Ekstraklasowy „zawrót” głowy początku sezonu

Lipiec 25, 2017 in Bez kategorii

Pierwsze dwie kolejki nowego sezonu, emocjonującej do końca w minionym sezonie, Lotto Ekstraklasy; skłoniły mnie do wyjątkowo solidnych i głębokich refleksji.

Tyczy się to zwłaszcza mijającej (21-24.VII.) 2.kolejki naszej flagowej ligi, wędrującej szeroko w inne rejony Europy za pomocą stacji Eurosport (mecz piątkowy + poniedziałkowy). Obejrzałem sporą część spotkań tej kolejki i stwierdzam, że takiego wyjątkowego połączenia żenującego poziomu sportowego z indolencją strzelecką jeszcze w życiu nie widziałem. Powinniśmy nazwać w tym momencie rzeczy po imieniu – abstrahując już od skuteczności – zdarza się że w kolejce padnie zaledwie 12 goli (w 6. kolejce poprzedniego padło nawet mniej), ta kolejka przejdzie w pamięci kibiców niewątpliwie jako kwintesencja fatalnych spotkań, kiksów, historycznych 0-0 na wszystkich (!) stadionach (pierwsza bramka we wszystkich meczach padła w 56 min. – Angulo z Górnika w Białymstoku), błędów sędziowskich, ślamazarnym tempie (marną wymówką wśród zawodowych – było nie było – piłkarzy, jest upalny i duszny weekend w wielu rejonach kraju) i końcowych rozstrzygnięciach wynikających bardziej ze słabości i opadnięcia z sił tych „bardziej” słabych, niż z faktycznej przewagi mocniejszych.

Zastanawiałem się nad tym jakiś czas i już do końca nie wiem czy bardziej wynika to z faktu zbyt wczesnego rozpoczynania sezonu (pucharowiczom można trochę wybaczyć poziom z racji meczów w tygodniu), czy z aktu ak naprawdę beznadziejnego poziomu ligi. Tak naprawdę to w ten weekend na 8 stadionach nie było łącznie (!) nawet 2 kwadransów dobrej gry. Martwi mnie to w kontekście kolejnych ligowych tygodni,a jednocześnie z drugiej strony przestaje mnie dziwić że nasze czołowe kluby mają w pierwszych rundach pucharów problem z zespołami europejskiej IV ligi (Haugesund, Qabala).

Moim zdaniem nc+ coraz mocniej zapętla sznur na swojej szyji. Liga jest ciekawa dlatego, że jest wyjątkowo słaba. Główna platforma czerpie zyski bo więcej meczów, emocjonujący format rozgrywek (ESA 37), ale poziom czysto piłkarski leci na łeb na szyję niestety, czego ostatnia kolejka (i sporo meczów 1. kolejki) jest idealnym dowodem.

Takiej ligi, chociaż ma się do niej wieloletni sentyment, nie chce się normalnemu kibicowi oglądać. To jest typowe dno i wodorosty. I nie ważne, że ładnie opakowane. Równając tak ciągle poziom w dół i zakłamując rzeczywistość (jak w magazynach głownodowodzącej stacji) daleko niestety nie zajedziemy…

3
1