Statystyka, że Bayern mógłby grać w lidze bez bramkarza – bo nawet, gdyby każdy celny strzał rywala lądował w siatce, i tak byłby liderem – robi wrażenie. Bawarczycy z równie dużą łatwością, co w kraju, odprawiają kolejnych rywali w Lidze Mistrzów. Na własnym stadionie strzelili Arsenalowi pięć goli, Dinamo Zagrzeb – też pięć, jedynie teraz Olympiakosowi – jednego mniej. Znów jednak zrobili z rywalem to, na co tylko mieli ochotę.

5:0, 5:1, 4:0. Liga Mistrzów w Monachium zaczyna nudzić.

Pep Guardiola, jeśli tylko nie ograniczałyby go przepisy, mógłby spokojnie zmieniać w przerwie całą jedenastkę. Jego piłkarze nie potrzebują 90 minut, by rozstrzygnąć losy meczu. Wystarczy im znacznie mniej. Olympiakosowi nie pozwolili zbytnio oswoić się ze stadionem w Monachium: Douglas Costa dobił strzał Boatenga z dystansu, Lewandowski zabrał się z piłką, gdy ta trafiła go po uderzeniu Comana, a Robben asystował Muellerowi. 20. minuta gry, 3:0, niespełna kwadrans od otworzenia wyniku. Pozamiatane. Można się rozejść.

Kibice Bayernu tak już przyzwyczaili się do takich zwycięstw, że jeszcze przed gwizdkiem na przerwę ruszają do kolejek po browara i kiełbaskę. To chyba dla nich nawet bardziej emocjonujące, niż niektóre spotkania rozgrywane u siebie. Jasne, świetnie się patrzy na ten Bayern, ale kolejne tak jednostronne widowisko staje się trochę nużące. Tym bardziej, że wynik mógł być dla przyjezdnych znacznie gorszy.

W samej końcówce pierwszej połowy nieco przysnął – niewykluczone, że dosłownie – Boateng. Prowadził nonszalacko piłkę, stracił ją i dopiero tuż przed polem karnym zatrzymał rywala. Żółta kartka, z rzutu wolnego nic nie wynika. Chwilę po zmianie stron sytuacja w miarę podobna: myli się Badstuber i powala rywala na osiemnastym metrze. Tym razem czerwona. Piłkarze Guardioli nic sobie z tego jednak nie robią, choć Lewego zmienia Benatia. Grecy ruszają nieśmiało, ale nie zadają skutecznego ciosu. Sami, mimo gry z przewagą zawodnika przez 40 minut, dostają ten czwarty.

Lewy strzelił dziś 46. gola w tym roku, wychodząc na moment na pozycję lidera. Dlaczego na moment? Bo kilkadziesiąt sekund później, już w Barcelonie, odpowiedział Messi – po raz pierwszy i po raz drugi. Wygląda to w tej chwili tak…

47 – Messi
46 – Lewandowski
45 – Ronaldo
43 – Neymar
39 – Suarez

***

Pewne 3:0 z Dinamem, nie pozostawiające żadnych złudzeń odnośnie tego kto tu jest lepszym zespołem. Fani Kanonierów zadają sobie jedno zasadnicze pytanie:

Panowie, nie można było tak od razu?! Na cholerę nam te nerwy!

Oczywiście lepsze nerwy w Pireusie w meczu o wszystko, niż już zero emocji i przymus koncentracji na lidze, to jest jasne. Wydaje się, że choć Arsenal był faktycznie, cóż, w dupie, to teraz jest na wznoszącej i będzie faworytem. Ale z drugiej strony, Olympiakos to naprawdę trudny teren, gdzie potrafiły wywrócić się mocne ekipy, a zwycięstwo musi być okazałe – dwubramkowe bądź 3:2 albo jeszcze bardziej rozwiązany worek z golami.

Oczywiście jednak jeśli Alexis i Ozil znowu mieliby zagrać tak znakomicie jak dzisiaj, to rywal musi się martwić, nie Londyńczycy (warto zwrócić też uwagę na świetny występ Campbella). Poziom taki jak dziś wystarczyłby, by odstawić rywala na długość i myśleć o losowaniu kolejnej rundy.

 

***

Czasami zastanawiamy się: ile w tej Lidze Mistrzów ugrałby mistrz Polski? Skoro Roma została zbita niemiłosiernie przez Barcę, skoro Arsenal potrafił zebrać srogie baty od Bayernu, to gdzie z nami? A potem zastanawiamy się: z jednej strony statyści z Hapoelu, z drugiej jak zawsze ambitne, potrafiące urwać punkty BATE.

W Izraelu sensacji nie było, Chelsea wygrała lekko, łatwo i przyjemnie. Każde takie zwycięstwo jest czymś nie do pogardzenia w sytuacji Jose Mourinho, bo przecież trąbiło się o kryzysie i trąbiło. 4:0 – to wygląda ładnie, wprowadza w dobry nastrój, szczególnie, że faktycznie przedstawia rzeczywisty obraz gry. Jeden zespół rządził na murawie, drugi zbierał lekcję.

Problem w tym, że The Blues mają wciąż diabelnie trudną sytuację, a to przez psikusa, jakiego sprawiło Dynamo Kijów w Portugalii. Dynamo wystarczy zwycięstwo nad Hapoelem by mieć 11 punktów, Chelsea i Porto mają natomiast… po dziesięć. Kto przegra, prawie na Stamford Bridge, pewnie wyleci. Co w przypadku remisu i wygranej Ukraińców? Wówczas zadecyduje bilans bramkowy. Chelsea ma najlepszy (+8), ale Dynamo może go jeszcze solidnie podreperować (na ten moment +3, zwycięstwo to oczywiście poprawka). Porto w tym układzie by leciało (+3).

 
Maccabi Tel Aviv vs Chelsea 0-4 All Goals and… przez alxrecords

Wspomniane Porto skomplikowało sobie życie, a trzeba przyznać, że dużą pracę by tak się stało wykonał Casillas. Przy golu pieczętującym rezultat bramkarska katastrofa. Warto odnotować natomiast, że w Dynamie Kijów zagrał Łukasz Teodorczyk i był to jego debiut w Lidze Mistrzów. Gratulacje.

 
All Goals & Highlights – Porto 0-2 Dinamo Kyiv… przez FootballLiveGol

W grupie Barcy i Romy z kolei problemy miał Bayer. Problemy poważne, bo tylko remis na Białorusi ustawia w bardzo dobrej sytuacji Romę.


BATE vs Bayer Leverkusen 1 – 1 All Goals… przez pop-auras

Dodajmy też, że pewnie w najmniej medialnym meczu rundy, Gent ograł Lyon i wciąż zachowuje szanse na awans. Obecność Belgów w kolejnej rundzie – o, to byłaby dopiero sensacja!

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments