Ach, Arsenal. Chyba nie ma drugiej topowej drużyny na kontynencie, która tak często byłaby obiektem szyderki. Co najistotniejsze: nawet nie tyle fani innych ekip się w niej lubują, co sami „Kanonierzy”, którzy wręcz specjalizują się w autoironii i sarkazmie. A to polityka transferowa Wengera, a to sprzedawanie gwiazd rywalom. A to zawsze mierzenie w czwarte miejsce, a to nieustanne kontuzje.

Arsenal wyłączył City na Etihad. Szczęsny przyzwyczaja się do ławki?

Mówcie co chcecie, ale jednak gdy Arsenalowi wyjdzie mecz, to z rywala zwykle nie ma co zbierać. Dzisiaj tak właśnie było na Etihad. Faworyt przed pierwszym gwizdkiem był jeden, ale potem nie zrobił sztycha. Został wyłączony. Zneutralizowany. Schowany do kieszeni. Jakikolwiek plan Pellegrini miał na to starcie, szybko wylądował on w śmieciach. To Arsenal rozdawał karty.

Nie zrozumcie nas źle: nie było tak, że „Kanonierzy” gnietli, raz po raz ostrzeliwywali Harta, kręcili obrońcami City jak chcieli i kiedy chcieli. Nie tylko takie granie jednak oznacza kontrolę meczu. Banda Wengera zagrała mądrze, nie forsowała tempa, skupiła się na bezbłędnych zasieków, a potem na okazyjnych, ale wielce przemyślanych – a zarazem błyskotliwych – atakach.


W rezultacie to nie był mecz, który porywał w tradycyjnym sensie. Nie było ganiania od jednego pola karnego do drugiego. Trzeba się było skupić i dojrzeć piękno gry w detalach: ot, jak wszędobylski Coquelin zdominował środek pola. Jak Monreal schował do kieszeni Navasa, do tego stopnia, że ten zagrał pewnie jeden z najgorszych meczów w barwach „Citizens”. To oni do spółki z grającym na pełnym luzie Cazorlą byli bohaterami dzisiejszego starcia, ale mamy wrażenie, że jakkolwiek owszem, trzeba docenić ich indywidualnie, to jednak przede wszystkim dzisiaj wygrał zespół. Przesuwanie się formacji, pomysł na ten mecz, na pozbawienie rywala atutów, zacieśnienie defensywy… Panie Wenger, dzisiaj nie ma pan prawa usłyszeć słowa krytyki. Szczególnie, że dzisiejsza forma „Kanonierów” nie jest przypadkiem, są na wznoszącej od jakiegoś czasu.

City? Waliło głową w mur. Nawet, gdy wyglądało fragmentami lepiej i optycznie przeważało, to i tak nie przekładało się to na dobre sytuacje. Wymowna statystyka: „Citizens” mieli szesnaście kornerów, czyli na pewno przedostanie się pod pole karne rywala nie było dla nich czymś obcym, ale problemy zaczynały się, gdy trzeba było linię szesnastki przekroczyć, a jeszcze oddać groźny strzał. Porażka to wielce dla City bolesna,  bo Chelsea teraz ma już pięć punktów przewagi. Konkretna zaliczka.


Manchester City 0-2 Arsenal All Goals… przez mclarendf2

Wspomnijmy jeszcze o Szczęsnym. Ospina dzisiaj za wiele się nie napracował, ot, łapał wszystko to, co powinien łapać. Wielkich not nie będzie. Ale fakty mówią jasno: trzy mecze w klatce, wszystkie wygrał Arsenal, nie tracąc przy tym żadnego gola. Kto wie, czy Wojtek nie będzie musiał na jakiś czas przyzwyczaić się do przeżywania spotkań Premier League w pozycji siedziącej.

Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments