Borussii Dortmund powrót z zaświatów

Sierpień 22, 2018 in Bez kategorii

Skacząc po kanałach, trafiłem na 75. minutę meczu 1/32 finału Pucharu Niemiec pomiędzy Greuther Fürth a Borussią Dortmund. Chwilę po tym, jak zacząłem oglądać, padła bramka dla drugoligowca. Jednak mecz – po dogrywce, a jakże – wygrała ekipa z Dortmundu. Strzelając gole w doliczonym czasie II połowy meczu, rzutem na taśmę doprowadzając do dodatkowych 30 minut oraz w samej końcówce drugiej części dogrywki, cudem unikając rzutów karnych.

Przez większość czasu z obejrzanych przeze mnie 45 minut gra Borussii w ogóle się nie kleiła. Obrońcy w swoim zachowaniu mieli coś z Thiago Cionka z meczu z Senegalem w połączeniu z Piotrem Polczakiem. Diallo i Akanji byli elektryczni jak defensywa Lecha Poznań i popełniali błąd za błędem. Schmelzer chwilami potwierdzał, że jego czas powoli mija. Z przodu brakowało napastnika, mimo że po boisku biegał Reus (kilka akcji przed bramką dla Fürth Niemiec zmarnował setkę). W pomocy dortmundczyków także nie było zbyt ciekawie. Obraz gry bardzo zmieniło jednak pojawienie się na murawie 18-letniego Jadona Sancho. Młody Anglik zasuwał po obu stronach i nie było to tylko robienie wiatru. To on w 120. minucie minął trzech rywali i wyłożył Reusowi patelnię. Wcześniej Reese mógł przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, ale Bürki stanął na wysokości zadania – jego dobre wyjście nie pozwoliło Fürth wyjść na prowadzenie.

Nieudane 90 minut, gol Witsela w 95. minucie, dogrywka i szczęśliwa wygrana – Borussia w jeden wieczór zaliczyła daleką podróż i wróciła do żywych mając po prostu trochę farta. No i Sancho.

120 minut rozegrał Łukasz Piszczek. Grał przeciętnie, zdarzało mu się popełniać błędy, ale był chyba najsolidniejszy z całej czwórki wystawionych przez trenera Favre’a obrońców. Niewiele brakowało, a to on zdobyłby zwycięską bramkę, minął się jednak z piłką, która trafiła do Reusa.

Greuther Fürth nie grało w tym meczu nic wielkiego – po jednej udanej akcji postawili autobus i liczyli na kontry. Niewiele brakowało i te proste środki wystarczyłyby na faworyta. Na marginesie – w zespole drugoligowca grał były lechista Mario Maloca.

3
13

Cionkowa niesprawiedliwość

Czerwiec 21, 2018 in Bez kategorii

Krótki komentarz do wtorkowego występu Cionka i w ogóle jego obecności w kadrze:

W 30 pomeczowych wnioskach pojawił się punkt traktujący o tym, że naturalizowany Brazylijczyk nie powinien grać w naszej reprezentacji. Uważam, że nie jest to do końca sprawiedliwe twierdzenie wobec samego piłkarza. Może i chłop był dzisiaj elektryczny i na początku chyba się bał, ale później miał kilka naprawdę niezłych interwencji. Samobój to czysty pech, gdyby padło np. na Piszczka czy Rybusa, nie powiedzielibyśmy o nich złego słowa w kontekście tego gola. Niefart i tyle, chciał odbić piłkę, nie widział, jak ustawiony jest Szczęsny.
Patrząc natomiast szerzej, na wszystkie występy Cionka w kadrze, można stwierdzić, że gość jest po prostu solidny. Bez żadnych fajerwerków, robi, co może, jak nie umie, stara się stosować najprostsze środki. Czasami nawet jego chęci przewyższają umiejętności. I niesprawiedliwością jest niedocenianie tego, że czasem po prostu jest na swoim miejscu i pomaga zespołowi tak, jak może i tak, jak potrafi.

17
9

Piotr Nurowski – 1945-2010

Kwiecień 10, 2018 in Bez kategorii

Jako kibice pamiętajmy, że 8 lat temu w katastrofie smoleńskiej oprócz Prezydenta RP i jego Małżonki, oprócz wielu najważniejszych osób w kraju, zginął także PIOTR NUROWSKI, działacz sportowy i prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Był człowiekiem, który kochał sport. Miejmy nadzieję, że z uśmiechem spogląda gdzieś z góry na to, co za życia było jego pasją…

6d21317538f8ddf237ee042d657212e6

4
0

I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu, czyli zbyt wysokie aspiracje państwa Witkowskich || #36

Luty 18, 2018 in Bez kategorii

BBT

Ostatnio na Weszło FM słuchałem ciekawej audycji na temat sytuacji w B-B Termalice Nieciecza. Niestety nie udało mi się dodzwonić do radia, ale wysłuchałem rozmowy z panem Trelą i kilkoma słuchaczami, co skłoniło mnie do pewnej refleksji dotyczącej wspomnianego wyżej klubu.

Pochodzę z małej miejscowości. Od razu zaznaczę, że nie z Niecieczy, tylko z minimiasteczka prawie dwa razy większego od podtarnowskiej wsi. W mojej miejscowości od ponad dwudziestu lat działa klub piłkarski, niestety nigdy niegrający w lidze wyższej niż A-klasa. I właśnie dlatego polubiłem B-B Termalikę (wtedy jeszcze Termalikę Bruk-Bet Nieciecza). Klub, który pokazał, że nie liczy się wielkość, tylko solidność i dobre zarządzanie. Od czasu ich awansu do Ekstraklasy zawsze życzę im grupy mistrzowskiej albo co najmniej utrzymania. Cieszy mnie, że drużyna z miejscowości mniejszej niż moja gra w najwyższej klasie rozgrywkowej i jest świetnym przykładem na to, że sukces może osiągnąć każdy.

Było mi trochę żal, gdy Niecieczę po nieprzedłużeniu kontraktu opuszczał trener Mandrysz, bo przecież to on w dużej mierze był architektem sukcesu w postaci awansu na szczyt, a i w debiutanckim sezonie Termaliki Bruk-Bet w Ekstraklasie zajął z zespołem zupełnie przyzwoite 13. miejsce.

Sezon 2016/2017 był najlepszym w historii klubu. Za sprawą trenera Michniewicza po 20 kolejkach rundy jesiennej Termalica Bruk-Bet zajmowała zaszczytne miejsce na najniższym stopniu podium i była największym zaskoczeniem, rewelacją rozgrywek oraz najbardziej niespodziewanym członkiem grupy mistrzowskiej. Niestety, po kilku wiosennych kolejkach i nienajlepszych wynikach zarząd klubu podjął decyzję o zwolnieniu Czesława Michniewicza z funkcji trenera. Wtedy pojawiło się pytanie: czego oczekują właściciele? Mistrzostwa? Europejskich pucharów? Każdy (chyba z wyjątkiem niecieczańskich włodarzy) wiedział, że niezła forma Termaliki to jedynie „chwilowy wyskok” i takiej dyspozycji niecieczanie nie dadzą rady utrzymać do końca sezonu, a ich miejsce w grupie mistrzowskiej na koniec rundy zasadniczej w dalszym ciągu będzie dużą sensacją. Pod wodzą Marcina Węglewskiego zespół dalej grał piach, ale dwa zwycięstwa w 29. i 30. kolejce sprawiły, że klub psim swędem dostał się do grupy mistrzowskiej. Co było później – wiadomo – m.in. blamaż z Legią przy Łazienkowskiej i 8. miejsce na koniec sezonu.

Latem klub przemianowano na Bruk-Bet Termalikę Nieciecza i na stanowisko trenera zatrudniono Mariusza Rumaka. Były gracz Olimpu Złocieniec odnosił nie przeprowadził zbyt dobrych transferów, a i wyniki nie były zadowalające, dlatego we wrześniu pożegnał się z Niecieczą, a jego miejsce zajął Maciej Bartoszek, Trener Sezonu 2016/2017. Bartoszkowi udało się wyciągnąć drużynę ze strefy spadkowej, a w zimowym okienku transferowym ściągnąć kilka wzmocnień kilku zawodników, wyrównując rekord Ekstraklasy pod względem najwyższej liczby obcokrajowców w klubie. Po porażce w pierwszym meczu w 2018 roku pojawiła się informacja o prawdopodobnym zwolnieniu trenera Bartoszka. I tu znów można zadać pytanie: czego oczekują właściciele? Ciągłe zmienianie trenerów na pewno nie przyniesie nic dobrego. Dla B-B Termaliki sezon prawdopodobnie jest już stracony i trzeba będzie walczyć o spadek bronić się przed spadkiem. Moim zdaniem nie należy jednak rezygnować z Macieja Bartoszka, tylko dać mu czas, bo gość pokazał już, że pracować z drużyną potrafi (co doskonale widać na przykładzie Korony Kielce z minionego sezonu). Zarząd klubu wymaga od drużyny więcej niż ta może ugrać, a to tylko wywieranie niepotrzebnej presji. Jeszcze za trenera Michniewicza pojawiały się transfery, o których sam trener nie wiedział. Państwo Witkowscy, jak mówił na antenie jeden ze słuchaczy Weszło FM, traktują chyba klub jako zabawkę, jako Football Managera w prawdziwym życiu. Zamiast cieszyć się z tego, co jest, z obecności w Ekstraklasie, co z pewnością wiąże się z niemałymi dochodami, właściciele mają zbyt wygórowane aspiracje, którym ta drużyna z tymi zawodnikami nie jest w stanie sprostać.

Gdyby klub z mojej miejscowości grał w Ekstraklasie albo chociażby I czy II lidze, samo to uważałbym za sukces. Trzeba umieć docenić to, co się ma i dostosować oczekiwania do możliwości, a nie oczekiwać pucharów i grupy mistrzowskiej od zespołu, który ma obecnie skład i formę na co najwyżej utrzymanie.

8
4

Bramkarz ma sens tylko przy solidnej obronie – przypadek Wojciecha Szczęsnego || #35

Luty 2, 2018 in Bez kategorii

juve WSZ

Dawno nie zamieszczałem nic na Trybunie. Wiadomo – święta, urlop, praca, urlop i teraz znowu praca. Do napisania o Wojtku Szczęsnym przymierzałem się już od dłuższego czasu. Tym bardziej teraz, gdy stał się pierwszym od siedmiu lat bramkarzem w Juventusie, który zagrał więcej meczów w lidze niż Buffon.

Od początku sezonu Szczęsny wystąpił w 15 spotkaniach (12 w lidze włoskiej, 2 w Pucharze Włoch i 1 w LM). Zachował 11 czystych kont. Wynik naprawdę wybitny. Trzeba na niego jednak patrzeć przez pryzmat całej drużyny. Juventus co prawda nie przoduje w lidze (2. pozycja), ale bilans bramek ma zadowalający (52:15). Tylko 15 bramek straconych w 22 meczach. Dla porównania pierwsze Napoli dało się pokonać 14 razy, 4. Inter i 5. Roma – po 17. Wracając do Juventusu, oprócz ligi Bianconeri stracili 5 goli w 6 starciach w LM i ani jednego w 3 spotkaniach rodzimego pucharu. Łącznie we wszystkich rozgrywkach daje to średnio 0,77 straconego gola na mecz.

I choć defensywy Starej Damy w tym sezonie nie można nazwać monolitem, poza tym rotacje w tej formacji były spore, to jednak da się zauważyć swego rodzaju solidność i regularność linii obronnej aktualnego mistrza Włoch.

I tu właśnie powracamy do naszego Wojtka Szczęsnego. Bo dopiero przy dobrze funkcjonującej defensywie bramkarz zaczyna mieć sens. Kilka obron na mecz, parę wyłapań piłki – bo na tyle grająca przed golkiperem obrona pozwoliła rywalowi. Absolutnie nie uważam, że przy dziurawej obronie bramkarza może nie być. Ale logicznie rzecz biorąc, kiedy defensywa daje się wkręcać w ziemię, bramkarz będący w dobrej formie obroni pierwszy, drugi, piąty, może dziesiąty strzał, a za jedenastym skapituluje. Tymczasem gdy obrońcy spinają dupska i sporadycznie dopuszczają przeciwnika do sytuacji bramkowych, tego dziesiątego czy jedenastego strzału na bramkę może po prostu zwyczajnie nie być. Z prostej matematyki wynika, że im więcej będzie strzałów, tym większe szanse, że któryś z nich znajdzie drogę do bramki. A gdy defensorzy nie pozwolą na zbyt wiele ataków rywalom, tym większe prawdopodobieństwo, że stojący między słupkami wszystko wybroni. I bramkarz wcale nie musi mieć nie wiadomo jak wysokiej formy. Wystarczy, że solidnie, tak jak obrona, będzie wykonywał swoje zadania na boisku. Bo to właśnie defensywa wpływa na to, jak oceniany jest golkiper przez pryzmat kilku spotkań. Gdy w danym spotkaniu zachowa czyste konto – najczęściej dzięki solidnej obronie i kilku swoim interwencjom, które da się policzyć na palcach jednej ręki. Będzie 3-4 gole w plecy – opierdziel zbierze przede wszystkim obrona, ale w pewnym stopniu także on. Sporadycznie przecież zdarzają się spotkania, w których defensywa robi za pachołki, a bramkarz ma dzień konia i tylko dzięki niemu zespół szczęśliwie wygrywa czy remisuje.

Wojciech Szczęsny ma obecnie formę naprawdę wysoką, co pokazywały skróty niektórych spotkań z jego udziałem, przed sobą zgraną formację, zapewniającą mu spokój na długie fragmenty meczów oraz częste szanse na występ od trenera. A i zarobki ma, nawiasem mówiąc, przyzwoite. Czego więcej może chcieć bramkarz?

 

3
11

Jak nie wygrać meczu, prowadząc 4:0 do 61. minuty? Na wykład zaprasza Borussia Dortmund – #34

Listopad 28, 2017 in Bez kategorii

or-s042078_1511627520-e1511627595329-768x432

Metamorfoza, jaką przeszła w tym sezonie Borussia Dortmund jest niewyobrażalna. Od zawsze lubiłem ten klub, głównie z racji tego, że grało w nim nasze trio, później Kuba z Piszczem, a teraz sam Łukasz. Ale do rzeczy: Borussia zaczęła ligę fenomenalnie (czego nie można powiedzieć o LM), po czym w drużynie Bosza coś jakby się zacięło…

Dzisiejszy mecz z Schalke był szóstym z rzędu bez zwycięstwa i szóstym meczem w lidze bez wiktorii. I gdy wreszcie przyszła okazja, której, wydawało by się, nie można zmarnować, dortmundczycy wykazali się jednym z największych frajerstw XXI wieku.

4 gole w 13 minut (od 12. do 25.). Cztery-zerko, zdjęcie nogi z gazu i pozorny spokój.

Niestety, nawet 4:0 w 61. minucie okazało się zbyt niskim dla Borussii prowadzeniem do utrzymania, bo w mniej więcej 240 sekund zostali sprowadzeni na ziemię wynikiem 4:2. Kolejną kłodę pod nogi rzucił swojej drużynie Aubameyang, żegnając się przedwcześnie z meczem drugim żółtkiem. Ostatnie ostrzeżenie w postaci gola na 4:3 ekipa Bosza otrzymała w 86. minucie od Daniela Caligiuriego. Sędzia jak na złość doliczył 7 minut męki dla prawie całego Signal Iduna Park i nadziei dla Schalke. W czwartej minucie dodatkowego czasu gry stadion zamilkł, bowiem Naldo trafiający na 4:4 zamknął usta wszystkim kibicom Dortmundu, sprawiając radość jedynie garstce kibiców gości przybyłych z Gelsenkirchen.

Borussia nie wygrała zatem kolejnego spotkania i klubowi Łukasza Piszczka pozostaje tylko jedna kwestia: jeżeli nawet w tak komfortowej sytuacji nie potrafili dowieźć prowadzenia do końca, to naprawdę ciężko będzie im się przełamać, by znowu zacząć wygrywać. Kto wie, być może już bez Petera Bosza.

3
1

Reprezentacja a mundial – KOMENTARZ KIBICA nr 33

Listopad 21, 2017 in Bez kategorii

WC
Reprezentacja Polski zakończyła już rok 2017 (prawdopodobnie skończy go na 7. miejscu w rankingu FIFA i na 9. pozycji w rankingu UEFA), minęły już także 4 lata odkąd stanowisko selekcjonera najważniejszej drużyny w Polsce objął Adam Nawałka.

Pod wodzą byłego trenera Górnika Zabrze reprezentacja rozegrała 43 mecze. Bilans? 23 zwycięstwa, 14 remisów i 6 porażek (wygrane i przegrane po rzutach karnych liczone jako remisy).

Meczów o punkty (el. ME, ME, el. MŚ)? 25. Bilans? 16-7-2.

Przejdźmy do statystyk bramkowych:
->we wszystkich meczach: 88:39
->w meczach o punkty: 65:26
->średnia zdobytych goli na mecz we wszystkich meczach: 2,05
->średnia straconych goli na mecz we wszystkich meczach: 0,91
->średnia zdobytych goli na mecz w meczach o punkty: 2,6
->średnia straconych goli na mecz w meczach o punkty: 1,04

To tylko liczby, ale całkiem imponujące.
Jednakże kadra Nawałki nie wykręciłaby takich wyników bez kilku ważnych czynników:

a) Robert Lewandowski – za kadencji Adama Nawałki strzelił 33 gole (czyli aż 64,7% swojego dotychczasowego reprezentacyjnego dorobku), z czego aż 30 (91%!!!) w meczach o punkty. Maszyna. Do tego ma niesamowity instynkt, wielokrotnie wyciągał drużynę z opałów. Reprezentacji nie przyszło jeszcze zmierzyć się z kontuzją Lewego w meczu o punkty.

b) niezbyt częste urazy podstawowych graczy – owszem, czasem wypadał Piszczek, kilka razy Pazdan czy Grosicki, jednak mimo wszystko, sporadycznie zdarzało się, by Nawałka zamiast drużyny miał szpital. Tego punktu nie należy jednak raczej wiązać z Arkadiuszem Milikiem.

c) rzadkie zawieszenia za kartki – w tym zasługa trenera i zawodników. Nie łapią głupich kartek, przed czym na pewno przestrzega ich selekcjoner. Chociażby Robert Lewandowski – napastnik zadziorny i buńczuczny, ale po otrzymaniu żółtej kartki w pierwszym meczu el. MŚ z Kazachstanem, do końca kwalifikacji upomnienia już nie otrzymał. Pauzował Glik, Cionek, na Euro 2016 Kapustka, niemniej jednak sędziowie wyciągają żółte kartoniki dla naszych graczy rzadko, nie mówiąc już o czerwonych, bo taki zdarzył się chyba tylko jeden jedyny raz za kadencji Nawałki w meczu ze Szwajcarią – dla Michała Żyry (gwoli ścisłości trzeba dodać, że było to drugie upomnienie dla Michała w tym meczu, a nie bezpośrednie; można jeszcze napisać, że arbiter pomylił go na początku z Milikiem).

d) przyzwoite losowania
->el. ME 2016: Niemcy, Irlandia. Szkocja, Gruzja, Gibraltar. Mistrzowie świata, zawsze groźni i brutalni Wyspiarze, wymagająca dalekiej podróży Gruzja i debiutujący na arenie międzynarodowej Gibraltar. Może i to zestawienie nie było zbyt szczęśliwe dla naszej reprezentacji, mimo tego wygraliśmy i przegraliśmy z Niemcami, starliśmy na proch Gibraltar i Gruzję, zdobyliśmy 4 punkty w meczach z Irlandczykami, jedynie Szkoci dwukrotnie dzielili się z nami oczkami.
->ME 2016: Niemcy, Irlandia Północna, Ukraina. Znów los połączył z nami Niemców, natomiast pozostała część grupy była, co zresztą potwierdziliśmy na turnieju, jak najbardziej w naszym zasięgu i w konsekwencji nietrudna do ogrania.
->el. MŚ 2018: Dania, Rumunia, Czarnogóra, Armenia, Kazachstan. Trafienie z 1. i 2. koszyka Duńczyków i Rumunów zamiast na przykład Włochów i Hiszpanów było dla nas zbawieniem. Problemem był jednak wyjazd do bałkańskiego piekła. Erywań także nie należy do najprzyjemniejszych miast na mecze wyjazdowe, nie mówiąc już o sztucznotrawiastej Astanie. Kazachowie byli najtrudniejszym rywalem z 6. Koszyka, na jakiego mogliśmy wpaść (San Marino, Gibraltar, Andora czy Liechtenstein to dużo niższa półka). Za to z najwyżej rozstawionych zespołów trafiliśmy na teoretycznie najłatwiejszych przeciwników.

e) po prostu SZCZĘŚCIE – mam w oczach migawki z wielu meczów: poprzeczka Podolskiego na Narodowym, Lewandowski wpychający piłkę do bramki w Glasgow, Lewy trafiający na 2:1 z Armenią, nieudane podanie czarnogórskiego obrońcy… Nawet tych kilka sytuacji pokazuje, że losy naszej kadry mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Ale to już historia zamknięta. Jak mówi Tomasz Hajto, „szczęście sprzyja lepszym”, i tego moim zdaniem należy się trzymać. Przyznać także trzeba, że pecha też zdarzało nam się mieć, choć często nie był to zwyczajny pech, ale raczej nerwówka na własne życzenie.

