Henning Berg meczem z Napoli pożegna się z Legią Warszawa – to jest już prawie pewne. Na jego miejsce szykowany jest przede wszystkim Stanisław Czerczesow, ale warszawianie sondują też innych kandydatów. „PS” poinformował, że jest wśród nich choćby Paulo Bento czy Niko Kovac. My poszperaliśmy, poszukaliśmy wolnych obecnie szkoleniowców z zagranicy i doszukaliśmy się kilku ciekawych nazwisk. Oj, byłoby zabawnie, gdyby nagle przy Łazienkowskiej pojawił się Paolo di Canio.

Bento, Kovac, Di Canio. Kto, jeśli nie Czerczesow?

STANISŁAW CZERCZESOW

O tym, jaki to trener, napisano już wiele słów. Większość się powtarza: dyscyplina, siła, wybieganie, organizacja. Już teraz stał się ulubieńcem fanów Legii na Twitterze, którzy tworzą memy na cześć Czerczesowa. W ich oczach to trener-dyktator, który skończy z minimalizmem rozpieszczonych gwiazdeczek Legii.

Gorzej czuć się pewnie miłośnicy gry opartej na posiadaniu piłki, wymienności pozycji – Czerczesow woli futbol z zupełnie innej mańki.

COSMIN CONTRA

1977659_w2

Karierę piłkarską zakończył w 2011 roku i po krótkiej przygodzie w niższej lidze hiszpańskiej dostał do poprowadzenia w 2012 roku Petrolul Ploiesti. Puchar, trzecie miejsce w lidze – wyniki miał nie najgorsze i w końcu dostał szansę tam, gdzie wybił się na koniec kariery – w Getafe. Rozbity zespół odzyskał pewność siebie, grał bardziej agresywnie, utrzymał się w lidze, ale w następnym sezonie – 2014/15 – było już fatalnie. W grudniu zeszłego roku odszedł do Guangzhou Evergrande, gdzie nie zabawił dość długo.

MIXU PAATALAINEN

mixu_3036206

Fińskie alter ego Czerczesowa. Dlaczego? Zacytujmy Grzegorza Szamotulskiego: „Pluł, charczał, rzucał butelkami. Nikt nawet nie mógł pisnąć. Mało tego – nikt nawet nie miał prawa rozsznurować butów. Na koniec powiedział tak: – W następnym meczu wystąpi dokładnie ta sama jedenastka. Jeśli znowu dacie dupy, wszyscy, co do jednego, lądujecie na trybunach do końca sezonu.

Trenował w Szkocji, tam radził sobie w kratkę był też selekcjonerem reprezentacji Finlandii. Najlepsze mecze jego drużyny grały wtedy, gdy zagęszczały środek pola, walczyły i błyskawicznie atakowały. Tak jego kadra zremisowała z Hiszpanią 1-1.

NIKO KOVAC

nk

Niedawno zwolniony z reprezentacji Chorwacji po ledwie remisie z Azerbejdżanem i porażce z Norwegią. Zwolniony w atmosferze konfliktu z piłkarzami, bo zarzucał im brak serca do walki, który każdy piłkarz musi mieć, niezależnie od tego czy trener wystawi jednego, dwóch, czy trzech napastników. Jeśli jednak ktoś pomyśli, że wielokrotny reprezentant Chorwacji opiera się na motywacji, nie zaś na taktyce, to jednak będzie w błędzie. Niko Kovac wierzy w zdobycze nauki, analizy, statystyki, psychologię. Chodził do tego samego profesora co Jurgen Klopp i Thomas Tuchel.

PAULO BENTO

194456_heroa

O zainteresowaniu Legii usługami Portugalczyka napisał „Przegląd Sportowy”. Jeśli Legii udałoby się go ściągnąć, i to w okresie prosperity dla portugalskich trenerów, to warszawiakom należy się olbrzymie chapeau bas. Były selekcjoner reprezentacji Portugalii, wcześniej trener Sportingu. Tak, to jest nazwisko naprawdę duże. I niezgorszy szkoleniowiec – potrafi zorganizować zespół, poukładać wszystkie klocki tak, by była to drużyna może nie efektowna, ale na pewno funkcjonalna. Nawet jeśli ostatni mundial w Brazylii dla Portugalii skończył się klapą.

DOMINGOS PACIENCA

1624929_w2

Gdy w 2011 roku doprowadził Bragę do finału Ligi Europy i tam zmierzył się z Porto Andre Villasa-Boasa, wydawało się, że dla obydwu rozpoczyna się marsz w górę. Młodszy dostał robotę w Chelsea, starszy w potędze portugalskiego futbolu – Sportingu. Radził sobie jednak słabo i został zwolniony. Równie źle było w Deportivo La Coruna. Później była Turcja, powrót do Portugalii do Vitorii Setubal i na koniec, już w to lato, budowa nowego zespołu APOEL-u Nikozja. Przygoda na Cyprze skończyła się po dwóch miesiącach – odpadnięciu z eliminacji do Ligi Mistrzów i porażce w Superpucharze.

PAOLO DI CANIO

_66998984_dicanio1

Gdyby został trenerem Legii, na pewno wjechałby z buta. To trener, który do wstrząsania drużyną nadaje się jak mało kto. Każdemu z piłkarzy powiedziałby, że nic w piłce nie osiągnęli, grają w prowincjonalnej lidze. To działa, ale na krótką metę, jak choćby w Sunderlandzie. Mimo to, magia nazwiska przyciąga. Choć to „faszysta, ale nie rasista” (tak sam o sobie mówi), to trudno odmówić mu tego, że po prostu jest barwną postacią.

MIROSLAV DJUKIĆ

335361_heroa

Większość kariery spędził w Hiszpanii (Deportivo, Valencia), to i wychowanym w tym kraju został trenerem, ale początki kariery szkoleniowej spędził w Serbii. Po kilku latach wrócił na półwysep Iberyjski. Wybił się prowadząc Real Valladolid. Wprowadził zespół do La Liga, utrzymał w lidze grając futbol ani piękny ani brzydki. Po prostu konkretny. Wypromował kilku zawodników, wypromował też i siebie, bo w 2013 roku powierzono mu zadanie odbudowy Valencii. – Jeśli nie masz jaj, nie możesz grać w Valencii, jeśli nie masz jaj, nie możesz być też trenerem – mówił. Skapitulował po pół roku. Później miał utrzymać Cordobę w lidze. Po ośmiu porażkach z rzędu mu podziękowano.

ANDREA STRAMACCIONI

827101-14140378-640-360

Kandydatem do objęcia Legii był w tym samym czasie co Henning Berg, ale na drodze stanęły pieniądze – za duże pieniądze, bo musiałby zrezygnować z dostawania pensji w Interze. Przejść z Interu, i to nie Warszawa, do Legii byłoby czymś sporym, ale ostatni rok Włoch spędził w Udinese. I udowodnił, że wciąż uczy się seniorskiej piłki. Rotował ustawieniami i stylami gry i w konsekwencji rotował też wynikami. Po średnim sezonie pożegnał się z Udine. Wciąż jednak wróży mu się sporą karierę – jest to taktyk z najwyższej półki. Dla niego normą jest, że zespół raz zagra w 4-3-3, innym razem w 4-3-1-2, by przejść do 3-5-2. Czasem nawet w jednym meczu.

FRED RUTTEN

image-2046848

Trener z wysokiej, ale nie najwyższej półki w Holandii. Prowadził Twente, PSV czy Feyenoord, ale z różnymi wynikami. Był w Schalke, ale tam nie wspominają go najmilej. Ale po kolei: w Twente osiągał znakomite wyniki, trafił do Niemiec skąd wrócił w niesławie i wszedł w 2009 roku do PSV. Tam dwukrotnie zajmował trzecie miejsce, choć po drodze zanotował znakomitą serię 39 meczów bez porażki. Gdy w ostatnim sezonie dostał potężne wzmocnienia (przyszli choćby Wijnaldum czy Strootman), zanotował dramatyczne, jak na ambicje klubu, wyniki i wyleciał po trzech porażkach z rzędu. Odbudował się w Vitesse i wrócił na holenderski top przejmując Feyenoord. Zrezygnował jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu.

JS