Nie do końca możemy się przestawić, że bohaterami naszych relacji LIVE przestali być Messi, Neymar, Robben i Neuer, a zaczęli w nich brylować Patejuk i Szałachowski. Nie da się jednak ukryć – na ten moment folklor ligowej młócki jest dla nas wciąż barwnym, zabawnym i przyjemnym sposobem na spędzenie weekendu. Pewnie im dalej w sezon, tym więcej narzekań, ale… cóż, naprawdę czekamy na wycieczkę Teda Pawłowskiego do Szczecina czy kolejny sprawdzian 3-5-2 Podolińskiego. Dzisiaj dwa spotkania – Pogoń przyjmuje Śląsk, a Cracovia sprawdzi Legię. Bądźcie z nami.

LIVE: Cracovia nadal bez obrony, Legia wygrywa 3:1

ZABKI 13.04.2014 MECZ 24. KOLEJKA I LIGA SEZON 2013/14 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: DOLCAN ZABKI - SANDECJA NOWY SACZ 2:0 ROBERT PODOLINSKI FOT. PIOTR KUCZA/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: [email protected] call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

22.30
I na tym wypada zakończyć. Dzięki za uwagę, do jutra!

22.23
Koniec. Co zapamiętamy z tego meczu? Przełamanie tytana pracy Koseckiego, znakomitą akcję z dwunastoma podaniami Cracovii przy pierwszym golu, ale i – niestety – feralną petardę rzuconą z trybun. Mecz przyjemny, całkiem znośny do oglądania mimo zupełnego rozwiania emocji po czwartej bramce. Legia odbudowała się po porażce z GKS-em, Cracovia pokazała, że potrafi grać w piłkę, ale wciąż nie ma obrony, z kolei najważniejsze pytania po meczu to: na ile poważny jest uraz Kuciaka, jak Legia zagra z Celtikiem i czy „Pasy” są w stanie grać w kolejnych meczach tak, jak w pierwszych minutach meczu z obrońcami tytułu?

22.18
Jest w tym sporo prawdy. Zawsze gdy przychodzi rozmawiać o Krakowie i różnicach między kibicami z tego miasta, a ich kolegami z całej Polski, przychodzi nam do głowy porównanie z „Ojcem Chrzestnym”, w którym rodziny mafijne z całego kraju omijały gangsterów z Chicago, jako tych „zbyt narwanych i zbyt dzikich”.

22.11
I faktycznie, nawet znakomite wrażenie po pierwszych minutach nie może tego wszystkiego zatrzeć. Chociaż zdanie podtrzymujemy – wierzymy w tego trenera. Trochę.

22.07
Idiotyzm. Jakiś gamoń rzucił z trybuny za bramką petardę centralnie między kilku zawodników obu drużyn. Jak nie maczety i fetowanie morderstw po obu stronach Krakowa, to zakończenie dyskusji o pirotechnice zanim w ogóle się rozpoczęła. Plus kolejne argumenty dla zwolenników polityki wojewodów.

22.02
Jaroszyński fauluje w polu karnym Marka Saganowskiego, Vrdoljak wykorzystuje rzut karny i mamy 3:1. Cracovia zaczęła mecz w sposób bajkowy, urzekający i naprawdę rozbudzający apetyty, ale skończyła tak jak zawsze. Czy w obronie jest trzech, czy czterech, czy nawet pięciu obrońców, rację ma Żelek:

21.55
Szacun dla Grzegorza Mielcarskiego – pierwszy ekspert telewizyjny, który nie tłumaczy bramkarzy Brazuką. Jałocha tymczasem dziś równie elektryczny jak Dossa Junior, choć do poziomu elektryczności defensywy Cracovii i tak sporo jeszcze Legii brakuje. Tak jak napisał Krzysiek Stanowski na Twitterze – sportowo w Legii bramkarzem nr 2 jest chyba nadal Grzegorz Szamotulski. Dziwne, że padło tak niewiele goli.

21.48
Z murawy schodzi też Radović. Zastanawiamy się, czy Berg znowu nie przeszarżuje z rotacją. Do końca trzydzieści minut…

21.42
Okres słabszej gry obu zespołów. Dodatkowo zaczyna nas męczyć perłowy wokal gniazdowego Cracovii, który – o dziwo – w pierwszych minutach brzmiał jakoś mniej inwazyjnie. Z boiska schodzi tymczasem Kuciak, pojawia się na murawie Konrad Jałocha. Ciekawe, czy Kuciak będzie w pełni sił na Celtic. Równie ciekawe – czy Cracovia przypomni sobie sposób na przedostanie się pod bramkę Legii, by chociaż dać szansę pomyłki świeżakowi w bramce stołecznego klubu.

21.33
GOL! Kapitalne uderzenie Jodłowca, piłka idzie jeszcze rykoszetem nie dając żadnych szans Pilarzowi. Fatalnie dla Cracovii rozpoczyna się druga połowa meczu. Legia prowadzi 2:1.

A jeszcze zaległy flesz z przerwy:

21.28
Co za kot!

21.24
A tu wrzutka z oficjalnego konta Napoli.

21.19
Za nami całkiem przyzwoite czterdzieści pięć minut z kapitalnym golem (akcją bramkową) Nowaka, ładnym trafieniem wyrównującym w wykonaniu Koseckiego i kilkoma naprawdę fajnymi atakami z obu stron. Może przesadzamy, ale Cracovia pod Podolińskim to pewniak do pierwszej ósemki, mamy wrażenie, że to 3-5-2 będzie odpalać coraz mocniej z każdym meczem. Przyznajemy jednak, że może być to również efekt sporej sympatii do tego trenera, a Podoliński wyłoży się po sześciu meczach i wróci do pierwszej ligi. Na razie jednak – patrząc na grę Cracovii, a przede wszystkim na jej gola – na miejscu kibiców „Pasów” bylibyśmy optymistami.

21.14
Kuciak popełnia największy błąd, od kiedy trafił do Polski, a być może też największy w karierze, ale… dlaczego ten Zjawiński walił na siłę?! Słowak tymczasem – jak mówią komentatorzy – ma problem z kolanem, więc nie zdziwcie się, jeśli za moment zobaczymy na boisku Jałochę. A skoro Legia będzie grała bez dwóch swoich najlepszych piłkarzy – Żyry i Kuciaka…

21.09
A Michał Walczak podrzucił nam na Twitterze gola „Lewego” w meczu z Borussią Moenchengladbach.

21.07
Może i ten Ryczkowski coś potrafi, bo faktycznie na ostatniego leszcza nie wygląda – szczególnie po obejrzeniu Superpucharu z Zawiszą – ale jeśli to jest odpowiedź Legii na Kownackiego (rocznik 97 vs 97), to… No nie, takie porównania są zdecydowanie nie na miejscu.

21.04
Żelek Żyżyński podał na Twitterze pewne info od kolegów ze stacji – Cracovia przed strzałem wymieniła dwanaście podań. Jesteśmy w szoku. Dalibyśmy głowę, że było ich sto osiemnaście, z czego pięćdziesiąt trzy z pierwszej piłki, ale widocznie w Ekstraklasie nawet dwanaście celnych podań wygląda na akcję roku.

20.58

20.55
Na najlepszą akcję w historii Ekstraklasy bardzo ładną akcją odpowiada też Legia. Jodłowiec otwiera Pinto, a ten bardzo inteligentnie do Koseckiego. 1:1. Obcięli się Nykiel i Budziński. My natomiast nie dowierzamy – 24. minuta i futbol na takim poziomie? Znów wracają wspomnienia z mundialu. Może nie tych najlepszych spotkań, ale serio, pokazując taki mecz nie mielibyśmy się czego wstydzić.

20.52
Marcin Budziński to dla nas taki janotowaty piłkarz. Czyli ktoś kiedyś powiedział, że potrafi grać w piłkę, on sam to potwierdza kilka razy na sezon w sposób taki, że nie możemy uwierzyć, a potem w niewyjaśnionych okolicznościach ginie na kilka, kilkanaście kolejek. Sporo jest takich przykładów. Właśnie Janota, Machaj… Dzisiaj gra tak, że nie wierzymy w brak powołań do kadry, a za tydzień pewnie znów będziemy szukać go z lupą.

20.48
Zastanawiamy się: czy po ewentualnej porażce znów podniosą się głosy o zwolnieniu Berga? I czy ktoś stwierdzi, że porażka z Celtikiem będzie oznaczać koniec Norwega w Legii?

Tymczasem w Lizbonie trwają jakieś rozgrywki pt. Eusebio Cup. Benfica gra z Ajaksem, w pierwszym składzie Milik.

20.42

create free polls | comment on this

20.35
Co za akcja! Możemy powiedzieć, że to triumf Roberta Podolińskiego? Podań w tej akcji więcej, niż u Cracovii Stawowego na połowie przeciwnika w 90 minut, potem kapitalna, magiczna piłka Budzińskiego do Nowaka i świetne wykończenie napastnika Cracovii. 1:0 i Legia bardzo szybko dostaje pierwszy cios od krakowskiego zespołu. Piękne, naprawdę piękne rozegranie, nie ukrywamy – jesteśmy w szoku, że ktoś w Polsce potrafi tak zagrać.

20.33
Na lewej obronie dziś – jak już napisaliśmy – Bartosz Bereszyński. To oznacza, że Cracovia gra dziś w dwunastu. Sami się zastanawiamy, kto po lewej czyniłby mniej szkód – „Bereś” czy Lewczuk. W pierwszym meczu Bartek spisał się tragicznie.

20.29
Oczywiście nie możemy nie przypomnieć najlepszego wywiadu z Robertem Podolińskim. Maglowali go Tomasz Ćwiąkała i Jakub Olkiewicz, całość znajdziecie tutaj, a poniżej fragment, który ma ogromny wpływ na wyjątkową sympatię, którą darzą Podolińskiego kibice w wielu miastach Polski.

A „Gazeta Wyborcza” w szatni by zaszkodziła?
Wiem, że pracujecie w portalu, który nie rozmawia z ludźmi tylko o piłce, a ja mam sprecyzowane poglądy i jeśli chodzi o „Wyborczą”, to czytam tylko dział sportowy. Wolę inne dzienniki, a świętem jest dla mnie pierwszy marca, a nie pierwszy maja. Dzień Żołnierzy Wyklętych, a nie Święto Pracy. Taka subtelna różnica.

Ceni też pan polską kulturę kibicowania.
Pisałem pracę magisterską o chuligaństwie na stadionach, czytałem sporo książek m.in. pana Zielińskiego i jest to dla mnie bardzo bliski temat. Wartości patriotyczne są dziś na trybunach widoczne, co – nie będę ukrywał – bardzo mi się podoba, chociaż powinny być one nauczane w szkołach, a nie na stadionach. A ludzie, na których wiesza się psy i z których robi się bandytów, jeżdżą za swoimi klubami setki albo tysiące kilometrów i płacą za to z własnych pieniędzy. Za to należy im się szacunek, a nie piętnowanie. Ale nie mówię tylko o Legii, bo kibice Lecha np. świetnie uczcili Powstanie Wielkopolskie. Są oczywiście ciemne strony kibicowania, jak ustawki i bijatyki, ale jest tego coraz mniej. A same oprawy to nawet nie tyle wisienka na torcie, co sam tort. Super ogląda się to, co dzieje się na polskich i włoskich trybunach. To przerażające, ale nie wiem, czy gdyby nie stadiony, to wiele osób w ogóle dowiedziałoby się, kim jest rotmistrz Pilecki. Złapaliście mnie, bo historia to mój konik i mogę o niej długo rozmawiać (śmiech). Zastanawiałem się nawet nad wyborem prawa, bo bardzo ciekawi mnie okres napoleoński i historia współczesna.

(…)

Można powiedzieć, że środowisko piłkarskie jest prawicowe albo konserwatywne?
Nie do końca wiem, co możemy rozumieć pod pojęciem „prawicowość” – ja to określam jako normalność. Mama, tata, dzieci – to jest dla mnie normalne, a nie prawicowe. Jeżeli ktoś ma inną orientację, super, jego sprawa i nic przykrego go z mojej strony nie spotka, bo człowieka trzeba szanować, ale ja normalność pojmuję nieco inaczej. A u nas słowo „tolerancja” strasznie się rozmyło i służy tylko po to, by uderzać młotkiem w coś, co zawsze było naturalne. Nie mam problemu, żeby pan mieszkał z panem albo pani z panią, ale pewne aspekty, do których ta otwartość zmierza, zupełnie mi się nie podobają. Wmawia się nam, że jesteśmy zaściankowi, ciemnogród! Ja tak zupełnie nie uważam. Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi, tylko inni, ale nie mamy się czego wstydzić. Mamy Roberta Lewandowskiego – Polak pokazuje, że jesteśmy tacy sami jak pozostali. Nie dajmy sobie wmawiać, że jesteśmy gorsi.

 

20.23
Abstrahując od tych wszystkich rotacji Berga, które są dla nas w pewien sposób zrozumiałe, dziwi nas jedno – dlaczego Norweg, skoro ma do wyboru milion piłkarzy, zabrał dziś na ławkę tylko pięciu zawodników. Pytanie też, kogo tym bardziej zlekceważył – przeciwnika, czy zawodnika nr 17/18?

20.18
A jeszcze zanim zacznie Cracovia z Legią, przypomnijmy nasz najcenniejszy i najpopularniejszy towar eksportowy obok Roberta Lewandowskiego. „Poznan” w grze FIFA 15 (od 1:30) to dowód, że zachód z naszych lig najchętniej ściągnąłby kibiców.

20.15
Przenosimy się do Krakowa. Zaczynamy od składów.

Cracovia: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Jaroszyński – Nykiel, Dąbrowski, Marciniak, Budziński, Zejdler – Zjawiński, Nowak.

Legia: Kuciak – Lewczuk, Rzeźniczak, Dossa Junior, Bereszyński – Kosecki, Jodłowiec, Pinto, Ryczkowski – Radović, Saganowski.

20.08
A w międzyczasie Fabian Pawela zadebiutował w Energie Cottbus. Zagrał kilkadziesiąt sekund, ale zawsze coś. „Coś” to w tym wypadku ogon meczu w trzeciej lidze niemieckiej.

20.03
Trochę mało emotikonek, ale lepsze pięści, brawa, złożone do modlitwy ręce i czarne okulary, niż nic.

19.57
Nie ma Robaka, nie ma Akahoshiego, ale został przecież Murayama, został także Frączczak, jest również Zwoliński. Mimo wyrwania serca i kłów, Pogoń wygląda naprawdę solidnie, ba, przed momentem rozjechała 4:1 naprawdę solidną, jak na rodzime warunki, drużynę Tadeusza Pawłowskiego. Pogoń siedem goli w dwóch meczach, sześć punktów, w odwodzie jeszcze Patryk Małecki, wciąż możliwe wzmocnienia składu, m.in. Robakiem właśnie… Fajnie, naprawdę fajnie zaczyna wyglądać ten Szczecin.

19.54
Stranieri ogólnie jeszcze śpią, ale ruszyła liga belgijska. Waldek Sobota zmieniony po przerwie w meczu z Waasland-Beveren. 2:0 na wyjeździe dla Club Brugge.

19.51
Na boisku już szlusowanie do spokojnego końca, a my mamy więcej czasu, by przysłuchać się Jagodzie. Przed momentem upomniał Marciniaka, że profesor Bralczyk miał pewne uwagi do słowa „antycypacja”. Niestety, nie rozwinął wątku. Zostawił nas, jak dobry pisarz z książką o zagadkowym zakończeniu.

19.42
Małecki z dychą, z wizerunkiem na Gortata/Benzemę… Nie podejmujemy się oceny jego ruchów w wakacyjnej przerwie, ale ten numer przerastał lepszych od niego.

Oczywiście żartujemy. Ten numer ma dziś m.in. Mateusz Cetnarski, co oznacza, że już tylko van Gaal (w pierwszym składzie Holandii w pierwszym meczu mistrzostw świata grały numery 1-11) wierzy, że cyferki na plecach coś znaczą.

19.42
Ciekawostka dla kibiców Legii – Celtic przegrał w sparingu z St. Pauli 0:1.

Ciekawostka dla reszty – obrazek, który zmienił nasze życie.

19.40
4:1. Śląsk rozjechany. Frączczak strzela z wolnego w Pawełka, więc efekt był do przewidzenia – piłka wypluta na dwa metry do przodu, dobiega Golla i pozamiatane.

19.37
Absurdalna sytuacja, Pawłowski dotyka piłki na 27. metrze ręką, ale… No właśnie – dotyka czy nie? Sytuacja bardzo ciężka do oceny sprzed telewizora, ale Wojtek, rozgrywający jeden ze swoich gorszych meczów w ekstraklasie, już poza boiskiem. Tymczasem do Ekstraklasy wraca Mariusz Pawełek, więc szykujcie się kolejnych wymówek z hasłem „Brazuca”. A swoją drogą… Jeśli chodzi o Pawełka…

Sami wiecie, jaki portal otworzycie po kliknięciu w ten link.

19.33
Swoją drogą, zastanawiamy się, czy kiedyś hasło „uzupełnianie płynów” znów zostanie zastąpione hipsterskim „piciem”.

19.30
Krzysiek Marciniak – choć sam tego nie przyzna – musi być ładnie zażenowany komentując z tym Jagodą.

Coraz modniejsze te brody na boiskach Ekstraklasy – ocenia Jagoda po zejściu Hateleya. Pięć sekund przerwy. – Pewnie tę modę przywiózł Sadajew – kwituje Marciniak, a my widzimy oczami wyobraźni jego minę, gdy wypowiada te słowa.

19.23
GOL! Murayama z ostrego kąta zdobywa trzeciego gola, mamy 3:1 i szczerze powiedziawszy – nie sądzimy, by Śląsk był w stanie tu coś zdziałać. Przed nami ostatnie pół godziny.

19.18
Marcin Robak (i Robin van Persie też!) mogą pokiwać z uznaniem głową. Zwoliński ślicznie zastawia się w polu bramkowym i zdobywa swojego drugiego gola w tym sezonie oraz drugiego dla Pogoni w tym meczu. 2:1 dla gospodarzy.

A przy okazji…

19.15
Grają. Jeśli mają to robić tak jak teraz, proponujemy by sędzia ustalił z piłkarzami, że po sześćdziesięciu minutach przewiną od razu do osiemdziesiątej piątej.

19.08
A korzystając z przerwy – tak trenuje Keylor Navas. I pomyśleć, że te wszystkie jego treningi, refleks, pasja i rozwój mogą paść przy kontakcie z Brazuką. Polscy bramkarze też to wiedzą, nie ważne jakim jesteś kozakiem, liczy się jaką piłką grasz.

19.05
Za bramkę Śląska obwiniliśmy już Janukiewicza, który nie zdążył złapać Picha i Rudola, który wracał z któregoś z ataków, tymczasem z tego, co widzimy w powtórkach, jednym z głównych winowajców był też Maciej Dąbrowski – to chyba on powinien odpowiadać za niedopuszczenie Mili do tego podania.

19.00
A tutaj podsumowanie od Ekstrastats. Trochę nie ufamy, że te żółte kreski to ataki. Bardziej niecelne podania, coś w ten deseń.

18.55
Bardzo sympatyczna rozmówka z Pawłem Zielińskim, który stylem wypowiedzi, akcentem, doborem słownictwa i spokojem sprawiał wrażenie, jakby pierwsze 45 minut spędził nie na boisku, ale w komentatorskiej dziupli. Najbardziej przypadł nam do gustu żart, że trener go niczym nie zaskoczył (odnośnie do przesunięcia go do przodu). Przyjemnie się go słuchało, ale po takiej padace, jak w pierwszych czterdziestu minutach przyjemnie słuchałoby się nawet piosenek kabaretowych rodzimych śmieszków. Które – umówmy się – majstersztykami nie są.

18.49
GOL! Rafał Murawski pokazuje, że w Ekstraklasie możliwe jest dośrodkowanie w pełnym biegu lewą nogą, które nie wylatuje na aut, a Frączczak w znakomity sposób głową pokonuje Wojtka Pawłowskiego. Mamy 1:1, a chwilę później sędzia kończy bardzo padliniarską pierwszą połowę z dość efektownym zakończeniem w postaci dwóch fajnych bramek.

18.47
Dyskusja o Brazuce przenosi się na Twittera…

18.44
GOL! Mało pisaliśmy o samym meczu, bo był katastrofalny, ale w takich momentach widać też różnicę między tzw. starszym pokoleniem a obecnym. Pogoń ma Matrasa, Śląsk ma Milę. Efekt? Matras gra tak, jak mógłby grać każdy z was lub nas, a Mila genialnie dogrywa na nos do Picha i mamy 1:0. Noty mocno w dół dla Rudola i Janukiewicza, mocno do góry dla Sebka. Szósta młodość tego zawodnika.

18.42
Ciekawostka od Macieja Kusiny z 90minut.pl: Michał Chrapek strzelił gola w sparingu Catanii z Mascalucią (10-0).

A na murawie… Cóż, po pierwsze ten mecz daje oręż do ręki orędownikom tezy, że na mecze chodzi się dla ultrasowskich opraw. Mamy wrażenie, że słynna tortowa świeczka z meczu Piasta Chęciny byłaby ciekawsza od tej kopaniny, nie wspominając o majstersztykach od ekstraklasowych ekip. Po drugie – wyjaśnienie niskiej frekwencji na stadionach podczas wakacji. Piłkarze też bowiem w tempie wyjątkowo wakacyjnym.

18.37

18.32
Kompletnie nie rozumiemy aż takiego pochylania się nad Brazuką w wykonaniu Jagody. To że wczoraj Zajac idealnie dośrodkował w nos Makuszewskiego, a Pawłowski nie potrafi wyjść do dośrodkowań, chyba nie wynika z tego, że ligowcy muszą grać piłką z mundialu. Nie róbmy jaj. To nawet nie Jabulani, która faktycznie dość mocno zmieniała rotację. Zwykła piłka, nie doszukujmy się drugiego dna, bo to nawet nie jest zabawne.

Inna sprawa, że odkąd Cristiano Ronaldo niejako potwierdził słowa Maćka Iwańskiego, gdy stwierdził, że przed każdym wolnym ustawia piłkę tak, by uderzyć w wentyl, jesteśmy wyjątkowo ostrożni w kwestiach wpływu takich szczegółów na grę.

18.29
A Murayama faktycznie zaczyna się zamieniać w Akahoshiego. Jest wszędzie – przed momentem poczęstował kapitalnym podaniem Zwolińskiego, potem przeniósł się na skrzydło, gdzie wymienił z pięć podań, teraz znów jest na środku, a gdy kończymy ten wpis w polu karnym. Na razie najaktywniejszy zawodnik na placu. W porównaniu z poprzednią rundą, kiedy był beznadziejny, mamy tu póki co przepaść. Silniejszy kolega nie pozwalał w pełni rozwinąć skrzydeł? Inna sprawa, że Murayama najpierw musi pokazać jakieś liczby, by w ogóle móc stawiać go koło Aki.

18.22
Sebastian Rudol – jeden z tych piłkarzy, na których będziemy zwracać baczną uwagę w tym sezonie, bo już w poprzednich rozgrywkach wyjątkowo nam się spodobał. Dynamiczny bandzior o niesamowitym wyrzucie z autu. Przypomina Krzyśka Ratajczyka. Kiedyś – o czym macie prawo nie wiedzieć – był blisko Legii. Pojechał z juniorami Wojskowych na turniej do Francji, ale potem nikt ze stolicy już się z nim nie skontaktował. I Pogoń się pewnie cieszy, bo – tak obstawiamy – jeśli ten klub ma zarobić na którymś ze swoich piłkarzy, to na kim, jak nie na Rudolu?

A tymczasem świetne podanie Murayamy marnuje Zwoliński. Nadal nie van Persie. Nadal nie Huntelaar. Z pewnością nie Robak.

18.16
Wojtek Pawłowski – kopalnia anegdot. Praktycznie każdy piłkarz, który z nim grał, mógłby opowiedzieć z kilkadziesiąt historii na temat sympatycznego bramkarza Śląska.

Na przykład kiedy pojawił się na jednym z pierwszych treningów w Lechii, starszyzna – w tym Łukasz Surma – wzięła go na bok i mówi: – Dawaj, postrzelamy ci. Co na to nastoletni Wojtek? Wziął piłkę w ręce, spojrzał któremuś z doświadczonych kolegów w oczy i spokojnym głosem stwierdził: no chyba cię popierdoliło, że będę się tu rzucał.

Swoją drogą, opowieści, artykuły i opinie o nim należałoby podzielić na te przed i po spektakularnej przemianie z butnego gówniarza w doświadczonego i pokornego mężczyznę. Naturalnie lekcją pokory musiała być porażka sportowa i przegranie rywalizacji zagranicą, ale cokolwiek spowodowało tę zmianę na lepsze, doceniamy aktualny styl Wojtka. Chyba bardziej, niż jego szczenięcą arogancję kilka lat temu.

18.09
Na razie wyróżnilibyśmy tylko śpiewy dotyczące Celebana. Po miesiącu słuchania latynoskiego „puuuutoooo”, przyśpiewka „chuj ci na imię” pomaga wrócić do ligowej rzeczywistości. Na murawie bez zmian. Zwoliński bardzo powoli zabiera się do zastępowania van Persiego.

18.00
Ruszamy. Jezu, jak do piątej kolejki nie pogubimy wspomnień z mundialu, przy którymś z live’ów wyskoczymy przez okno. Ale nie skreślajmy przed pierwszym gwizdkiem. Może Zwoliński godnie zastąpi nam van Persiego.

17.56
Cały czas nostalgicznie wspominamy mundial i tak jak podczas mistrzostw trwał wyścig na szukanie polskich akcentów, tak teraz wypada poszukać „mistrzowskie akcenty” w Polsce. Pierwsza myśl: kumple Dudu Paraiby. Sami zobaczcie, poniżej grafika, całość TUTAJ.

17.52
Zanim zasypiemy was vine’ami z dzisiejszych meczów (jesteśmy pewni, że od zwodów, goli i koronkowych akcji ugną się serwery), zerknijmy na najlepszą akcję tygodnia. Kibice Ruchu Chorzów po awansie w Lidze Europy.

17.49
Składy na pierwszy z dzisiejszych meczów.

Pogoń: Janukiewicz – Rudol, Golla, Hernani, Lewandowski – Frączczak, Dąbrowski, Matras, Murawski, Murayama – Zwoliński.

Śląsk: Pawłowski – Celeban, Grodzicki, Pawelec, Dudu – Zieliński, Droppa, Hateley , Pich – Mila – F. Paixao.

Wciąż nie możemy się przyzwyczaić do Pogoni bez Akahoshiego i Robaka…

17.45
Nie możemy zacząć inaczej – zrobiliśmy pierwszy w Polsce tak obszerny wywiad z zagadkowym przybyszem z Malediwów. Angel Perez Garcia przeżył wczoraj prawdziwe grillowanie na ruszcie rozpalonym przez niezawodnego Tomka Ćwiąkałę. Całość znajdziecie W TYM MIEJSCU, a poniżej fragment.

Jak już wspomniałem, w Realu jest 300 weteranów, w grudniu spotykamy się na stadionie na kolacji, latamy razem z żonami do Meksyku, a wszystkie koszta – wyobraź sobie – pokrywa klub. Łączą się też w ten sposób pokolenia, bo razem z nami latają też młodsi, jak Amavisca, Redondo czy Figo. Amavisca to zresztą mój najbliższy przyjaciel. Nie jest to piłkarz z mojego pokolenia, ale nasze żony też bardzo się zaprzyjaźniły. Świetne relacje mam również z Garcią Cortesem, Fernando Hierro i właśnie Del Bosque. Często rozmawiamy przez telefon lub WhatsApp i nawet czasem oglądają mecze Piasta. Niech cię to nie dziwi! Oni są moimi przyjaciółmi i kiedy u któregoś z nas dochodzi do jakiejś zmiany, to staramy się o tym dowiedzieć. Jeśli któryś z weteranów zmienia klub, pozostali wysyłają mu motywujące wiadomości. Po utrzymaniu drużyny też dostałem całą masę SMS-ów. Tak jest zawsze. Kiedy przebywam z Del Bosque, to zazwyczaj od razu zamieniam się w słuch. Ma niesamowitą wiedzę. Gdy ostatnio spotkaliśmy się w Murcii, gdzie otwierano salę jego imienia, zadałem mu mnóstwo pytań: „jak to robisz? Jak to możliwe, że ta linia u ciebie tak dobrze funkcjonuje?”. Widać u niego spory wpływ Di Stefano. Przede wszystkim podejście do drużyny – żaden zawodnik nie może być ważniejszy od grupy. Niezależnie od umiejętności.

Del Bosque powiedział kiedyś, że sto odpraw taktycznych nie zastąpi zdrowej szatni.

Dokładnie. Ale Vicente był też świetnym zawodnikiem i nauczyłem się od niego np., jak przyjmować piłkę. Po pierwszych treningach stwierdziłem, że muszę ją kontrolować, jak on. (Perez Garcia wstaje i pokazuje, jak Del Bosque przyjmował) Podnosił stopę, sklejał od wewnętrznej strony i szybko cofał, by zamortyzować. Musiałbyś to zobaczyć. Wychodziło mu perfekcyjnie. Wracałem do domu po treningach i robiłem to samo. Od Santillany nauczyłem się z kolei, jak skakać do główek, jak nabiegać na piłkę i jak się wybijać. Nie byłem zbyt wysoki, ale dobrze grałem głową, bo imitowałem jego ruchy.

Co powiedział Del Bosque, gdy usłyszał, że rozpocznie pan pracę w Piaście?

Zapytał: „ale na pewno wiesz, dokąd idziesz? Na pewno? Przecież oni są skazani na spadek”. A inni żartowali: „najpierw byłeś na Malediwach, teraz lecisz do Polski. Z ciebie to jest poszukiwacz przygód…”.

Fot.FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments