Ostatnie dni to nieustanna medialna przepychanka. Odejdzie czy zostanie? Czy pracując w Realu Madryt można pozwolić sobie na sezon bez żadnego trofeum? Czy władze klubu takiego formatu stać na wyrozumiałość i gest poparcia dla człowieka, którego plan zawiódł? Z jednej strony – rozczarowujące wyniki w tym roku, z drugiej – pamięć o tym, że przed chwilą ten sam człowiek zapewnił upragnioną decimę. Co mówią trybuny? Jak wyrażają się o nim piłkarze? Codziennie pojawiały się nowe artykuły. Koniec z tym. Właśnie poznaliśmy odpowiedź na jedno z najgorętszych pytań ostatnich dni w światowym futbolu. Czas Carlo Ancelottiego w Realu dobiegł końca.

Ancelotti nie będzie madryckim Fergusonem. Czas na Beniteza?

A jeszcze nie tak dawno, w grudniu zeszłego roku, gdy Real kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, Florentino Perez mówił, że Włoch będzie jego Fergusonem. Zresztą, nie trzeba cofać się w czasie aż tak daleko! Już gdy mistrzowska forma gdzieś wyparowała, przed finiszem rozgrywek sternik „Królewskich” mówił, że niezależnie od rozstrzygnięć, trener może spać spokojnie…

Kibice byli za nim. Wspierali go hucznie – na stadionie, gdy spiker wyczytywał jego nazwisko, a także w bardziej kameralnych okolicznościach – np. w internetowych sondach. Gdy wydanie dziennika „AS” zapytało się sympatyków stołecznego klubu, czy chcą by Carlo dostał szansę w kolejnym sezonie, 63 procent ankietowanych odpowiedziało: tak, to dobry pomysł.

Za Ancelottim stanęli również piłkarze. – Jego odejście byłoby dla nas bardzo ciężkie. Pracuje tu już dwa sezony i zna nas doskonale. Wie o tym, jak się zachowujemy i jak nas odbudować – mówił po przegranym dwumeczu z Juventusem Turyn James Rodriguez. Spokojnie moglibyśmy zacytować jeszcze dziesięciu piłkarzy wypowiadających się w podobnym tonie. Oczywiście głos zabrał również najważniejszy z nich.

To ogromne wsparcie okazało się niewystarczające. Kilka godzin temu nieoficjalną informację na temat zwolnienia podała hiszpańska prasa, po godzinie 20.30 na konferencji prasowej potwierdził ją Florentino Perez. – Zawsze działamy dla dobra klubu, tak było też i tym razem. Decyzja została podjęta po sezonie, po bardzo długich przemyśleniach. Carlo jest dżentelmenem, rozmawiałem z nim i uszanował to. Piłkarze nie wiedzieli o naszych postanowieniach. Oni potrzebują nowego impulsu – mówił prezydent „Królewskich”.

Co dalej z Carlo? Jakkolwiek patrzeć, wykręcił w Madrycie niezły wynik. Bilans –  84 zwycięstwa, 14 remisów i 16 porażek – mówi sam za siebie. Na brak ofert narzekać nie będzie. Pisało się, że jest już po słowie z Manchesterem City. Bardzo napaleni na jego powrót są w Mediolanie, otwarcie przyznaje to Silvio Berlusconi. Były już trener Realu zapowiadał jednak, że – wzorem Guardioli – zrobi sobie roczny urlop od futbolu.

A kto będzie jego następcą? Giełda nazwisk trwa już od pewnego czasu. Wśród najpoważniejszych kandydatów wymienia się m.in. Rafaela Beniteza (faworyt zarządu, ale nieprzychylni są mu kibice) i Juergena Kloppa. Nazwisko następcy znane będzie w przyszłym tygodniu, ale Perez już dzisiaj delikatnie zasugerował, kogo należy się spodziewać: – Dobrze, by nowy trener mówił po hiszpańsku.

Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments