Reklama

Skrzypczak o akcji z Drągowskim i żonie wygrażającej patelnią

redakcja

Autor:redakcja

19 grudnia 2015, 23:26 • 6 min czytania 0 komentarzy

W dzisiejszym odcinku Weszło z butami zaglądamy do Zabrza i przepytujemy Szymona Skrzypczaka, który nieźle radzi sobie na ataku Górnika i wszystko wskazuje na to, że już na dobre posadzi na ławce Macieja Korzyma. Będzie o macankach Drągowskiego, żonie wygrażającej patelnią, Dariuszu Szpakowskim, którego z pewnego powodu ma dość i o gromadce dzieci, którą zamierza mieć po zakończeniu kariery. Musicie wiedzieć jedno: Szymon okazał się zajebiście wesołym gościem. Zapraszamy.

Skrzypczak o akcji z Drągowskim i żonie wygrażającej patelnią

***

Na początku musimy ci się do czegoś przyznać. Zastanawialiśmy się, w jak słabej dyspozycji musisz być, skoro przegrywasz sportową rywalizację z Maciejem Korzymem, któremu – nazwijmy to – mocno nie szło. Byliśmy w szoku, że zmieniasz go w momencie jak ten łapie kontuzję i… grasz całkiem OK, strzelasz bramki, dajemy ci dobre noty. Masz pewnie jakąś teorię, dlaczego nie wskoczyłeś do składu wcześniej.

Ciekawe co by było, gdyby Maciek nie złapał kontuzji. Może bym do tej pory nie grał. I znowu by mówili o mnie, że jestem bez formy, albo że mnie w ogóle nie ma, bo zaginąłem w akcji. Cały czas byłem w dobrej dyspozycji, czekałem na szansę. Jestem pewny siebie i wiem, że powinienem był grać, że to miejsce mi się należało. Nie dostałem szansy i tyle. Teraz ją mam i muszę zasuwać, żeby ją wykorzystać. Trzeba spytać trenera, dlaczego nie grałem. Ja nie wnikam.

Sytuacja z Bartkiem Drągowskim – jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Reklama

Szczerze mówiąc… ja dopiero później zczaiłem się, o co chodzi. Podczas meczu nic nie czułem, to było bardziej muśnięcie. Wszystko wynikło z tego, że niby mu przeszkadzałem. Ja normalnie stałem i blokowałem. A potem wyszła z tego taka afera. Chciał mnie uszczypać, ale przez rękawice nawet nie był w stanie tego zrobić tak, żebym cokolwiek poczuł. Pewnie chciał mnie sprowokować, żebym mu odwinął albo coś.

Wcześniej albo później też próbował cię prowokować?

Nie, to chyba była jedyna sytuacja. Jakieś przepychanki pod bramką były, ale to normalne, zawsze są.

To, że Górnik odbija się od dna jak wskakujesz do składu – przypadek czy można powiązać jedno z drugim?

W bramce i na innych pozycjach też się pozmieniało. Trener rotuje, próbuje różne ustawienia. Nam było potrzebne zwycięstwo. Udało się wygrać, wiara wróciła i poszliśmy za ciosem. Dobre wyniki napędzały. Aż szkoda, że się granie kończy.

Górnik Zabrze na wiosnę – walka o utrzymanie czy bój o pierwszą ósemkę?

Reklama

Nie myślimy w takich niskich kategoriach. Jesteśmy pewni, że się utrzymamy i będziemy walczyć o wyższe cele. Ósemka jest w zasięgu. Różnice punktowe są naprawdę niewielkie i celujemy w górę.

Gdzie się gra łatwiej – w ekstraklasie czy w pierwszej lidze?

Chyba w ekstraklasie.

Wszyscy tak mówią.

Coś w tym jest. Większa kultura gry, piłka chodzi. W pierwszej lidze mecze są siłowe, dominuje walka. Nie chcę powiedzieć, że jakaś rąbanka czy coś takiego, ale tej taktyki jest mniej, chociaż to się teraz poprawia.

Najlepszy piłkarz ekstraklasy?

Chyba Nikolić. Statystyki mówią same za siebie. Chłop strzela bramki jak na zawołanie.

Najbardziej niedoceniany ligowiec?

Każdy jest doceniony, skoro gra w ekstraklasie. Jeżeli miałbym wskazać jednego: Łukasz Budziłek. Siedzi tylko na ławce, wcześniej w Legii też nie pograł. Szkoda chłopa!

Sędzia, z którym poszedłbyś na piwo?

Jakbym musiał to Musiał (śmiech).

Największy twardziel w lidze?

Myślę, że Głowacki. Miałem z nim styczność na boisku i nasłuchałem się opowieści „Sobola”. Opowiadał, że co dzień chodzi na siłownie i przerzuca sztangi.

Najbardziej przereklamowany ligowiec?

Nie chcę mówić personalnie, bo ktoś sobie może z tym nie poradzić (śmiech).

Ile masz punktów karnych na prawie jazdy?

Zero. Wszystko mi się wyczyściło. Bezpiecznie jeżdżę!

Ulubiony komentator?

Kiedyś Szpakowski, ale odkąd zacząłem grać w FIFĘ mam go dosyć, nie mogę go już słuchać. W studiu dobrze mówią Żewłakow i Kosowski. Grali w piłę, znają się.

Tatuaże?

Bolą! Mam dwa i planuję kolejne. Na żebrach mam daty urodzenia rodziców i siostry z inicjałami, na nodze mam symbol piłki.

Najgłupsze pytanie od dziennikarza?

„Co się dzieje?”. To takie pytanie, że trzeba by coś kompetentnie odpowiedzieć, a człowiek sam nie ma pojęcia. Nie wie, a go pytają.

Największy jajcarz w szatni?

Antek Łukasiewicz. Dusza towarzystwa, buzia mu się nie zamyka. Ciągle nawija, nawija. Wesoły chłop.

Z którym kolegą z drużyny ruszyłbyś na podryw?

Teraz to już z żadnym. Mam żonę, dziecko w drodze. Na żadne podrywy się nie wybieram.

Kolega, który zrobi największą karierę?

Myślę, że Lipski. Technicznie dobry. Nie znam go osobiście, ale w telewizji widać, że ma duży spokój.

Idol z dzieciństwa?

Thierry Henry. Pasóweczka, brameczki jak na zawołanie.

Który z kolegów napisałby najciekawszą książkę?

Seweryn Gancarczyk. Doświadczony chłop, dużo klubów zwiedził, ma trochę wesołych wspomnień.

Plan po karierze?

Chciałbym mieć gromadkę dzieci i godnie żyć! Nie wybiegam w przyszłość. Trochę lat grania przede mną, potem się będę zastanawiał. Ale na pewno coś z piłką.

Trener z ekstraklasy, z którym chciałbyś pracować?

Miałem przyjemność pracować z Adamem Buczkiem. Miał tylko epizod w Zagłębiu Lubin, ale naprawdę zasługuje na ekstraklasę. Miałem w jego oczach zaufanie i dobrze mnie przygotowywał.

Czytasz noty po meczu?

Szczerze powiem, że nie. Żona czyta. Jak przyjeżdżam po meczu to mi opowiada. Więc ja osobiście nie czytam, ale wiem wszystko.

Artykuł na twój temat, który najbardziej zapadł ci w pamięć?

Nie pamiętam. Jak byłem królem strzelców w drugiej lidze to się dobrze o mnie pisało.

Gdybyś nie był piłkarzem, to…

Pewnie uprawiałbym jakiś inny sport. Może koszykówkę?

Ostatnia książka?

„Dzieci z Bullerbyn”! Nie no, żartuję. Ostatnio czytałem biografię Zlatana.

Ostatni film?

„Do utraty sił”.

Do you speak English?

Yes, in the picture I can see! Tyle mi wystarczyło do zdania matury!

Największy modniś w drużynie?

Szeweluchin ma zajebiste skóry, jakby wyrwał je na jakimś targu. A tak serio to Paweł Widanow. Niezły modniś.

Gej w szatni?

Nie chciałbym.

Na kogo głosowałeś w wyborach?

Kurczę, nie miałem takiej możliwości. Jestem z Wielkopolski, a tu na Śląsku nie ogarnąłem papierów. Ale głosowałbym na Pawła Kukiza.

Najładniejsza dziewczyna kolegi z drużyny?

Moja żona! Stoi nade mną z patelnią, nie mogę powiedzieć inaczej (śmiech).

Ilu masz dziennikarzy na czarnej liście?

Tylko ciebie! Oczywiście żartuję, nie mam takiej listy. Nie miałem jeszcze jakichś spin, żeby się o coś obrażać albo żeby przeczytać o sobie coś nieprzyjemnego.

Co kupiłeś za pierwszą premię?

To było jeszcze w Zagłębiu. Za mistrza w Młodej Ekstraklasie kupiłem sobie Playstation. Pojechałem do chaty i się okazało, że działa, tylko że na telewizorze jest wyłącznie czarno-biały obraz. Musiałem jeszcze dokupić do tego telewizor. Trochę mnie to spłukało.

Kolega z juniorów, który miał największe papiery na granie?

Łukasz Glapiak z Leszna. Dalej tam chyba gra. Gdyby wyjechał wcześniej, byłoby o nim głośno.

Kogo z Górnika wysłałbyś do… Turbokozaka?

Ostatnio był Madejos i dobrze wypadł. Chyba Jeżyka.

MMA?

Kasprzik.

Jeden z dziesięciu?

Madeja bym dał.

Trudnych spraw?

Adam Danch. Lubi te wszystkie dziwne seriale.

Masterchefa?

Dominik Sadzawicki lubi kuchcić.

Warsaw Shore?

Janotkę. Niezły wariat! On by się nadawał.

Przygotował JB

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...