• Nigdy w Barcelonie nie był postacią pierwszoplanową. Zawsze w cieniu, skryty, ale gdy trzeba było dać powiew i zrobić wiatrak na skrzydle – zawsze można było na niego liczyć. Gdy zachodziła konieczność[…]

  • Gdy przypominamy sobie historie takie jak ta, za każdym razem coraz dobitniej uświadamiamy sobie to, jak szybko w piłce – i zresztą nie tylko w piłce – leci czas. 13 lat. Właśnie tyle mija od momentu, gdy skazyw[…]

    • najfajniejsze 0:3 w historii

    • doskonaly artykul, pozdrawiam autora (wiem, ze Pan to czyta Panie Januszu)!

    • Thiago odpowiedział/a 1 tydzień, 6 dni temu

      Właśnie sobie uświadomiłem jaki stary jestem. Doskonale pamietam Dado Prso i jego charakterystyczną kitkę. Pamiętam go tez z gry dla Glasgow Rangers. A Giuly to był jeden z moich ulubionych piłkarzy. Jakze ten czas leci…

    • Zdaje się, że Rybołowlew jakiś tam wpływ na Monaco miał już w tamtym sezonie. W końcu „Fedcom” na koszulkach ASM pojawił się właśnie wtedy, a to jest m. in. jego firma.

    • Barcelona w lektyce zostala przeniesiona przez sedziego dalej w LM.
      Stanowski. AS Monako. Bez jakania, bez popierdywania… – Tak sie wchodzi uczciwie dalej do gry.
      Patrz i ucz sie.

    • jak myślę o tamtym Monaco to od razu mi się przypomina Rothen, boże święty, co to był za piłkarz! niestety, wraz z odejściem do PSG kompletnie się posypał i go oddali do Rangersów, a potem gdzieś do Turcji… szkoda.
      po latach najwięcej się mówi o Giuly’m i Morientesie, ale to Rothen był wówczas najważniejszym elementem tego zespołu.

    • Jedna z najlepszych edycji CL jaką pamiętam i ostatnia naprawdę godna zapamiętania przed trwającą do dziś erą: symulek, pozaboiskowych gierek i pomagania mocniejszym ze strony sędziów.
      Wystarczy też dodać że wówczas mistrz Polski (Wisła) musiała rozegrać jeden(!) dwumecz by zagrać w fazie grupowej. Inna sprawa że po letnim exodusie kluczowych zawodników z Wisły, Anderlecht był o klasę lepszy, co pokazał zwłaszcza w pierwszym meczu w Brukseli.

      • W pełni zgoda. Szczególnie z ostatnim zdaniem. Lantame Ouadja niestety nie był w stanie zatrztymać Arouny Dindane ;(

        • Jak pokazuje historia, nie pierwszy i nie ostatni raz w historii naszej piłki klubowej popełniono permanentny błąd niewłaściwego skonsumowania sukcesu sportowego jakim w tym wypadku był dublet krajowy + świetny wcześniejszy sezon pucharowy.
          Ouadja to był flagowy pomysł Kasperczaka. Niestety jeden z wielu do pojemnika oznaczonego jako „inwestycje strasznie chybione”. Środek obrony z nieruchawym Paszulewiczem też nie wyglądał zbyt okazale. Choć po golu honorowym na 3-1 w pierwszym meczu jakaś nutka nadziei na rewanż jeszcze była.

          • W tej Wisełce zawsze nadzieja była. Taki Żurawski czy Szmkowiak potrafili jak równy z równym grać z Barceloną czy Interem i w pojedynke odmienić losy meczu. Poza tym do tej Wisły człowiek zawsze miał większy sentyment. Zdecydowana większość zawodników to byli Polacy a z taka drużyną łatwiej się identyfikować

            • Heh, stare dobre czasy. Telewizja Polska pokazywała wszystkie mecze eliminacji naszych klubów od pierwszych rund, bo i było co pokazywać. Zespoły z Malty, Walii, Irlandii Płn. pykało się kilkoma bramkami. Przejście 2-3 rywali było czymś normalnym, a zespoły odpadały dopiero z klubami typu Lazio, Porto, Malaga czy Inter, dodatkowo potrafiąc wygrywać w pojedynczych meczach z takimi zespołami.
              Teraz trafiamy na mocarzy z Macedonii albo nie daj Bóg z Kazachstanu i jest od razu wtopa. Jeszcze parę lat temu często śledziłem rankingi klubowe naszych pucharowiczów. Potem jednak sobie odpuściłem bo wobec boiskowych realiów te rankingi są i tak o dupę roztłuc.

  • Może miałem jeszcze przeprosić za agresywny ton komentującego?

  • Ciśnienie zmierzone?
    A po golu Ramosa ze spalonego w finale LM się cieszyłeś?
    PS Też jestem za Realem.

  • Ale po co dorabiać do tego ideologię i doszukiwać sie ukrytych intencji? Po prostu napisałem tekst o własnych odczuciach. Cała filozofia.

  • Wszyscy wiemy, jak wyglądają uderzenia po poślizgnięciu – zwykle takie strzały nie lecą tam, gdzie życzyłby sobie tego sobie autor. Nieprzygotowane, słabe i w efekcie niedające żadnych pozytywów. Jest oczywiście ki[…]

  • Niektóre rozstania w futbolu są naprawdę ciężkie. Zawodnicy, którzy przez całą seniorską karierę reprezentowali barwy wyłącznie jednego klubu, odchodzą z powodu swojego wieku – w takim momencie fanom na trybunach c[…]

  • Historia Chapecoense to bez cienia wątpliwości jedna z najbardziej tragicznych i zarazem chwytających za serce opowieści w dziejach futbolu. Gdzieś wśród morza wylanych łez trudno było jednak nie dostrzec m[…]

    • weszlo napisalo o copa libertadores, pora umierac

    • gówno to jest bawią się w gigantyczne kręcenie wałów miedzy 60- 67′ na samym betfairze przyjęto ponad 250k euro że będzie over 1.5 gola a po 70′ zaczęli mocno grać over 2.5 a oglądając mecz ciężko było o wrażenie, że cokolwiek tam wpadnie

  • Choć w Polsce przebywają już od kilku ładnych tygodni, dla wielu wciąż stanowią postaci zagadkowe. Poza narodowością i reprezentowaniem tych samych klubowych barw ich droga na Reymonta w gruncie rzeczy z[…]

    • nie wierze w ten tekst, ze chcialo sie wam pogadac z hiszpanskim Magiera. To musi byc prowokacja.

    • Gdyby Ivana ściągnął Leśnodorski, to przez pół roku by leciały teksty, że super prezes sprowadził zawodnika z doświadczeniem z ligi hiszpańskiej, grający w Realu (B). To by był ten hit transferowy zapowiadany na luty. A teraz prezes siedzi cicho, bo jak zwykle naobiecywał kibicom super zawodników, a tu kasy brak.

    • Kiko póki co jest mocno bezbarwny, ciężko mi się to mówi jako kibicowi Wisły ale póki co po drużynie nie widać jakiegoś szczególnego wpływu trenera. Nie ma charakterystycznych schematów , nie ma czegoś mocno zaskakującego. Fakt punktują bardzo sensownie ale optyka po meczach z Legią, Lechem czy Płockiem może się mocno zmienić.

    • Antonio S odpowiedział/a 3 tygodnie temu

      Ivan Gonzales póki co wydaje się zawodnikiem poziomu Guzmicsa. Lepszy technicznie od Węgra, ale Rysiek chyba lepiej grał głową. Łączy ich to, że mają tendencję żeby przynajmniej raz w meczu coś odwalić.
      Pol Llonch wygląda na zawodnika z motorkiem w dupiem, takiego małego zapierdalacza od pola karnego do pola karnego. Gdy ogarnie się w realiach naszej ligi może być z niego naprawdę kawał zawodnika (jak na naszą ligę).
      Kiko póki co trudno ocenić. Raczej nie jest przedstawiciel kościoła tiki-taki. Kładzie nacisk na lepszą grę w obronie co w Wiśle jest konieczne. Jakieś wielkiego stylu na razie nie widać, ale Wisła potrzebuje bardziej punktów niż stylu. Na oceny trenera przyjdzie jeszcze czas.

    • Marcinek87 odpowiedział/a 3 tygodnie temu

      Czekałem na taki reportaż. Szatnia Wisły to obecnie najbardziej efemeryczna szatnia w lidze. Na razie wyniki są kapitalne, a jeśli zrobią ósemkę i dajmy na to czwarte miejsce, które najpewniej da puchary, to będzie to kosmiczny sukces patrząc na perturbację w klubie i realne możliwości piłkarskie (Lech, Legia i Lechia nie do przeskoczenia).

    • Staszek odpowiedział/a 3 tygodnie temu

      Polecam albo maść na ból dupy, albo lekcje jakiegokolwiek języka obcego, żeby wyleczyć się ze stulejki.

    • Staszek odpowiedział/a 3 tygodnie temu

      Przydałby się jeszcze jakiś dobry wywiad z którymkolwiek z wyżej wymienionych Panów.
      Pytanie czy mają coś ciekawego do powiedzenia :)
      Co do osoby trenera, to nie wiem dlaczego, ale cały czas wydaje mi się że jest on takim tymczasowym gościem, że nawet jeśli Wisła zakwalifikuje się do 8emki i jakimś cudem osiągnie miejsce premiowane grą w pucharach (dziękujemy sędziom za mecz z Lechem) to w Krakowie po sezonie będą zmiany jeśli chodzi o posadę szkoleniowca.

      • Mixu odpowiedział/a 3 tygodnie temu

        Jeśli Wisła będzie w górnej ósemce to Kiko zostanie. A jak puchary to na 1000%. To nie czasy Cupiała.

    • Mixu odpowiedział/a 3 tygodnie temu

      W końcu jakiś fajny tekst o nowych nabytkach Wisełki. Dzięki.

    • No brawo weszlo! Jak chcecie to potraficie.

  • Koniec. Koniec Ligi Mistrzów (choć już dziś co drugim słowem w hiszpańskich mediach jest – jakżeby inaczej – „remontada”). Koniec cyklu. Koniec Luisa Enrique. C’est fini. Se acabó. Lub, jak powiedziałb[…]

    • Enrique podjął najlepszą decyzję z możliwych. Dlaczego?
      Możesz pójść do najgorszego burdelu, będącego w samym sercu Kibery, i poprosić o najgorszą szmatę, która robi wszystko za pół dolara, a i tak nie dorówna ona kurewstwu piłkarzy. Bo pod każdą szerokością geograficzną i w każdej lidze znajdzie się banda chuja, która zacznie grać na zwolnienie trenera. I nie ważne czy to Barca, Real, Leicester czy Cracovia. I ten właśnie moment wyczuł Enrique. Pewno że popełniał błędy. Każdy je popełnia. Ale jaką skończoną kurwą trzeba być, żeby zakładać koszulkę ukochanego klubu, słuchać na odprawie człowieka, który jeszcze rok temu doprowadził drużynę do sukcesu, po czym pomyśleć „pierdol się, dziś nie chce mi się biegać,a tak w ogóle to myślę że rok temu wygralibyśmy i bez Ciebie na ławce”.

      • Fajny stek domysłów, szkoda, że oparty na dość przeciętnie rozbudowanej wyobraźni, a nie jakichkolwiek faktach 😉

        LE nie tylko popełniał błędy, bo to można mu wybaczyć – on nie umiał się na nich uczyć, a tego wybaczyć już nie można. Szereg jego fatalnych cech można by wymieniać godzinami, z biernością, brakiem zmian przed 60tą minutą czy przywiązaniem do nazwisk i pupilków na czele. Jakbym miał grać z Gomesem też bym zaczął grać na zwolnienie 😉

        • Ty łączysz brak wyników ze stawianiem na Gomesa, i słusznie. Ja nagły powrót Barcy do formy łączę z tym, że grajki dopięli swego (choć odstawienie Gomesa na pewno też ma duży wpływ na wyniki). A tak poza tym to co? Jak zdobywali potrójną koronę a później obronili mistrzostwo to Enrique nie robił takich błędów? Mi się wydaje, że prowadził drużynę tak samo, a popatrz- wygrywali.
          Ale tak na prawdę to ja nie chcę mówić konkretnie o Enrique. Bardziej o szerszym aspekcie skurwienia piłkarzy. I wiesz co? PSG nie przejdą, ale mogą wygrać po raz kolejny to mistrzostwo. Bo mentalne dziwki właśnie osiągnęły swój cel. Wiedzą, że Enrique w klubie już za chwilę nie będzie. I nagle zaczną grać jak z nut. Tak jak Leicester. Jak z Realem po Mourinho. Jak z Cracovią po Podolińskim. Jak z Legią po Hasim. Przykłady można mnożyć.

          • Czyli w ostatnim sezonie Guardioli też piłkarze grali na zwolnienie trenera, specjalnie przejebali dwumecz z chelsea, messi specjalnie karnego nie wykorzystał.

          • Póki co zagrali JEDEN dobry mecz. Jak zagrają takich 20 do końca sezonu, to wrócimy do Twojej tezy 😉 Polskiej ligi nie oglądam, bo to jak napalać się na dziecięce bazgroły mając pod nosem Luwr, zatem się nie odniosę. Z Leicester też za wcześnie na cokolwiek. Poza tym dlaczego by mieli grać przeciwko Ranieremu, któremu zawdzięczają życiowy sukces – dla mnie niepojęte.

            • Dla Ciebie niepojęte, a dla mnie bardzo smutne. Panowie piłkarze uwierzyli że sami wygrali mistrzostwo, a jak sympatyczny Włoch zaczął wymagać i dawać do zrozumienia „weźcie się kurwa do roboty” to była wielka obraza majestatu. Ja po prostu nie wierzę w gadki typu „nowy trener nas zmotywował” czy też tzw. efekt nowej miotły. No chyba że założymy, że stara przestała wymiatać celowo.
              Akurat z polskiej ligi mam kolejny przykład- Śląsk Wrocław sezon po zdobyciu majstra zwalniający Lenczyka. Do pewnego momentu też myślałem że gra na zwolnienie trenera to nasza polska patologia, ale po tym sezonie na prawdę nic mnie nie zdziwi.

              • To nie jest wszystko takie proste jak ci się wydaje – grają przeciwko trenerowi i już, ot znaleziona przyczyna. Czasem faktycznie tak się dzieje (Wisła i Petrescu), ale każdy przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie i spojrzeć na niego z różnych stron. Z Leicester np. odszedł Kante – to był dla nich bardzo ważny zawodnik, który teraz w Chelsea kontynuuje świetną grę. Dodatkowo rywale nauczyli się grać przeciwko nim, samemu Ranieriemu mogło zacząć brakować pomysłów co poprawić, piłkarze po osiągnięciu takiego wielkiego sukcesu też pewnie mają problem z motywacją.

                Przyczyn może być generalnie dużo, a uznawanie, że obecne słabe wyniki to tylko efekt buntu przeciwko Ranieriemu jest płytkie i nie uwzględnia czynników o których wspomniałem. Oni nawet nie musieli się przeciwko niemu buntować – po prostu może im się zwyczajnie nie chcieć wysilać, a głowy mają zajęte czymś innym. Czyli taki przypadek jak Rocky’ego po zdobyciu mistrzostwa świata. On musiał dostać wpierdol od B.A. Baracusa żeby się obudzić, im może potrzebny jest spadek żeby wrócili na ziemię.

                A co do Barcelony i Enrique bo o nich też mowa – myślisz, że takiemu Messiemu, który jest liderem całej drużyny, w ogóle mieści się w głowie granie przeciwko trenerowi? Albo Neymarowi czy Suarezowi? Goście, którzy chcą ciągle pobijać kolejne rekordy mieliby specjalnie odpuszczać mecze? Całkowicie niedorzeczne. Real po Mourinho też nie zaczął nagle grać jak z nut, ba, mistrzostwa nie zdobył ani razu po jego odejściu, więc twoja teoria nie bardzo jest zgodna z prawdą. Tak samo jak City nie zdobyło mistrzostwa po ogłoszeniu odejścia Pellegriniego w trakcie sezonu.

                • Kante jest świetny, ale nie aż tak żeby jego brak z, było nie było, mistrza Anglii zrobił 17. siłę ligi. Zobaczymy jak będzie, na razie wygrali dwa mecze, więc moja teoria się sprawdza.
                  „Oni nawet nie musieli się przeciwko niemu buntować – po prostu może im się zwyczajnie nie chcieć wysilać, a głowy mają zajęte czymś innym.”
                  O to to, Panie Michale! Zdanie-klucz. Czyli masz na myśli dokładnie to samo kurewskie podejście o jakim pisałem w pierwszym komentarzu, tylko ubierasz je w ładniejsze słowa: „pierdol się, dziś nie chce mi się biegać,a tak w ogóle to myślę że rok temu wygralibyśmy i bez Ciebie na ławce”. Przy czym druga część niejako wynika z pierwszej, oraz z sodówy/ego jakie uderzyło w piłkarzy.
                  Szczerze, to myślę że tak. I co gorsza, o zgrozo, w niektórych przypadkach to właśnie liderzy dają sygnał do buntu. Z kim Mourinho miał największy konflikt w Realu? Z Casillasem i Ramosem. Rok po odejściu Mou Real zdobył upragnioną Decimę, to mało?
                  Nie rozumiem co ma do tego przypadek Pellegriniego. On przecież nie pokłócił się z piłkarzami, więc nie było takiego zdarzenia, że Ci grali na jego zwolnienie. To zarząd wywierał presję, czekał na najmniejszy błąd byleby ściągnąć Pepa. Jeszcze w 15 kolejce, tj. 5 grudnia City było liderem. Guardiola przyszedł 1. lutego. To trener ma wykonywać swoje obowiązki, skoro wie, że niezależnie od wyniku zostanie skreślony? Przy czym jest spora różnica pomiędzy byciem skreślonym w połowie sezonu, a odejściem na życzenie trenera, jak właśnie u Enrique, u Heynckessa, czy też u Guardioli z Barcelony.

                  • Pellegrini może i się nie pokłócił, a skąd wiesz czy Ranieri czy ktoś tam inny się pokłócił, żeby mieli grać na jego zwolnienie? To też takie niczym nie poparte gdybanie. Jedynie co do Mourinho w czasie jego pobytu w Realu, było wiadomo, że są konflikty z piłkarzami.

                    A co do tego zdania „Oni nawet nie musieli się przeciwko niemu buntować – po prostu może im się zwyczajnie nie chcieć wysilać, a głowy mają zajęte czymś innym.”, to niestety źle to pojmujesz, pominąłeś przy tym fragment o Rockym, który był do tego istotny, Nie wiem czemu nazywasz to kurewskim podejściem – to jest po prostu brak dalszej motywacji spowodowany wielkim sukcesem. Ci goście wiedzą, że już niczego równie dużego w piłce nie osiągną i trudno im się do równie wielkiego wysiłku jak w poprzednim sezonie zmobilizować. Tak się dzieje wszędzie, nie tylko w sporcie – sukces rozleniwia po prostu. Jak wygrasz w totka kilka milionów dolarów to też pewnie nie będzie ci się chciało pracować. To jest kwestia psychologii, a nie tego, że nagle Ranieriego odlubili. Myślisz, że to przypadek, że żadna drużyna nie obroniła do tej pory Ligi Mistrzów? Wypalenie zawodowe – w każdym zawodzie spotykane, w sporcie dotyczy tak samo piłkarzy, jak i trenerów.

                    • Grali krzaka, 5 meczów z rzędu w ryj. Za Renieriego przychodzi Szekspir, i nagle dwa mecze do przodu, przy czym przejeżdżają się po mocnym w tym sezonie Liverpoolu. Oczywiście, dwa mecze do skromny materiał poznawczy, ale mimo wszystko: jak wyjaśnisz ten niespodziewany zbieg okoliczności?
                      Pominąłem fragment o Rockym, bo Rocky miał tylko brak motywacji, więc według mnie nie pasuje do w/w przykładów piłkarskich. Gdybym miał go porównać do piłkarza, to Rocky poza brakiem motywacji powinien powiedzieć do trenera „wiesz co, stary zgredzie? Lepiej poradzę sobie bez Ciebie” a następnie go zwolnić. To nie jest kwestia psychologii. To sodówka.
                      Argumentu o Lidze Mistrzów i wypaleniu zawodowym nie rozumiem. No bo tak. Real 2014- decima. 2015-wypalenie zawodowe?.. 2016-undecima. A jeszcze lepsze jazdy mieli od 1998 do 2002! Wtedy do co rok się wypalali, i „zapalali” ponownie. Ale to chyba nie jest definicja „wypalenia zawodowego”.
                      Nie mówiąc już o dawniejszych czasach. Milan zdobył Puchar Mistrzów w latach 89 i 90. Całe lata 70. to obrony tytułów kolejno Ajaxu, Bayernu, Liverpoolu i Nottingham Forest. To co, wtedy piłkarze nie wypalali się zawodowo, a teraz się wypalają? Nie. Po prostu gra się zmieniła na bardziej nieprzewidywalną. Choć Liga Mistrzów się zamyka, to przy dobrym dniu każda z drużyn TOP 10-15 rankingu UEFA może wygrać z każdym. Dawniej tego nie było.

                    • Uważam że przykład Leicester jest tutaj nietrafiony. Po jednym sezonie w którym zdobyli mistrza wypalili się? Jeżeli są profesjonalistami to wręcz odwrotnie – powinni zakasać rękawy i dalej pracować, np. by regularnie być w czwórce i grać w LM, przecież nikt nie wymaga żeby co roku zdobywali mistrza. Ale bycie nim zobowiązuje a nie że gwiazdeczkom nie chce się już grać bo oni już mistrza zdobyli to mogą już do końca kariery odcinać kupony.
                      Takie wypalenie o którym mówisz może wystąpić w takich klubach jak Bayern, Real, Barcelona, Juventus, PSG – zdobywają zazwyczaj mistrzostwo i/lub puchar krajowy a czasem jakiś europuchar dorzucą – w ich przypadku można mówić o wypaleniu a nie o Leicester po jednym sukcesie i to w dodatku dużo na wyrost osiągniętym.
                      Powiem więcej – Ranieri za to że osiągnął taki sukces z bandą drewniaków (+ Kante i Mahrez) powinien mieć w Leicester pomnik i bezterminowy kontrakt niezależnie od wyników.

      • Lepiej bym tego w słowa nie ujął. Chociaż akurat w przypadku Barcelony sprawa może nie być tak jednoznaczna. W klubach z topu czasami niuanse decydują o kluczowych kwestiach. Messi jaki by nie był zmanierowany to raczej do meczów się przykładał a poza tym kryzysy każdemu się mogą zdarzyć. Żadna drużyna nie jest maszyną do wygrywania 100% meczów.
        Natomiast to że piłkarze się specjalnie nie przykładają jest widoczne dla każdego normalnego odbiorcy – przypadki Leicester, Cracovii – jak najbardziej na miejscu. I przykłady można by mnożyć, znajdą się w ostatnich latach w każdej lidze. U nas w kraju jest takie modne powiedzonko – „efekt nowej miotły”.
        A jak ktoś wierzy w takie cuda że banda kopaczy z dnia na dzień zapomina/przypomina sobie jak się gra w piłkę i to akurat jak się trener zmienia to życzę powodzenia.

    • Slaba ta rozprawka na temat Enrique… Dorze zrobil, zle, honorowo, nikczemnie? Autor nie wzial pod uwage najwazniejszego, a mianowicie realiow. Konczy mu sie kontrakt i zwyczajnie musial sie okreslic zeby dac czas na znalezienie nastepcy, ktory tez potrzebowac bedzie czasu na przygotowanie presezonu, zmiany kadrowe etc. Jaka to polowa drogi skoro 80% kontraktu wypelnione? Jaka to porazka skoro pare tytulow zdobyte i wielce prawdopodobne ze jeszcze 2 do tego dojda? Uwazasz ze zostanie wbrew sobie i zmuszanie sie do pracy byloby lepsze? A moze powienien powiedziec ze nie przedluza ale temat powinien zostac w tajemnicy gabinetow? Ale po co, zeby prasa miala pozywke, zeby sie w koncu wydalo czy zeby profesjonalnym pilkarzom nie zabraklo motywacji w decydujacej fazie sezonu (to w ogole mozliwe?) Taki jakis mialki ten tekst naciagana teza i temat kompletnie nieistotny. Prosze sie podciagnac bo do poniedzialkowego sparingu sie to nie umywa.

    • Czy Autor brał pod uwagę taką ewentualność, że Enrique chciał w kluczowym momencie zdjąć presję z drużyny i skupić na sobie uwagę mediów? Już od dłuższego czasu prasa w Hiszpanii spekulowała o tym, że Lucho odejdzie i typowała jego następców. Zresztą kibice Barcelony od dawna przeczuwali, że to nastąpi, bo LE był totalnie pozbawiony energii, a drużyna – jak się właśnie okazało – pod koniec jego ery grała… grała jak pod koniec ery Rijkaarda i pod koniec ery Guardioli. Każdy z tych trenerów w tej konkretnej drużynie się wypalił. Nauczony doświadczeniem wspomnianych poprzedników Enrique wycofał się w najlepszym możliwym momencie. Tyle i aż tyle. Lucho to mądry facet, wiedział że nic więcej z tych zawodników nie wykrzesa i powiedział pas. Nie wiem na ile planował (przewidywał), że drużyna po tym „wstrząsie” złapie drugi oddech i zacznie grać na miarę swoich możliwości, ale zakładam, że mógł to przewidywać.

    • Chyba niepotrzebnie szukasz siódmego dnia w tej decyzji Luisa Enrique. Jest dokładnie tak jak pisałeś – poczuł, że dobił do ściany i nie chce odcinać kuponów ciągnąc klub w dół. Wizerunek trenera-egoisty nijak współgra z koniecznością prowadzenia drużyny wypełnionej tyloma gwiazdami, zwłaszcza z trudnymi charakterami jak kapryśny Messi czy wybuchowi Neymar i Suarez. Zamiast tego mamy po prostu zachowanie fair – stawiamy sprawę jasno, zamiast kręcić, dawać komuś nadzieję i tak dalej. Dzięki temu z zawodników zdjęta została presja, bo już wiedzą co się stanie w przyszłości, zaś sami działacze mają znacznie więcej czasu na odpowiednie przygotowanie klubu do następnego sezonu. Sposób postępowania Luisa Enrique w żadnym stopniu nie oznacza przyznania się do porażki – rozumiem, że masz tu na myśli coś w stylu kompromitacji. A przecież Barcelona jest jeszcze w grze o mistrzostwo Hiszpanii i na wyciągnięcie ręki (wiem, brzmi to ciut arogancko) Puchar Króla ma na wyciągnięcie ręki.

    • bananku..giermku cwEL fuJARKA :) Lepiej dostać w ryj 4-0 z PSG w Lidze Mistrzów niż 4-0 z Alcorcon (3 liga wtedy ?) w Pucharze Króla :) Twoje teksty są na poziomie dryblingu CR7…

    • No właśnie była mniejsza presja. Teraz w tych drużynach z topu jest presja wyniku, pucharów i to na już. Nie dziwię się trenerom, że muszą odpoczywać po pracy z tymi najlepszymi. Tak miał Guardiola, choć został nazwany szczurem i tak ma Lucho. Mimo, że lubię gości i dziękuję mu za wszystko to uważam, że to dobra decyzja dla niego, jak i dla drużyny. Kolejny sezon wspólnie to byłaby męczarnia.

    • Trudno tu wyrokować,przeważnie odchodzą tak trenerzy bez charyzmy(wyjątkiem J.Klopp)
      Enrique wygrał wszystko,może jest jakiś konflikt jak pisze p.Stanislav..co do Ranieriego
      to jest kosmos…nic tylko porażki..odszedł i od razu 2 razy po 3-1 dla Leicester…
      Teraz piłkarze np. rozwalają Arsenal tzn. gwiazdy A.Sanchez śmieje się jak przegrywają,
      Ozil jest nieobecny…Fakt z Wengera szydzą,mówią,ze to looser ale to on stworzył ten
      klub,ale on jest za miękki i teraz go już nie szanują,ale kogo wezmą,kto tam przyjdzie
      jeśli klub nie zagra w CL..wezmą jakiegoś Anglika to zrobi z Arsenalu przeciętną drużynę..
      Skandalem jest postawa Valencii to jest niewytłumaczalne..Sevilla z kolei ma super trenera
      ale to nie jest drużyna lepsza od Realu,Barcy czy Atletico…Cóż ‚football bloody hell’
      jak się czasem mówi..
      ps. Był Enrique a będzie ktoś inny np.Sampaoli bo Messi go widzi i Barca będzie grać,
      może lepiej…mecz z PSG to może też była cezura..ale dobrze,wreszcie wtopa teraz krzyczą
      ‚Remonada’ ale nie PSG to teraz top…’Bananowa Hiszpania’ lol :)

    • wij odpowiedział/a 3 tygodnie, 1 dzień temu

      „Porażka w wyścigu po majstra z ekipą, której trener rezygnuje w połowie trasy, przynajmniej dla mnie byłaby bardziej bolesna niż jakiekolwiek 0:4, 0:5 czy 2:6”. Co za pała to pisała, ja p..lę. Żenada

  • Pościgi, strzelaniny, skandale i wszelkiej maści awantury. Sędziowskie kompromitacje, hitchcockowskie końcówki i wzajemne oskarżenia. Nie będzie wielkiej przesady, jeśli stwierdzimy, że w ostatnich meczach Realu Ma[…]

  • W rozumieniu wielu rozbudził apetyty milionów Polaków, po czym boleśnie sprowadził naród na ziemię. Na mundial nie zabrał Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego, co masa ludzi – w mniej lub bardziej poważnym t[…]

    • Matti to znaczy ja powiem tak . Wyslanie kucharza na konferencje prasowa po przegranym meczu z Ekwadorem na MS to byl po prostu kabaret

      • Romeczku kochany, pamiętam to jakby to było wczoraj.

        • Matti , to sa wlasnie te detale o ktorych zawsze Gianni powtarza . Brak profesjonalizmu byl widoczny na kazdym kroku. Janas pojechal na ryby a wyslal kucharza ktory niby co mial nam powiedziec ? jak ulepic ekwadorskie pierogi o ile takie isnieja ! Dlatego Panowie badzmy powazni i miejmy nadzieje ze taki kabaret juz sie nigdy nie powtorzy

          • Ja już o tym wspominałem na tej żałosnej konferencji w 2006. Panowie, szanujmy się.

            • ROKO I Matti, widocznie Janas uznał, że obaj nie prezentują odpowiedniego jak ja to mówię, kwalitetu. To są te detale. Ja trochę w Niemczech pograłem, więc się na tym znam.

    • Ja się w urodziny Pawki nie wpierdalam.

    • nie byli w formie, to nie zabrał
      szkoda tylko, że ich o tym sam nie uprzedził, ale z drugiej strony gdyby to zrobił to by się rozniosło, a musiał dokonać uroczystego ogłoszenia…

    • Najlepsze jest to, że cały nasz występ położył pierwszy mecz, który był zwyczajnie tragiczny i zasłużenie przegraliśmy z Ekwadorem. Potem z Niemcami zagraliśmy tak, jak mogliśmy zagrać dysponując ówczesnym potencjałem. Czyli obrona Częstochowy i liczenie na fart. Nie udało się, w ’90 minucie pada zwycięski gol dla Niemców. Trudno. Ostatni mecz też bez szału, ale wygraliśmy. Czy z Dudkiem i Frankowskim poszłoby nam lepiej? Nie sądzę. Tak samo przegralibyśmy pierwszy mecz przez butę i pompowanie balonika, a potem trzeba by było liczyć na cud w starciu z Niemcami. Patrząc na to jak przeszliśmy eliminacje i tak oceniam kadrę Janasa pozytywnie. Smuda i Fornalik mieli o wiele większy potencjał jeżeli chodzi o zawodników, a zawiedli totalnie. Z drugiej strony Janas to dziwny gość. Z Legią wygrał wszystko co się dało w Polsce, potem doszedł do 1/4 LM, a następnie na lata w zasadzie przepadł. Potem ta reprezentacja i kolejna dziura w życiorysie.

      • Inna sprawa, że Janas nigdy nie był zbyt medialny a na samych MŚ dodatkowo naraził się dziennikarzynom, stąd też ta ogólna niechęć do niego.

  • Mróz, śnieg, roztopy, deszcz, ograniczone naturalne naświetlenie i zmiany temperatur. Przełom zimy i wiosny jest – przynajmniej w Polsce – niewątpliwie jednym z najtrudniejszych okresów w pracy groundsman[…]

  • Zapuszczony, gruby, ociężały. Media już nie raz i nie dwa rozpisywały się szeroko o tym, jak w ostatnich miesiącach na wadze przybrał Mario Goetze. Wśród przyczyn jego słabej dyspozycji, powracających kontuzji i[…]

    • Juventino odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Tak, to na pewno tarczyca zatrzymala Ronaldo… Co ja kurwa czytam?!
      A Goetze to na bank ma problem albo z alko albo z hazardem, albo oboma na raz. Nawet wyglada jak Kuba Kosecka

      • Topinambur odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        @juventino Nie, tarczyca to kompletnie nieistotny organ, który na metabolizm nie ma żadnego wpływu.

        Lekceważenie tak poważnego problemu, jak niedoczynność tarczycy, jest bardzo powszechne w krajach rozwiniętych. Dlatego, że prości, by nie powiedzieć prymitywni ludzie szukają prostych wyjaśnień, czarno-biały świat jest kuszący, nawet jeżeli nie przystaje do rzeczywistości.

        Banda prymitywów powtarza, że wystarczy tylko mniej jeść i więcej się ruszać i recepta na szczupłe, zdrowe ciało gotowa.
        Nie. To nigdy nie było takie proste. Nawet jeżeli to rozwiązanie dotyczy ogółu populacji, to nie załatwia sprawy w każdym przypadku.

        Można trzymać dietę, zażywać ruchu i być dalej grubym, bo skoro otoczenie mówi „mniej żryj, spaślaku” to z pewnością tu leży problem, a nie w jakiś problemach z organizmem. To ludzie nie chodzą na badania.

        Dietetycy w naszym kraju to też jakiś żart. Wielu z nich o możliwych problemach z tarczycą czy z insulinoopornością nawet nie wspomina, tylko kosi kasę za każdą kolejną wizytę, a brak oczekiwanych rezultatów zrzuca na pacjenta.

        Po prostu nie pisz bzdur.

        • Myśle że w przypadku Ronaldo bardziej jego karierze przeszkodziły balangi i imprezy z trans dziwkami. To że gdy już był na dnie doszły problemy z tarczyca nie usprawiedliwia że sam leciał w chuja

        • Juventino odpowiedział/a 4 tygodnie temu

          Wez czlowieku nieprymitywny sie nie ponizaj, problemy z tarczyca sie pojawily dawno po jego „prawdziwej” karierze, potem byly imprezki i latanie z Rio do Europy pare razy w ciagu tygodnia. Poza tym jak sie ma niedoczynnosc tarczycy i sie prowadzi jak gwiazda rocka to niech spierdala na drzewo. Nie mowimy o Januszu z Gizycka ale o Ronaldo, ktory mial srodki i pomoc o jakiej wiekszosc nie snila, wiec spierdalaj z tymi wypocinami na Onet.Dieta

          • nyers odpowiedział/a 4 tygodnie temu

            Typowy kibic Juventusu ze swoją agresją i postawą ‚pozjadałem wszystkie rozumy’. Kilka głębokich wdechów, ewentualny spacer, a sam dojdziesz do wniosku, że nie warto się tak spinać.

            • Juventino odpowiedział/a 4 tygodnie temu

              A co ty wniosles do rozmowy typowa cebulo poza przypierdoleniem sie do czyjejs wypowiedzi bez napisania swojego zdania? „Typowy kibic Juventusu” hahaha uwielbiam to:) Boli Cie dominacja Juve? ZAJEBISCIE, ma bolec kurwa!! hahaha

        • VileKiss odpowiedział/a 4 tygodnie temu

          Dobra, ale problem z tarczycą (leczony rzecz jasna) nie dyskwalifikuje nikogo jako sportowca. Ba, taki ktoś wcale nie musi mieć dużych problemów z wagą. Wiem z autopsji, że zrzucanie wagi, przybieranie jej – po prostu manipulacja tym jak się wygląda, jest jak najbardziej możliwa :>

        • v. Lynden odpowiedział/a 4 tygodnie temu

          Tak się dobrze składa, że ja sam i kilka osób w mojej rodzinie ma problemy z chorobami autoimmunologicznymi.

          W duzym skrocie – sa to takie jednostki chorobowe, w ktorych komorki ciala nadmiernie atakuja uklad odpornosciowy czlowieka, gdzie niejako organizm zaczyna sam siebie „zjadac”. Odbija sie to min. na przyspieszonym/zwolnionym metabolizmie, w zaleznosci od rodzaju schorzenia.

          A choroby tarczycy typu nadczynność/niedoczynność lub Hashimoto można do nich zaliczyć. Czasem tez tego rodzaju choroby sa powiklaniem niektorych infekcji bakteryjnych lub wirusowych jak borelioza, wzw czy mononukleoza.

          Wiem, ze pilkarze mocno pracowali/pracuja na swoj wizerunek zepsutych i zblazowanych typow, ktorzy bardzo czesto wpadaja w klopoty na wlasne zyczenie wskutek zlego stylu zycia czy nawykow. Recepcja jest prosta -w dupach im sie poprzewracalo, niech taki Goetze nie wybrzydza i przestanie udawac.

          Takie posty to kolejny przejaw generalizowania i mocy stereotypow w negatywnym tego slowa znaczeniu.

          Zapominamy, ze Ci wydawac by sie moglo wspolczesni herosi, ubostwiani przez rzesze fanow na calym swiecie sa tez ludzmi, ktorych zycie tez jest rownie kruche jak nasze. I Mario jako jeden z nas tez moze po prostu zachorowac.

          Jezeli prawdziwe sa medialne spekulacje dot tarczycy to mysle, ze spokojnie – nie jest to choroba na ktora sie umiera z dnia na dzien. Wlasciwie to schorzenie, ktorego objawy mozna zredukowac do zera przy odpowiednim postepowaniu.

          Mam nadzieje, ze po wdrozonym leczeniu, zastosowaniu odpowiedniej diety Goetze dojdzie do siebie.

    • Damiano_L odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Kariera Ronaldo zakończyła się przedwcześnie? Koleś miał trzydzieści parę lat…

    • Ogólnie mówiąc tak kończy się te pompowanie młodych gwiazdeczek… Był już Balotelli co to miał zostać numer 1 na świecie, był również Goetze. By nie wspomnieć tutaj o kilkunastu wonderkidach z Ameryki… Kolejny w kolejce? Mój typ: Pogba. Pozdrawiam.

      • Miszcz Joda odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        Co innego Balo, który zwyczajnie jest idiotą, co innego Goetze, który jest chory, a zupełnie co innego szacowanie czyjegoś potencjału.
        Balo miał potencjał na bycie top snajperem, ale psychika nie dojechała.
        Potencjał Goetzego zabija choroba.
        Pogba zaś to b.dobry piłkarz, ale jemu też odpierdziela i raczej nie wykorzysta potencjału jak taki Lewandowski.

    • A co jeśli on tak jak moja stara potajemnie w nocy terroryzuje lodówkę?

    • Tymooonn odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Co to za żałosny niewyjustowany tekst?

  • Bywają piłkarze, którym wiele rzeczy przychodzi łatwo, bo mają naturalny talent i już na starcie zyskują handicap względem pozostałych. Jednak są też przykłady rzemieślników, ludzi, którzy ciężką harówą dotarli do[…]

    • Arka Gdynia
      Protoplasta – (1929) KS Gdynia -> (1937) rozwiązany
      • I. (5.07.1934) Koło Sportowe przy Urzędzie Morskim i Administracji Portowej -> KS Kotwica Gdynia -> (styczeń 1946) odrodzenie po IIWŚ – KS Kotwica Gdynia -> (30.08.1946) ZKS Kotwica Gdynia -> (1947) KS Morski Gdynia [fuzja ZKS Kotwica + KS Portowiec + KS Marynarz] -> (1949) ZKS Związkowiec Gdynia [fuzja KS Morski + KS Czyn] -> (9.02.1951) KS Kolejarz Gdynia [zmiana „pionu”] -> (2.04.1952) Koło Sportowe Kolejarz przy Zarządzie Portu Gdynia -> (28.10.1955) KS Doker Gdynia -> (20.03.1957) RKS [Robotniczy KS] Doker Gdynia
      • II. (13.06.1946) Rybacki KS MIR [Morski Instytut Rybacki] Gdynia -> (czerwiec 1949) KS Spójnia Gdynia [fuzja RKS MIR + KS Gastronomia + Spółdzielczy KS] -> (1950) ZS Spójnia-Wybrzeże Gdynia [mecze rozgrywano w Gdańsku] -> (1951) klub został rozwiązany, a zawodnicy przeniesieni do KS Kolejarz Gdynia
      • III. (wiosna 1952) z KS Kolejarz Gdynia wyodrębniło się Koło sportowe Kolejarz „Arka” Gdynia -> (1955) RKS [Rybacki KS] Arka Gdynia -> (?) wchłonięcie KS Ogniwo -> (1958) wchłonięcie KS Budowlani -> (1.01.1964) wchłonięcie KS Dalmor -> (8.03.1964) MZKS [Morski Związkowy Klub Sportowy] Gdynia [fuzja RKS Arka + RKS Doker] -> (9.05.1972) MZKS Arka Gdynia -> (18.09.1991) HTM [Harmon-Tomas-Maraton] Arka Gdynia -> (1998) MGKS [Morski Gdyński KS] Arka Gdynia
      • Barwy: niebiesko-białe -> (1972) żółto-niebieskie

    • „Niestety, nie miałem takiej sielanki, jak mają teraz młodzi zawodnicy. Teraz dwa razy wystarczy prosto kopnąć piłkę, a kluby już ustawiają się w kolejce. U mnie było inaczej.”

      „Teraz są zresztą takie czasy, że jak ktoś kopnie dwa razy prosto piłkę, to zgłaszają się „menedżerowie” i mówią, że załatwią co trzeba. Wtedy trzeba było ciężko pracować, pokazywać się na treningach i meczach. A i tak bez pewności, że jakiś klub się zgłosi.”

      Mhm, na pewno. Jeżeli gość grał praktycznie całe życie w Arce, klubie z dużego miasta, a nie jakiejś zapyziałej wiochy na Podlasiu, a w ekstraklasie zadebiutował dopiero w wieku 34 lat, to po prostu był chujowym piłkarzem i wyładowywanie frustracji na obecnej zepsutej młodzieży tylko to potwierdza.

      Jeszcze te wspominki o szacunku. Oczywiście szacunek wobec starszych osób jest potrzebny i jest oznaką dobrego wychowania, ale nie da się między wierszami nie przeczytać, że tu chodzi o służalczość i poddaństwo wobec „starszyzny” – w polskiej piłce to również domena starych grzybów o przeciętnych umiejętnościach, którzy frustrację wyładowują na młodzieży. Całe szczęście, że niektórzy nie dają się tłamsić, na przykład Boniek, czy Lewandowski, a kariery robią mimo to, ku wielkiemu bólowi dupy przeciętnych kopaczy przeciętnych klubów.

      • To, że tyle lat grał w Arce niekoniecznie oznacza, że był cienki jak sik pająka na grę w dawnej pierwszej lidze. Akurat miałem przyjemność (tak, przyjemność) oglądania go w akcji przez wiele lat na żywo i uważam, że miał wystarczające umiejętności, aby zadebiutować znacznie wcześniej i grać na niezłym poziomie w Ekstraklasie. Jak jest wspomniane w tekście – łączył pracę z treningami, przeprowadził się, założył rodzinę, czuł się po prostu dobrze w tym miejscu, dlatego jeżeli nawet ktoś się o niego upominał to niespieszno mu było uciekać w kraj.
        Waleczny, ambitny grajek, z niezłą techniką użytkową i dobrym pierdolnięciem z dystansu.

      • Dosadnie napisane, ale prawdziwe. Piłkarze starej daty nie kumają, że bycie zawodowcem nijak się ma do podlizywania starszyźnie, a od zajmowania się sprzętem treningowym są w klubie odpowiednie osoby. Czemu młody chłopak nie ma powiedzieć „Cześć” do kolegi z szatni przy jednoczesnym zwróceniu się do niego ksywką używaną przez wszystkich w klubie?Oczywiście przytoczony tu Pan Piłkarz Sobieraj powinien być szanowany – wszak grywał w tak renomowanych klubach jak Lubrzanka Kajetanów czy Tłoki Gorzyce, a jego szczytowym osiągnięciem w karierze jest tkwienie w Arce od przeszło dekady (zakładam, że nie poszedł w międzyczasie do silniejszego klubu zupełnym przypadkiem bądź odmawiał takiego ruchu z miłości do barw).

      • Lelumpolelum odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        Też odniosłem przykre wrażenie, że facetowi chodzi o noszenie tobołów za starymi lujami i pytanie się o zgodę na szczanie. Te czasy minęły, podobno, i bardzo dobrze.

      • Jakub odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        „Teraz powtarzam tym, którzy wchodzą do szatni pierwszego zespołu, że przede wszystkim ważny jest szacunek, nikt nie może im zwracać uwagi, sami muszą wiedzieć, że trzeba zadbać o sprzęt i inne tego typu rzeczy. Jak młody zawodnik wchodzi do szatni pierwszego zespołu, to nie mówi „cześć Sobi” do Krzysztofa Sobieraja, tylko dzień dobry. Trzeba to przejść.”

        Japierdole i ten koleś jest w klubie na stanowisku trenerskim i uczy młodzież hierarchii, bo przecież to najważniejsze w zespole to to kto komu ma sprzęt nosić. Litości.

      • fioot odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        po czesci racja, ale widac, ze nie wiesz, jak dzisiaj sie zachowuja 16latkowie

      • Kunta Kinte odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        Najlepsze jest to o szacunku mówią ludzie, którzy kupczyli meczami(mam na myśli całe ówczesne środowisko)…

    • Juventino odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      I takie ograniczone mozgi sa trenerami 16-latkow? Frustrat jakis, ktory musi sie wyzyc na mlodych za to, ze mu nie wyszlo

    • wojsal odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Nie Zbyszek Nowicki, tylko Zbyszek Nowacki. Napastnik Bałtyku, Arki, chyba Legii.

    • HarryCallahan odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Typ debiutował w ekstraklapie w wieku 34 lat i będzie wyznaczał kto może mówić „cześć” a kto „dzień dobry”, albo będzie kazał nosić za sobą toboły młodziakowi, choćby ten przewyższał go poziomem gry kilkukrotnie. Szacunek to jedno, ale poniżanie młodych zawodników i jakieś śmieszne hierarchie nie mające nic wspólnego z umiejętnościami piłkarskimi sprawiły, że w Polsce do teraz o 24-latku niektórzy mówią „młody, perspektywiczny”. Taki 16-letni Messi nie miałby życia w szatni tego parodysty.

      • bastion79 odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        Nieźle. Powiedzieć pan albo dzień dobry to poniżanie. Ma rację, w dupie się przewraca.

        • HarryCallahan odpowiedział/a 4 tygodnie temu

          Czego nie rozumiesz gamoniu? PONIŻANIE i ŚMIESZNE HIERARCHIE. Nakazywanie, aby do kurwa kolegi z drużyny mówić „dzień dobry” to akurat ta druga kategoria, idioto. Tak trudno zrozumieć? Finał jest jednak taki jak pisałem, debilu: żaden młody i zdolny chłopak nie miałby szans się przebić w takiej szatni, pełnej twardogłowych pseudo-piłkarzyn, dla których sufitem jest debiut w e-klasie w wieku 34 lat.

          • bastion79 odpowiedział/a 4 tygodnie temu

            W drużynie nie wszyscy są kolegami. Są tacy którzy przygotowują się do matury, inny chce poruchać tylko nie wie jak kondoma wkładać a kolejny nie wie ile osób na chrzciny trzeciego dziecka zaprosić. Powiedzenie dzień dobry czy pan, nie ruinuje kariery. Ktoś głupot ci naopowiadał.

    • Black_Kaban odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Kolejny piłkarz, który „nic nie widział, nic nie słyszał”. Wychodzi na to, ze ta cała afera korupcyjna to tylko Fryzjer i Wdowczyk i w ogóle dęta historia.

      • Wdowczyk też podobno przez przypadek tylko przechodził obok zakładu fryzjera i go zgarneli. Wychodzi że tylko Fryzjer ustawiał mecze, a całą afere rozdmuchały media

  • Godzina uprawiania kompletnej partaniny, kibice oczami wyobraźni widzący kolejny już frajersko uciekający mistrzowski tytuł, dziennikarze układający pierwsze linijki artykułów o wszechobecnym kryzysie, graficy[…]

    • Tylko jakiś gimbus łyknie tą narrację, że „sześć lub siedem breloczków, trzy lub cztery długopisy i 15 lub 20 pinów… Podarunki o znikomej wartości”, czyli parę fantów, które normalnie zmieściłyby się w kieszeni tutaj wypchały całkiem dużą reklamówkę xD

      Poza tym skoro wszystko takie normalne, to gdzie podobna siatka z podarkami od Villarealu? Karny dla Penaldo z dupy, kartki dla Villarealu za frajer i niepodyktowany karny za rękę Marcelo w polu karnym w końcówce spotkania. Real za kasę kozojebców po opyleniu herbu klubu ma w tym sezonie wygrać ligę i tyle, bo liga mistrzów jak zwykle obstawiona :)

      • Jurado dostał upominek jako były gracz, a nie długopisy i breloczki, które dostają sędziowie po każdym meczu Realu

      • Taa,wszystko jest ustawione..po co grać…przypomnij sobie parę Barcy z Chelsea…
        w szczególności jak gonią sędziego Ovrebo z Norwegii to ten co 3 karnych dla Chelsea
        nie podyktował i wtedy Iniesta w 96min strzelił na wagę awansu…i parę innych…
        W Hiszpanii w lidze z kolei wielkie kluby są preferowane od lat…wszyscy to wiedzą
        w spornych sytuacją zagwiżdżą na korzyść Realu,Barcy czy może jeszcze kogoś
        na pewno do takich nie należy Villarreal..mały klubik z przedmieść Castellón,żeby
        wygrać z Realem muszą nie pozostawić złudzeń a tak to już było blisko i nie ma..
        Fani ‚Blaugarana’ i El Mundo Deportivo szaleją ale cóż ‚Hala Madrid’…

        • Ano Halal Madrid…(lub „hala” po hiszpańsku, czyli „ciągnij”, coś co CR7 na wczasach w Maroko podobno lubi najbardziej)

          W niejednej lidze gwiżdżą pod stołecznych, ale ostatnio coś za dużo tych kontrowersji w meczach drużyny kakaowego Krisa jak ich peleton dogania. W zeszłym tygodniu z Walencją, sędzia pobłażał ile wlezie, ale Penaldo i spółka nie dali rady wyciągnąć wyniku. W tym tygodniu poszło o wiele lepiej :)

          Prawda jest taka, że tyle kasy pompowane w ten klub nażelowanych gwiazdeczek od lat a wyników strasznie mało (no chyba, że wliczymy tutaj „rzetelne” losowania i mecze cudów z wygranych ostatnich edycji ligi mistrzów:) ).

          Z Realem dałem sobie spokój około roku 2000 po wprowadzce Pereza ze swoimi galaktycznymi transferami. Przed nim była klasa typu Roberto Carlos, Suker i Beckham a teraz nurki typu żeluś, chamy jak Ramos i pedofile-szantażyści jak Benzema. Równia w dół….

          Po tym jak wyprzedali elementy klubowego herbu za arabskie srebrniki żeby zadowalać ciapatych to ten klub jest sportowym i moralnym dnem.

          • żenua..po polsku żenada comprendes amigo?
            Jesteś taki anty,więc wkleję Ci tutaj coś co napisałem gdzie indziej i może warto
            abyś się zapoznał z tematem…Ciekawe czy Ty np.znasz historię klubu,któremu tak
            sprzyjasz,a którego ja nie poważam…

            Abstrahując od sympatii klubowych(np. por.Borewicz Barca itd) nie mamy prawa mieszać do tego
            religii.Wypisywanie Allah Real..jest przejawem ignorancji.Akurat znam ten kraj bo mieszkałem i często bywam.Otóż jest to kraj wielokulturowy i tam nie ma takich konotacji odnośnie symboli
            religijnych jak w Polsce gdzie z tym mamy wieczne problemy..Wystarczy przeanalizować fakt kto jest sponsorem Barcelony,okay jest kilku ale najwięcej daje pieniążków Qatar Foundation,jest też Turkish Airlines i trudno nie powiązać tych instytucji z krajami islamu..jeśli już kogoś tak razi..
            A pamiętam deklarację,że Barcelona to nie będzie miała sponsorów na koszulkach a potem to Unicef..Szlachetne,jak widać jednak czasy się zmieniły.Chciałbym dodać być może nie wszyscy to znają,że Katalonia była podczas wojny domowej w Hiszpanii za komuną i lewactwem w stylu Lenina czy
            Trockiego i nawet słynna Sagrada Familia została zniszczona to co Gaudi wybudował a teraz to obiekt nr 1 Barcelony i Katalonii.W tym czasie Gen.Franco bronił wartości chrześcijańskich niemniej on był dyktatorem więc w innych kwestiach był raczej nie do przyjęcia…Po jego obaleniu był tzw.
            okres przejściowy,a w 1981uchwalono nową konstytucję dzielącą Hiszpanie na 17 regionów autonomicznych w tym niektóre ze specjalnymi prawami odnośnie np,języka jak Katalonia,Baskonia czy Galicja…O ile na początku problemem była ETA i kraj Basków to potem stopniowo coraz większym problemem stawała się Katalonia i jej dążenia…Obecnie jest to autonomia posunięta do granic absurdu..czyli Katalonia będąca de facto Królestwa Hiszpanii ma swoje prawa..np.językiem urzędowym jest kataloński a hiszpański jest jako język obcy no prawie…
            Jeżeli w Katalonii nie znasz tego skądinąd trudnego języka to nie masz szans na dobrą pracę,czyli co dyskryminacja we własnym Państwie..(w Polsce nie ma tego ale wyobraźmy sobie,że na Śląsku uczy się w j.śląskim a polski jest w wymiarze 6 godz tygodniowo..że bez znajomości ‚śląskiego’ nie masz szans na karierę itd..to jedynie przykład bo Śląski to gwara..a kataloński i hiszpański to języki,które różnią się powiedzmy jak polski i czeski/ukraiński…Czyli co mamy Państwo w Państwie.Oczywiście Katalonia jest bogata dlatego przyjęła ok 50% przybyszów z południa Hiszpanii więc kastylijski słyszymy na ulicy,niemniej w pracy ci ludzie muszą mówić po katalońsku chyba,ze mają bardzo proste prace…Obecnie jednak głównymi imigrantami są muzułmanie i wystarczy przejść na przedmieścia Barcelony,Badalony,Girony i Figueres i to widzimy..zero białych…Dlatego w tym wszystkim jest taka polaryzacja bo miesza się to z polityką i historią,o której już nie będę pisał ponieważ jest to portal raczej futbolowy,choć pewne ciekawostki tu często spotkamy i dobrze.
            Także to na całym świecie te antagonizmy są widoczne natomiast w samej Hiszpanii to jest klarowne..Z Katalonią sympatyzuję kraj Basków,Galicia i część Comunidad Valenciana gdzie żywioł Kataloński jest obecny oraz poniekąd Baleary choć one to patrzą głównie na turystów…
            Katalończycy i Hiszpanie to obce narody mają odrębną historię i zwyczaje,jednak Katalonia woli
            utrzymać tą absurdalną bardzo korzystną dla siebie autonomię niż się odłączyć bo wtedy co?Byliby małym kraikiem i ponoszą wszelkie konsekwencję z których o dziwo jedna jest ważna: nie będzie już Barcelony w La liga..niech gra z Gironą,Taragoną i Reus…oczywiście momentalnie Ligue 1 się zgłosiła,że gdyby coś to przyjmie ‚Blaugranę’ no ale brak ‚Gran Derbi’ no nie ma być i kropka i tu ich boli iparę innych faktów.
            Ale np.Corridę wyrugowali co było pewną demonstracją,nie identyfikowania się z Hiszpanią…
            Dlatego wypowiedzi Gerarda Pique „a teraz znów wygramy Puchar tego Waszego Króla’ są naprawdę chamskie..moim zdaniem za takie poglądy należy go wykluczyć z reprezentacji Hiszpanii w końcu gra dla obcych czy nawet wrogów.Warto się zastanowić czy kluby negujące Królestwo powinny startować w Copa del Rey..ale tu o ironio Barca jest rekordzistką w ilości trofeów więc mamy problem.Reasumując hasło ‚Mes que un club’ jest nacjonalistyczne i było podporą w czasie reżimu Franco…natomiast tam będą antagonizmy bo istnieją to daleko idące zaszłości,różnice i polityka.A to,że przeciętny kibic lubi ten czy przeciwny klub i że jest taka polaryzacja,że pewnie chociażby w Polsce to pobiliby się przed TV w knajpie to fenomen.Kończę mój wykład i na koniec dorzucę trochę pieprzu;życzę sobie żeby „Blaugrana’ wygrała tylko ten Puchar obcego im Monarchy i tyle..
            Nawet jak nie wygra Madryt to niech to będzie Sevilla.Ojala! !Gracias!

            • Creo que comprendo mas que usted, porque Espanol es el tercer idioma en mi casa. Así es la vida :) Dios mio! Que cantidad de texto, pero gracias por esta lectura, política y toda las respuestas para preguntas non preguntadas. Szkoda tylko, że nie odnosłeś się do meritum bo ja o niebie a ty o chlebie. Ty nie poważasz Katalończyków a ja nie kocham klubowego pupilka faszystowskiego reżimu, twoje i moje prawo.

              Ale po kolei, nie bardzo mi pasują twoje wywody odnośnie historii Hiszpanii bo nasza historia jest o wiele lepsza. Od dekad nie interesuje mnie Real i faszystowski obrońca chrześcijaństwa, jak go nazwałeś, Franco, tak samo jak nie interesuje mnie ichniejsza wojna domowa ponad to, że historię Europy wypada znać. Taki spór czy lepszy Hitler czy Stalin albo naziole czy bolszewia, bez sensu, nie na miejscu i nie wiem po co. Corridę wykończono w wielu krajach latynoskich bo PETA itd. Antagonizmy to masz nawet u kaszubskiego Tuska, w RAŚ, nie zapominając jeszcze o Andaluzji, Kanarach, w Galicji itp. itd., więc o co ci chodzi? Do tego ETA i Baskowie to już w ogóle odlot, jeśli chodzi o kulturę, Euskera, dążenia niepodległościowe i inne rzeczy. Daruj sobie wpisy o przytulanie emigrantów, katalońską secesję czy Pique w reprezentacji bo to ich problemy, wybór ichniejszej federacji piłkarskiej i ich ból dupy jak chcą skończyć wykrojeni na mapie jak muzłumańskie Kosowo czy kalifaty francuskie czy szwedzkie. Mam nadzieję, że do rozpadu hiszpańskiego nie dojdzie, ale co ja mogę :) Ważne, że u nas tego nie ma. Super, że chcesz się popisać swoją elokwencją, ale nie wiem po co i dlaczego akurat na portalu piłkarskim.

              Sprzyjam (podkreślam „sprzyjam”) Barcelonie bo wg. mnie prezentują lepszy poziom sportowy, mniej chamstwa/nurkowania i otoczeni są mniejszymi skandalami korupcyjnymi z drukowaniem (co ogólnie jest problemem klubów ze stolic) niż Real. Nawet zostawiając na bok kryptogeja CR7 zabierającemu dziecku matkę. Tylko tyle i aż tyle. Za trudne do zrozumienia?

              Borewicz i Barca nie ma tutaj nic do rzeczy jeśli chodzi o nick czy sympatie klubowe, ciekawa konotacja bo mnie nigdy do głowy nie przyszła. Po prostu parodia z ok. 2004 roku o „07” na YT odnośnie „cała drużyna na mnie” przypadła mi do gustu, stąd foto i nick.

              Na zasadzie między dżumą a cholerą wolę Barce niż Real, ale po tysiąckroć niech wygra Sevilla co sezon i w to mi graj bo grają fajniej i na Nervion wykręcają niezłe statystyki :) Jedyną koszulkę jaką mam z La Ligi to akurat Sevilli i to właśnie im „kibicuję” (cudzysłów zamierzony) z bardzo wielu względów. Oglądam jeszcze mecze Bilbao od 2005 i Las Palmas od 2013 przez wzgląd na moich dobrych przyjaciół bo jak nie obejrzymy razem to chociaż jest o czym pogadać przy piwie. Ok. 2000 interesowało mnie jeszcze Vigo i Deportivo, również ze względów na Galicję i jedną dziewczynę :) dlatego jako „(anty-) halowca” czy fana Barcy nie zaklasyfikujesz mnie i tyle :)

              W moim wcześniejszym poście, jeśli przeczytasz dokładnie a nie od dupy strony to Allah Madryt i halal odnosiło się tylko do judaszowych srebrników, żeby nie drażnić ciapatych krzyżem z logo klubu by sprzedawać szajs na tamtejszym rynku. Wstyd jak uj, zważywszy że dużo krwi Hiszpanie przelali podczas rekonkwisty, żeby dać dupy w myśl politycznej i biznesowej poprawności. Real klub królewski, żeby było śmieszniej, więc ci wszyscy królowie z tamtych czasów kręcą się w grobie jak dynamo. Stąd twoja słowna ekwilibrystyka o Quatar i Turkish jest nie na miejscu bo wiele klubów na świecie ma kasę arabską czy chińską, ale ile sprzedało swoją historię i symbole? Primo.

              Secundo. Zaprzecz, że karne gdy sReal w opałach, Krystyna nurkuje, czy w ostatnich kolejkach są nie są z dupy, Ramos nie strzelał w finale CL ze spalonego, i nie dostaje forów zamiast kończyć z czerwem za chamskie wjazdy. Losowania Realu na arenie międzynarodowej trafiającego na ogórki typu Bayer czy Schalke zamiast od razu na Man C to też statystycznie potwierdzony przypadek losowy. Marcelo na tym filmiku to twarz nowej kampanii fair play. A tak tylko partolenie o historii i geografii Balearów.

              A zostawiając głupoty na bok, kibicuję od małego dziecka jedynie 1 klubowi. Temu z mojego miasta, który odkąd 1 razy byłem w życiu na stadionie i grał w ekstraklasie, tak od lat błąka się po 3 lidze i okolicach. Bez arabskich srebrników, bez wpajanego przez Mou nurkowania, bez reklam kozojebców, bez masy żelu i bez separatyzmu państwowego. Lecąc klasykiem, Jak mój klub się przewraca w ligach/w tabeli to za swoje się przewraca :) Pozdrawiam y de nada.

        • Co do małych klubików to jasne, że ich przekręcą bo przecież „pieniądze nie grają”. Przykładem Rayo Vallecano który nie mógł wygrać na Santiago, więc sędzia musiał podkolorować trochę na czerwono to spotkanie :)

        • Hivth odpowiedział/a 4 tygodnie temu

          Pomijając ten tandetny mit o DWUmeczu Barcelona – Chelsea, to co ma LM do La Liga? Kompletnie osobne instytucje.

          • gregoriusmax odpowiedział/a 4 tygodnie temu

            Przez lata i w CL i La liga pomoc otrzymywał pewien klub,który nawet nie jest hiszpański tylko kataloński,także to jest odpowiedź,po prostu w lidze było tego mnóstwo więc nawet nie wiedziałem co zacytować,zatem posłużyłem się tym
            przykładem,jasne Realowi też pomagają arbirtrzy to taka liga dualistyczna…
            Do tego dojdzie podkładanie się drużyn o nic nie walczących w końcówkach
            tu Barca może na swoich prokatalońskich ziomków z Comunitat Valenciana kiedyś
            na Mallorcę oraz na kluby baskijskie i galicyjskie..Hiszpania kastylijska i andaluzyjska gra dla Realu…

            • Hivth odpowiedział/a 3 tygodnie, 5 dni temu

              Ło mój boże, aż bym nie wiedział, od której strony do tego gówna podejść, więc lepiej nie zbliżę się do tego komentarza.

    • Skąd my to znamy… tzn, ja, Pan, Pani i wszyscy…

    • A co to za alibi że breloczki. Są kurwy co biorą 500 za godzinę a są też takie co biorą 300 za noc i jak widać są takie co za breloczki.. Od kiedy to stawka decyduje czy jesteś kurwą czy nie, rozumiem dziwka ta daje darmo.

    • Kupowanie meczów, a konkretnie sędziów i konkretnych piłkarzy przeciwnika to w La Liga norma. I oszukują zarówno Real jak i Barcelona. Przy tak dużym stopniu wzajemnej nienawiści każdy chwyt jestdozwolony w mniemaniu jednych jak i drugich. Naiwnością jest myśleć, że tam wszystko idzie czysto lub, że sędziowie faworyzują wyłącznie np. Real. Sędziowie faworyzują tego, kto płaci więcej.

      • Hivth odpowiedział/a 4 tygodnie temu

        Z pewnością, Barcelona czerpie ogromne korzyści z sędziowania w La Lidze – w końcu od dziesiątek lat hiszpańskie władzę są jej niezwykle przyjazne. Mon Dieu… skąd takich biorą.

    • Hivth odpowiedział/a 4 tygodnie temu

      Przed bramką Bale’a przyjmował on piłkę ręką, karny z kapelusza, a przy trzeciej bramce faul na zawodniku Villarreal. To tak a propos sędziowania w tym meczu.

  • Jeden ma już ugruntowaną pozycję w świecie trenerskim, ciężką i sumienną pracą zasłużył na miano jednego z najważniejszych szkoleniowców we współczesnym futbolu. Drugi musi cały czas udowadniać, cały czas walczyć[…]

    • Simeone to po prostu lepszy trener. Ale jak to Augustyn Błażej Pan Piłkarz mówił „chujowy” 😀 Kto jest gdzie to widać dzisiaj i kto jest „chujowy” :)

  • Załaduj więcej
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY