U Smudy bez zmian.

Sierpień 7, 2017 in Bez kategorii

Franciszek Smuda ma zostać nowym trenerem Widzewa. Dowiadując się o tym w trakcie urlopu spędzanego w Zakopanem, większość trenerów po zawarciu porozumienia zapewne spakowałaby walizki i pośpiesznie udała się w kierunku Łodzi, tym bardziej, iż już kilka dni później łódzki klub rozpoczynał rundę jesienną meczem w Sulejówku. Jednak jak przystało na tego trenerskiego prawdziwka, popularny „Franz” najpierw stwierdził, że popracować to on łaskawie popracuje, ale dopiero od nowego tygodnia – jak skończy urlop. Następnie zaś na mecz w Sulejówku wysłał swojego przyszłego asystenta, sam natomiast… pojechał do Niecieczy oglądać Termalikę z Legią.
Cóż, zapewne większość trenerów po takim „paśmie sukcesów” jakie notował ostatnio Franciszek, na sam dźwięk telefonu byłaby już spakowana i w drodze na Piłsudskiego, w trasie analizując kadrę zespołu, rywali i swoje pierwsze zmiany w nowym zespole. Jednak nie Smuda – on nie jest miękkim chujem robiony.

5
0

Smuda na 5 lat w Widzewie, czyli

Sierpień 5, 2017 in Bez kategorii

Wszelkie powiązane z łódzkim klubem źródła ćwierkają o Smudzie jako o nowym trenerze RTS, wg mediów miał on rzekomo parafować aż  pięcioletni kontrakt. Akurat Piłsudskiego 138 to zapewne jedno z niewielu miejsc, w którym popularny „Franz” to wciąż żywa legenda, bardziej kojarząca się ze złotymi czasami gry w Lidze Mistrzów, niż z kompromitacją za sterami reprezentacji kraju. Można zakładać, że inwestor również miał w głowie obraz Citki i spółki, gdy podejmował tak odważną decyzję.  Jednak gdy obserwator, któremu dobro łódzkiego Widzewa leży na sercu przyjrzy się bliżej temu ruchowi, musi mu się zapalić w głowie ostrzegawcza lampka. Raz, że umowa ta jest absurdalnie długa (choć ponoć ma być przedłużana tylko po kolejnych awansach na wyższe poziomy rozgrywkowe), a dwa, że wraz z Dyzmą Smudą, w Łodzi zameldować ma się między innymi Marcin Broniszewski jako jego asystent. Ten sam Broniszewski, który przed rundą wiosenną grzecznie podziękował za stanowisko szkoleniowca w RTS i wolał objąć Pogoń Siedlce. Zresztą Franek wtedy również był brany pod uwagę i również wolał poszukać wyzwań gdzie indziej, a konkretnie w Łęcznej. Rodzą się uzasadnione obawy, że za nawrotem miłości i pozytywnych uczuć w kierunku Widzewa, może stać fakt iż w klubie pojawił się Murapol, a co za tym idzie duża kasa.
Wraz z dwójką trenerów do klubu miałby również dołączyć Zdzisław Kapka jako dyrektor sportowy, pomimo faktu, że dopiero co na to stanowisko zatrudniono Andrzeja Kretka. Swoją drogą Kretek jako człowiek z regionu i związany z Widzewem nie od wczoraj, chciał postawić na lokalną młodzież i wychowanków. Można się łatwo domyślać, że Kapka raczej tym tropem nie podąży, tym bardziej że już mówi się o możliwych jeszcze w sierpniu kilku transferach. Co bardziej przezorni kibice martwią się, iż Murapol będzie sypał sowicie groszem na zachcianki duetu Smuda & Kapka, a znając sympatycznego Franciszka, nikt nie mógłby być w szoku, gdyby przy Piłsudskiego niedługo zaczęli się zjawiać rozmaici Burdenscy, tudzież inny „peruwiański Makelele”. Sympatykom Widzewa, którzy dopiero co odbudowywali klub od zera, niezbyt widzi się perspektywa zbytniej rozrzutności – w końcu przykłady warszawskiej Polonii, lub Drwęcy pokazały, że wcale nie trzeba wielkich nakładów, by wygrać trzecią ligę. Trudno się dziwić sceptycznemu nastawieniu fanów, bowiem wraz z nowym początkiem były nadzieje, że klub w końcu będzie rozsądnie zarządzany. Po pojawieniu się kapitału, każdy trzeźwo myślący fan oczyma wyobraźni widział raczej akademię z prawdziwego zdarzenia i porządną bazę treningową, niż kominy płacowe dla szkoleniowca ze znanym nazwiskiem i jego świty.
Żeby tego było mało, mówi się również o możliwym powrocie Tomasza Muchińskiego, choć tym razem (uff) na stanowisko trenera bramkarzy. Jednak ten człowiek gdyby miał odrobinę honoru, raczej do Widzewa by nie wracał – dopiero co rozstawał się z łódzkim klubem w mało przyjaznej atmosferze, gdy jego tymczasowa opieka nad pierwszą drużyną powiększyła stratę do liderującego wówczas ŁKS do aż 12 punktów,  a sam Muchiński próbował to nieudolnie usprawiedliwiać, atakując na konferencjach prasowych własnych zawodników, bądź zrzucając odpowiedzialność za niepowodzenia na słabe przygotowanie fizyczne drużyny przez swojego poprzednika. Pod koniec tego przykrego przedstawienia doszło nawet do obarczania winą bramkarzy, których przez wcześniejsze kilka miesięcy sam trenował.
Nie może więc dziwić, że te ruchy dużą część fanów zmartwiły. Na szczęście widzewski zarząd nauczony wcześniejszymi doświadczeniami, choćby z „biznesmenem” z Piaseczna, świetnie zabezpieczył własność klubu i skonstruował naprawdę przemyślaną umowę, wedle której koszty wszystkich podjętych decyzji i podpisanych kontraktów przez inwestora, poniesie sam Murapol, nawet po ew. wycofaniu się z klubu. Jednak każdy zapewne wolałby, aby kolejne posunięcia cechował zdrowy rozsądek i spokój, a nie marketing, czy zbędny pośpiech. Po prostu po dwóch latach, w trakcie których nauczono się szanować pieniądze i rozsądnie nimi gospodarować, szkoda byłoby to wszystko zaprzepaścić i dać się ponieść fantazji. Już raz, zresztą całkiem niedawno, naściągano do klubu sowicie opłacanych „gwiazd” i jak to wszystko się skończyło, łódzcy kibice woleliby już sobie raczej nie przypominać.

3
0