CZEŚĆ | wejście dla Cohones #00 | ryu

Czerwiec 4, 2018 in Bez kategorii

Zapraszam na mój debiutancki tekst. Mam nadzieje, że na tyle zjadliwy co obszerny. Chcę w nim przywitać się z (przyszłymi?) czytelnikami i nakreślić tematykę, z którą się tutaj spotkacie.

Po tytule mojego „artykułu” wywnioskować możecie, że interesuje się MMA, a skoro jesteśmy na Weszło to i pewnie piłka jest mi bliska. To prawda, Igrzysk nie oglądam prawie nigdy, bo to tylko namiastka futbolowych emocji, a MMA wątpliwego zaszczytu olimpijskiego jestestwa jeszcze nie dostąpiło. Piłka Nożna i Mieszane Sztuki Walki- co je łączy? Nic. Myślę, że jedyną cechą wspólną jest obecnie moja miłość do nich (ewentualnie charytatywne mecze zawodników mieszanych sztuk i boksu lub rzekome plany pana Hajto o występach w klatce). Chciałbym się dzisiaj skupić na elementarnej (choć nieoczywistej, a bardzo dokuczliwej) różnicy pomiędzy nimi.

Otóż często mam ochotę sobie pogadać o piłce. Zainteresowanych do dyskusji nigdy nie brakuje, wszak doskonale wiadomo że Polska piłkarskimi ekspertami stoi. Obok Polityki i Ekonomii to nasz narodowy konik.

Piłka Nożna- Obecna w naszym życiu na co dzień, no a przy okazji np. zbliżającego się mundialu, to już w ogóle dominuje ona każdą telewizyjną reklamę, każdą pierwszą stronę, każdą sklepową witrynę itd..

Piłka Nożna-uczestniczka większości rodzinnych obiadów, towarzyskich spotkań, zakrapianych debat. Myślę, że mój ton  wystarczająco dobitnie sugeruje wątpliwą jakość tychże piłkarskich rozmów, więc przejdę dalej.

Czasami mam ochotę pogadać, pomówić, bądź poczytać sobie o piłce, a że mym nieskromnym zdaniem, trochę się na tej piłce znam, to pragnę rozmów na poziomie trochę wyższym niż doniesienia w Fakcie czy innym Expressie. Na szczęście poza wspomnianymi już brukowcami istnieje np. Weszło (mam nadzieje, że nie zabrzmiało to aż tak wazeliniarsko), gdzie zazwyczaj do czynienia mamy tylko z poważnym piłkarskim dziennikarstwem; nieszablonowym, poruszającym każdy piłkarski aspekt w każdy możliwy sposób. Bez nadmiaru reklam, clickbaitów i populistycznych opinii. Oprócz tego strona skupia zdecydowanie większość osób na poważnie futbolem zainteresowanych; takich których poglądy nie zatrzymują się na „ee ten lewy to u niemców strzela a u nas to mu mało płaco”. Kto zajmuje się piłką, czyta Weszło. Dobra, bo mi się zrobił cały akapit o piłce, a uwierzcie że wcale nie zamierzałem robić reklamy weszlakom.

Zmierzam do tego, że gdy już o tej piłce chce wygłosić jakiś szumny monolog, to muszę pamiętać że w Polsce poza tymi wszystkimi ludźmi interesującymi się futbolem od imprezy do imprezy, znajduję się także ze sto albo i dwieście tysięcy osób, które na tym futbolu znają się o wiele bardziej niźli ja. W opozycji do dziennikarzy niemających pojęcia o futbolu stoją tacy, których uznać możemy za prawdziwych ekspertów tej dziedziny. Na przeciw wujków i ciotek, kojarzących Pazdana głównie z tego przezabawnego kawałka diskopolo, mamy kibiców którzy na oglądaniu meczów zjedli zęby. Polaryzacja. Jing Jang.W Piłce pomiędzy głupimi i mądrymi jest równowaga (nawet jak głupich jest więcej, to ci mądrzy są na tyle mądrzy, że to równoważą).

Równowaga, której w MMA na razie jeszcze prawie w ogóle nie ma. Nie napiszę nic nowego twierdząc, że ten sport się dopiero w Polsce rodzi; że na razie przodownikiem w jego promocji jest KSW, które (coraz mniej lecz jednak) nadal musi bazować na organizowaniu widowisk parasportowych. Poziom jest niższy niż w USA, pretendenci do walk mistrzowskich wyciągani są z kapelusza, kontrola wagi to iluzja, o dopingu nie wspomnę. To oczywiście bardzo czepialski ton wypowiedzi. KSW robi z roku na rok ogromne postępy, wykręca świetne liczby oglądalności, na prawdę zbliża się do tego aby za (optymistyczna wersja) jakieś 5 lat traktować ją jako pełnoprawnego konkurenta dla UFC i Bellatora… No dobra, tylko Bellatora. Oczywiście MMA to owoc wciąż dojrzewający zarówno w Polsce, jak i na świecie. Uważam, że nawet w Stanach martial arts wciąż czeka na swą złotą erę (czuje, że wielu teraz chętnie wyśmiałoby mnie prosto w twarz wskazując, że „UFC to się skończyło jak Lidell odszedł albo jakiś inny Silva”).  Poza coraz poważniejszym KSW mamy mniejsze organizacje pozwalające młodym zawodnikom na czysto sportową rywalizacje i rozwój. Coraz częściej powraca temat wdrożenia sportu w ramy związkowe. Polsat zaś wykupując prawa do transmisji UFC na pewno zwiększył dostępność gal dla przeciętnego odbiorcy, za czym idzie zainteresowanie (swoją drogą skoro Polsat coraz mocniej inwestuje w MMA, może czas pomyśleć o prawach do Ultimate Fightera?). Powodów do zadowolenia jest zdecydowanie więcej niż do smutku, więc po co cały ten przydługi tekst? W czym dla mnie leży problem, z którym chcę się zmierzyć?

Tych mądrzejszych ode mnie nie jest jeszcze sto tysięcy; lecz nie musi być, może być tylko dziesięć albo nawet pięć. Tylko, że ta dyskusja o prawdziwym MMA jeszcze się nie zaczęła, bądź nie została odpowiednio pobudzona. Tu nawet Weszło mnie trochę rozczarowuje- raz za razem, gdy wypuszczają coś o mieszanych, wygląda to tak jakby robił to ktoś niezainteresowany. Jurasówki również nie uważam za udany projekt. W ten sposób zamierzam przekazać następujący wniosek:

Dziennikarstwo sportowe z zakresu MMA w Polsce, jak i ogólnie największe polskie internetowe portale o tej tematyce stoją na niskim poziomie. By nikogo nie urażać w sposób bezpośredni (przynajmniej na razie, to mój pierwszy dłuższy artykuł) użyję określeń dość ogólnych (jak ktoś się orientuje, to i tak będzie wiedział). Największe strony traktujące o MMA są obecnie zwyczajnymi kolażami cytowanych wypowiedzi, nagrań wideo z Twittera, oraz informacji o poszczególnych galach, które w najbliższym czasie mają się odbyć. Nawet jeżeli od pewnego czasu zdarzają się artykuły odstające od reszty gnoju, to wszystko jest przekazywane w sposób beznamiętny. Taki rozleniwiony Przegląd Sportowy do kwadratu. Czysto informacyjnie, lecz akurat w tym nie ma moim zdaniem nic złego. Lecz jeżeli wszystkie większe strony, zresztą identyczne ze sobą, zastrzegają sobie prawo do dziennikarstwa jedynie informacyjnego- rodem z 90minut, to ja domagam się, a nawet ośmielam wkraczać na trakt pisania o MMA w sposób subiektywny. Długo się zbierałem do tego pomysłu, zdając sobie sprawę, że w Polsce ludzie często próbują wypowiadać się na różne tematy bez jakiejkolwiek wiedzy; sprawdziłem jednak wszystkie uniwersytety w tym kraju i okazuje się, że doktoratu z historii mieszanych sztuk walki zrobić nie można, przynajmniej na razie nikt nie zrobił. Także przekonując was na ładną czcionkę proszę o szanse na wykazanie w felietonach/artykułach o mieszanych sztukach walki. Zapewniam, że nie jestem zainteresowany plotkowaniem w nich o pozaklatkowych wyczynach McGregora bądź ciąży Mieshy Tate, choć nierzadko będą one zahaczały o kontekst społeczny, polityczny i jaki tam mi się jeszcze zachce; nie bedzie to jednak na pewno zajmowanie się twittami Diaza. Mam nadzieję, że będą ciekawe zarówno dla trenujących ten sport, jak i dla tych, którzy traktują go jako rozrywkę, kanapowo. Tacy widzowie- niezłomnie wstający o 04:00 na kolejny event, którzy po prostu lubią kulturalne mordobicie w klatce, szukający powtórek prelims’ów gdzieś po czeluściach internetu, również są potrzebni. Przede wszystkim chciałbym zajmować się MMA tym największym, zwłaszcza UFC. Kolejny młody napaleniec, chcący pisać tylko o El Classico? Kieruje mną coś nieco innego. Zauważyłem pewną tendencje w Polsce. Przez to, że większość osób interesujących się tym sportem, jest z nim bezpośrednio związana (trenują go amatorsko lub zawodowo, walczą na eventach) mają większe rozeznanie w galach Carpathian Warriors czy Babilonu niż UFC czy Bellatora. Ja nie ukrywam, najbardziej w świecie kocham UFC, Wybaczcie, piłkarscy fanatycy mogą uwielbiać oglądać sobie w wolnej chwili kartoflane ligi, ale nigdy nie stawiają ich nad Ligę Mistrzów. U mnie jest tak samo, więc nawet nie będę udawał że Slugfest interesuje mnie bardziej niż Fight Night on Fox. Chcę popularyzować prawdziwy sport i dawać pole do dyskusji o prawdziwym sporcie. W skrócie, chce pisać to co sam chciałbym czytać, bo wcale polski internet nie jest tym przesycony.

Czemu tutaj, na Weszło? Być może tylko na razie tutaj… Uznałem, że nie ma lepszego miejsca na tworzenie opiniotwórczego, interesującego materiału, niż najbardziej opiniotwórcza strona sportowa w internecie (obiecuję, że to ostatnia pochwała dla tej strony, potem ich będę tylko obrażał- zgodnie z duchem trybuny). Naturalnie zdaje sobie sprawę, że ta strona jest przede wszystkim piłkarska- nie mam z tym najmniejszego problemu, bo piłka jest zwyczajnie najważniejsza. Lecz ta część, którą poświęca się tu na inne sporty jest moim zdaniem zdecydowanie dobra. Przyznam, że jednym z impulsów do napisania tego tekstu, był świetny artykuł o koszykówce, który zdarzyło mi się tutaj przeczytać ostatnio. NBA również jest pewną niszą, lecz posiada na prawdę wierne grono fanów. Z jakiegoś dziwnego powodu byłem zachwycony poziomem merytoryczności w komentarzach. Może gadali głupoty, w sumie na koszykówce się nie znam, pomyślałem jednak, że coś takiego jeszcze w Polsce nie funkcjonuje w zakresie mixed martial. Gdy połączyłem mój fanatyzm MMA i odwieczne zamiłowanie do klecenia tekstu, wreszcie zebrałem w sobie wystarczająco dużo odwagi.

Przewijam ten tekst od góry do dołu i mam tylko nadzieje, że nic ważnego mi nie umknęło. Nie obrażę się za wszelkie opinie umieszczone pod tekstem, nie proszę o litość. Jeżeli są tu osoby zainteresowane poważną literaturą o tej dyscyplinie, to postaram się ją dostarczyć, a w tym celu może potrzebne są trudne początki. Myślę, że już w tym tygodniu zamieszczę jakiś tekst. Może o zbliżającym się UFC 225, dlaczego warto, co ciekawego itd, tak aby nakierować tych którzy nie zdecydowali się jeszcze na obejrzenie sobotniej gali, a tym którzy doskonale ogarniają temat, dać punkt wyjściowy do polemiki.

Jeśli dotrwałeś do tego miejsca, to obiecuję że gdy Cię spotkam postawię Ci piwo.

ryu

 

2
0