***
Adam Nawałka przez 4 lata pracy zbudował naprawdę fajny zespół. Zbudował drużynę, zbudował reprezentację, reprezentację niedoskonałą, ale świadomą swoich błędów i, co najważniejsze, wiedzącą, jak je poprawić, co zrobić, by było lepiej. Zamiast pojedynczych osobowości, zamiast farbowanych lisów z poprzednich reprezentacji mamy teraz ekipę stanowiącą jedność, całość, grupę, w której panuje świetna atmosfera, co pokazują chociażby filmiki od „Łączy nas piłka”. W końcu doczekaliśmy się REPREZENTACJI POLSKI, jakiej przez długie lata nie mieliśmy.

***
I teraz, już niedługo, bo w czerwcu, ta reprezentacja jedzie na mundial. Po 12 latach absencji Polska znowu odwiedzi światowe piłkarskie salony w roli uczestnika. I to uczestnika nie byle jakiego, bo mającego już ugruntowaną pozycję w Europie i uchodzącą za przeciwnika niewygodnego, potrafiącego każdemu zaleźć za skórę.

***
MUNDIAL. Największe piłkarskie święto zarówno dla zawodników, jak i dla kibiców. Tylko raz na 4 lata. Może już nie miejsce dla elity, bo mistrzostwa świata od dawna zapraszają drużyny mało znane, ale jednak to impreza zapewniająca niezapomniane przeżycia dla każdego piłkarza. Warto także dodać, że już wkrótce, bo w 2026 roku, FIFA dołoży kolejne 12 miejsc do i tak rozbudowanego już mundialu. To dopiero będzie szansa na debiuty.

Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji w telegraficznym skrócie? 32 reprezentacje. 2 debiutantów. 64 mecze. 32 dni. 12 stadionów. 11 miast. 2 kontynenty. I na pewno NAJWIĘKSZE EMOCJE. Z kronikarskiego obowiązku: będą to XXI mistrzostwa świata w historii.

***
Za niecałe dwa tygodnie (1 grudnia, Kreml) losowanie grup MŚ. Tak przedstawia się podział na koszyki:
mundial koszyki
Jak wielokrotnie było to już zauważane, nasza obecność w 1. koszyku stawia nas w naprawdę korzystnej sytuacji. Jeśli wylosujemy z 2. koszyka kogoś z Europy, czyli najlepszego na papierze, automatycznie odpada nam już możliwość wylosowanie groźnych Duńczyków czy Szwedów (poza tym jeszcze Islandii i Serbii, chociaż nie sądzę, by byli w stanie zagrozić nam grającym najlepszą jedenastką). Natomiast jeżeli 2. koszyk przyniesie nam rywala spoza Starego Kontynentu, wtedy z Europy możemy (nie musimy!) dostać już tylko wspomnianą Danię, Szwecję, Islandię czy Serbię. Oczywiście dużym plusem jest także to, że w ogóle jesteśmy z Europy.

***
Powszechnie wiadomo, że tworzenie scenariuszy to w zasadzie tylko strata czasu, niemniej jednak nie byłbym kibicem, gdybym takowych nie stworzył.

Mój typ najtrudniejszej grupy:

POLSKA
Hiszpania
Kostaryka/Senegal
Australia/Nigeria, gdzie jeśli Senegal to nie Nigeria i odwrotnie

LUB

POLSKA
Kolumbia
Dania
Australia/Nigeria

Mój typ najłatwiejszej grupy:

POLSKA
Peru
Tunezja/Egipt/Iran
Panama/Korea Płd., gdzie jeśli Iran to nie Korea i odwrotnie

LUB

POLSKA
Peru
Tunezja/Egipt/Iran
Arabia Saudyjska/Korea Płd, gdzie jeśli Iran to nie Arabia i Korea itd.

Sprawa Senegalu jest o tyle skomplikowana, że niby ich pozycja w rankingu nie jest najlepsza, biorąc pod uwagę zespoły afrykańskie, ale różnice między nimi nie są duże i właśnie w roli Senegalczyków widziałbym najbardziej nieobliczalny i niewiadomy pod każdym względem zespół z Afryki.

***
W reprezentacji Polski raczej widziałbym czarnego konia aniżeli kopciuszka mistrzostw. Myślę jednak, że najlepiej będzie nie nakręcać się, nie pompować balonika, nie oczekiwać od naszej kadry nie wiadomo czego: czas pokaże, jak przygotuje drużynę selekcjoner, a patrząc na to, jak wyglądała kadra na Euro 2016, jestem całkiem spokojny przed przygotowaniami do najważniejszego występu reprezentacji na arenie międzynarodowej od 12 lat.

11
4

Laboratorium Nawałki – KOMENTARZ KIBICA nr 32

Listopad 12, 2017 in Bez kategorii

#POLURU

Mecz z Urugwajem dostarczył selekcjonerowi Adamowi Nawałce kilku cennych informacji, na które oczekiwał. Na pewno pokazał, czym jest kadra bez Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika. Kamil Wilczek po raz kolejny dowiódł, że do reprezentacji się nie nadaje, natomiast Jakuba Świerczoka chyba po prostu zjadła trema, w końcu był to jego debiut. Pierwszy mecz w seniorskiej reprezentacji nie przestraszył za to Jarosława Jacha, który zaliczył naprawdę przyzwoity występ.

W swoim debiucie sprawdziło się także przyszłościowe ustawienie 3-4-2-1, bardzo płynnie mogące przejść zarówno do 3-4-3, jak i do 5-2-2-1. Kluczowa w systemie jest rola „wahadłowych” , którzy raz mogą być obrońcami, a raz skrzydłowymi przesuniętymi maksymalnie do boków. Na prawej stronie świetnie spisał się Bartek Bereszyński, który ostatnimi występami wyrobił sobie opinię zawodnika do zadań specjalnych, zastępował kontuzjowanych lewych obrońców, grał też na prawej obronie, a wczoraj właśnie jako prawy wahadłowy. Kompletnie niewidoczny był za to Maciej Rybus, najsłabszy obok Kamila Wilczka punkt naszej reprezentacji w meczu z Urugwajem.

Artur Boruc został pożegnany z najwyższymi honorami, a przypominając sobie jego występy na MŚ 2006 czy EURO 2008 można stwierdzić, jak ważnym graczem kadry bywał. Wielki szacunek dla niego i szkoda, że nie zaczekał z zakończeniem kariery do końca MŚ w Rosji, chociaż tak naprawdę nie ma pewności, czy by w ogóle na nie pojechał.

Meksyk zremisował wczoraj 3:3 z Belgią, co tylko zwiastuje ciekawy mecz w poniedziałek, niestety bez Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka i Kamila Grosickiego. Pozostaje tylko czekać, co na Meksykanów wyprodukuje w swoim reprezentacyjnym labie Adam Nawałka, bo są powody, by twierdzić, że to jeszcze nie koniec przedmundialowych eksperymentów.

POLSKA – URUGWAJ 0:0

Pożegnanie Boruca – 5/5

Komentarz Szpakowskiego i Juskowiaka (ustawienie 3-5-2-1) – 0/5

Forma Cavaniego – 1/5

Widoczność braku Lewego do wykańczania akcji – 5/5

 

6
2

Duet Borek-Hajto ikoną reprezentacji – KOMENTARZ KIBICA nr 31

Listopad 1, 2017 in Bez kategorii

BH

Jak kiedyś pisałem, komentatorski duet Mateusza Borka z Tomaszem Hajtą jest dla mnie jednym z lepszych, a do meczów reprezentacji – najlepszym. Zamieszczając tamten tekst, nie miałem jeszcze pojęcia o tym, że duet ten rozstaje się z reprezentacją równo z zakończeniem eliminacji do MŚ. TVP jak na razie wykupiła prawa do pokazywania meczów Polski na mundialu, więc komentatorów Polsatu przez pewien czas raczej na spotkaniach kadry nie usłyszymy. Z wywiadu, który został przeprowadzony kilka tygodni temu z Mateuszem Borkiem można było się jednak dowiedzieć, że prawdopodobnie razem z Hajtą będą komentować mundialowe starcia Polaków na żywo, ale widzowie zobaczą dopiero retransmisje owych meczów, prawdopodobnie dzień później. Z racji tego, że Polsat wykupił prawa do pokazywania Ligi Mistrzów od sezonu 2018/2019, duet Borek-Hajto będziemy mogli usłyszeć częściej.

Są także oczywiście kibice, którzy nie lubią ani Borka, ani Hajty, a co za tym idzie – ich duetu. Każdy ma prawo do własnego zdania, jednak ja uważam, że naprawdę trudno ich nie polubić. Ekscytujący się Borek i dający rady piłkarzom Hajto zawsze dostarczają wiele zabawy przy każdym meczu. Z reprezentacją są od dawna, kadrę Nawałki znają świetnie i poprzez eliminacje EURO oraz MŚ stali się jednym z symboli, z jakimi kojarzy się nasza reprezentacja. Wielka szkoda, że na razie ta piękna współpraca się zakończyła, miejmy nadzieję, że tylko na pewien czas, bo oglądanie meczów kadry ze Szpakowskim i Żewłakowem czy nawet Laskowskim to jednak nie to samo.

 

5
9

Liga Narodów UEFA – KOMENTARZ KIBICA nr 30

Październik 31, 2017 in Bez kategorii

LN

LN 2

Print

We wrześniu przyszłego roku rusza Liga Narodów UEFA – nowy twór w międzynarodowej piłce w Europie. Znamy już podział na 4 dywizje. Losowanie grup premierowej edycji rozgrywek odbędzie się 24 stycznia 2018 w Lozannie. Jak będzie funkcjonować UEFA Nations League?

  1. 55 reprezentacji narodowych zrzeszonych w UEFA zostanie podzielonych na 4 dywizje (A, B, C i D) według współczynnika UEFA (czyli miejsca w rankingu UEFA).
  2. Na grafice podział na dywizje (A – 12 zespołów, B – 12, C – 15, D – 16).Liga Narodów UEFA
  3. Dywizje zostaną podzielone na mniejsze grupy:
    • A na cztery trzyzespołowe
    • B na cztery trzyzespołowe
    • C na jedną trzyzespołową i trzy czterozespołowe
    • D na cztery czterozespołowe
  4. W grupach zostaną rozegrane mecze systemem „dom-wyjazd”.
  5. Mecze grupowe zostaną rozegrane we wrześniu, październiku i listopadzie 2018 roku (wg zasad LN od IX do XI każdego roku parzystego).
  6. Czterej zwycięzcy grup dywizji A awansują do Final Four.
  7. Czterech zwycięzców grup w pozostałych dywizjach zakwalifikuje się do play-offów.
  8. Final Four zostanie rozegrane w czerwcu 2019 roku (wg zasad w każdym roku nieparzystym) systemem „półfinały i finał”.
  9. Zwycięzca Final Four w dywizji A otrzyma tytuł Zwycięzcy Ligi Narodów oraz dziką kartę na turniej finałowy Mistrzostw Europy 2020.
  10. Zwycięzcy grup w dywizjach B, C i D awansują do wyższych dywizji.
  11. Najgorsze zespoły grup z dywizji A, B i C zostaną zdegradowane do niższych dywizji.
  12. Play-offy pomiędzy zwycięzcami grup B, C i D zostaną rozegrane w marcu 2020 roku systemem „półfinały i finał”.
  13. Zwycięzca play-offów każdej dywizji otrzyma dziką kartę na ME 2020. Ponieważ w finałach EURO 2020 mogą wystąpić 24 drużyny, z eliminacji awansuje 20 zespołów.

Dlatego zmieni się też format eliminacji do ME 2020:

  1. Do eliminacji zgłosiły się 53 reprezentacje, które będą walczyć o 20 miejsc w turnieju finałowym w dziesięciu grupach eliminacyjnych: siedmiu pięciozespołowych i trzech sześciozespołowe.
  2. Na ME awansuje zwycięzcy i wicemistrzowie każdej z grup.
  3. Eliminacje będą trwały zaledwie 9 miesięcy: od marca do listopada 2019 roku.

Co jednak stanie się, gdy zwycięzca danej dywizji LN wywalczy także awans poprzez eliminacje? Wtedy dzika karta przypadnie najlepszej drużynie z danej dywizji LN, która nie zdołała awansować na turniej mistrzowski. Jeśli wszystkie drużyny z takiej dywizji wywalczyły awans, dzika karta przechodzi na konto niższej dywizji.

 

Druga edycja LN rozpocznie się we wrześniu 2020 roku. Z tych rozgrywek najlepsi wywalczą miejsca na MŚ w Katarze w 2022 r.

 

 

 

 

 

 

 

4
8

Wirtualny skład idealny – KOMENTARZ KIBICA nr 29

Październik 20, 2017 in Bez kategorii

#POL

 

Przeróżne sytuacje na przestrzeni całych eliminacji sprawiały, że selekcjoner reprezentacji Polski wystawił 10 różnych jedenastek w 10 eliminacyjnych meczach. Jak ewoluował skład naszej kadry przez drogę do mundialu?

KAZACHSTAN – POLSKA 2:2 (0:2)

Fabiański – Piszczek, Glik, Salamon, Rybus – Krychowiak – Błaszczykowski, Zieliński, Kapustka – Milik, Lewandowski.

Problemy zdrowotne mieli Pazdan i Grosik, natomiast na lewej obronie Nawałka wystawił Rybusa, którego po słabym występie zastąpił Jędrzejczyk.

POLSKA – DANIA 3:2 (2:0)

Fabiański – Piszczek, Glik, Cionek, Jędrzejczyk – Krychowiak – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Milik, Lewandowski.

Trener zrezygnował z kiepsko dysponowanego Salamona, do składu wrócił Grosicki.

POLSKA – ARMENIA 2:1 (0:0)

Fabiański – Błaszczykowski, Glik, Cionek, Jędrzejczyk – Krychowiak – Grosicki, Zieliński, RybusTeodorczyk, Lewandowski.

Uraz wykluczył z gry Piszczka, więc selekcjoner zdecydował się na ustawienie Kuby Błaszczykowskiego na prawej obronie, Grosika przesunął na prawe skrzydło, a na lewe wrzucił Rybusa. Plan wziął w łeb, gdy po trzydziestu kilku minutach kontuzji nabawił się Jędza. Rybus cofnięty został do obrony, Grosik przerzucony na lewą flankę, a wchodzący na boisko Wszołek zajął pozycję prawoskrzydłowego.

RUMUNIA – POLSKA 0:3 (0:1)

Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Krychowiak, Linetty – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Ponieważ wariant z Teodorczykiem jako drugim napastnikiem kompletnie nie wypalił z Ormianami, trener zdecydował się na 4-2-3-1 i drugim defensywnym pomocnikiem stał się Linetty. Po urazach wrócili Piszczek i Pazdan.

CZARNOGÓRA – POLSKA 1:2 (0:1)

Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Linetty – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Kontuzja Krychowiaka sprawiła, że do składu wskoczył Krzysztof Mączyński.

POLSKA – RUMUNIA 3:1 (1:0)

Szczęsny – Piszczek, Cionek, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Linetty – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Pierwszy raz w eliminacjach zagrał w bramce Szczęsny: miał za sobą udany sezon w Romie, podczas gdy Fabiański bił rekordy w największej liczbie puszczonych goli w sezonie (oczywiście nie z własnej winy, defensywa Swansea była przecież kompletnym sitem). Cionek zagrał natomiast za wykartkowanego Glika.

DANIA – POLSKA 4:0 (2:0)

Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Linetty – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Glik powrócił po zawieszeniu, a Szczęsny prawdopodobnie zachowałby miejsce w bramce, gdyby nie drobny uraz.

POLSKA – KAZACHSTAN 3:0 (1:0)

Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Rybus – Mączyński – Makuszewski, Zieliński, Grosicki – Milik, Lewandowski.

Rybus zastąpił Jędzę po fatalnym występie legionisty w Kopenhadze, Makuszewski zagrał, żeby… zagrać (bo w końcu kiedy, jak nie z outsiderem grupy?), a Kubę Nawałka planował wprowadzić jako jokera. Do wyjściowej jedenastki powrócił Milik, niestety nie na długo…

ARMENIA – POLSKA 1:6 (1:3)

Szczęsny – Piszczek, Glik, Pazdan, BereszyńskiKrychowiak, Linetty – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Znów trener dokonał zmiany w bramce (pojawiły się głosy, że Fabian wyjąłby bramkę Ormian), wskutek operacji i niepowołania Jędrzejczyka i leczenia urazu przez Rybusa prawy defensor Bereszyński wystąpił na lewej stronie (całkiem niezły mecz), po braku zaproszenia na wrześniowe mecze do składu wrócił „generał” Krychowiak (wracający do dawnej świetności w West Bromwich Albion), a obok niego pojawił się Linetty.

POLSKA – CZARNOGÓRA 4:2 (2:0)

Szczęsny – Piszczek, Glik, Pazdan, Bereszyński – Krychowiak, Mączyński – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski.

Po bezbarwnym występie Karola Linettiego jego miejsce zajął Mąka. Bereszyński ponownie zagrał na lewej obronie, ale tylko I połowę, w drugiej został przesunięty na prawą, a kontuzjowanego Piszczka zastąpił Rybus, któremu selekcjoner powierzył lewą stronę defensywy.

***

NAJDŁUŻEJ NA BOISKU (za: Przegląd Sportowy):

1. Robert Lewandowski – 900 minut |N|

2. Piotr Zieliński – 881 minut |ŚPO|

3. Kamil Glik – 810 minut |ŚO|

4. Jakub Błaszczykowski – 806 minut |PP/PS|

5. Kamil Grosicki – 752 minuty |LP/LS|

6. Łukasz Piszczek – 709 minut |PO|

7. Łukasz Fabiański – 630 minut |BR|

8. Michał Pazdan – 625 minut |ŚO|

9. Grzegorz Krychowiak – 586 minut |ŚPD|

10. Artur Jędrzejczyk – 484 minuty |LO|

11. Krzysztof Mączyński – 452 minuty |ŚPD|.

Tym samym ukształtowała się jedenastka, jaka na boisku spędziła najwięcej czasu, jednak razem – zaledwie 11 minut z Rumunią w Bukareszcie, pomiędzy 70. a 81. minutą. W całych eliminacjach na boisku pojawiło się 26 polskich piłkarzy.

***

Ostatnio w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł zatytułowany „Ranna prawa strona reprezentacji”. Głównym wątkiem notki była oczywiście kontuzja Łukasza Piszczka, ale autor zwrócił również uwagę na pewien interesujący fakt, a mianowicie zauważył, że różne kontuzje, zawieszenia i inne zdarzenia losowe nie pozwoliły jeszcze Nawałce na wystawienie teoretycznie najlepszego możliwego składu reprezentacji.

Szczęsny/Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Rybus – Krychowiak – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Milik, Lewandowski. To prawdopodobnie najlepsze obecnie zestawienie reprezentacji Polski. Jednak taki skład nie zagrał ze sobą jeszcze nigdy. Na pewno też nie zagra tak do końca roku, tj. 10 XI z Urugwajem (Warszawa) i 13 XI z Meksykiem (Gdańsk). Czy w marcu uda się wreszcie przetestować optymalne zestawienie naszej drużyny?

5
9

Symbole eliminacji – KOMENTARZ KIBICA nr 28

Październik 18, 2017 in Bez kategorii

Polska - Czarnogora mecz el. MŚ 2018

 

Emocje związane z awansem naszej reprezentacji na Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji powoli opadają. Polacy wygrali grupę i mogą skupić się już tylko i wyłącznie na przygotowaniach do przyszłorocznego mundialu. Co z zakończonych eliminacji najbardziej zapadło w pamięci wiernego kibica, analityka i sportowego maniaka?

TRACENIE BRAMEK

Bez wątpienia największy mankament naszego zespołu. Z czego wynikał? O tym za chwilę. Straciliśmy 14 bramek w 10 meczach. Więcej od nas straciły reprezentacje: Bułgarii, Luksemburga, Białorusi, Wysp Owczych, Łotwy, Andory, Norwegii, Azerbejdżanu, San Marino, Mołdawii, Armenii, Kazachstanu, Litwy, Malty, Izraela, Macedonii, Liechtensteinu, Estonii, Cypru, Gibraltaru i Kosowa. Czyli same ogórki. Tyle samo razy kapitulowały defensywy Węgier i Gruzji (!), warto dodać także, że Gruzini kończyli grupę z bilansem 0-5-5 (!), a my z 8-1-1. Mniej od nas straciła nawet Finlandia (!!!), Turcja (!), Albania (!!) czy Bośnia i Hercegowina (po 13). Irlandia Północna była od nas ponad dwukrotnie lepsza, tracąc 6 goli (niemniej jednak my nie mieliśmy w grupie Czechów, Azerów, Norwegów i ekipy z San Marino) Z reprezentacji, które awansowały do baraży lub bezpośrednio na MŚ, straciliśmy niewątpliwie najwięcej bramek. Druga najgorsza Serbia – 10.

Jak pokonywali nas przeciwnicy?

-prawą nogą – 7 razy

-lewą nogą – 3 razy (w tym 1 rzut wolny)

-głową – 3 razy

-gol samobójczy – 1 raz.

Aż 9 goli przez nas straconych padło po finalizacjach akcji z lewej strony boiska, co także powinno dać nam sporo do myślenia.

SŁABSZY OKRES

Jego konsekwencją było tracenie bramek przez nasz zespół. Niemal w każdym meczu tych eliminacji na czas mniej więcej od 46. do 80. minuty przypadał okres słabszej gry Polaków. To właśnie wtedy nasi rywale zazwyczaj dominowali. W tym przedziale czasowym straciliśmy aż 10 goli (na 14 ogółem). Dla porównania, w danych fragmentach meczów strzeliliśmy łącznie 7 goli (na 28 ogółem, czyli tylko 25%!). Jest to element obowiązkowy do poprawy przez nasz zespół, jeśli chcemy pozostać na mundialu jak najdłużej. Drużyna powinna przez cały mecz grać równo, a nie podsypiać w połowie, narażając się na nerwowe końcówki.

ROBERT LEWANDOWSKI

Rekordzista reprezentacji Polski pod względem liczby strzelonych goli (51). Maszyna. Nikt nie wyobraża sobie reprezentacji bez niego. Jedyny z naszych Orłów, który w minionych eliminacjach zaliczył 900 minut. Najlepszy strzelec kwalifikacji.

Jest autorem 16 z 28 goli Biało-Czerwonych w eliminacjach. To aż 57%!

MOCNA OFENSYWA

Łącznie zdobyliśmy 28 goli w 10 meczach. Tylko w jednym, z Danią w Kopenhadze, zagraliśmy na zero z przodu. W pozostałych 9 meczach trafialiśmy do siatki co najmniej dwukrotnie.

W eliminacjach do EURO 2016 strzeliliśmy aż 33 gole, niemniej jednak tam aż 15, czyli prawie połowa, została zdobyta w meczach z Gibraltarem, czyli kompletnym ogórkiem, debiutantem i jedną z ostatnich drużyn w rankingu FIFA. Dla porównania na najsłabszym w grupie el. MŚ Kazachstanie nabiliśmy tylko 5 bramek, podczas gdy na mocniejszej Czarnogórze czy Rumunii – po 6.

Kto strzelał dla nas gole?

-Robert Lewandowski – 16

-Kamil Grosicki – 3

-K. Glik, Ł. Piszczek, J. Błaszczykowski, B. Kapustka (!), K. Mączyński, R. Wolski i A. Milik – po 1

-samobóje rywali – 2.

SZCZĘŚCIE PRZECIWNIKÓW

Strzały życia rywali, o czym nie tak dawno pisałem, przypadają akurat na mecze z nami. W samych eliminacjach do MŚ byliśmy świadkami czterech takich goli, do grona których ostatnio dołączyła przewrotka Mugošy. Warto raz jeszcze podkreślić, że naszym przeciwnikom często po prostu dopisuje szczęście i piękne gole zdobywają wtedy, kiedy grają z nami. Zauważmy też, że większość goli w eliminacjach straciliśmy na własne życzenie i przez własne błędy. W Kazachstanie dwa razy Chiżniczenko fartownie wpychał piłkę do naszej bramki, Duńczycy złapali kontakt dzięki samobójowi Glika, Poulsen szczęśliwie wcisnął na 2:3… Tak można by wymieniać jeszcze długo.

***

Trener i drużyna wiedzą, co muszą poprawić. Do mistrzostw pozostało jeszcze 9 miesięcy, czyli sporo czasu. Przed nami mecze towarzyskie z Meksykiem i Urugwajem, pierwsze za kadencji Nawałki starcia z rywalami spoza Starego Kontynentu, później na pewno jeden lub dwa sparingi w marcu, okres przygotowawczy i prawdopodobnie ostatni sprawdzian przed mundialem – dwa mecze w czerwcu. Jak pokazują eliminacje, nie jest źle – jest dobrze. I są powody, by sądzić, że będzie jeszcze lepiej. Ta drużyna z tym trenerem ma szanse dojść naprawdę wysoko, podejdźmy jednak do mistrzostw globu bez presji i oczekiwań, bez nic niewnoszących gadek o medalu. Po przygotowaniach do mundialu ten zespół może być jeszcze lepszy – kto przypuszczał, że na EURO będziemy mieli żelazną defensywę? Może więc na MŚ będzie podobnie? Co przygotuje trener? Pokażą to najbliższe miesiące i oby przyszłe lato było prawdziwym świętem polskiej piłki. Cieszmy się, że po latach posuchy mamy reprezentację, może nie doskonałą, ale taką, której mecze chce się oglądać i z której wreszcie możemy być dumni.

12
12

Po prostu awansujmy – KOMENTARZ KIBICA nr 27

Październik 8, 2017 in Bez kategorii

5946mcmh3g48uhf6apy273m38s3dgda8

Bez Joveticia, bez Savicia, bez Vesovicia, podłamani porażką z Danią Czarnogórcy grają dzisiaj z nami, uskrzydlonymi wygraną z Armenią.

Idźmy jak po swoje, z pewnością siebie, niech dzisiejszy mecz będzie esencją najlepszych spotkań naszej kadry w ostatnich latach. Pokażmy, że potrafimy, zagrajmy po 12 latach przerwy na mundialu, zamykając usta wszystkim malkontentom i krytykom tej reprezentacji.

Świadomi tego, że mundial jest już naprawdę o krok, nie potknijmy się, stawiając go, po prostu awansujmy.

3
1

Enigma składu, cel jasno określony – KOMENTARZ KIBICA nr 26

Październik 4, 2017 in Bez kategorii

polska-armenia-21_28368534

Oglądając przed jutrzejszym starciem skrót meczu z Armenią na Stadionie Narodowym, nasunęły mi się cztery spostrzeżenia:

  • w pierwszej połowie należał się nam rzut karny, jeszcze przed czerwoną kartką; znając skuteczność Roberta Lewandowskiego, na pewno jedenastka zostałaby wykorzystana, co zupełnie zmieniłoby obraz meczu;
  • Ormianie są groźni z kontrataku, gdy tylko w Warszawie nadarzyła się okazja, prawie zawsze docierali aż pod pole karne, jednak celność ich strzałów nie powalała…;
  • horror tamtego dnia zobaczyliśmy dlatego, że naszym nie wychodziły strzały. Obrona Armenii była przez nas niemiłosiernie dziurawiona od samego początku meczu oraz przy grze w przewadze, niestety zawsze brakowało skuteczności przy wykończeniu. Niecelny wolej Lewego, bomba Roberta nad bramką, pocisk Zielińskiego w bramkarza, dwukrotne minięcie się z piłką Teodorczyka… Tak wymieniać można by jeszcze długo.
  • przez nieskuteczność Teo bardziej widoczny był brak Milika, niby też często partolił sytuacje, ale wydawało się, że te okazje Arek by wykorzystał.

Reasumując, znów stratą u nas będzie nieobecność Milika, jednak szybko zdobyta bramka powinna ułożyć nam mecz. W całym spotkaniu to my powinniśmy prowadzić grę, bo nawet mimo meczu wyjazdowego poziom naszego rywala nie powala. Miejmy też nadzieję, że naszym nie powtórzy się taki mecz jak w Warszawie, a celność strzałów będzie dużo lepsza.

Co ze składem? Prawdopodobnie Nawałka postawi na rozegranego sezonem Fabiańskiego niż grającego raz na kilka meczów Szczęsnego, ale co do bramkarzy, nigdy nie możemy mieć pewności. Na prawej obronie oczywiście zobaczymy Piszczka, na środku Glika, ale z kim, to tego chyba jeszcze nawet sam selekcjoner nie wie. Głównymi kandydatami są grający kupę w Legii Pazdan (mecz z Kazachstanem może jednak zaliczyć do tych dosyć udanych) i Kamiński. A może trener zaskoczy wszystkich i na środku wystawi któregoś z defensywnych pomocników? Lewa obrona, czyli nasza zmora, pozostanie niewiadomą aż do ogłoszenia składów. Wypadł Jędza (notabene beznadziejny jak cała Legia), a Rybus się leczy. Kędziora i Bereszyński to boczni obrońcy, ale grający po prawej stronie. Możliwe, że Nawałka któregoś z nich ustawi na drugim końcu defensywy. Inną opcją jest cofnięcie jednego ze skrzydłowych, ale stricte lewych pomocników w naszej kadrze też brakuje. Przed obrońcami najprawdopodobniej wystąpi powracający do reprezentacji Krychowiak. A dalej wariantów jest multum. Na lewym skrzydle jest wszystko jasne, Grosik i kropka. Na prawej stronie równie dobrze może zagrać Makuszewski, jak i Błaszczykowski (w przypadku Kuby Nawałka może też chcieć wprowadzić go jako jokera na ostatnie pół godziny). Na pozycji obok Krychowiaka możliwości znów się mnożą. Linetty, Mączyński, Góralski… Z przodu wyjaśnione jest na szczęście wszystko, bo przy ustawieniu z Zielińskim i dwoma defensywnymi pomocnikami zagra tylko jeden napastnik, Lewandowski.

Czy zagramy więc ustawieniem 4-2-3-1, czy też jednak Nawałka zrezygnuje z któregoś z defensywnych pomocników lub skrzydłowych i postawi na grę dwoma napastnikami (4-1-3-2/4-2-2-2) w wyjazdowym meczu?

Spotkanie z Armenią w Erywaniu to chyba największa niewiadoma pod względem składu Biało-Czerwonych w tych eliminacjach. Do awansu potrzeba nam zwycięstwa i remisu rywali w Podgoricy. W przypadku innego rozstrzygnięcia na Bałkanach, w niedzielę na Narodowym potrzeba nam remisu.

4
8

Bardzo wcześnie rozstrzygnięta sprawa mistrzostwa czy zapowiedź ciekawego sezonu? – KOMENTARZ KIBICA nr 25

Wrzesień 22, 2017 in Bez kategorii

pobrane

7 punktów przewagi Barcelony nad Realem Madryt po pięciu kolejkach ligi robi spore wrażenie. Z jednej strony mamy fantastyczny początek Katalończyków, będącego któryś raz z kolei w życiowej formie Messiego, a z drugiej nieudany start Królewskich, słabą dyspozycję powracającego po karze Ronaldo i kontuzję Benzemy.

Rzućmy okiem na statystyki. W meczu z Betisem cała ławka Realu składała się z Hiszpanów, podczas gdy w starciu Barcy z Eibarem na rezerwie byli trzej Hiszpanie, Urugwajczyk, Belg, Chorwat i Holender. Przy urazie Benzemy Real ma jeszcze mniejsze możliwości rotowania składem i konieczność korzystania z rezerw. Barca co prawda musi zmierzyć się z kontuzją Dembele, jednak zastępowanie go Deulofeu na razie wystarcza.
Bilans bramek również przemawia na korzyść Barcelony. Messi i spółka strzelili prawie dwa razy więcej bramek (17) niż Real (9) i stracili ponad dwa razy mniej (2) od ekipy Zidane’a (5).

Popatrzmy jeszcze na Ligę Mistrzów. Real wymęczył 3:0 ze słabiutkim Apoelem, podczas gdy Barcelona gładko pyknęła mistrza Włoch, Juventus, 3:0.

Do końca ligi hiszpańskiej pozostały jeszcze 33 kolejki, więc można ostudzić gorące głowy podjaranych fanów Barcy i mocno zaniepokojonych kibiców Królewskich. Obiektywnie jednak patrząc, drużyna Valverde wypracowała sobie na starcie ligi taką przewagę, że dopiero przy kryzysie w 2-3 meczach może martwić się o to, czy Real aby nie zrówna się z nią punktami. Królewscy natomiast muszą ostro brać się do pracy, jeśli nie chcą mieć jeszcze większych schodów do mistrzostwa. Powinni jednak uważać też na Ligę Mistrzów, bo przy walce na dwa fronty mogą spodziewać się zaciętych starć z Tottenhamem i Borussią. Tym samym możliwe jest, że (przy obecnej dyspozycji rzecz jasna) nie zobaczymy Realu w fazie pucharowej.

1
6

Strzał życia – KOMENTARZ KIBICA nr 24

Wrzesień 7, 2017 in Bez kategorii

#SUIPOL

Naszła mnie taka refleksja, że od jakiegoś czasu jesteśmy ofiarami życiowych strzałów wielu zawodników. Prześledźmy choćby eliminacje do EURO 2016, sam turniej i bieżące eliminacje do MŚ 2018. W zestawieniu znajdą się:

a)      Ritchie (Szkocja, Glasgow)

b)     Fletcher (Szkocja, Glasgow)

c)      Shaqiri (Szwajcaria, EURO)

d)     Pizzelli (Armenia, Warszawa /tak wykonał wolnego, że piłka przeszła wszystkich, a Fabiański nie zdążył z interwencją/)

e)     Stancu (Rumunia, Warszawa /wprawdzie po rykoszecie, ale zamieszczam/)

f)       Eriksen (Dania, Kopenhaga)

Gdyby to tego dołożyć jeszcze gole, które strzelili:

g)      Sigurdsson (Islandia, Warszawa /karny w samo okienko/)

h)     Krejci (Czechy, Wrocław)

w meczach towarzyskich, to wyjdzie nam całkiem pokaźna lista zawodników, którym akurat na mecz z Polską wypadł najlepszy – jak na razie – strzał w życiu.

Zauważmy, że gdyby były to strzały zwykłe, przeciętne, niecelne albo do obronienia dla bramkarza, w kilku przypadkach losy naszej reprezentacji mogłyby potoczyć się inaczej.

 

6
5