Dwa gole strzelił Ronaldo. W końcu wrócił Modrić. Ale to, co zobaczyliśmy dziś na Santiago Bernabeu, można objąć słowami wstyd, kompromitacja, żenada, nie wracajcie do domu. Z jedną poprawką: Real grał w domu i stracił cztery gole. Santiago Bernabeu w Lidze Mistrzów ostatni raz taką strzelankę widziało 15 lat temu, gdy przyjechał Bayern Monachium. Aitor Karanka, Michel Salgado – łatwo to sobie przypomnieć. Dziś w rolę kata wcieliło się Schalke. Drużyna, która do rewanżu przystępowała z dwubramkową stratą, mały włos, a przecisnęłaby się do ćwierćfinału.

Real w konwulsjach. Cudem wybłagał litość

Rzadko zdarza się, żeby drużyna, która odpada z rozgrywek, dostała większe brawa niż zwycięzcy. To były niesamowite obrazki: stojący nieruchomo Ronaldo, kibice krzyczący w kierunku Ancelottiego „wynocha”, w końcu przechadzający się po murawie zawodnicy Di Matteo, którzy dziś dali z siebie wszystko. Zapewnili nam show, na które w sumie nikt się nawet nie stawiał. To miał być nudny, przewidywalny mecz. Real miał mieć wszystko pod kontrolą. Skoro wygrał 2:0 w Niemczech,  to u siebie miał tylko dopełnić formalności. Kto by pomyślał, że przyjedzie młoda drużyna Schalke i każe Realowi tańczyć. Królewscy kiwali się tak, jak chcieli tego przybysze z Bundesligi.

Schalke oddało 18 strzałów. Drużyna, która dopiero co dostała w lidze trójkę od Borussii, zagrała bez kompleksów, tak jakby naprzeciwko stanęły pierwsze lepsze janki. Wyglądało to trochę jak mecz na Playstation – gol za gol, niektóre niczym wyjęte z komputera. Smutne, że drużyna z takim potencjałem, została zdegradowana do roli tych ganiających. To Schalke dyktowało tempo. Schalke cisnęło i gdyby ten mecz potrwał jeszcze chwilę, mielibyśmy sensację.

Ancelotti nie miał dziś totalnie pomysłu. Śpiące królewny nie chciały się przebudzić. A już za chwilę El Classico. Jedenaście dni przed starciem z Barceloną Królewscy człapią po boisku. Czołgają się po nim. To niesamowite, w jak kompromitujący sposób błagali dziś o litość. Cud, że się udało.

Jeśli ktoś spodziewał się, że zobaczy dzisiaj na Estadio do Dragao wyrównane spotkanie i walkę o awans do ostatnich minut, to mocno musiał się rozczarować. Na szczęście zostało to zrekompensowane czystym pięknem. Inaczej nie da się określić tego, co wydarzyło się w Portugalii.

Może spróbujmy: futbolowa poezja, kanonada uroku, festiwal piękna. Piłkarze Porto wspięli się dzisiaj na estetyczne wyżyny. Gdy do rzutu wolnego podszedł Yacine Brahimi i zakręcił piłką tak, że bramkarz Basel nawet nie drgnął, wydawało się, iż właśnie zdobył bramkę wieczoru. No właśnie – wydawało się. Potem jeszcze piękniej uderzył Hector Herrera, a jego przebił kolejnym strzałem z wolnego Casemiro. I to takim, że po powrocie do Madrytu Brazylijczyk będzie mógł udzielić w tym zakresie korepetycji Cristiano Ronaldo.

I gdy (znów!) wydawało się, że limit piękna na jeden mecz został wyczerpany, kolejny powód do bicia braw dał Vincent Aboubakar. Cztery gole, każdy wyborny, każdy inny – dla każdego coś miłego. Porto było dzisiaj niesamowitą mieszanką efektywności z efektownością – wychodziło im praktycznie wszystko. W obronie imponowali pewnością gry, w pomocy regularnością i solidnością, a z przodu dali w tym meczu oszałamiający popis fajerwerków. Jedna, wielka orgia dla wzrokowców, oszpecona jedynie wyjątkowo pechowym urazem Danilo, który został zniesiony z boiska po tym, jak staranował go własny bramkarz.

A Basel? Cóż, o Szwajcarach można napisać tyle dobrego, że to miło z ich strony, że pozwolili rywalom nastrzelać tyle fajnych bramek. Ekipa z Basel po prostu nie dojechała na mecz. Piłkarze Paulo Sousy byli zagubieni od początku do końca spotkania, nie potrafili nawet na kilka minut przejąć kontroli nad tym, co działo się na boisku. Najlepiej ich występ podsumowuje to, jak zaprezentował się Walter Samuel – Argentyńczyk był nieustannie spóźniony i niepewny w swoich interwencjach. To po jego faulu Porto strzeliło pierwszą bramkę, a beznadziejny wieczór Samuel podkreślił „zdobyciem” czerwonej kartki.

I szczerze mówiąc, za ten występ czerwona kartka należy się całemu Basel – to nie był poziom Ligi Mistrzów.


All Goals | Porto 4-0 Basel 10.03.2015 HD przez EuropeanLeagueLiveGoal

Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments