W pierwszej połowie Empoli goniło rywali jak pastuch kozy po pastwisku. Rossoneri jeszcze byli zakręceni po jednej akcji, jeszcze nie wiedzieli co ich przed chwilą trafiło, a tu znowu trzeba było stawiać gardę gardę. Te trzy kwadranse w ich wykonaniu były tak słabe, jak dobry był gol Meneza przed dwoma tygodniami.

Szalony gang Inzaghiego znowu w trasie. Kapitalny gol Torresa

Ale jak może być inaczej, skoro wicekapitanem, gościem, który miał liderować obronie Milanu, jest największy parodysta w drużynie? Bonera to może wyprowadzać skład, ale prędzej kolejowy, nie piłkarski. Chodzący magnes na piłkarskie katastrofy, który dziś brał czynny udział przy dwóch bramkach, a niemal sprokurował i karnego. W głupiej sytuacji, a i to delikatnie powiedziane. W konsekwencji do przerwy w ryj 1:2 a mogło być wyżej. Kontaktowego gola strzelił Torres.

Jednak ładnie napisał w przerwie włoski dziennikarz, Giancarlo Rinaldi. Zadał pytanie: co stanie się w drugiej połowie?
a) Empoli strzeli więcej bramek;
b) Milan zrobi wspaniały comeback;
c) Zapata albo Muntari wylecą z czerwoną kartką;
d) Zdarzy się wszystko powyższe.

I tak, chciało się zaznaczyć D, bo kto widział Milan Inzaghiego, ten wie, że to drużyna kompletnie nieprzewidywalna. Robiąca show, trochę wbrew swojej woli, ale jednak. Beznadziejna w obronie, najsłabszym dająca pole do popisu, ale przy tym naprawdę fajnie potrafiąca pograć w ataku. To był momentami mecz jak ze snu Grzegorza Laty: setka co dwie minuty. Siły wystarczyło ostatecznie na odrobienie strat, ale to mogło być i 2:3, i 3:3, a gdyby się spieli może i 4:5 jak z Parmą. Najbardziej u gości podobali nam się Honda,  Menez, swoje wnosi Bonaventura. Torres dziś?

Cóż, jego bramka to mistrzostwo. Taki lobik głową zdarza się jak często, raz na rok? Dawno czegoś takiego nie widzieliśmy. I co najważniejsze – nie był to jednorazowy przebłysk. Nino aktywnie brał udział w wielu akcjach, rozprowadzał piłkę, ostro pracował. Notował udane dryblingi, wystawiał piłki. Nic dziwnego, że wielu ekspertów uznało go za gracza meczu. Kto wie, może w tym szaleństwie jest metoda? Może to dla niego faktycznie idealna liga i klub? Na pewno Menez i Honda nie będą szczędzić mu podań, zawsze stworzą sporo okazji. A przy tym ma zaufanie, trybun, trenera i kolegów. To naprawdę może wypalić. Oj dawno nie widzieliśmy go robiącego tyle pozytywnego zamieszania. I mamy przerzucie, że trzeba będzie się do tego przyzwyczaić.

Oby!

Dodajmy na marginesie, że na murawie pojawił się dziś też Piotr Zieliński. Zauważyliśmy go w gruncie rzeczy raz: jak poszedł w nonsensowny drybling pod publiczkę, aczkolwiek oddajmy mu, że zwycięski. No, tak połowicznie, bo wywalczył aut, piłki jednak przeciwko dwóm – De Jongowi i Di Sciglio – nie stracił.


Empoli 2 – 2 AC Milan – Full Match Highlights… przez ajmir_khan41

Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments