Na bardzo ciekawy i fajnie napisany tekst natrafiliśmy w „Gazecie Wyborczej”. Jako że zbliża się mecz Lechii Gdańsk z Ruchem Chorzów, przypomniano najsłynniejsze zdarzenie w historii meczów między tymi zespołami. Pamiętacie to jeszcze? Ruch, na skutek samobójczej bramki Janusza Jojki spadł z ligi, a sam Jojko na trwałe zapisał się do historii polskiej piłki…

Nadzwyczajny pech czy ordynarny szwindel? Wspomnienia wracają!

Od tamtej pory między kibicami trwa debata – sprzedał czy nie sprzedał? Naszym zdaniem nie – gdyby sprzedał, to by się zagapił przy rzucie rożnym, ale tak bezczelnego numeru by nie wywinął. Zwłaszcza, że to była dopiero 13 minuta meczu i było mnóstwo czasu, żeby przepuścić jakąś zwyczajną bramkę.

Chociaż ówczesny trener Ruchu jest dla Jojki bezlitosny. W tekście „GW” mówi: – Ja nie wierzę w żaden przypadek. Zna pan się na fizyce? To proszę mi powiedzieć, jakie siły muszą zadziałać, żeby stojąc tyłem do bramki, wrzucić sobie piłkę do własnej siatki? To nie było kuriozalne, to było niemożliwe!

A jakie jest wasze zdanie? Pech czy szwindel?

CAŁY TEKST W „GAZECIE WYBORCZEJ” – KLIKNIJ TUTAJ

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT