaszcza, jeśli byliśmy na meczu z Lechem.
Dajcie nam dokończyć – poprosiły władze Wisły – …możecie wejść na mecz z Arką za darmo!
No, ja myślę – zgodziła się Opinia Publiczna – Jeśli ktoś widział, jak Wisła zagrała z Lechem, zasłużył na rekompensatę.
Czyli że tak: wejście za darmo, cola za darmo, kiełbasa za pół ceny i kupon na dwa przejazdy Uberem – licytowała Frekwencja.
Chyba was pogięł… – władze się lekko zapowietrzyły.
…bo inaczej rozpowiem, że Dominik Furman narzeka na uraz i będziecie mieli Legia-Real.
Że niby bramki i emocje do ostatnich sekund? – ucieszyły się władze Wisły.
– Mhm, tak se to tłumaczcie – wzruszyła ramionami Frekwencja.

Ruch Chorzów – Lech Poznań (godz. 20:30)
Do łezki łezka, aż będę niebieska…
…w smutnym kolorze blue – dokończył kontuzjowany Abdul Aziz Teteh. Na szczęście klub miał pomysł, jak wykorzystać obolałego zawodnika.

W 14 kolejce Lech wygrał 2:0, Ruch wygrał 4:0… 4:2 dzisiaj? Why not.
Łezka do łezki, aż będę niebieski – śpiewał Ruch, który w naturze mamy ciągły.

5 listopada, sobota

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce (godz. 15:30)
Czarny Złocisto-krwisty lud powstał.
Podły kacyku, sprzedałeś nas kolonizatorom!
Nieprawda! Pieniądze nie wpłynęły, więc zrezygnowaliśmy z transakcji – tłumaczył prezes Korony.
Czy słyszysz tam-tamy zwycięstwa? – zapytał ponuro Ciamciara.
Nikt w Kielcach nie słyszał tam-tamów zwycięstwa. Wszyscy natomiast słyszeli ringabell, oznajmiający spadek na ostatnie miejsce w tabeli i jeśli z Termaliką też się nie uda wygrać…
To nic wielkiego się nie stanie – uspokajały władze miasta i władze klubu – bo Górnik Łęczna gra z Wisłą Kraków, więc też chyba nie zapunktuje, do Chorzowa przyjeżdża Lech, a poza tym mamy już kolejnych kandydatów na kandydatów na inwestorów.
Niech zgadnę… – zastanowił się Głos Wewnętrzny – Skoro nie wypalił Calvin Klein, to teraz kolej na Louisa C.K.?

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice (godz. 18:00)
I jak tam?
A dziękuję, wszyscy zdrowi.
Co bardzo cieszy trenera Probierza, natomiast niekoniecznie cieszy kibiców Piasta.
No, jasne, zdrowy Vassiliev, zdrowy Frankowski zdrowy Góralski, podbudowany powołaniem do reprezentacji… – wyliczał Głos Wewnętrzny.
Nie, to nie to… Maciej Jankowski wrócił do zdrowia i będzie mógł zagrać przeciw Jagiellonii.
Do Bydgoszczy bym jeździł, a jego by nie wystawiał… – jęknął czołg ze skrzyżowania Jasnogórskiej z Powstańców Warszawy, co spotkało się z uznaniem odpowiednich czynników i przygotowaniem dźwigu.
Koniecznie trzeba kupić skutecznego napastnika – apelował trener Latal – Protože mamy zapas i…
Skoro mamy zapas, to nie trzeba kupować – ucieszył się zarząd Piasta.

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin (godz. 20:30)
Raz, dwa, trzy, raz, dwa trzy, próba mikrofonu…
I próba Lechii – nie zagra Sławomir Peszko, nie zagra Flavio Paixao. Ale to przecież Lechia – dwustu czternastu zawodników na stanie, trzystu dwudziestu ośmiu już zakontraktowanych na zimowe testy, własny stadion, tłumy kibiców, Grzegorz Kuświk, który przy dwóch braciach Paixao na murawie mógł sobie jedynie poczytać i pomarzyć, Sebastian Mila szczuplutki jak Kate Moss i zwrotny jak wychwyt…
I wtedy wchodzę ja – cała na biało – szepnęła namiętnie Frekwencja – No, na biało-zielono. Światła, kamery, mikrofony, schody…
Tak, bo myśmy się już skończyły – powiedziały smutno żarty.
Lechia broni miejsca pierwszego, Pogoń broni miejsca piątego, oba zespoły nie mają szansy na wyższą pozycję.
Taaa, typowy mecz o pietruszkę – powiedział Sarkazm, przygotowując colę i orzeszki.

6 listopada, niedziela

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin (godz. 15:30)
W Śląsku wszyscy zdrowi, natomiast w drużynie Zagłębia nie będzie mógł wystąpić Deimantas Petravičius.
Kto?
Petravičius.
Hę?
Sęk. Jest drzewo, się ścina, się rżnie na deski. Jest deska, jest sęk, a nie ma Petravičiusa, bo ma kontuzję.
Ale kto to jest Petravičius?
To taki lubiński Roman.
Jaki Roman, do cholery? – Opinia Publiczna przybrała kolor fioletowy, a z jej nozdrzy zaczynały wydobywać się kłęby pary.
Joan Angel. Piłkarz Śląska. Taki wrocławski Petravičius. Obaj podpisali kontrakty latem, pograli dotąd tyle, co kot napłakał i podejrzewam, że nawet Mateusz Rokuszewski miałby problemy z rozpoznaniem tych zawodników, a on przecież zna wszystkich z twarzy, zaś trzy czwarte – ze statystyk.
No dobra, ale po cholerę piszesz o jakichś nołnejmach, zamiast o derbach Dolnego Śląska?
Bo o derbach piszą wszyscy, a układ ligi taki, że co tydzień wypadają jakieś, a co trzeci – nawet dwukrotnie na kolejkę. Ileż można?

Wisła Kraków – Górnik Łęczna (godz. 15:30)
Teraz widać, jak ważne były dwa punkty stracone z Zagłębiem – dziś Wisła miałaby trzy punkty przewag nad Górnikiem, w niedzielę grałaby na luzie, mogłaby odskoczyć na sześć… Tymczasem kicha – jest jeden punkt, nerwówka, a niech się jeszcze Grzegorz Bonin zepnie, a Sergiusz Prusak zmobilizuje i może się okazać, że Górnik…

via GIPHY

OK – bądźmy poważni: jeśli Wisła tego meczu nie wygra i to wyraźnie, to będzie ciężką ciapą i zasłuży na przeniesienie do sekcji gimnastycznej oraz pozostanie w dolnej ósemce do końca sezonu. Przyszłego.
…kwadrat cosinusa z logarytmu do trzeciej dzielone przez całkę różniczki… – trener Rybarski pracowicie wyliczał wzór na wygraną.
Jak coś powiem, to już powiem. Jak odpowiem, to roztropnie – kreowały się statystyki.

Legia Warszawa – Cracovia (godz. 18:00)
Remis z Realem! – nadymali się kibice Legii.
Czyli słabiej niż my – wzruszali ramionami kibice Wisły – Myśmy z Barceloną wygrali.
Ale pierwszy mecz przegraliście 0:4!
A wy z Borussią przegraliście 0:6.
Jadący na mecz do Warszawy kibice Cracovii byli w kropce, bo honor nie pozwalał im wziąć ani strony jednych, ani tym bardziej strony drugich. Wybrnęli więc tradycyjnie:
A my przed wojną…
– – Mhm, japońską – ucieszył się dziadek Jacek Poszepszyński i zaczął wspominać, jak to ze swoim plutonem wygrał mecz piłkarski o puchar kaprala Jedziniaka, rozgrywany w okopach pod Mukdenem.
Pytanie dnia – czy piłkarze Legii utrzymają formę/nastawienie i profesjonalnie pójdą za ciosem, czy uznają, że remis z Realem wystarczy, żeby się uznać z pół-boga i jeszcze wnukom będą opowiadać, więc co im taka jakaś liga, skoro z nich tacy mistrzowie, że się zaraz po któregoś zgłosi Hansa Rostock albo nawet Paide Linnameeskond.

View post on imgur.com

„Poligon” w „Ustaw Ligę”
Żeby stać się największą liga prywatną bieżącej edycji „Ustaw Ligę” potrzebujemy jeszcze dwóch drużyn (dobrze punktujących, jeśli można prosić), żeby stać się najlepszą ligą prywatną potrzebujemy… Och, przepraszam – nie potrzebujemy niczego, bo liga „poligonowa” (kod: 432967992) i tak już jest najlepszą ligą prywatną.
/chwila przerwy, w czasie której zachowujemy się jak piłkarze Legii po remisie z Realem i w ogóle co to nie my/
Jest dobrze, nie kombinujmy więc, tylko grajmy, jak graliśmy, przewagę nad konkurencją powiększajmy, transferów dokonujmy z rozwagą i przenikliwością i w ogóle pełen luz, równe tempo, śpiewa na ustach, lewa, prawa, lewa, prawa, lewa, prawa, lewa…

Andrzej Kałwa

Fot. FotoPyk

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments