Dwie największe firmy szkockiej piłki zwykły spotykać się na murawie nawet kilka razy do roku. Teraz musiano czekać długie miesiące, by znowu jedenastki Celtiku i Rangers wyszły naprzeciw siebie na murawie. W międzyczasie „The Gers” przeszli likwidację, zwiedzili multum malutkich stadioników w niższych ligach, znowu narobili długów, a Celtic zrobił parę mistrzostw i zdążył ograć w Lidze Mistrzów Barcelonę. Rywale zza miedzy znaleźli się w innych światach.

Pierwsze Old Firm Derby od trzech lat. Jak było?

Mimo to cała Szkocja żyła dzisiaj tym meczem. Piłkarze zagarnęli czołówki gazet, spory czas antenowy w różnych stacjach, a także zyskali uwagę policji. Dość dosłownie: policyjni funkcjonariusze zjawili się na pogadankach w obu obozach. Prosili o to, by zawodniki swoim zachowaniem na boisku dali dobry przykład, by nie prowokowali awantur. To też pokazuje, że stawką dzisiejszego Old Firm Derby nie był wyłącznie awans do finału Pucharu Ligi.

Image and video hosting by TinyPic

Ten mecz mógł mieć dwa oblicza. Z jednej strony patrząc, spotykali się odwieczni rywale i to po wyjątkowo długiej jak na nich przerwie, wielu nastawiało się więc na wyjątkowe emocje. Z drugiej, to było jednak starcie mistrza Szkocji, bezdyskusyjnie najlepszej ekipy w kraju, z drugoligowcem i to który już praktycznie stracił szanse na bezpośredni awans do Scottish Premier League. Ze zdroworozsądkowego punktu widzenia faworyt był jeden i to zdecydowany.

Ostatecznie magii nie było, wygrała logika. Celtic ustawił sobie to spotkanie błyskawicznie, już w pierwszej połowie dwukrotnie posyłając rywali na deski i to mimo, iż fatalna murawa sprzyjała chcącym się bronić Rangersom. Różnica klas była widoczna gołym okiem. W pomeczowych komentarzach dominowały opinie, że zwycięstwo, że to jedno z najłatwiej rozstrzygniętych na korzyść „The Boys” derbowych meczów w historii. Wszystko od początku do końca pod kontrolą, pompowany od tygodni balon pękł z hukiem. Dość powiedzieć, że przez cały mecz Rangersi nie oddali ani jednego celnego strzału, w żaden inny sposób zresztą też nie zagrażając bramce Gordona. Śmiano się nawet, że Deila popełnił kardynalny błąd w ustawieniu, no bo po co wystawiał bramkarza?

Image and video hosting by TinyPic

„The Gers” byli w stanie zaproponować tylko jedno: ostrą, bezpardonową grę, na granicy faulu, a nawet często go przekraczając. Celtowie mieli nawet pretensje, że sędzia pozwalał na wyjątkowo wiele i trudno się nie zgodzić: Miller uderzył Denayera w twarz (upiekło mu się), w innej akcji Wallace skopał rywala. To jak McCulloch skończył mecz bez choćby żółtka pozostanie tajemnicą arbitra, bo co drugie z jego zagrań mogło się na kartonik kwalifikować.

W ostatnim zagraniu meczu Brown z Celtiku wyciął Blacka tak, że ten aż zrobił salto w powietrzu. Kapitan „The Bhoys” najwyraźniej chciał się zrewanżować graczom z Ibrox, nie był specjalnie zainteresowany piłką. Oczywiście chwilę potem rozpętała się awantura, podczas którejGuidetti zamarkował nawet uderzenie przeciwnika głową, ale pożar udało się ugasić, nie ogarnął trybuny.

Image and video hosting by TinyPic

Prośby policji raczej więc do zawodników nie trafiły. Tu celtowie cieszący się z gola przy sektorach Rangers

No właśnie, w przypadku takiego meczu trzeba też postawić pytanie: co działo się w sektorach kibiców? Tę walkę, dla wielu nie mniej prestiżową, wygrali Rangersi. Śpiewali przez cały mecz, bez względu na wynik dopingowali swoich; do tego stopnia w pewnym momencie dominując rywali, że aż intonowali ironiczną przyśpiewkę „can you hear Celtic sing?”.

Łatwo zrozumieć fanów „The Gers”: mieli o wiele większą motywację. Dawno cały kraj nie oglądał ich w akcji, dawno nie spotkali się na jednym stadionie z kibicami „The Bhoys”, dawno nie dane im było brać udziału w tak prestiżowym starciu. Mogli jednocześnie przewidywać, że na boisku za dobrze to nie będzie wyglądać, więc to od nich będzie w dużej mierze zależało, czy po końcowym gwizdku będzie dało się doszukać jakichkolwiek pozytywów po niebieskiej stronie Glasgow.

To się udało i kolejny raz trzeba tych fanów chwalić. Cały czas pozostają jedyną ostoją klubu, bo na zarządzających, piłkarzy czy kogokolwiek innego związanego z Rangers od jakiegoś czasu nie mogą liczyć.


Celtic 2 – 0 Rangers przez celticvideos

Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments