Reklama

Mateusz Lewandowski wraca do Pogoni. To już trzeci taki przypadek.

redakcja

Autor:redakcja

15 czerwca 2015, 12:38 • 2 min czytania 0 komentarzy

Latem zeszłego roku z Pogoni odeszło trzech czołowych zawodników. Marcin Robak podpisał kontrakt z chińskim Guizhou Renhe, Takafumi Akahoshi przeniósł się do rosyjskiej Ufy, a Mateusz Lewandowski został wypożyczony do Entelli z Serie B. Nie minęło nawet dwanaście miesięcy, a wszyscy zdążyli już odbić się od ściany i wrócić do Szczecina. Z jednej strony Pogoń na każdym zrobiła niezły interes, bo przytuliła kwoty odstępnego, po czym odzyskała swoich zawodników. Ciężko jednak ignorować fakt, że wspomniana trójka nie zrobiła klubowi najlepszej reklamy i o kolejne intratne transfery może być znacznie trudniej.

Mateusz Lewandowski wraca do Pogoni. To już trzeci taki przypadek.

Jakkolwiek patrzeć, mamy tu trzy bardzo smutne historie. Robak został odpalony jeszcze zanim zdążył w ogóle wyjechać z kraju, co u nas jest przypadkiem chyba bez precedensu. Z kolei Akahoshi już w swoim drugim spotkaniu w Rosji dostał tak zwaną wędkę i zszedł z boiska po 36. minutach (bez kontuzji). Urazy dopadły Japończyka dopiero później, przez co łącznie rozegrał w lidze niecałe 90. minut i wrócił do Szczecina.

Dzisiaj natomiast oficjalna strona Pogoni podała, że po rocznym wypożyczeniu do klubu wraca Mateusz Lewandowski. Młody obrońca zupełnie nie poradził sobie w drużynie, która właśnie spadła z Serie B, a w otchłań została spuszczona między innymi przez Thiago Cionka. Bilans Mateusza to jedenaście spotkań, z czego tylko trzy w pełnym wymiarze czasowym. Po raz ostatni zagrał więcej niż pół godziny w listopadzie zeszłego roku, a z boiskiem całkowicie pożegnał się w styczniu. I niestety nie wszystko można tu zwalić na problemy z kontuzjami, które męczyły Polaka pod koniec pobytu we Włoszech.

Lewandowski miał więc iść śladami Glika czy Salamona, a dziś zdecydowanie bliżej mu do Wojciecha Pawłowskiego. Przed rokiem jego menedżer opowiadał o wielkim postępie, a teraz trzeba będzie stawić czoła wielkiemu regresowi. Na tę chwilę ciężko przewidzieć w jakiej Mateusz jest dyspozycji i ile potrwa odbudowa formy sprzed wyjazdu. W najlepszym przypadku będzie miał „tylko” rok w plecy.

Sami nie wiemy, co myśleć o ostatnich transferach z Pogoni – czy to kwestia pecha, czy jednak należałoby poszukać tutaj drugiego dna. Kilka dni temu kontrakt z poznańskim Lechem podpisał Marcin Robak, ale czy kibice mistrzów Polski powinni przyzwyczajać się do jego obecności? Jeśli zadziała tu prawo serii, już za kilka miesięcy napastnik może znowu zameldować się w Szczecinie.

Reklama

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...