Reklama

Nowoczesna sztuka poszła za daleko – tym razem przedstawia Ronaldo po strasznym wypadku

redakcja

Autor:redakcja

29 marca 2017, 17:43 • 2 min czytania 23 komentarzy

Mieć pomnik za życia to musi być fajna sprawa, w końcu jesteś człowiekiem na tyle sławnym i szanowanym, że ktoś wpada na pomysł, by odlać cię z brązu. Potem oglądasz tę figurę, dostrzegasz kolejne szczegóły, rumienisz się widząc jak autor oddał twoje cechy charakterystyczne, podziwiasz swój majestat i myślisz – cholera, jestem kozak. Pewnie podobnie, plus minus, czułby się dzisiaj Cristiano Ronaldo, ale gdy odsłonięto pomnik, Portugalczyk zobaczył… No właśnie, u licha, kogo?

Nowoczesna sztuka poszła za daleko – tym razem przedstawia Ronaldo po strasznym wypadku

a) siebie samego, ale po wylewie

b) Harveya Denta z Batmana – oczywiście już po wypadku

c) Jokera

d) znów siebie samego, ale z najgorszych koszmarów, kiedy ma mieć usunięte migdałki, a lekarz na mocnych pigułach wstrzykuje mu botoks i inne dziwactwa w rytm sążnego dubstepu

Reklama

e) wariację na temat wszystkich czterech powyższych punktów;

Wybór jest naprawdę trudny, lecz jedno wiemy na pewno, to nie może być Ronaldo. Spójrzcie tylko:

ronaldopomnik

Wygląda to źle, jakby osoba odpowiedzialna (bo nie napiszemy „artysta”) siadła do pracy po trzydniowej libacji, robiła coś podobnego pierwszy raz, prawą rękę miała w gipsie, lewą z amputowanym kciukiem i nigdy nie widziała piłkarza. Coś na zasadzie – „słuchaj, machnij nam tego Ronaldo, on ma oczy, uszy, nos i się uśmiecha, cześć!”. No, jeszcze jest taka opcja, że do gry wkroczył Jaś Fasola, bo doceniono robotę, jaką wykonał tutaj:

jasiu

Pytań jest więc kilka – po co, dlaczego aż za dziesięć euro i po ilu kielonach?

Reklama

Cała sprawa wzięła się stad, że lotnisko na Maderze nazwano na cześć Ronaldo – już to wywołało kontrowersje, bo fajnie, Cristiano kopie piłkę sprawnie i celnie, ale rodziły się wątpliwości czy nie upamiętnić kogoś innego. Miał to być Alberto Joao Jardim, wieloletni premier rządu Madery, lecz jak widać postawiono ostatecznie na Ronaldo. Pozostaje mieć nadzieję, że piloci odwiedzający port lotniczy mają więcej talentu niż rzeźbiarz. I, że rzeźbiarz nie dorabia gdzieś indziej – na przykład jako rysownik portretów pamięciowych, bo przy takim specu nawet Cristiano mógłby okradać banki, a policja ścigałaby Błażeja Telichowskiego.

Aha, to nie pierwsze podejście Ronaldo do pomnika. Ma też taki…

ronaldostat

… i choć tu również wygląda umiarkowanie podobnie, to przynajmniej wykonawca włożył dużo materiału do spodenek piłkarza. Ma szczęście Ronaldo, że tamten gość z Madery zatrzymał się wcześniej.

Najnowsze

Komentarze

23 komentarzy

Loading...