Naprawdę dobre sentymentalne gówno – tak powiedziałem kiedyś Przemkowi po jednym z jego tekstów i z czasem uznałem go nawet, w naszym prywatnym rankingu, za lidera tego gatunku. „Gówno” nie musi brzmieć pejoratywnie, to był raczej komplement rodem z ciemnych uliczek Detroit. Przemek, niczym narkotykowy dealer z amerykańskich seriali, dostarcza po prostu dobry towar. Towar, który ryje beret. Spróbujesz niuchnąć i będziesz mieć halucynacje – może ci się mianowicie znowu zdawać, że jest rok 1988 albo 1992.

Cała reszta, a nie futbol…

Nie wiem, z czego konkretnie to wynika, ale jestem pewny w stu procentach, że Przemysław Rudzki najlepsze teksty tworzy wtedy, gdy teraźniejszość miesza z przeszłością i gdy sprawnie macza aktualne informacje we wspomnieniach. Jest w tym naprawdę sprawny. W nowej książce – „Futbol i cała reszta” – nie chodzi o futbol, lecz o całą resztę. Uważam nawet, że tytuł jest mylący i może sprzedażowo nie zadziałać zbyt dobrze – kibice pomyślą, że to coś dla nich, a reszta ominie. A przecież to nie jest książka, w której przeczytacie, że ten czy inny piłkarz zbankrutował, a taki lub owaki trener okazał się baranem. Nie, zupełnie nie. To książka o życiu. Jeśli masz dzisiaj tak między 30 a 40 lat, to zapewne odnajdziesz w niej dużą cząstkę siebie.

Zrzut-ekranu-2015-10-14-o-13.55.47Pozwólcie, że wam łopatologicznie wytłumaczę, jak ta książka jest skonstruowana, bo to pozwoli wam zrozumieć całą koncepcję. Poznajemy grupkę chłopców z podwórka, w Czeladzi – bo Przemek pochodzi z Czeladzi, a książkowi bohaterowie powstali w dużej mierze w oparciu o rzeczywiste postaci. Ci chłopcy na początku są bardzo mali i niewiele jeszcze rozumieją, ale każdy kolejny rozdział to kilka scenek z jednego roku. I tak wędrujemy z nimi przez życie – mają 7, 8, 9 lat, w końcu 14, 15, 16, później 23, 24… Zmienia się rzeczywistość wokół nich, realia, zmieniają się priorytety, ludzie umierają, oni sami wpadają w tarapaty, odnoszą sukcesy, uciekają, mają marzenia i lęki. A rytm życia – gdzieś w tle, dyskretnie – wyznacza futbol. To futbol stanowi oś czasu.

Na Weszło mogliście przeczytać dwa fragmenty książki, ale to nie był dobry pomysł – tej książki nie da się podzielić na fragmenty. Trzeba płynąć przez życie wraz z bohaterami i być świadkiem ich dorastania, kształtowania charakterów, trzeba znać całe tło opowieści, by ją zrozumieć. Zapewniam was, że warto – o ile spełniacie właśnie ten kluczowy warunek, że wiekowo należycie do grupy docelowej. Jeśli znacie smak gumy Turbo i wiecie, jak czekało się na pucharową środę, jeśli graliście w kapsle lub jeśli godzinami wczytywaliście z taśmy grę na Atari, by później łamać joysticki. Tak, wiek jest ważny, by się w tym klimacie zanurzyć. Miejsce urodzenia – niekoniecznie. Sam pochodzę z Warszawy, ale okazuje się, że specyfika podwórek – czy to w Warszawie, czy w Czeladzi, czy w jakimkolwiek innym miejscu – jest dokładnie taka sama. Te sam sposób spędzania czasu, podobni koledzy, bliźniacze problemy. Identyczne bloki z wielkiej płyty między którymi identyczni ludzie wiedli identyczne życie.

Przemysław Rudzki z wielką wprawą odmalował pokolenie. Byłoby szkoda, gdyby tę książkę sklasyfikowano jako sportową, między innymi dlatego, że autor pracuje jako sportowy dziennikarz. Nie, to byłby gruby błąd. Macie możliwość kupić świetną powieść, dzięki której znowu będziecie mieć osiem lat. Albo – dziesięć rozdziałów później – osiemnaście. I po chwili dwadzieścia pięć. To się czyta. To się naprawdę dobrze czyta.

Książkę możecie kupić TUTAJ.

Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments